przybornik
Apteka Sluga i Jiggera

Apteka Sluga i Jiggera

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Deathly Hallows on Pon Lis 28, 2016 1:01 pm

Apteka Sluga i Jiggera


Założony po tysiąc dwusetnym roku sklep jest rajem każdego zielarza. Wypełniony pięknie (i nie tylko) pachnącymi substancjami, lekarstwami i ziołami. Zaopatrzyć się tu można od A do Z w najróżniejsze składniki potrzebne do przygotowania każdego - niemalże - eliksiru.  
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Wto Gru 13, 2016 2:54 pm

Ash przyszedł rano do pracy. Ubrał swój fartuch, spiął włosy w koński ogon i od razu skierował się za ladę. Chociaż zanim to zrobił przejrzał wszystkie półki, a także umieszczone na nich pojemniczki z ziołami, lekarstwami czy chociażby substancjami używanymi do eliksirów, czy chociażby w celach domowych.
Kiedy miał pewność, ze wszystko stoi tam, gdzie powinno, a także gdy miał wszystkie pojemniki policzone stanął za ladą i przejrzał zgromadzone tam dokumenty, które być może pozostawił mu właściciel sklepu. Miała przyjść później dostawa, brakowało im kilku składników, chociażby tych potrzebnych do eliksiru wielosokowego i w sumie brakowało im piołunu, z którego przecież miał dziś zrobić nalewkę, podobnie jak bursztynową i tą z tojadu.
Tojad na szczęście miał, podobnie jak bursztyn. Zaczął w sumie od tojadu, który był zdecydowanie bardziej… niebezpieczną rośliną, chociaż w porównaniu do tymi, z którymi czasami pracował to był pikuś. Właśnie dlatego zdecydował się na zrobienie tej nalewki z tojadu i potem w sumie nie pozostanie mu nic innego, jak obsługa klientów i… czekanie na dzisiejszą dostawę.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Wto Gru 13, 2016 6:05 pm

Obudził się o szóstej rano, dokładnie z dźwiękiem budzika i udał się do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Ugotował sobie kiełbaski, które zjadł ze smakiem wraz chlebem. Wypił też starym zwyczajem kakao z miodem i po tym jak pozmywał, udał się do łazienki by umyć twarz, zęby. Zanim wyszedł przeczesał grzebieniem krótko ścięte włosy tym razem w naturalnym kolorze. Teraz też pozostawił swoją brodę.
W tym pięknym jesiennym dniu wciągnął białą bokserkę, na którą założył też czarną koszulę z długim rękawem, by dalej ubrać granatowe dżinsy z prostymi nogawkami. Przed wyjściem ubrał buty i narzucił swój tweedowy płaszcz.
Aportował się wewnątrz gmachu ministerstwa, będąc dokładnie tam dziesięć po ósmej. Udał się na drugie piętro, by wejść do Biura Aurorów. Przywitał się z obecnymi tam kolegami i po chwili usiadł za swoim biurkiem. Prócz paru papierów, znalazł teczkę leżącą praktycznie na ich szczycie. Otworzył ją, by zanajomić się z jej zawartością. By to jednak zrobić, wyciągnął futerał na okulary w metalowej oprawce i założył je. Zsunęły się nieznacznie z jego nosa, dlatego zaraz je poprawił.
Zadanie na teraz to przesłuchać, a raczej pomówić z wymienionymi osobami. Dwóch powyżej wymienionych to nie znał, ale jedno imię i nazwisko wydawało mu się znajome.
Uśmiechnął się kącikiem ust. Zwłaszcza, że okazało się, że ma porozmawiać ze starym przyjacielem. To sprawiało, że nie mógł o tym myśleć jak o przesłuchaniu. Bo przesłuchiwać to można schwytanego śmierciożercę. Zamierzał jednak wypełnić swoje zadanie, a to wymagało od niego odpowiedniej ilości profesjonalizmu.
Opuścił biuro o dziewiątej trzydzieści rano, by dostać się na ulicę Pokątną i odnaleźć miejsce, w którym pracuje jego dawny przyjaciel.
Stanął przed apteką Sluga i Jiggera, by po chwili wejść do środka. Mogła być tutaj kolejka, świadcząca o dużym ruchu i też mogło się okazać, że nie zostanie pracownika, którego szuka. Niezależnie od tego, zamierzał dostać się do lady i kiedy w końcu to miało miejsce, postanowił nieco oderwać zapracowanego aptekarza od pracy.
- Dzień dobry. Potrzebuję… - zaczął od przywitania się i standardowego zachowania typowego dla niezdecydowanych klientów. Chociaż on nie był niezdecydowany, tylko nie chciał żadnych składników do eliksiru.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Wto Gru 13, 2016 7:32 pm

Właściwie to sklep o tej godzinie świecił pustkami, nie licząc sporadycznie się pojawiających osób, które potrzebowały składników do eliksiru na czyraki albo sów z zamówieniami. Jedna z takich sów właśnie siedziała na ladzie, a Ash starym zwyczajem grzebał po pojemnikach z ziołami. Szukał korzenia waleriany, a także krwi salamandry. Wiedział gdzie znaleźć walerianę, a za salamandrą zdecydowanie musiał się rozejrzeć. Chyba prościej byłoby kupić to zwierzę i samemu pobrać od niej krew, wtedy byłaby najświeższa i jednocześnie najlepsza do eliksirów. Jednak ilu teraz czarodziei miało chęć lub chociażby czas, żeby samemu hodować składniki do eliksirów? Poza tym, gdyby nie to, straciłby pracę.
W momencie jak do sklepu wszedł Cavan, Ash stał na niskim stołku, tyłem do wejścia. Można więc powiedzieć, że auror miał całkiem niezły widok na tyłek tego zielarza zapakowany w spodnie z ciemnego dżinsu. Szukał tej nieszczęsnej krwi salamandry, ale zgodnie z jego podejrzeniem chyba wyszła, a sowa zaskrzeczała.
-Zaraz do pana podejdę – minęły czasy, gdy Ash piszczał jak mysz. Teraz zdecydowanie brzmiał jak nadchodząca burza. Teraz kiedy trochę schudł, wystrzelił w górę w ostatnich latach Hogwartu wyglądał zdecydowanie… lepiej, niż kiedy był smarkaczem. W końcu został w świętym spokoju te pojemniki, by zejść i odwrócić się do lady, chociaż na razie nie podniósł spojrzenie na „klienta”, tylko na eleganckim pergaminie zapisał, że trzeba zamówić krew salamandry. Choć krótko zajrzał na listę rzeczy, które miały przyjść z dostawą. Akurat była tam krew salamandry.
-Dobra… salamandra przyjdzie. Przepraszam, za zwłokę. W czym mogę... – podniósł spojrzenie na Cavana i… nagle zaniemówił. -Cavan… cześć, czym mogę ci służyć? – Uśmiechnął się na swój sposób słodko.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Wto Gru 13, 2016 11:01 pm

Można powiedzieć, że dobrze zrobił przychodząc tak wcześnie, bowiem udało uniknąć stania w długiej kolejce. Zwłaszcza, że on nie przyszedł tutaj kupować jakiekolwiek składniki eliksiru. W żadnym stopniu nie był zaskoczony obecnością sowy w tej aptece.
Widział, że aptekarz jest zajęty, a z racji tego, że nie był niezadowolonym klientem nie będzie go popędzać. Chociaż też uniósł jedną z brwi, widząc, że ów aptekarz stoi na niskim stołku i w dodatku tyłem do niego. Zdecydowanie nie powinien patrzeć na tyłek pracownika tej apteki, ale to było trudne – po pierwsze dlatego, że miał na niego doskonały widok.
A po drugie… był niezły. Na brodę Merlina, nie przyszedł tutaj w takim celu. Dlatego skarcił się w duchu i cicho chrząknął, odwracając spojrzenie.
Zdecydowanie rozpoznawał ten głos i to było bardzo dobre, bowiem miał szczęście i udało mu się zastać tego mężczyznę. Zmienili się i to było naturalne. Dorośli, a tym samym mogli się zmienić pod względem charakteru, psychiki zamiast tylko pod względem fizycznym.
Dobrze, że zielarz w końcu postanowił zejść z tego stołka. W tym również mu nie przeszkadzał. Wiedział, że się w końcu doczeka. Uśmiechał się wciąż, nawet jak usłyszał te przeprosiny.
- Nie widzę powodu, by pan przepraszał mnie za zwłokę – można powiedzieć, że w jakimś stopniu dobrze się bawił, pozwalając się również traktować jak potencjalnego klienta. Wiedział, co Ash chce zapytać, chociaż kiedy urwał w pół zdania, roześmiał się krótko, ale zdecydowanie wesoło.
Miał powód do tego, by zaniemówić. Zapewne był ostatnią osobą, której się spodziewał.
Cześć, Ash. Dobrze cię widzieć. Mógłbym cię prosić o to, byś zrobił sobie chwilę przerwy od pracy? Bo jest coś, o czym chciałbym z tobą porozmawiać… najlepiej na osobności – przywitał się z nim serdecznie, uśmiechając się również ciepło do niego. Może nie powinien zaczynać tak prosto z mostu, ale najpierw praca a potem przyjemności w postaci rozmowy z przyjacielem, który naprawdę był mu bliski.
Ufał mu, ale wiedział, że też musi pozostać czujnym. Dlaczego? Bowiem to wynikało z jego pracy i musiał być przygotowany na każdą ewentualność oraz zwracać uwagę na wszystko to, co wzbudzi jego podejrzenia. Wiele zależało od odpowiedzi Asha, który może zamknie na chwilę to miejsce. Jego prośba wynikała z tego, że musieli porozmawiać na osobowości, a wiedział, że zielarz nie może zostawić apteki samej sobie. Zwłaszcza w tak niebezpiecznych czasach.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Wto Gru 13, 2016 11:25 pm

Czy wiedział, ze jest obserwowany? Domyślał się tego, chociaż w pełni świadom nie był. Zresztą był skupiony na ważnej pracy, chleb z tego miał i w sumie… zależało mu na tym, by tej pracy nie stracić. Była dla niego ważna i w sumie… miał łatwy dostęp do różnego rodzaju składników, a co za tym szedł mógł warzyć eliksiry, które tak lubił.
Wbrew pozorom dużo się nie zmienił. Dalej był tym samym spokojnym, nieco… zbyt uległym mężczyzną, który nie miał już takich problemów z pewnością siebie, ale nadal należał do tych… nieśmiałych pod pewnymi względami. No i wciąż był miły, a także – co gorsza – pomocny.
Oj tak, zdecydowanie się nie spodziewał Cavana, jeszcze do tego w rozpoznawalnej dla siebie formie. Bo doskonale wiedział, co ten mężczyzna potrafi zrobić ze swoim wyglądem i w sumie… jak każdy miał czasami duży problem z rozpoznaniem tego… osobnika. A przynajmniej miał kiedyś. Teraz, w ostatnim czasie nie widywali się zbyt często, czemu? Brak czasu, jakieś takie rozejście się i może utracenie kontaktu, a może chodziło o coś jeszcze innego? Ciężko podać jeden dobry powód. Na pewno głównym było to, że mieszkali i „żyli” w dwóch różnych światach. Bo gdzie zielarzowi do aurora? Gdzie pracownikowi apteki do przedstawiciela ministerstwa?
No właśnie.
-Ciebie również, chociaż przyznam szczerze… jesteś ostatnią osobą, którą spodziewałem się dziś zobaczyć – przyznał z czymś na kształt rozbawienia. Zaraz też sięgnął przez ladę, by uściskać temu mężczyźnie rękę. Co w sumie nie było niczym dziwnym, bo… tak się większość mężczyzn ze sobą witało i to niezależnie od tego, czy się znało czy też nie.
-Cóż… ruchu dużego dziś nie mam, więc to nie problem bym się na chwilę oderwał. Ale… o czym chcesz ze mną rozmawiać, jeszcze na osobności? – Był zaskoczony, ale mimo wszystko… nie mógł się nie zgodzić. Dlatego właśnie przeszedł kawałek i uniósł fragment lady, tak by Cavan mógł wejść za nią. Potem zaś gestem zaprosił go na zaplecze, gdzie mogli porozmawiać na osobności.
-Herbaty? – Zapytał i machnął ręką, włączając w ten sposób palnik pod czajnikiem. Tu też leżał sobie Tulus, rozparty niczym król na jednej z półek z zapasami.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Sro Gru 14, 2016 12:24 am

Teraz się z tym za bardzo nie ukrywał, bowiem nie był na misji Aptekarz nie był mężczyzną, którego musiał śledzić, schwytać najlepiej żywcem. A też nie popadł w taką paranoję, że z miejsca będzie podejrzewać swojego przyjaciela z dawnych lat.
Doskonale wiedział, że jego praca nie sprzyja częstym spotkaniom towarzyskim, ale starał się to robić, gdy tylko miał chwilę wolnego. Zwłaszcza względem tych, których najbardziej lubił. Potrzebował też bardzo często odskoczni od pracy, która była momentami była naprawdę gówniana.
Bardzo ubolewał nad tym, że przynosił do swojego przyjaciela w sprawach bardziej służbowych, ale gdy to załatwi, będzie mógł zostać na chwilę, jako przyjaciel. Wiedział, że gdyby się maskował za pomocą swych zdolności, Ash mógłby go nie rozpoznać. A to nie było jego zamiarem.
Był zajęty… ale też było coś jeszcze, o czym zdecydowanie nie powinno się mówić. A też nie zamierzał przychodzić za każdym razem jak potrzebował gotowego eliksiru najlepiej na wczoraj. Tak było bezpieczniej, zwłaszcza, że mieli bardzo niebezpieczne czasy.
A jednocześnie… starał się mieć na oku tego czarodzieja półkrwi. Zwłaszcza przez wzgląd na te niebezpieczne czasy. Uważał też, że auror z umiejętnościami, jakie posiada Archeron byłby nieocenionym wsparciem dla nich. Jednak jego przyjaciel wybrał taką ścieżkę kariery i to całkiem rozumiał.
Uśmiechnąłby się nieco gorzko, gdyby nie to, że ciemnowłosy był w jakimś stopniu rozbawiony.
- Powinienem wysłać ci sowę z listem, że zajrzę, ale też tego nie planowałem. Następnym razem, gdy będę mieć dzień wolny i chciał się z tobą spotkać wyślę ci sowę – odpowiedział i uśmiechnął się… przepraszająco, w jakimś stopniu uroczo.
Przyjacielem roku to on teraz zdecydowanie nie był. Bez wahania uścisnął mu dłoń. Tak jak przed laty, uścisk miał pewnym, ale każdy mógł zachować palce w pełnym zdrowiu.
- To bardzo dobra wiadomość, bo wolałbym nie rozmawiać z tobą w tym pomieszczeniu. Wejdźmy… na zaplecze, a ci powiem, z czym tak naprawdę przyszedłem – odpowiedział. Ostrożności nigdy nie za wiele, zwłaszcza, że nie chciał mimo wszystko narazić swojego przyjaciela ani innych czarodziejów pracujących w tej aptece. A kiedy zielarz zgodził się i uniósł fragment lady, chętnie wszedł za nią, zamykając ją za sobą.
Po czym podążył za przyjacielem w głąb apteki, na zaplecze. Dopiero tam wyciągnął różdżkę i skoncentrował się na krótką chwilę na zaklęciu, które chciał rzucić.
- Muffliato – wypowiedział w myślach to zaklęcie, wskazując różdżką na drzwi prowadzące na zaplecze. Jeśli zaplecze miało okna, również wycelował w nie różdżkę. Nie chciał wywołać wilka z lasu i narazić przyjaciela czy kogokolwiek. A to zaklęcie sprawiało, że wszyscy potencjalni podsłuchujący słyszeli niezidentyfikowane brzęczenie.
- Poproszę – odparł i uśmiechnął się widząc tego kota oraz to, że jego przyjaciel wciąż doskonale radzi sobie z tą magią. Fascynowało go to, zwłaszcza, że dla niego to się wydawało bardzo trudne.
Chętnie napije się herbaty.
Schował po chwili różdżkę do wewnętrznej kieszeni płaszcza, który po chwili zdjął i odłożył po stronie prawej ręki.
Przejdę do rzeczy. Proszę cię o to, byś nie traktował tego, jak przesłuchanie. Pracujesz tutaj, na ulicy Pokątnej i dlatego chciałbym ci zadać parę pytań z tym związanym – powiedział rzeczowo i w jakimś stopniu poważnie, choć potem nieco złagodniał. Bo nie chciał, by jego przyjaciel pomyślał o tym, że go przesłuchuje. O nic go nie oskarżał.
Zależało mu na jego bezpieczeństwie, jak i bezpieczeństwie innych czarodziejów.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Sro Gru 14, 2016 12:00 pm

Pokręcił lekko głową, bo w sumie nie widział powodu, dla którego w sumie przyjaciel miałby mu wysyłać sowę.
-Nie musisz, wystarczy że wpadać będziesz częściej – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. A skoro w sumie… się widzieli, to może wypadałoby się też wymieniać listami. W końcu nic nie stało na przeszkodzie temu, by zaczęli ze sobą pisać. Wymieniać się listami i w ogóle. Można by stwarzać jakieś pozory utrzymywania znajomości.
-Okej – cóż nie widział powodu by zadawać więcej pytań, zwłaszcza że wszystko się miało wyjaśnić. A kiedy przeszli na to zaplecze, spojrzał krótko na przyjaciela, który zabezpieczał widocznie to pomieszczenie. Nie żeby coś, ale uważał to za lekki przejaw paranoi. Chociaż może nie powinien tak uważać. Czasy były zdecydowanie niebezpieczne i w sumie sam powinien się mieć na baczności. Zwłaszcza, że należał do grupy tych poniekąd zagrożonych osób. Podobnie jak jego matka, która była naprawdę cudowną osobą, a przecież to nie miało znaczenia. Była ujmą dla czarodziejskiego świata i cholera sama wie, czym jeszcze.
Akurat poruszanie przedmiotami, bez użycia różdżki… było całkiem naturalne. Można by powiedzieć, że to umiał każdy, chociaż nie wszyscy z tego korzystali. Ash to bardzo chętnie nadużywał, bo jemu było w sumie wygodnie. I on różdżki do życia w sumie nie potrzebował. Gdzie ją miał? Jak zwykle w cholewie buta. Najmniejsze ryzyko, że zgubi.
Nastawił czajnik na ten palnik i ruchem dłoni otworzył szafkę w której skryte były filiżanki i spodeczki do nich, a także gdzie znajdowało się kilka odmian herbaty.
-Jaką tą herbatę? Białą, czarną, zieloną? Biała jest z jaśminem, bardzo smaczna. Czarna z dodatkiem cynamonu i startej skórki pomarańczy. A zielona jest z dodatkiem płatków wiśni – herbat tu mieli do wyboru do koloru, a zawsze mógł też jakąś własną mieszankę zrobić. Wszystko wylądowało ładnie i bezpiecznie na blacie obok kuchenki i teraz w sumie pozostało czekać na werdykt Cavana, a także na wodę.
Oparł się o ten blat i splótł ręce na piersi. Och przesłuchania to się zdecydowanie nie spodziewał.
-Cóż… chyba powinienem był się tego spodziewać, że przyszedłeś tu… pracować. Dobrze, zadaj mi te kilka pytań – odpowiedział ze wzruszeniem ramion, a jego entuzjazm nieco przygasł.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Sro Gru 14, 2016 2:07 pm

Dla niego wysyłanie sowy z listem zawierającym odpowiednie powitanie było grzeczne, tym bardziej, że w ten sposób mogli się umówić na konkretny termin, W końcu nie może wpadać do tej apteki często i przeszkadzać mu w pracy. Czasem dobrze byłoby spotkać w domu, na mieście na przykład wyskakując na kremowe piwo czy coś mocniejszego.
- Będę wpadać tak często, jak to możliwe – odpowiedział. Zmarszczył lekko brwi, widząc jak przyjaciel wzrusza ramionami. Nie można powiedzieć, by to mu się podobało, ale też mu się nie dziwił. Przyjacielem roku to on nie był, ale też to nie jego wina, że miał pełne ręce roboty w związku z obecną sytuacją w świecie czarodziejów.
On bardzo chętnie będzie się wymieniać z Ashem listami.
Było mu ogólnie przykro, że pewne rzeczy, zwłaszcza ich znajomość tak wyglądały. Zamierzał to w sumie naprawić i miał cichą nadzieję, że mu się to uda. Wbrew pozorom, bardzo mu na tym zależało.
Domyślał się, jak to może wyglądać w oczach innych. Także w przypadku jego najlepszego przyjaciela. Większość aurorów można posądzić o lekką albo poważną paranoję wynikającą z charakteru ich pracy, ale czujność jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Zwłaszcza, że mieli naprawdę niebezpieczne czasy i też w tym momencie myślał o swoim przyjacielu, by nie padł ofiarą śmierciożerców, zwolenników Grindewalda czy innych wrogo nastawionych ugrupowań. Zwłaszcza, że był właśnie w grupie tych, którzy są szczególnie zagrożeni. Wiadomość o tym, że został skrzywdzony czy zabity niewątpliwie bym nim wstrząsnęła.
On wszelkie takie czary wykonywał różdżką.
-Jego przyjaciel miał naprawdę imponujący zbiór herbat na zapleczu. To stawiało go przed trudnym wyborem. Na pewno nie wziąłby tej białej z jaśminem i zielonej z płatkami wiśni. Najbardziej do niego przemawiała czarna z dodatkiem cynamonu i skórki z pomarańczy. Oczyma wyobraźni zobaczył siebie, słodzącego tą herbatę dwoma łyżeczkami miodu.
- Poproszę czarną z cynamonem i skórą pomarańczy – odpowiedział po chwili namysłu, chociaż nie wymagał, by przyjaciel stawiał przed nim miód. Cukier wystarczy. A taką herbatę to sobie kupi.
Właśnie nie chciał, by to było przesłuchanie. Nie względem tego mężczyzny. Nie była to jego inicjatywa, by tutaj przyszedł służbowo. O wiele bardziej wolałby wpadać towarzysko.
Było mu szczerze przykro, że to musi zrobić.
- Uwierz, nie sprawia mi przyjemności przychodzenie służbowo do ciebie, wypytywania cię o to. Ale to nie znaczy, że kiedy to załatwię to od razu wyjdę – powiedział poważnie, spoglądając na niego wręcz przepraszająco. Taka była prawda. Bardzo mu to ciążyło. Zapewne jego szef nie wiedział o tym, że się znają. Wtedy może wyznaczyłby kogoś innego do tego zadania.
- Czy słyszałeś coś o osobach, które działają w ukryciu, mieszkają w opuszczonych miejscach… na przykład tunelach? Możesz mi powiedzieć o wszystkim, jeśli coś zauważyłeś podejrzanego – zadał mu to pytanie i też prosił go, by był z nim szczery. Mu – tak jak innym aurorom – zależało na tym, by ulica Pokątna była bezpieczna dla wszystkich. Zwłaszcza dla Asha.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Sro Gru 14, 2016 2:43 pm

Mógłby mu przeszkadzać w tej pracy, gdyby miał naprawdę dużo tej pracy, a to się naprawdę rzadko zdarzało. Poza tym nie zawsze musiał wpadać w celu porozmawiania, przecież nikt nie zakazywał temu mężczyźnie przychodzić w celu kupienia tu jakichś komponentów do eliksirów lub w sumie samego eliksiru, no ale… mniejsza o to.
-Bardzo mnie to cieszy – odpowiedział jak najbardziej szczerze. Cieszył się ilekroć widział tego mężczyznę i być może działało to w obie strony, ale tego nie mógł być przecież pewnym. Poza tym wiedział, że Cavan był bardzo zapracowany, poza tym doskonale wiedział, że nie powinien na wiele liczyć.
Wyglądała kulawo, ale Ash nie miał tego za złe Cavanowi. Wiedział, że jest on zapracowany i nie zamierzał mu w tej pracy przeszkadzać. Poza tym nie mógł rozliczać tego mężczyzny z tego, ile ma dla niego czasu. Bo prawda jest taka, że ten auror wcale nie musiał chcieć mieć dla niego czasu. Może miał kogoś innego, a może po prostu miał trudną sytuację w pracy. Wszystko to rozumiał i nie zamierzał mu robić z tego powodu wyrzutów.
Czy to nie dziwne, że w aptece jest dużo różnych herbat? W miejscu, gdzie się kupuje składniki do eliksirów, nie powinno nikogo dziwić, że jest tu też duży wybór herbat.
-Dobrze, słodzisz jak zwykle miodem czy przerzuciłeś się na cukier? – Zapytał z wesołym uśmiechem. Można by rzec, że bardzo dobrze znał tego mężczyznę. Może nawet za dobrze. I chyba to było na swój sposób nieco problematyczne. Chociaż on o tym tak nie myślał, on w sumie chciał znać Cavana, chciał znać go tak dobrze, jak to tylko możliwe. Ale to chyba nie było możliwe. Poza tym Ash znał swoje miejsce na tym świecie i wiedział, że na pewne rzeczy szans nie ma.
-Och… więc na przesłuchaniu się nie skończy? – Wymruczał z czymś na kształt rozbawienia. Chociaż… co w tym było zabawnego? To wiedział tylko Ash. A kiedy woda zaczęła gwizdać obrócił się przodem do kuchenki. Tym razem ręcznie nalał wody do filiżanek, w których były takie kuleczki z siateczki, w których znajdowały się fusy herbaciane. Zalał to wodą w odpowiedniej temperaturze, a potem przeniósł filiżanki na spodeczkach na ten stół i gestem zachęcił swojego rozmówcę do tego by zasiadł i rozkoszował się herbatą.
-Nie, nie słyszałem nic o takich osobach. Ostatnią podejrzaną rzeczą jaką widziałem był goblin, który przyszedł tu w zeszły czwartek i kupił nalewkę z tojadu i wypił to zanim wyszedł z apteki. Dobrze, że był w aptece akurat uzdrowiciel, bo pewnie by się źle skończyło dla tego goblina, a my mielibyśmy wielkie problemy, bo to był pracownik banku Gringgota. Nikt nie wie czemu tak zrobił, ale przykazano nam ostrożniej sprzedawać pewne rzeczy – powiedział i wzruszył lekko ramionami. To było wszystko, co mógł temu mężczyźnie powiedzieć. Przynajmniej w ramach odpowiedzi na to pytanie.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Sro Gru 14, 2016 8:09 pm

Domyślał się, że jego przyjaciel może i nie ma nawału pracy i że nie jest jakoś szalenie emocjonująca, ale nie znaczyło to, że jest mniej ważna. Wcale tak nie było. Chociaż naprawdę uważał, że Ash byłby cennym nabytkiem dla ich biura. Czasem będzie wpadać by coś kupić, w końcu sam używał eliksirów i nie zawsze miał czas, by je warzyć.
Cieszył się z każdego spotkania, jakie zdarzyło się wcześniej w ich przypadku i teraz też się cieszył. Jedynie męczyło go to, że przyszedł tutaj głównie służbowo. Biorąc pod uwagę na ogrom konfliktu i różnorodność jego stron mieli pełne ręce roboty. A jednocześnie… starał się to wszystko pogodzić, zwłaszcza, że bardzo chciał z nim się widywać. Było to warte tego całego zachodu. W dodatku… on potrzebował odskoczni od pracy, by nie zwariować. Bo – niestety – ta praca bardzo obciążała psychicznie.
Duży wybór herbat dla klientów to jedno, ale podejrzewał, że każdy z pracowników tej apteki ma inne preferencje wobec tego napoju. Nie podejrzewał też, by oni mieli często gości, których mogą przyjąć na zapleczu. On poniekąd miał specjalne względy – bo nawet jak przychodzi do przyjaciela – to wiele osób nie powinno odmówić aurorowi. Chyba, że mają coś na sumieniu i wtedy to może być bardzo problematyczne.
- Jak zawsze miodem. Pamiętałeś – rozpromienił się i nawet krótko się zaśmiał. Było to miłe, że Ash o tym pamiętał, nawet jak sam nie dopominał się teraz o miód. Również chciał go znać, chciał kontynuować ich znajomość i jednocześnie wiedział, że powinna wyglądać… inaczej niż obecnie. Wiedział jednak… dlaczego nie wyglądała i wiedział, że nie chodzi tylko o pracę.
- Nie. Nie przyszedłem tylko po to, by cię… przesłuchiwać. Gdzież bym śmiał – przytaknął i uśmiechnął się nieznacznie, robiąc dobrą minę do złej gry. Bo naprawdę nie był tutaj, by przesłuchać Archerona. Naprawdę miło będzie napić się herbaty w jego towarzystwie, porozmawiać o wszystkim i o niczym. Zachęcony tym gestem, zajął jedno z krzeseł.
Pozostawało im tylko czekać aż się herbata zaparzy należycie, ewentualnie wyjąć torebki czy ją posłodzić. Chociaż on zwykle pijał herbatę nie wyjmując torebki i tak ją słodząc miodem. Jednak w przypadku filiżanek nie był to odpowiedni sposób picia tego wspaniałego napoju.
O ile dopuszczał do siebie myśl, że Ash może o niczym nie wiedzieć, tak nie zamierzał go posądzać o zostanie wiernym poplecznikiem Czarnego Pana, Grindewalda albo popieranie każdej innej strony. Znał go dobrze i wiedział, że to nie miałoby miejsca. Chociaż mogło się okazać, że się myli… ale to już będzie jego wina.
- Dobrze i mam nadzieję, że tak pozostanie. Goblin, który kupił nalewkę z tojadu i wypił ją niemalże duszkiem zanim opuścił aptekę? To naprawdę… niespotykane. A gobliny z tego banku zdecydowanie nie zachowują się w ten sposób. A przynajmniej było tak do niedawna – odparł i potem zdecydowanie mocno się zdziwił, słysząc o tym goblinie. Dlatego też uniósł wysoko swe brwi.
Naprawdę było to niespotykane i zastanawiał się, co mogło być tego przyczyną. Może powinien poszukiwać tego goblina i tego uzdrowiciela. Chociaż nie mając ich personaliów będzie trudne. – Gdybym miał ich personalia, chętnie bym z nimi pomówił o tym zdarzeniu – dodał poważnie. Prawdą było, że to mogło coś znaczyć.
- Czy sprzedawałeś komuś składniki do sporządzenia eliksirów, które mogły się przyczynić chociażby do śmierci kogoś albo eliksiry o takich właściwościach? Albo wiesz, że inny aptekarz to robił? – Zadał mu kolejne dwa pytania, tym razem bardziej związane z pracą tego mężczyzny. Było wiele takich eliksirów, wiele trucizn, które można było uwarzyć. Coś takiego może być istotnym tropem.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Sro Gru 14, 2016 9:15 pm

Skinął głową, a miód już w sumie stał przygotowany na stole. Czemu? Pewnie w którymś momencie zapomniał go schować. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo miód mógł stać na dobrą sprawę w każdym miejscu i nie miał tendencji fermentować, ani się psuć. Głównie dlatego, że nie istniało coś takiego jak grzyby w miodzie. Była to substancja tak czysta i na swój sposób tak doskonała, że naprawdę powinno się ją dodawać do wszystkiego.
Uniósł w górę jedną z brwi, bo w sumie ciężko w to uwierzyć. Znaczy nie chciał źle myśleć o swoim przyjacielu, ale cóż miał poradzić? Nikt nie lubi, kiedy się go przesłuchuje. W dodatku nie powinien się niczym martwić, bo miał czyste sumienie i w sumie nic nie przeskrobał. Był dobrym i prawym obywatelem, który nawet potrafił w razie potrzeby przyjść z pomocą.
-Tak, kupił, wypił i nawet wyjść nie zdążył. Powiedz to temu goblinowi – wzruszył lekko ramionami, cóż on to wiedział, Cavan to wiedział, ale ciężko powiedzieć czy ten goblin to wiedział. A Ash też przypuszczał, że facet po prostu nie miał się czym upić i właśnie w ten sposób się to skończyło. Chociaż… co skłoniłoby goblina do tego, by się upił? Ciężko powiedzieć.
Uważnie spoglądał na swojego towarzystwa, bo w sumie co miał innego zrobić. Wyciągnął w końcu ze swojej filiżanki ten pojemniczek na fusy i odłożył go na bok.
-Niestety nie spisujemy takich informacji, ale możesz spróbować u Proroka Codziennego, bo oni pisali o tym artykuł. W sensie o tym goblinie, dziwnie, że go nie czytałeś – stwierdził nieco zaskoczony. Chyba wszyscy czytali o tej sprawie, ale… może się mylił? Może Cavan był naprawdę zapracowany i w tym momencie w sumie zrobiło się nieco głupio Ashowi. Bo nie powinien pewnych rzeczy mówić. Zaraz jednak… wrócił spojrzeniem do przyjaciela i lekko się uśmiechał.
-Poza tą nalewką tojadu… poczekaj chwilę – mówiąc to wstał ze swojego miejsca, by przechodząc znów na sklep. Chociaż robiąc to, pogładził bark przyjaciela, by potem wrócić na zaplecze z książką. Położył ją przed Cavanem. -Tu masz wszystkie składniki, które było ostatnio sprzedawane. Eliksirów ostatnio żadnych na zlecenie nie robiłem.
Usiadł na swoim miejscu.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Czw Gru 15, 2016 2:27 am

Stojący na stole miód dość szybko stał się obiektem jego uwagi. Bo po tym – jak nieco niechętnie – wyłowił kuleczki z listkami herbaty, do filiżanki dodał łyżeczkę miodu i ostrożnie pomieszał herbatę, starając się by łyżeczka nie zadzwoniła ani razu o ścianki filiżanki, a tym bardziej nie rozlać tego naparu.
Podniósł powoli filiżankę do ust, by upić malutki łyczek tego naparu i cicho zamruczał. Naprawdę była to pyszna herbata. Może jednak coś kupi zanim stąd wyjdzie. A mianowicie trochę tej herbaty. O ile naprawdę pochodzi ona z tej apteki.
- Pyszna herbata. Wygląda na to, że zrobię tutaj małe zakupy – powiedział z pewnym zadowoleniem i znów upił kolejny łyk tego aromatycznego naparu.
Jeśli jego przyjaciel sądzi, że sprawia mu to przyjemność to zdecydowanie zrobiłoby mu się przykro. Bo już niejednokrotnie twierdził, że to mu przyjemności nie sprawia.
Wolałby tutaj siedzieć w celach towarzyskich. I przecież nie było tak, że go oskarżał o konszachty ze śmierciożercami czy poplecznikami Grindewalda czy z jakimkolwiek wrogo nastawionym ugrupowaniem. Dlaczego tego nie robił? Bo znał naprawdę dobrze. Wiedział, że Ash jest możliwie najbardziej przykładnym obywatelem, jakiego znał.
Może naprawdę powinien udać się do szefa i poprosić o wymianę osoby do rozmowy o takich rzeczach, ale już się stało. Jeśli jego przyjaciel naprawdę ma czyste sumienie, nie powinien się obawiać tych pytań, które nie zawierają jakichkolwiek oskarżeń z jego strony. Co więcej, wyczerpujące odpowiedzi na nie mogły doprowadzić do poprawy bezpieczeństwa na tej ulicy.
Mógł też trafić na kogoś bardziej dosadnego od niego i wtedy mogłoby się zrobić nerwowo i nieciekawie. W końcu oni mieli obowiązek aresztować każdego, który zachowuje się podejrzanie.
- To naprawdę dziwne i niespotykane. Naprawdę nie wiem, co o tym dokładnie myśleć – przyznał i odstawi znów filiżankę na spodeczek.
Przemknął dłonią po swych włosach, przesuwając rękę na tył głowy by potrzeć dłonią kark. Gobliny są zwykle bardzo, wręcz do bólu skrupulatne i nie podejrzewał ich o coś takiego, jak ciężki dzień w pracy.
- Tak myślałem. Pisali? Nie czytam wszystkich artykułów w Proroku Codziennym, aczkolwiek go zaprenumerowałem. Znajdę ten egzemplarz i o tym przeczytam – odparł.
Zmarszczył w typowy dla siebie sposób swe gęste brwi, co mogło wywołać wrażenie, że się zbliżył do siebie. Czytał to, co dotyczyło sytuacji politycznej świata czarodziejów. Dlatego mógł przeoczyć ten artykuł. Ale na szczęście, prenumerował tę gazetę.
Nie miał powodu ku temu, by mu się zrobiło głupio. To była drobnostka. Bardziej go dotykała ta sprawa rzekomego przesłuchania. Rzadko się poważnie gniewał i jeśli miałby się poczuć wielce urażony to tym posądzeniem go coś tak niegodziwego, jak przesłuchiwanie przyjaciela z lat szkolnych. A jednocześnie i to starał się rozumieć.
Ponownie sięgnął po filiżankę, by po raz kolejny napić się tego stygnącego naparu. Uśmiechnął się delikatnie do ciemnowłosego, odpowiadając na jego lekki uśmiech.
- Hm… dobrze, nigdzie się nie wybieram – odparł jedynie. Trochę tutaj posiedzi, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Drgnął nieznacznie, kiedy ten mężczyzna pogładził jego bark. To sprawiło mu pewnego rodzaju przyjemność. Przyłapał się na pewnej myśli, która nieco go… speszyła. Znał to aż za dobrze. Odprowadził go spojrzeniem. A w międzyczasie też dopił herbatę.
Nie spodziewał się, że przyjaciel przyniesie mu rejestr wszystkich składników, pozwalając mu na przejrzenie tych, które sprzedawano ostatnio.
- Dziękuję, że udostępniłeś mi rejestr tej apteki. Być może znajdę tutaj coś wartego uwagi – podziękował mu szczerze. Ten mężczyzna wcale nie musiał tego robić, ale w ten sposób może mu naprawdę pomóc. Otworzył przyniesioną mu księgę. Zanim jednak zaczął czytać, sięgnął też do płaszcza po swoje okulary. Założył je na nos i mógł teraz wodzić spojrzeniem i długim palcem po kartach tego spisu.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Czw Gru 15, 2016 11:01 am

Nie miał nic przeciwko temu, by ten mężczyzna zrobił tu małe zakupy. Chociaż to wcale nie polegało na tym, że… a zresztą mniejsza, o to. Ash nie był łasy na pieniądze, ale jak każdy człowiek lubił, kiedy jest obrót i mimo wszystko pieniądze lecą do skarbonki. Chociaż na tym ten mężczyzna się nie skupiał. On po prostu czerpał przyjemność z samego faktu, że może pracować.
Skinął głową, bo mimo wszystko… sam nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Właściwie to nie chciał nawet o tym myśleć, bo zaczynał faktycznie odczuwać lęk. Bał się tego, co mogło mieć faktycznie miejsce lub co mogło to faktycznie znaczyć. Choć starał się… nie snuć zbyt wielu czarnych scenariuszy – matka dość często mu powtarzała, że myślenie o złych rzeczach, ma tendencję ściągać te złe rzeczy na nich. A tego nie chciał.
-Tak, pisali o tym. Więc pewnie to znajdziesz i to bez większego problemu – powiedział ze spokojem, bo w sumie podejrzewał, że właśnie tak będzie. Zwłaszcza, że mimo wszystko powinno mu zależeć na tym, by to znaleźć. Bo może się okazać, że to ważny trop. Choć równie dobrze może to być po prostu goblin z jakimiś problemami natury emocjonalnej, bo w sumie… one również musiały się zakochiwać, a jeśli nie zakochiwać, to na pewno w jakiś sposób musieli przedłużać gatunek, prawda?
Ash nigdy nie miał problemów z nawiązywaniem kontaktu fizycznego z innymi ludźmi, czarodziejami. Właściwie to uważał, że przez oddalanie się od innych ludzi, czarodzieje zapominają, co naprawdę jest ważne.
Ciężko byłoby, nawet jemu wymienić wszystkie te rzeczy, które zostały sprzedane w tym sklepie. Właśnie dlatego wolał przynieść ten rejestr.
-Będzie to bardziej wiarygodne źródło informacji, niż ja – stwierdził ze wzruszeniem ramion. A to głównie dlatego, ze ludzka pamięć zawodzi. A to co jest zapisane na papierze mimo wszystko jest… wiarygodne. Papier rzadko kłamie.
Rejestr był naprawdę grubą książką, a właściwie notesem, który spokojnie mógłby robić za niejedną książkę magiczną. Z niego też łatwo było się domyślić, że w aptece sprzedawano naprawdę dużo składników, wszystkie w sumie legalnie sprzedawane lub z wymaganym pozwoleniem. Najczęściej sprzedawana była: mandragora, lawenda, różnego rodzaju nalewki (zarówno te z piołuna, jak i tojadu), pijawki, waleriana, muchy siatkoskrzydłe, skrzydła nietoperza, kamień księżycowy, korzenie zarówno stokrotki, tojadu jak i waleriany, imbir, czy chociażby w ostatnim czasie schodziło dużo krwi salamandry.
-I jak to wygląda? – Zapytał spokojnie Ash, sięgnął też po filiżankę i upił z niej trochę tego… przepysznego płynu.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Czw Gru 15, 2016 5:47 pm

Nie zamierzał posądzać swojego przyjaciela o to, że jest łasy na pieniądze. Ważne było, by Ash żył na dostatecznie zadowalającym poziomie. On nie narzekał na swoją pensję, chociaż prawdą jest, że rodzice wyposażyli go, jak i jego brata w dość spory depozyt. On z niego mógł zawsze skorzystać. Może mu się przyda to w przyszłości, zwłaszcza, jeśli będzie chciał kupić coś, na co nie będzie go stać z pensji aurora.
Sam nie pracował dla pieniędzy. Wierzył słuszność swojej pracy, chociaż prawdę mówiąc… trudno powiedzieć, czy spędzi w niej całe życie.
Wiedział, że w pewnym momencie, nawet jak się wierzy w słuszność wykonywanej pracy, będzie musiał z niej zrezygnować. To nie była praca, którą można było wykonywać przez całe życie. Jeśli się przeżyje albo nie zostanie się poważnie okaleczonym w końcu się tego nie wytrzyma psychicznie.
- Mam porządek w swoich egzemplarzach Proroka Codziennego, więc nie zajmie mi to dużo czasu – odparł. Zakładał, że to nie będzie numer czwartkowy, ale co najmniej piątkowy albo sobotni. W końcu wydanie kolejnego numeru trochę zajmie. Chociaż zawsze była to dokładność do jednego dnia, bowiem zawsze wczesnym rankiem znajdował na swoim balkonie kolejny numer gazety.
Może faktycznie było to ważne. A może właśnie dzięki tej gazecie będzie w stanie odnaleźć tego goblina i uzdrowiciela, który go doprowadził do porządku. Jako auror musiał sprawdzić każdy możliwy trop, odkładając na bok myśl o tym, jak bardzo dana sprawa jest absurdalna. Chociaż najgorsze były donosy, składane na chociażby nielubianego sąsiada.
Sam nie miał z tym najmniejszych problemów, chociaż wiele też zależało od osoby, z którą miał kontakt. Był bardzo otwarty na innych, ale z kolei nie lubił, jak ktoś, kogo ledwie znał wykonywał względem niego takie gesty jak na przykład obejmowanie.
Był naprawdę mu za to wdzięczny, bo wiedział, że jego przyjaciel nie musiałby tego robić i chyba nawet nie powinien, biorąc pod uwagę, że nie robił tego z właścicielem tej apteki. Jednak aurorom nie powinno się odmawiać, zwłaszcza, że wykonują naprawdę kawał dobrej roboty. A właściciel tej apteki pewnie nie chciałby, by ktoś zagrażał mu i jego pracownikom.
- Nie mógłbym też cię męczyć, oczekując byś to wszystko pamiętał – odpowiedział z delikatnym uśmiechem. Powiedziałby, że papier wszystko przyjmie, ale akurat wierzył w skrupulatność Asha i pozostałych pracowników tej apteki.
Gdyby chciał wszystko dokładnie przejrzeć, zajęłoby mu to naprawdę parę godzin i niewątpliwie po nich zaczęłaby go boleć głowa. Znalazł to, ale po prawdzie to było wszystko i nic. Bowiem, nawet jakby mógł wskazać właściwości tych składników i najpopularniejsze eliksiry, jakie można warzyć z ich wykorzystywaniem… nadal nie miałby nic konkretnego. Bo zakupione składniki nie zdradzały tego, że ktoś planuje coś niegodziwego.
A brak danych osobowych w tym spisie wszystko dodatkowo utrudniał.
- Wszystko i nic – odpowiedział i cicho westchnął, decydując się zamknąć księgę. – Mogę cię prosić o to, byś informował mnie o to, jeśli podczas twojej zmiany zdarzy się coś niezwykłego albo, że coś wzbudzi twoje podejrzenia? – Zwrócił się po chwili do przyjaciela, który może będzie chciał to dla niego zrobić.
- Czy słyszałeś coś o wykonywanych rytuałach lub byłeś świadkiem odprawiania jakiegoś rytuału? Albo znasz kogoś, kto coś o tym wie? – Westchnął ciężko, przygryzając też po chwili dolną wargę. Były to standardowe pytania, ale i tak starannie dobierał słowa, by to nie brzmiało jak oskarżenie. Bo nie oskarżał go o świadome uczestnictwo w takich rytuałach, ale wiedział, że można być w złym miejscu i w złym czasie. Bardzo chciał, by Ash – jak i inni – był bezpieczny. A jeśli przypadkiem coś widział to bez wahania by mu pomógł, tak by nikt go nie skrzywdził.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Czw Gru 15, 2016 7:42 pm

On tam w sumie nie zamierzał zarzucać braku porządku, czy właśnie swoistego nadmiaru, swojemu towarzyszowi. A prawda jest taka, że to czy Cavan faktycznie miał uporządkowane gazety, było tylko i wyłącznie jego sprawą. Ash rzadko czytał Proroka. Robiła to chętniej jego matka, od niej dowiadywał się różnych rzeczy. A to, że incydent z goblinem ma być w gazecie doskonale wiedział, bo oczywiście w krytycznym momencie nie brakowało również dziennikarzy, którzy byli chętni do zrobienia wywiadu z poszkodowanym stworem.
Cóż Ash zdecydowanie nie był osobą ledwie znaną Cavanowi, chyba że on sam o czymś nie wiedział. Niemniej względem przyjaciela czasem robił cieplejsze gesty, chociaż nie zawsze tak odważne, jakby chciał czy pragnął.
-Chyba wystarczy już, że pamiętam co mam na półkach – roześmiał się w tym momencie. Oj zdecydowanie by zwariował gdyby musiał pamiętać nie tylko, co ma na półkach, ale jeszcze, co z tego sprzedał, ile zostało i ile będzie trzeba zamówić. Od czegoś takiego zdecydowanie można zwariować. Chociaż są tacy, którzy to mimo wszystko pamiętają.
Co do samego rejestru… prawda jest taka, że żaden z aptekarzy go nie wypełniał. Był to magiczny notes, a do niego było magiczne pióro, które samo pisało, co właśnie zostało sprzedane, a także ile dokładnie pozostało tego na stanie. Wydawać by się mogło, że to nieco skomplikowane zadanie, dla czegoś tak… prostego, ale wcale tak nie było. Już bardziej skomplikowane rzeczy szło powierzyć magicznym przedmiotom.
Cóż same składniki nic takiego nie mówiły, chociaż były niektóre, rzadkie lub te, z których robiło się bardzo konkretne rzeczy. Choć prawdą było, że z tych tu wymienionych można było stworzyć zarówno potężne eliksiry czyniące krzywdę, jak i takie, którymi nic złego się nie da zrobić. Poza jednym składnikiem, którego ostatnio zamawiano naprawdę dużo. I w sumie Ash o tym wiedział, od dłuższego czasu go to poniekąd zastanawiało.
-Powiedziałbym, że bardziej wszystko, niż nic – odpowiedział tajemniczo i powoli wstał ze swojego miejsca – znów. Podszedł też do przyjaciela i stanął za nim. -Dobrze i to w sumie będzie pierwsza… druga niezwykła rzecz, o której cię poinformuje. W ostatnim czasie kupowano dużo krwi salamandry, niby nic niezwykłego, ale zobacz… nie kupowano sproszkowanych pazurów gryfa, więc na pewno ktoś nie potrzebował tej krwi, do eliksiru wigoru. Ale kupowano mandragorę i tojad. Niby nic niezwykłego, ale razem z tą krwią salamandry są to składniki potrzebne do stworzenia silnego eliksiru leczniczego, a mianowicie do eliksiru wiggenowego. Ktoś produkuje go naprawdę dużo i… to nie szpital – mówiąc to pochylił się, a nawet przechylił przez ramię przyjaciela, by pokazać mu o czym mówi. Wskazał również ilość sprzedanej w ostatnim czasie krwi, mandragory a także tego wspomnianego tojadu.
Potem grzecznie się wycofał i wrócił na swoje miejsce.
-Rytuałach? Jakie rytuały masz na myśli? – Czegoś tu nie rozumiał, ale pewnie gdyby rozumiał mógłby odpowiedzieć, że coś wie. A skoro nie wiedział, to raczej… nic nie wie.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Pią Gru 16, 2016 2:54 pm

Dziennikarzom w tych czasach zdecydowanie nie brakuje tematów do pisania rozmaitych artykułów. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę obecną sytuację, jaka panuje w świecie czarodziejów.
A Prorok Codzienny, właśnie przez to, że był w sumie najczęściej czytaną gazetą wśród czarodziei bardzo często kształtował opinię publiczną, która nieraz wierzyła we wszystko, co jest napisane na łamach tej gazety.
Pomimo upływu lat to się nie zmieniło.
Przez długi czas nie miał śmiałości posunąć się znacznie dalej, chociaż niejednokrotnie o tym myślał. Może to było błędne, ale mogło na to być za późno. Może powinien zrobić to pięć albo dziesięć lat temu. Albo nawet w czasach szkoły. To był jeden z tych złych wyborów, których można bardzo żałować.
I on tego żałował.
Jego praca też była przeszkodą, ale wielu aurorów miało jakoś życie prywatne. Pamiętał wciąż jedną złotą zasadę – „nie dać się zabić”. Tego się wciąż trzymał. Dokładał wszelkich starań, by nie zostać zabitym podczas wykonywania swych obowiązków. I dotąd to działało.
- To naprawdę do zapamiętania. W końcu to cały asortyment tej apteki. A pewnie bardzo często wysłuchujesz problemów innych czarodziejów – odpowiedział wesoło. O ile – jego zdaniem – łatwiej jest zapamiętać asortyment, tak wysłuchiwanie problemów zdrowotnych czarodziejów obu płci, czasem ich narzekania na ceny i tym podobne było zdecydowanie minusem w tej pracy. Ale jak to się mówi, klient nasz pan.
Sam miał w domu podobne pióro, z tego względu, ze czasem, kiedy chciał odpocząć a miał napisać raport kładł się bardzo często na kanapie i dyktował mu to, co ma być w raporcie.
Gdyby zasnął – bo też się tak może zdarzyć – nastawiał budzik na godzinę od obecnej godziny, jaką wskazywał zegar w jego mieszkaniu. Był to dobry system, zwłaszcza, że ciężko pracuje i po całym dniu może zasnąć podczas czegoś takiego. Bardzo często jednak musiał pisać raporty ręcznie.
On nie miał w głowie każdego przepisu na eliksir i teraz to było widać. Nigdy ich nie uczył się na pamięć, bo po co ma to robić, skoro ma w swoim mieszkaniu podręcznik do eliksirów i to w sumie niejeden. Bo ma nawet „najsilniejsze eliksiry”, które kupił po zakończeniu edukacji.
Miał też wiele książek odnośnie zaklęć, obrony przed czarną magią, a nawet zawierającą zaklęcia czarnomagiczne. Gdy ją kupował, księgarz na niego patrzył jakby on miał zamiar kogoś zabić. Nie była to prawda, ale warto było mieć, choć minimalne pojęcie o tym, czego się spodziewać po swoich przeciwnikach. By z nimi walczyć trzeba to poznać.
Coś takiego mógł zauważyć tylko aptekarz, taka prawda. W chwili, w której Ash się odezwał w ten wielce tajemniczy sposób, jego okulary zsunęły się na czubek nosa. Spojrzał też na niego i delikatnie się uśmiechnął. Przypominało to wspólne odrabianie lekcji w szkole, czego trochę mu brakowało. A też to robili wtedy, jak się poznali. Oczywiście, teraz tego nie powiedział.
Wysłuchał go uważnie, analizując też przekazane mu informacje, które też jego przyjaciel mu wskazał. Jak tego słuchał i jak o tym myślał, wszystko to wszystko układało się w zgrabną całość.
- Przez to, że nie spisujecie danych osobowych czarodziejów będzie trudno wyśledzić waszego klienta. Chyba, że… wam w pewnym momencie brakłoby któregoś ze składników i byłoby to specjalne zamówienie. Chociaż to wcale nie oznacza, że ktoś ma coś na sumieniu. Ten eliksir nie tylko niweluje skutki wywaru żywej śmierci, ale też przywraca zdrowie… o ile dobrze pamiętam – odpowiedział z pewnym niezadowoleniem.
Być może znalazł mocny trop, który należało sprawdzić, ale to jak szukanie igły w stogu siana. A też nie mógł prosić przyjaciela o to by naraził swoją pracę i oszukał klienta, który faktycznie może być podejrzanym, ale też może mieć po prostu słabe zdrowie i to na tyle, że musi leczyć objawy. Więc sprawa była zdecydowanie skomplikowana.
Mógł już zamknąć tę księgę i oddać ją przyjacielowi, który przez chwilę stał naprawdę blisko niego. Mu to zdecydowanie nie przeszkadzało, co więcej… było to miłe, aż się prosiło o jakiś mały gest wobec niego. Poprawił ostatecznie okulary, dotykając ich mostka opuszkiem długiego palca.
Domyślił się z miejsca, że jego przyjaciel nic o tym nie wie. W przypadku obcych osób byłby bardziej ostrożny czy nawet podejrzliwy. Bo wielu z nich mogłoby powiedzieć, że nic nie wiedzą, co nie byłoby prawdą.
- Tak. Gromadzenie się mniejszej lub większej ilości czarodziejów, wykorzystywanie świec, kadzideł… dziwne symbole – wyjaśnił pokrótce. To brzmiało dziwnie, nawet jak na niego. Ale to było jedno z tych standardowych pytań.
- I ostatnie pytanie… spotkałeś się z kimś, kto wydał ci się podejrzany albo widziałeś kogoś takiego? I bynajmniej nie chodzi o tego nieszczęsnego goblina – zadał mu ostatnie pytanie. Tylko tyle chciał wiedzieć i już nie będzie go o nic takiego pytać.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Pią Gru 16, 2016 3:25 pm

Nie, coś takiego mógł zauważyć każdy, kto wiedział czego szukać. Składniki mają to do siebie, że wiele ich wykorzystywanych jest do różnych eliksirów. Ale z krwi salamandry robiło się dosłownie dwa eliksiry. A skoro nikt nie kupował pazurów gryfów to wniosek nasuwał się sam. Poza tym z tego, co Ash wiedział auror powinien umieć zrobić sobie eliksir, może nie tak potężny, jak ten o którym mówili – bo on zwykle był przygotowany przez uzdrowicieli lub wykwalifikowanych pracowników aptek, takich jak Archeron.
-Dziś ma przyjść dostawa, w której chyba dwie albo trzy ampułki krwi salamandry muszę wysłać do klienta. Chwilę przed twoim pojawieniem się przyszła sowa z zamówieniem na krew i mandragorę – powiedział ze wzruszeniem ramion. -Pierwszy raz widziałem tę sowę, więc podejrzewam, że to nie jest żaden ze stałych klientów.
Och i więcej szczegółów się przypomniało, chociaż nie pamiętał ile dokładnie tych ampułek było w zamówieniu. Musiał później sprawdzić i mieć w sumie nadzieję, ze dostawa przyjdzie punktualnie. Bo potem znów będzie musiał siedzieć po nocach.
-Tak, to eliksir również silnie leczący, ale uwierz mi… nie stosuje się go samodzielnie w domu. A takie ilości zwykle zamawiane są przez szpitale, a ze służby zdrowia znam kilka osób, więc… to niemożliwe, by to oni zamawiali. Zresztą ten eliksir jest bardzo zaawansowany, trudno go przygotować samemu sobie w domu – poinformował przyjaciela. Cóż to mogło być istotne.
A co do tej sowy, zapewne się jeszcze dziś pojawi, by odebrać zamówienie lub osobiście przyjdzie je odebrać zamawiający, bo tak często było. Przez sowę dostawali zamówienie, a potem ono czekało na klienta. Choć tym razem może być nieco trudniej, bo w końcu… mieli mieć dostawę.
Uniósł w górę jedną z brwi, gdy Cavan mu wytłumaczył o co chodzi z tymi rytuałami. Pokręcił głową, bo w sumie… nic takiego nie było organizowane tu w okolicy, a Ash też nic o tym nie wiedział. Zresztą skąd by miał? Nie mieszał się w takie rzeczy i starał się od tego wszystkiego trzymać z daleka. W końcu… nie chciał ściągnąć na siebie niepotrzebnej uwagi, która mogłaby poniekąd zagrozić jego matce.
-Hm… jakiś czas temu, spotkałem dziwnego chłopaka w Hyde Park. Udało mi się wpaść do fontanny, a on miał z tego całkiem niezły ubaw. Nie zamieniłem jednak z nim zbyt wiele słów. Niemniej… dziwny był trochę, bo stał i gapił się w świetlaną przyszłość narodów – wzruszył lekko ramionami. Cóż każdy ma jakieś hobby.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Pią Gru 16, 2016 5:19 pm

W jakimś stopniu to było dla niego mylące. Nie był nieomylny. Umiał przygotować eliksir, jeśli tego potrzebował. Zdawał z nich zarówno SUMY jak i owutemy. Gdyby nie pomoc Asha siedziałby nad tym dłużej, a prawdą było, że nie mógł pożyczyć stąd tego rejestru, by go na spokojnie przestudiować. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo znów czuł się, jakby razem odrabiali zadania.
Jedna z jego gęstych brwi podjechała nieco w górę, kiedy brunet o tym wspomniał. Dobrze, że postanowił powiedzieć o tym na głos. Bo gdyby nie zastanawiał się nad tym na głos, niewątpliwie tego by się nie dowiedział.
- Możesz podać mi adres, na jaki ma przyjść to zamówienie? Albo adres nadawcy listu? Sprawdziłbym to, kim jest wasz klient i w jaki sposób wykorzystuje ten eliksir. I jeśli będzie w tym coś podejrzanego, zainterweniuję – Zapytał przyjaciela po chwili namysłu. Może oni nie powinni tego robić, ale to było mniejsze zło niż oszukiwanie klienta.
Mając adres, na który ma przyjść dostawa mógłby sobie dyskretnie sprawdzić i w razie czego zainterweniować. Chociaż wiele zależy od tego, co tam by zastał.
Nie wkroczyłby do mieszkania czy jakiegokolwiek innego budynku, gdyby nie dostrzegł nic niepokojącego albo on byłby dobrze strzeżony. Wtedy musiałby wezwać wsparcie.
W tych niepewnych czasach, kiedy społeczność czarodziejów coraz bardziej nie ufa Ministerstwu Magii takie niesłuszne wtargnięcie do domu czarodzieja nie sprawiłoby, że nagle zaczęliby ich kochać.
Zaraz pewnie znalazłby się dziennikarz, który chętnie wysłuchałby opowieści jakiegoś czarodzieja o tym, jak to aurorzy nachodzą czarodziejów w swoich domach albo się do nich włamują. To ostatnie, czego potrzebowali.
- To kolejny powód, bym to sprawdził. A przynajmniej nie powinno się go stosować samodzielnie w domu. Chyba, że pod okiem uzdrowiciela. Nie mówiąc o trzymaniu go w takich ilościach. Moja matka potrafi go uwarzyć, czasem stosowała go w domu na różne przypadłości. Ale to miało sens. Ktokolwiek kupił te składniki, musiałby być w pewnym sensie mistrzem eliksirów. Może nawet posiadać wyższe wykształcenie. A i z takowym to nie jest łatwe zadanie – odparł, zgadzając się z tym.
Jego matka, będąc uzdrowicielką miała możliwości, by sporządzić taki mały kociołek tego eliksiru i odpowiednio go wykorzystywać przy różnych dolegliwościach. W tym nie było nic niepokojącego. Ale w przypadku tak dużych zamówień to inna sprawa. Bo skoro to nie szpital to niewątpliwie to osoba prywatna. A jeśli ten klient przyjdzie odebrać zamówienie osobiście to niedobrze, bo to utrudnia znalezienie go i nie może cały dzień na niego czekać.
Było tak, jak myślał. Brunet był z nim szczery i wiedział o tym, jak ważna dla niego jest jego matka i dlatego też był spokojny. Nie mógłby go podejrzewać o takie rzeczy.
- Jak on wyglądał? Wiesz może, jak się nazywa? – Zadał swojemu przyjacielowi te dwa pytania i w sumie bardzo dobrze, że to uczynił. Bo nie można powiedzieć, by spodziewał się tego wyznania, że jego przyjaciel wpadł do fontanny i że tamten chłopak uznał to za wielce zabawne.
Ściągnął wargi w charakterystyczny sposób, starając się powstrzymać wesoły śmiech. Nawet lekko zasłonił usta, by pomóc sobie w utrzymaniu wymaganej powagi. A po drugie… naprawdę nie powinien śmiać się z przyjaciela. Chociaż on nie robił tego złośliwie. Miał po prostu wewnętrzne pokłady poczucia humoru. W końcu parsknął śmiechem i cicho chrząknął, starając się przywrócić do porządku.
- Jak to się stało, że stało, że wpadłeś do fontanny? Nic sobie nie zrobiłeś? To jeszcze nic złego, ale to faktycznie… dziwne – Musiał go o to zapytać. Wiedział, że jego brat jest czasem niezdarny, ale do fontanny to jeszcze nie wpadł. Oczywiście, dla niego też ważne było, by jego przyjaciel nic sobie nie zrobił. Było to dziwne, ale to jeszcze nie zbrodnia.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Pią Gru 16, 2016 5:44 pm

Skinął głową.
-Zaraz się po ten list przejdę – powiedział spokojnie, a nawet z delikatnym uśmiechem, bo w sumie nic nie stało na przeszkodzie temu, by ten list przyniósł. Poza tym jeśli to miało się przysłużyć w pracy Cavana to dlaczego nie? Z władzami należało współpracować, prawda? No. A Ash jako przykładny obywatel nie wiedział w takiej współpracy niczego złego. A nawet bardzo mu zależało na tym, by pomóc jak najwięcej.
Cóż może Ash się myli, może wcale nie chodziło o ten eliksir, a po prostu była to przypadkowa zbieżność składników. Czasami się tak zdarzało. Jednak zaniepokoić mogły ilości, wręcz hurtowe tych rzeczy, które były zamawiane. A to było zdecydowanie dziwne. Bo albo ktoś robił konkurencję dla szpitala, produkował naprawdę dużo eliksirów robiąc konkurencję aptece albo sprzedawał te stworzone eliksiry w mniej lub bardziej legalny sposób. Nawet jeśli to nie były te lecznicze, a jakiekolwiek inne.
-Tylko zaleconą przez uzdrowiciela dawkę, nie więcej. I zwykle nie więcej czarodzieje dostają do domu. Twoja matka jest uzdrowicielką i prawdopodobnie warzyła go w szpitalu, a do domu mogła przynosić ten nadmiar, który jej się uwarzył. Sam czasami tak robię, jak to jakiś przydatny eliksir i zrobi mi się jakimś przypadkiem go za dużo. Nie ma w tym nic złego, ani nic niezgodnego z prawem, z tego co mi wiadomo – powiedział poważnie. Czasami nawet wyższe wykształcenie nie pomaga w wytworzeniu tego eliksiru. Bo jest on na swój sposób bardzo skomplikowany i cóż czasochłonny, a w tych czasach ludziom głównie brakuje cierpliwości do niektórych rzeczy.
Na to się niestety nic nie da poradzić, a olać tez nie można, bo w sumie nie wypada.
-Wysoki, raczej szczupły chłopak, miał czarne włosy, proste, nieco krótsze od moich. Ubrany w mugolskie ciuchy, taką bluzę albo koszulę w kratę, czerwoną. Miał jasną karnację i… chyba jasne oczy. Pełne, ładnie wykrojone usta – Ash był wzrokowcem, który umiał zapamiętać naprawdę dużo szczegółów jeśli się odpowiednio postarał. I można śmiało powiedzieć, że właśnie tak było w tym momencie. Wychodziło również jego lekkie… zainteresowanie płcią własną. Bo mimo wszystko… mężczyźni rzadko zwracali uwagę na usta innego mężczyzny, no chyba, że chcieli z nim coś robić. Cóż nie żeby Ash chciał z tym dzieciakiem cokolwiek robić, bo go raczej zdenerwował tym swoim… śmianiem się.
-Młody szczeniak, może miał dwadzieścia lat – wzruszył ramionami, bo tego akurat nie wiedział. Nie wiedział też niestety jak smarkacz ma na imię, więc pokręcił lekko głową.
Niestety pewnych informacji przyjacielowi nie był w stanie podać, nawet jeśli bardzo by chciał. Wstał też, by móc się przejść po ten list dla przyjaciela, chociaż nie podejrzewał, że ten… będzie starał się powstrzymać wybuch śmiechu. Znaczy… wiedział, że wpadnięcie do fontanny jest ogólnie… zabawne, ale dla niego takim nie było.
Lekko strzelił otwartą dłonią Cavana w tył głowy.
-Nie śmiej się, to był przypadek. Zaczytałem się w fascynujący artykuł o nowym odkryciu, które trafiło do Londyńskiego Muzeum. Mugole odkryli jakąś nową mumię i takie magiczne słoiczki na wnętrzności. Nic sobie nie zrobiłem, aż tak niezdarny nie jestem, by zrobić sobie krzywdę podczas lądowania w fontannie. Najbardziej ucierpiała w sumie gazeta. I ten chłopak, myślałem że się zapowietrzy z tego śmiechu – stwierdził ze wzruszeniem ramion.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Pią Gru 16, 2016 9:34 pm

Cieszyło go to, że Ash z nim współpracuje. Ale to wynikało z tego, że są przyjaciółmi i z tego, że ten mężczyzna jest bardzo przykładnym obywatelem. Innym powodem ku temu, by z nim współpracował mogło być to, że on jako auror dbał również o bezpieczeństwo czarodziejów półkrwi. Skinął jedynie głową na te słowa.
Sam mógł się mylić, lecz jego praca polegała właśnie na zwracaniu uwagi na takie szczegóły i badaniu każdej rzeczy, która wyda mu się interesująca. Właśnie przez wzgląd na te hurtowe ilości składników zamierzał się tym zająć. Za tym mogło się kryć naprawdę wszystko.
Trudno powiedzieć, czy taka konkurencja dla szpitala była zabroniona. Chociaż sprzedawanie takiego eliksiru po niżej cenie niż w aptekach może mieć wpływ na rynek. Nawet szpital wolałby zapłacić mniej za więcej, zwłaszcza, jeśli jakość jest porównywalna. A tak mogło być.
Gorzej, jeśli w grę wchodziły inne eliksiry albo jak każdy – nie mający faktycznie zaszkodzić – będzie kiepskiej jakości i ktoś skuszony atrakcyjną ceną ucierpi tylko na tym.
- Racja. Jesteś w tej dziedzinie autorytetem, więc nie śmiałbym się spierać. To całkiem możliwe, że tak właśnie robiła. W naszym domu tylko matka i ojciec mieli do niej dostęp. Ja mogłem z jej zawartości korzystać dopiero, jak ukończyłem siedemnaście lat. A i tak musiałem pilnować tego, by żaden z tych eliksirów nie dostał się w ręce mojego młodszego brata. Ja też robię eliksiry w większej ilości, by potem tych najpotrzebniejszych nie robić tego na poczekaniu. Łatwo wtedy o błędy podczas ich warzenia. Nie jest to niezgodne z prawem – zgodził się z nim bez wahania. On był w pewnym sensie autorytetem w sprawie łapania czarnoksiężników wszelkiej maści.
Było to całkiem możliwe, że ona tak to robiła. A też nie wołała go i Merry’ego za każdym razem, jak wracała do domu. Dlatego mogli tego nawet nie widzieć. Poza tym, zdolnym dzieciom czarodziejów nie powinno się pokazywać pewnych rzeczy.
Razem potem jedli kolację. Pozwolił sobie na przytoczenie tej małej anegdotki z domu i uważał, że to było słuszne. W końcu jak byli młodsi mogliby z bratem narobić więcej złego niż dobrego. Chociaż to on był tym starszym i trochę mądrzejszym, nieraz zdarzało mu się naprawdę porządnie broić z bratem. To zdecydowanie nie było zabronione.
Dobrze, że w dzisiejszych czasach można kupić gotowy eliksir w aptece. To dobra alternatywa dla tych zapracowanych, dla leniwych czy nie mających odpowiedniej wiedzy i predyspozycji, by warzyć dla siebie eliksiry.
Wysłuchał opisu tego chłopak, z którym przypadkiem się spotkał jego przyjaciel. Był on na tyle szczegółowy, że mógłby znaleźć tego chłopaka w tym parku. Chociaż na dobrą sprawę niejednemu psu Burek na imię.
- Dziękuję ci, ten opis na pewno mi pomoże go odszukać. Zwłaszcza, jeśli często chodzi do tego parku i ubiera się na co dzień podobnie – odpowiedział szczerze i się delikatnie uśmiechnął, z wdzięcznością.
Naprawdę był mu wdzięczny za to. Bo Ash wcale nie musiał tego wszystkiego zapamiętać i podać tego, jak na tacy. Może ktoś go zna albo chociaż kojarzy.
Dla niego zainteresowanie własną płcią nie było niczym dziwnym, ale to rozmowa na inny temat. On sam mógłby o tym powiedzieć całkiem sporo, zwłaszcza o odpowiedniej osobie.
Czekał na to, aż Archeron poda mu ten list… ale na pewne rzeczy zdecydowanie nie był w stanie nic poradzić. Chociaż on nie robił tego w żadnym stopniu złośliwie.
Sapnął głośniej, kiedy został lekko strzelony w tył głowy przez Archerona. Przybrał udawanie cierpiętniczą minę, jakby go bolało i demonstracyjnie pomasował tył głowy. To było zdecydowanie trudne.
- Widocznie ten przypadek wyszedł ci na spotkanie. Pisali o nim w mugolskiej prasie? Byłeś oglądać znalezioną przez mumię i te magiczne słoiczki na wnętrzności? Wiem, że nie jesteś i całe szczęście. Spotkał ją naprawdę straszny los. Jemu pewnie nie byłoby do śmiechu, gdyby sam wpadł do fontanny – rzucił wesoło, w jakimś stopniu wciąż nie kryjąc swojego lekkiego rozbawienia. Za to lekkie nabijanie się z tego mężczyzny znów może dostać w łeb.
Potem – słysząc o tym odkryciu, które trafiło do mugolskiego muzeum w Londynie – stosownie się zdziwił, unosząc też jedną z brwi. Był też tego ciekaw. Może jego przyjaciel udał się do tego muzeum, by zobaczyć to znalezisko na własne oczy. Zdecydowanie dobrze, że on nie był tak niezdarny.
On bardziej niż kawałkiem papieru przejmował się swoim przyjacielem. To zdecydowanie nie było powodem do śmiechu, gdy się tego doświadczyło. Ale on chyba byłby wyjątkiem w tej kwestii. On byłby w stanie siedzieć bardziej mokry w tej fontannie i się śmiać.
- Ale wracając… to już wszystko i nie będzie więcej pytań związanych z moją pracą. Bardzo mi pomogłeś. Wiem, jak to wygląda… ale jak ci się powodzi? – Odparł. Może to ucieszy tego mężczyznę, że nie będzie go już wypytywać o takie rzeczy. Teraz – kiedy dowiedział się tego, co miał się dowiedzieć – mógł poświęcić trochę czasu na przyjemną pogawędkę z przyjacielem. Nikt go z tego – raczej – nie rozliczy, bowiem wypełnił swoje zadanie.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Sob Gru 17, 2016 3:58 pm

Skinął głową, bowiem miał nadzieję, że ten poniekąd za dokładny opis pomoże w znalezieniu tego chłopaka. Chociaż może źle zrobił, podając go? Przecież ten chłopak nie musiał w rzeczywistości mieć nic na sumieniu. Mógł po prostu być dziwnym i tyle. Nic się na to nie da poradzić, a czasami się po prostu tak zdarza.
Pokręcił lekko głową, bo w sumie nie wierzył by to jego uderzenie faktycznie mogło boleć Cavana. Właściwie to nawet nie powinno, bo w sumie… nie uderzył go tak, by mu faktycznie zrobić krzywdę. Było to raczej takie przyjacielskie droczenie się. I w tym nie było nic dziwnego. Zawsze się w ten sposób droczył z przyjacielem.
-Tak, pisali o tym w mugolskiej gazecie. Nie, nie widziałem jej, jeszcze. Zamierzam się tam prędzej czy później wybrać i sobie to obejrzeć. – Odpowiedział ze wzruszeniem ramion. On tam akurat nie chciał się zastanawiać czy temu chłopakowi byłoby do śmiechu gdyby wpadł do fontanny. Go to w sumie w ogóle nie obchodziło. Niemniej gdyby był świadkiem takiego wydarzenia na pewno nie stałby z boku i się nie śmiał. Poszedł by pomóc temu chłopakowi, co wydawało mu się całkiem naturalnym odruchem. Ludzie sobie pomagają, a przynajmniej powinni.
Uniósł w górę jedną z brwi, gdy zeszli z tego, jakże oficjalnego tonu, niemal oficjalnej stopy tego spotkania, na trochę bardziej… luźny. Można by niemal powiedzieć, że w tym momencie faktycznie można by pomyśleć, że są rozmawiającymi przyjaciółmi – którymi w sumie byli.
-Można powiedzieć, że dobrze mi się powodzi. Chociaż to zależy o co ci dokładnie chodzi. Jeśli o pracę, to jak sam widzisz, na tłumy klientów nie narzekam, chociaż czasami ruch jest szalony. Jeśli o rodzinę, to… cóż mama ma się dobrze, wciąż kleci eliksiry, trochę mi w tym pomagając. Co do… innych… kwestii… to sam nie wiem. Rzadko widuję znajomych ze szkoły, może to wina tego, że większość z nich została aurorami, a ja nie. Nie wiem – stwierdził ze wzruszeniem ramion. Znów też zajął swoje miejsce naprzeciwko Cavana.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Sob Gru 17, 2016 8:04 pm

Nawet, jeśli jego przyjaciel podał mu opis tego chłopaka, tak o nie należał do osób, które były pierwsze do rzucania oskarżeniami. Mogło się okazać, że chłopak jest po prostu zwyczajnym mugolem. To czyniło go dziwnym, ale nie świadczyło o tym, że on ma coś na sumieniu.
Faktycznie go nie bolało i sam dobrze wiedział, że jego przyjaciel nie chciał mu zrobić krzywdy. Ale jak już droczyli to mógł z powodzeniem dodać coś od siebie w postaci udawanego utyskiwania, że stary przyjaciel uderzył go naprawdę mocno. Było to typowe zachowanie dla niego.
- Nie czytam mugolskiej prasy, chociaż może powinienem zacząć. Nie znam się jednak na tym i nawet nie wiedziałbym, jaką gazetę kupić. Ponadto… nie wiem, czy można je prenumerować i wybrać sowią pocztę, jako formę dostawy. Zobaczyłbym mugolskie muzeum, może mógłbym iść z tobą? – Odpowiedział z pewnym zakłopotaniem. Były to typowe problemy czarodziejów, a raczej jednego czarodzieja. Naprawdę tego nie wiedział.
Zawahał się też nieznacznie, przygryzając na krótką chwilę dolną wargę. Może nie powinien o to pytać, tak się wpraszać… ale jakoś tak mu się wymsknęło. Sam z siebie nie poszedłby do mugolskiego muzeum, bowiem nie umiałby się w tym wszystkim odnaleźć. Ale jego przyjaciel – jeśli będzie chciał go zabrać ze sobą – by mu w tym pomógł. W końcu o wiele lepiej orientuje się w świecie mugoli.
Zdecydowanie była najwyższa pora na to, by w końcu zaczęli rozmawiać jak przyjaciele. Brakowało mu tego. Z delikatnym uśmiechem uważnie słucha tego, co ten brunet ma do powiedzenia.
- O wszystko. Więc jesteś zadowolony z tej pracy czy coś się zmieniło? A zdrowie jej dopisuje? A tobie? Wiem, pracuję z tą większością. Mamy naprawdę sporo pracy. Nadal uważam, że byłbyś świetnym aurorem – miał do niego parę pytań, związanych z życiem prywatnym Asha, związku z jego rodziną i przyjaciółmi. Naprawdę tak uważał.
Zapytałby o to, czy się z kimś spotyka. Nie dostrzegał obrączki, ale to nie znaczyło, że Ash z kimś się nie spotyka. Pytanie o takie rzeczy było niegrzeczne i tworzyło trudną do przegonienia niezręczność. Było mu miło, że usiadł naprzeciwko niego.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Nie Gru 18, 2016 7:05 pm

Lepiej by Cavan nie rzucał się na bogu ducha winnego chłopaka, tylko dlatego że Ash mu o nim powiedział. Zdecydowanie nie chciał by coś takiego miało miejsce, chociaż… po niektórych można się spodziewać dosłownie wszystkiego. W tym też dziwnych zachowań, ale w sumie mniejsza o to.
-Sowiej poczty na pewno wybrać nie można, a prenumerować można jak każdą w sumie gazetę – odpowiedział z lekkim wzruszeniem ramion, bo w sumie czemu miałoby się nie dać? Chyba nawet jego matka to prenumerowała, ale w sumie nie wiedział. Można by niemal rzec, że ona bywała dziwna. Ale to nic złego. Żyła na granicy dwóch światów i miała pełne prawo, by czasami robić rzeczy, których on nie do końca rozumiał.
Był nieco zaskoczony tym pytaniem, o wspólne wyjście do muzeum. Jednak… wydawało się to takie, dość niegroźne i w ogóle… miłe na swój sposób.
-Jasne, czemu nie. Tylko to oznacza w jakimś stopniu przestanie być czarodziejem… na kilka chwil, wiesz o tym? – Ash nie miał problemów we wcielanie się w zwykłego faceta. W sumie to lubił towarzystwo mugoli.
Miło było porozmawiać znów z przyjacielem, i to tak porozmawiać jak niegdyś. W czasach szkolnych, gdy mieli dla siebie zdecydowanie więcej czasu. Chociaż potem wszystko się… nieco posypało. Ash sądził, że to przez jego nagłą zmianę zdania, której powodem była śmierć jego ojca. W sumie do dziś ciężko mu się mówiło o tym wydarzeniu.
-Tak, jestem bardzo zadowolony z tej pracy. Nie dość, że robię coś w czym jestem bardzo dobry, to jeszcze mam z tego powodu pieniądze. Sytuacja idealna – przyznał z uśmiechem. Bo właśnie tak było. -Oczywiście, że dopisuje. Czasem mam wrażenie, że starość tylko dodaje jej uroku, a ona sama wciąż jest pełna wigoru. Nie skarżę się, chociaż w tym okresie zwykle męczy mnie katar – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Jego matka im starsza tym wydawała się bardziej energiczna. Było to poniekąd przerażające, ale również na swój sposób bardzo zabawne. Podział tą kobietę, bo naprawdę miała w sobie ogrom chęci do życia, a także nie opuszczał jej ten uroczy optymizm. Starał się, być taki jak ona.
-Świetnym aurorem, który nawet nie umie rzucić zaklęcia? Już nie wspominając o tym, że dobrze wiesz, czemu nie mogę nim być. Gdyby coś mi się stało, nie będzie nikogo, kto mógłby ochronić przed tym wszystkim moją matkę – powiedział poważnie i w sumie… to nie była jedyna w sumie rzecz. Bał się, że jeśli faktycznie zostanie aurorem i ktoś się dowie o jego… statusie krwi, o tym, kim jest jego matka… wszystko się posypie.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Nie Gru 18, 2016 10:18 pm

On jest ostatnią osobą, która rzuca się na kogokolwiek. W dodatku coś takiego mogłoby doprowadzić do tego, że zaprzepaści swoją karierę aurora. A tego zdecydowanie by nie chciał. Był zrównoważony psychicznie, chociaż to pojęcie względne, jeśli weźmie się pod uwagę, że on został aurorem i kiedyś to może zebrać swoje żniwo.
- To trochę dziwne, w końcu sowia poczta jest najlepszym sposobem na dostarczenie jakiejkolwiek przesyłki. Czyli przez kontakt z redakcją – odpowiedział szczerze, z pewnym niedowierzaniem.
Niby to brzmiało prosto, ale wcale takie nie było dla czarodzieja, który nie ma do czynienia z mugolami na tyle, by wiedzieć takie rzeczy.
Może w jego jakże szlachetnej, arystokratycznej rodzinie był jakiś mugol, ale mogło to być dawno albo on został i tak wyklęty. Tak jak nie potrafił odnaleźć się w świecie mugoli, on go ciekawił w jakimś stopniu i uważał, że mugole nie są źli. Mogą jedynie nie rozumieć tego, co nie znają i z tego powodu się tego obawiać. A sytuacja panująca w świecie czarodziejów, mająca też odzwierciedlenie w świecie mugoli tego nie ułatwiała.
Jak bywał w domu rodzinnym Asha czasem pytał jego matkę o pewne rzeczy dotyczące świata, którego on nie zna. A to, że mieszka w nim to inna sprawa.
Widząc zaskoczenie swojego przyjaciela może naprawdę nie powinien o to pytać. Może mu się narzucał w tym momencie. Nie miał nic złego na myśli, chciał spędzić z nim trochę czasu. A to było miłe.
- Cieszę się, że się zgodziłeś. Obiecuję, że nawet nie sięgnę po różdżkę – rozpromienił się szczerze, bo naprawdę go to cieszyło, że jego przyjaciel zgodził się, by mógł iść z nim do tego muzeum. Obiecywał szczerze, chociaż z nim to różnie bywało. Wszystko zależało od sytuacji. Ale postara się zachowywać albo nawet myśleć jak mugol.
Sam tak uważał i dlatego chętnie z nim rozmawiał.
Wiedział, że się to wszystko posypało i w dużej mierze to była jego wina. Chciał to naprawić. Bo to nie była wina jego przyjaciela, jego decyzję. Rozumiał, że stracił ojca, który był aurorem. Wiedział, że to dla niego było trudne. Ojciec Asha był wspaniałym człowiekiem. Można powiedzieć, że inspirującym. Ten czarodziej miał wielki wpływ na niego, zwłaszcza na to, że sam został aurorem.
- Dobrze to słyszeć, przyjacielu. Najważniejsze to robić, co się lubi i żyć dostatnio – odparł z uśmiechem. Ash miał obie te rzeczy, biorąc pod uwagę, że wykonywanie wręcz wymarzonego zawodu, w którym jest się dobrym oraz zarabianie w ten sposób. Nie chodziło też o to, by mieć worki pieniędzy, ale by na nic nie brakowało.
Naprawdę dobrze to słyszeć. Nie wyobrażam sobie twojej matki, jako zgnuśniałą staruszkę. Na pewno potrafisz go wyleczyć w parę chwil, mam rację? – Odparł ze szczerym, ciepłym uśmiechem. Bo tak zapamiętał tę kobietę. Budziło to w nim zachwyt i podziw, bowiem jego rodzice właśnie gnuśnieli z każdym rokiem. W dodatku nie dopisywało im zdrowie.
Ojciec parę lat temu zachorował na groszopryszczkę i choroba zaatakowała aparat mowy. Od tego czasu nie był tak rozmowny. Na szczęście udało się go uratować pomimo problemów z głosem. A matka cierpiała często z powodów korzonków. W dodatku… dobrobyt psuje ludzi, tak jak wiele innych rzeczy. To widział po swoich rodzicach.
Pokręcił nieznacznie głową, słysząc pytanie swojego przyjaciela.
- Jesteś zbyt surowy wobec siebie. Od tego należy zacząć. I ćwiczenie czyni mistrza. Wiem, dlaczego nie możesz nim zostać. I to rozumiem oraz szanuję. Jednak też powiem, że gdybyś nim został miałbyś większe szanse na to, by ją ochronić. Mógłbym otoczyć dom, w którym ona mieszka rozmaitymi zaklęciami ochronnymi – powiedział, na moment poważniejąc. Taka była prawda.
Nawet, jeśli jego przyjaciel był najgorszy w zaklęciach to był zbyt surowy względem siebie. I powinien ćwiczyć, by stać się najlepszym.
Wiedział też o jego ojcu i to rozumiał. Taka prawda – miałby ku temu większe szanse. Ale to było jego zdanie. Mógł to zrobić. Był zaskakująco dobry w zaklęciach ochronnych. A wiedział, że tak pomoże przyjacielowi. Tym bardziej, że też na swój sposób kochał tę kobietę. W dodatku szczerze ją podziwiał.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach