przybornik
Apteka Sluga i Jiggera - Page 2

Apteka Sluga i Jiggera

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Nie Gru 18, 2016 11:59 pm

Skinął głową, bo to w sumie była prawda. Najważniejsze w życiu to żyć, tak jak się tego chciało i pragnęło. Czy Ash pragnął być zielarzem? Cóż ciężko to jednoznacznie określić. Jego pragnienia zdecydowanie zmieniały się z biegiem czasu i to w sumie było dość… naturalne.
-Moja matka nigdy nie będzie zgnuśniałą staruszką i mam dziwne wrażenie, że przeżyje samego Dumbledore – roześmiał się w tym momencie. Oj tak, jego matka była taką osobą, która byłaby w stanie dogadać, czy nawet przegadać samą śmierć. I oby jej się to udało, bo Ash miał nadzieję, że ta kobieta będzie zawsze blisko. I to nie wynikało z bycia… maminsynkiem czy czegoś w ten deseń. Po prostu… był samotną osobą, chociaż wydawać by się mogło inaczej. -Masz rację.
Uniósł w górę jedną z brwi, gdy Cavan stwierdził, że jest za surowy wobec siebie. Jeśli on nie będzie, to któż inny może być? Zwłaszcza, że powiedzmy sobie szczerze, od rzucania zaklęć w pracy aurora często zależy życie. A jemu te zaklęcia… różnie szły. Można by wręcz powiedzieć, że póki trzymał różdżkę niemal zawsze mu nie szły. Chyba… że chciał rzucić coś naprawdę silnego – co było swoistą ironią – wtedy potrzebował nie tylko ogromnego skupienia, ale również różdżki w dłoni. I to nie tak, że nie ćwiczył, schował głowę w piasek i udawał, że on nie umie. Wręcz przeciwnie, ćwiczył i doskonalił się w tym wszystkim. Wiedział na co go w rzeczywistości stać.
-Bycie aurorem nie jest wymagane, by móc kogoś chronić. Poza tym moja praca w Ministerstwie mogłaby zwrócić na nią niepotrzebną uwagę, bo jak sam wiesz… jestem dość… charakterystyczną osobą, ze względu na rodzaj magii jakim władam. A zaklęcia ochronne sam umiem założyći to zrobiłem, ale o tym nie czuł potrzeby wspominania. Niemniej ta rozmowa zaczynała go nieco denerwować, bo znów zeszli na temat „jak fajnie by było, gdybyś był aurorem”. A on nie mógł być aurorem, nie po tak bolesnej stracie, jakiej doświadczył, nie po tym, jak widział swoją matkę zrozpaczoną po śmierci ojca. Już nie mówiąc o tym, że bał się tego, tej odpowiedzialności. Warzenie eliksirów było prostsze, bo nie wymagało od niego kładzenia swojego, ani cudzego życia na szali.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Pon Gru 19, 2016 9:16 pm

Sam tak miał, chociaż najwięcej z tym zachodu było w czasach szkolnych, kiedy stanął przed ogromem możliwości dotyczących tego, co chce robić w przyszłości. Można powiedzieć, że był to jeden z najtrudniejszych wyborów, chociaż przed takim również stanął, gdy już się zdecydował na ścieżkę kariery.
I tym było poinformowanie o tym rodziców – oczywiście w odpowiednim momencie – ale jego ojciec pracujący w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów odkrył to wcześniej.
- Na brodę Merlina, to byłoby straszne, gdyby taka się stała. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak było – odpowiedział ze śmiechem. Nie potrafił sobie wyobrazić tej cudownej, pełnej ciepła kobiety, jako zgnuśniałą staruszkę. Taka prawda. A on życzył tej kobiecie – jak i Dumbledore’owi – szczęśliwego i długiego życia.
Swoim rodzicom też bardzo dobrze życzył, chociaż byli, jacy byli. Liczył też, że dostrzegą pewne rzeczy. Chociaż to najwyraźniej graniczyło z cudem.
- Tak myślał… em – powiedział, a raczej zaczął swą wypowiedź, bowiem w połowie wypowiadanego zdania kichnął instynktownie zasłaniając nos dłonią. Dłuższe przebywanie w pomieszczeniu, w którym od dłuższego czasu urzędował kot zebrało w końcu swoje żniwo. Zamrugał parokrotnie powiekami, czując parę zbłąkanych łez. Jeszcze tego brakowało.
Tak, uważał, że jego przyjaciel jest zbyt surowy względem siebie. Najważniejsze by sobie ufać, ufać swoim zdolnościom. Myśl, że jakieś zaklęcie się nie uda była naturalna, ale była też zła. Bowiem zamiast skupić się na odpowiednich szczegółach, gestach i emocjach skupiało się na tym, co będzie, jeśli jakieś zaklęcie się nie uda. On wolał myśleć o tym, by zrobić wszystko by nie zostać ciężko rannym albo nie dać się zabić. Ponownie kichnął. Na szczęście zanim zaczął mówić.
- Owszem, nie jest. To całkiem prawdopodobne, ale myślę, że to zależałoby od tego, w jakim departamencie byś pracował… gdybyś oczywiście to rozważał. Więc naprawdę jesteś zbyt surowy wobec siebie, skoro umiesz je założyć – zgodził się z nim.  Rozumiał to i gdyby to rozważał, wcale nie musiałby być aurorem. W Ministerstwie Magii są departamenty, w których nie jest wymagane wychodzenie w teren.  
Odnosił też wrażenie, że im przydałby się ktoś, kto odpowiada za zaopatrzenie w postaci eliksirów, dba o sprawy typowo organizacyjne czy chociażby kontakt z informatorami. Ale to już bardziej niebezpieczna robota. Był jeszcze jeden środek ochrony, jaki mógł zaproponować przyjacielowi, ale się powstrzymał. Sięgnął dyskretnie po materiałową chusteczkę, by wytrzeć po raz kolejny nos.
- Ale zostawmy to. Myślę, że tak będzie lepiej - dodał prędko, bo prawdą było, że nie chciał go denerwować. Praca z nim byłaby przyjemnością, a po drugie Ministerstwo Magii - zwłaszcza pewne departamenty - potrzebowały każdej pary rąk do pracy.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Pon Gru 19, 2016 11:07 pm

Ash sam pewnych rzeczy nie umiał sobie wyobrazić i w tym w sumie nie było niczego dziwnego. Człowiek, kiedy się do czegoś przyzwyczaił, to bardzo ciężko mu się było od tego odzwyczaić. A można śmiało powiedzieć, że obecność rodzicielki była właśnie taką rzeczą. Zwłaszcza tak energicznej i co ważniejszej pełnej optymizmu, chociaż Ash często miał wrażenie, że ona po prostu stara się pokazać, że jest silna i że wcale nie tęskni za mężem, co oczywiście było swoistą bujdą.
Podskoczył zabawnie na swoim miejscu, gdy Cavan kichnął. Nie spodziewał się tego szczerze mówiąc, a też uniósł w górę jedną z brwi. Spojrzał również na Tulusa, który nadal sobie spał na półce. Cóż wiedział, że to pewnie sprawka tego leniwego kocura, który musiał zacząć uczulać Cavana. Cudownie jednym słowem.
Wstał ze swojego miejsca i przeszedł się pod półkę, na której szczycie spało to kocisko. Z łatwością go stamtąd ściągnął.
-Wypad Tulus – mruknął do kociska i wyrzucił je na sklep, gdzie w sumie również mogło siedzieć. O ile nie brała go ochota na łapanie sów, które przybywały z zamówieniami. A powiedzmy sobie szczerze zwierzak ten był zdecydowanie na to za leniwy.
Zaczął się znów krzątać po kuchni, a dokładniej z tej półki z której wcześniej zdjął kota wyciągnął kilka liści i kwiatów rumianku. Wziął też szklankę, do której włożył koszyczek, do niego zaś wrzucił te liście i kwiaty rumianku, by potem machnięciem ręki i cichym „accio spirytus”, który zaraz sam wskoczył do jego ręki.
-W jakim departamencie byś mnie widział? – Zapytał spokojnie, zalewając w tym momencie te liście rumianku zarówno spirytusem, jak i wodą. Uniósł nieco koszyczek, by potem odłożyć go na miejsce i znów zalał zioła, chociaż tym razem użył więcej ciepłej wody, a mniej spirytusu. Po tej czynności zamknął ową szklanką „czapeczką” do niej przygotowaną i trzymając szklankę za brzegi, na moment postawił ją na palnik, wcześniej przywołał parę kostek lodu, które położył na „czapeczce” tej szklanki. Minęło może pięć minut, lód stopniał, a brunet postawił szklankę na blacie. Zdjął ta czapeczkę i pozbył się koszyczka z ziołami.
W samym kubeczku był nieco gęstszy napar z rumianku, a dokładniej ekstrakt z rumianku. Podszedł z tym do przyjaciela i wręczył mu.
-Wypij duszkiem, pomoże na alergię. Będzie strasznie cierpkie, więc przygotuj sobie herbatę by popić – powiedział z delikatnym uśmiechem.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Wto Gru 20, 2016 12:11 am

Najmniej sobie życzył w tym momencie, by jego alergia na kocią sierść – skaranie boskie z tym, wciąż nie rozumiał skąd to się wzięło – dała o sobie znać. Mugole zwykle na to chorowali, ale widocznie nie byli jedyni. Ale skoro i wielu czarodziejów trzymało koty w szkole i w domach to zatem możliwym było, by niektórzy byli na nie uczuleni. W tym on.
Póki nie dotykał kotów i póki nie przebywał zbyt długo w pomieszczeniu, w którym one przebywają było dobrze. Tyle, że właśnie trochę się zasiedział, ale co poradzić, że bardzo dobrze mu się rozmawiało z przyjacielem. A też nie chciał mu kazać wyganiać stąd tego kocura. Szczerze myślał, że teraz alergia go nie dopadnie. Szkoda – jak zawsze – że się mylił.
Bardzo tego nie lubił, lecz w tym nie było nic dziwnego. To się musiało jakoś leczyć i to jakiś lepiej niż same objawy. I tym razem jedna z jego wydatnych brwi podjechała nieznacznie w górę, jak ten brunet zaczął się krzątać.
Nie można powiedzieć, by rozumiał co robi albo co chce zrobić. Wiedział, że jedynie do tego potrzebuje ziół i spirytusu. Ponownie otarł koniec nosa materiałową chusteczką, w którą po chwili kichnął.
- Ze względu na twoje wykształcenie to… departament substancji odurzających albo departament magicznych wypadków i katastrof. Mógłbyś pracować w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym. Ewentualnie wydział kontroli nad magicznymi stworzeniami – powiedział, starając się brzmieć jak najbardziej wyraźnie. Skoro nie chciał być aurorem to skoro o to pytał, mógł mu przedstawić o wiele bardziej bezpieczne zawody. Ten pierwszy, co prawda zajmował się tylko alkoholami, ale odpowiednio odpowiedzialna i zorganizowana osoba mogła zmienić ten departament.
A czarodziejskie pogotowie ratunkowe zajmowało się naprawianiem błędów magicznych popełnianych najczęściej przez niedoświadczonych czarodziejów i to również dotyczyło eliksirów, a nie tylko zaklęć. Dalej nie musiał tłumaczyć.
Obserwował nadal tego mężczyznę i jako, że nadal nie rozumiał, co on robi postanowił o to zapytać.
- Co robisz? – Tak jak postanowił, tak uczynił poniekąd będąc wiedziony ciekawością. Może mu to wyjaśni i w ten sposób zaspokoi jego ciekawość.
Był jeszcze bardziej zaskoczony, gdy jego przyjaciel podszedł i wręczył mu szklankę z tym dziwnym napojem.
Zamrugał lekko załzawionymi, zaczerwionymi oczyma i to bynajmniej nie dlatego, że pozbywał się przykrego objawu alergii na kocią sierść. Było to miłe, że jego przyjaciel chciał mu pomóc i to specjalnie dla niego przygotował.
- To bardzo miło z twojej strony, że chcesz mi pomóc. Dziękuję. To muszę ją zaparzyć, bo wypiłem całą – odpowiedział i delikatnie, z prawdziwą wdzięcznością i też właśnie z zamiarem zaparzenia sobie herbaty… a właściwie sobie i przyjacielowi, wstał ze swojego miejsca. Nie chciał go teraz gonić, chociaż prawdą było, że Ashowi zrobienie herbaty dla niego albo dla nich zajęłoby szybciej. Bo on nie znał dobrze zawartości wszystkich pojemniczków na nią, jakie są w tej aptece.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Wto Gru 20, 2016 12:31 am

Był dość nietypową osobą, bowiem umiał zaparzyć, uwarzyć, a także sporządzić zdecydowanie więcej mikstur, niż tylko te związane z magią. Jego wiedza, odnośnie roślin leczniczych, a także tych, które mogą być przydatne była naprawdę wielka. A poza tym można śmiało powiedzieć, że sam w jakimś stopniu badał to wszystko, poszukiwał coraz to nowszych dróg nie tylko rozwoju magii, ale także medycyny ludowej, czy chociażby takiej, która mogłaby pomóc również mugolom.
-Departament substancji odurzających? I co niby bym tam robił, szukał czy produkował takie substancje? Sam bywam magicznym wypadkiem lub katastrofą, więc na dobrą sprawę… moja praca tam mogłaby się źle skończyć. Żeby pracować w pogotowiu ratunkowym chyba musiałbym mieć przeszkolenie typowe dla uzdrowiciela, to w sumie nie problem zrobić kilka takich kursów. Magiczne stworzenia? Od czasu szkoły nie miałem z żadnymi styczności – odpowiednio skomentował każdy z przedstawionych mu działów. I w sumie jak w przypadku tego pierwszego, nie wiedział, co by miał tam robić, tak z pozostałymi… pozwolił sobie wyrazić, takie a nie inne zdanie. Może w tym momencie wychodził na trochę wybrednego, ale wbrew pozorom i wszelkim znakom na niebie, czy ziemi dobrze mu było, gdzie jest.
-Coś, co pomoże ci na tę alergię – odpowiedział tak po prostu. Cóż miał dość wiedzy, by coś takiego uczynić, poza tym warzenie eliksirów miało całkiem sporo wspólnego z alchemią, a ta z samą chemią, której się swego czasu nieco przyglądał. Oczywiście alchemia miała to do siebie, że bardzo ładnie współpracowała z magią, czego niestety nie można powiedzieć o chemii.
Spojrzał w załzawione oczy Cavana i poniekąd zrobiło mu się żal tego osobnika. Magia nie była w stanie wyleczyć z alergii, ewentualnie nigdy nikt tego nie próbował, co w sumie było… swoistym błędem. Będzie musiał nad tym trochę pomyśleć i może popracować. Niemniej, spoglądanie na tego maga nie tylko wzbudziło współczucie Asha. Pojawiło się coś jeszcze. Właśnie to coś sprawiło, że pogładził policzek Cavana wierzchem dłoni, by potem wpleść długie palce w jego włosy, delikatnie je przeczesać czy nawet zaczesać za ucho tego maga. Pochylił się też nieznacznie, by musnąć ustami czoło tego maga, ciężko powiedzieć… co ten gest właściwie znaczył, chociaż to wydawało się również na swój sposób oczywiste.
Cofnął się jak oparzony, gdy Cavan znów przemówił. Przytulił do piersi rękę, którą jeszcze chwilę temu dotykał przyjaciela i cofnął się, robiąc mu miejsce.
-Herbata jest… zaparzona, wystarczy przelać trochę esencji z imbryka i dolać gorącej wody – wytłumaczył z delikatnym uśmiechem. To zdecydowanie powinno ułatwić pewne rzeczy.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Wto Gru 20, 2016 2:57 pm

Nietypowość Asha mu nie przeszkadzała. Była czymś wspaniałym. A wiedza na temat roślin leczniczych, jaką posiadał ten mężczyzna była niesamowita. Było to naprawdę godne podziwu i on to właśnie podziwiał. Tak jak podziwiał Asha za to, że to bada, dba o rozwój magii. Chociaż też na to wpływa jego osąd, bowiem są przyjaciółmi od tak dawna.
- Tak. Nazwa tego departamentu bywa trochę myląca, bowiem oni zajmują się regulacjami w sprawie alkoholi. Ale jeśli pojawiłaby się inna sytuacja mogąca szkodzić zdrowiu czy ogólnie nieodpowiednia, pewnie to podpadałoby pod ich jurysdykcję. To chyba jest trochę nudne. Jesteś zbyt krytyczny wobec siebie i spodziewasz się najgorszego. Oni głównie zajmują się zepsutymi miksturami i zaklęciami. O miksturach masz bardzo dobre pojęcie, a w zaklęciach nie jest najgorszy. Tak. To chyba nie problem? Ach i jeszcze  niewidzialny oddział zadaniowy, który jest częścią tego samego departamentu, co pogotowie ratunkowe. Zajmuje się utrzymywaniem magicznych stworzeń oraz miejsc w naszym świecie przed mugolami – opowiadał. Mógł to robić tak szczegółowo, bowiem był dość dobrze w tym zorientowany.
Zwłaszcza, że nie od wczoraj pracował w Ministerstwie Magii. Niekiedy pociągał nosem czy pocierał go chusteczką, co też sprzyjało temu, że robił krótkie przerwy w swym jakże długim monologu, Też mu się coś przypomniało.
Możliwości było naprawdę mnóstwo.
Mu to nie przeszkadzało, że jego przyjaciel jest wybredny. Ważne było, że chciał o tym posłuchać. To przecież nie oznaczało, że zostanie siłą zaciągnięty do tej pracy. Jeśli mu było dobrze w tej aptece to niech sobie pracuje. Niemniej… nie powinien być taki krytyczny wobec siebie.
- To naprawdę miłe… dla mnie ona jest bardzo uciążliwa – odpowiedział cicho. Może się teraz poskarżył, ale czasem każdy miewa takie momenty. Mu to naprawdę spędzało sen z powiek. Ale oczywiście mogło być gorzej, bo mógłby być uczulony na coś innego niż sierść kota.
A też przyjacielowi mógł o tym powiedzieć, bez obawy, że Ash powie mu, że przesadza. Nie mówił też tego po to, by ten mężczyzna mu współczuł. Jednak jego troska… była czymś zdecydowanie miłym. Zwłaszcza, że nie była na pokaz.
Tego się jednak nie spodziewał… i dlatego w pierwszej chwili go to zaskoczyło. Zaskoczenie sprawiło, że lekko drgnął, lecz nie spiął się i nie wycofał się. Była w tym pewna ufność względem tego mężczyzny i kiedy to zaskoczenie minęło, nieśmiało wtulił policzek w dłoń przyjaciela. Nie trwało to jednak długo, chociaż to bynajmniej nie zależało od niego.
Na jego policzki wkradł się delikatny rumieniec, co bardzo dobrze odczuł. Nie sposób tego pomylić z niczym innym. Być może to dodałoby mu to uroku, gdyby nie to, że męczy go katar alergiczny i łzawienie oczu.
Niezadowolenie z powodu uporczywej dla niego alergii na kocią sierść, zaskoczenie i zachowanie Asha, to co zrobił. Było to naprawdę dla niego miłe. Bo wcale nie musiał sporządzać tego rumianku dla niego. A też zrobił znacznie więcej, co było naprawdę miłe, ale też go… speszyło. Był to silny ładunek emocji, wielu nawet ze sobą sprzecznych.
To wszystko wystarczyło, by w chwili, w której ten mężczyzna przeczesywał jego dotąd półdługie, kasztanowe włosy one stawały się coraz dłuższe, prostsze i to ustało w chwili, kiedy sięgały mu do ramion. Zmienił się ich kolor, a mianowicie z ładnego kasztana stały się kruczoczarne. Ten sam kolor przybrała jego broda. Archeron częściowo je zaczesywał za jego ucho. Nie spodziewał się też, że muśnie ustami jego czoło. On nie mógł zaprzeczyć pewnym jakże oczywistym rzeczom.
Nie powinien się odzywać. Ale nie mógł przewidzieć, że brunet zrobi coś takiego. Coś tak miłego, przyjemnego i zarazem… krępującego. Chrząknął cicho i nieznacznie pochylił głowę, starając się w ten sposób ukryć delikatny rumieniec.
Może powinno wszystko wrócić do normy. A może nie? Czy tego chciał? Niezbyt. Zwłaszcza, ze to było przyjemne. Może powinien płynąć z prądem, chociaż w tym też powinien być ostrożny.
- Napijesz się ze mną herbaty… prawda? – Zapytał go cicho, starając się brzmieć jak najwyraźniej. Zapytałby o to, dlaczego brunet przestał… ale to mogłoby sprawić, że stanie się bardziej niezręcznie.
Musiał się tym zająć. Jeśli woda nie była już gorąca, tak stuknął w czajnik końcem różdżki – nawet jak musiał się po nią przejść – tak oto z czajnika buchnął pióropusz pary. Trudno powiedzieć o co pytał, ale bardziej o to, dlaczego przestał.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Wto Gru 20, 2016 6:44 pm

Czemu to zrobił? Sam do cholery nie wiedział. Po prostu… nagle coś go naszło, zapragnął dotknąć tego czarodzieja, okazać mu czułość. I to bynajmniej nie była wina tych załzawionych oczu, ani pociągania nosem… sam właściwie nie wiedział, co było tego źródłem. Po prostu… pragnął go dotknąć, pogładzić jego włosy czy chociażby zrobić coś czego robić zdecydowanie nie powinien. Każdy ma chyba czasem taki impuls, takie pragnienie, że chce zrobić coś czego nigdy wcześniej nie robił. Najczęściej jednak ludzie się temu opierają i nie realizują tych swoich pragnień. A on… nie chciał się temu oprzeć. Dlatego ostatecznie zrealizował to swoje pragnienie.
I to było poniekąd cudowne, ale tez wiedział, widział niemal po reakcji Cavana, że nie powinien tego robić. Speszył tego mężczyznę, ale prawda była taka, że sam był strasznie speszony. Chociaż to było również bardzo przyjemne, poczuł te motylki w brzuchu i taką… nieuzasadnioną radość, co w sumie nie powinno mieć w ogóle miejsca. Niemniej… był szczęśliwy. Bardzo pragnął być blisko Cavana, ale nigdy nie miał pewności, ani nie dostał od niego żadnych znaków, że on również tego chce.
Czego w sumie dowodem i potwierdzeniem było, to że Cavan nic z tym nie zrobił. Przeszedł do porządku dziennego i w sumie… nie mógł mu tego zabronić, ani nie mógł go zmusić do innego zachowania. Niemniej opuścił spojrzenie i koniec, końców usiadł znów na swoim miejscu.
-Tak, oczywiście, że tak – powiedział z delikatnym uśmiechem, chociaż ciężko powiedzieć czy naprawdę miał ochotę teraz pić herbatę. Niemniej uśmiechnął się lekko, bo było trzeba robić dobrą minę, do zdecydowanie złej gry.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Cavan Fawley on Wto Gru 20, 2016 8:11 pm

Nie było w tym nic złego. Wręcz przeciwnie.
Sam fakt, że pomimo swojego zaskoczenia się nie odsunął, tylko wtulił policzek w dłoń tego mężczyzny, pozwalając też na przeczesanie swoich – teraz długich i czarnych włosów – czy na to, że brunet ucałował jego czoło świadczyło o tym, że miało to na niego wpływ, nie było mu obojętne. I to samo mógłby powiedzieć o Ashu.
Stąd jego speszenie, stąd ten lekki rumieniec, wywołane także tymi wszystkimi myślami, uczuciami. Była w tym ta potrzeba, ta radość przytłumiona przez jego uporczywe problemy zdrowotne, związane z jego pracą i jednocześnie ta przykra myśl, że tak długo temu pozwalał trwać.
Nie było tak, że przeszedł nad tym do porządku dziennego. Nie potrafił tego zrobić. I też w jakimś stopniu tego nie chciał. Było też w tym coś smutnego, żałosnego. Zwłaszcza przez to, jak się zachowuje i ile ma lat. Przygryzł lekko dolną wargę, widząc, że Ash opuszcza wzrok i ostatecznie siada.
Sytuacji nie polepszał fakt, że wcale nie czuł się dobrze.
Zrobiło się trochę niezręcznie. Nawet bardzo niezręcznie.
- Wspaniale... znaczy cieszę się... bardzo – sam robił dobrą minę do złej gry, kiedy przygotowywał dla nich herbatę. Sam usiadł na wcześniej zajmowanym przez siebie krześle, by sięgnąć po szklankę z płynem, który dla niego Ash przygotował.
- Do dna – powiedział cicho wnosząc jedynie szklankę. Jeśli brunet oczekiwał, że on to wypije duszkiem to chyba od niego oczekiwał cudów. Bo gdy tego się podjął przekonał się o tym, jak ten specyfik jest cierpki i jak bardzo trudno mu go wypić.
A gdy udało mu się to, nawet jak tą nalewkę wręcz w siebie wmusić jego nie mniej cierpka mina mówiła wszystko. W życiu nie pił czegoś tak paskudnego, ale to była niewielka cena za to, jeśli ta nalewka mu faktycznie pomoże.
Sięgnął po filiżankę z herbatą, by posłodzić ten napar łyżeczką miodu i pomieszać. Po czym parę razy na nią dmuchnął, by upić pierwszy łyczek. On w minimalnym stopniu powinien przegnać ten cierpki smak.
Musiał też zebrać myśli, dojść do ładu i składu ze sobą samym, by podjąć dalszą rozmowę. O ile Ash w ogóle chce z nim rozmawiać. Zaczął też się zastanawiać, czy nie zajmuje mu dużo czasu. W końcu Ash pracował.
- O której kończysz pracę? – Zapytał go po chwili. Niby to niezobowiązujące pytanie, ale miał powody, by o to pytać.
avatar
Cavan Fawley

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, oklumencja (nauka)
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 11

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t320-cavan-duncan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t332-cavan-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t330-hesper http://deathly-hallows.forumpolish.com/t333-cavan-fawley
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Archeron Sargen on Sro Gru 21, 2016 10:39 pm

Ash w tym momencie sam lekko się rumienił, odczuwał stosowne speszenie tym wszystkim. Bo w sumie… nie powinien był tego robić, a jednak tak bardzo chciał. Tak bardzo pragnął dotknąć tego mężczyzny, przygładzić jego włosy czy chociażby wykazać się jakimkolwiek cieplejszym gestem. Uległ temu, chociaż zdecydowanie nie powinien, to nie było dobre, nie było normalne czy chociażby naturalne. A jednak… tak się stało i chyba nic się nie dało na to wszystko poradzić. Pragnienia to jednak… takie dziwne podszepty, którym ciężko jest się oprzeć.
Niemniej… wydawać by się mogło w tym momencie, że tylko jedno z nich tego wszystkiego pragnęło, a drugie miało to delikatnie mówiąc w lekkim poważaniu. Ewentualnie nie wywierało to na nim takiego wrażenia, jak w sumie powinno. A szkoda, poniekąd.
Zaśmiał się z powodu niezręczności tego wszystkiego.
-Z tego, że zgodziłem się z tobą napić herbaty? – Zdziwił się poniekąd, ale był też na swój sposób rozbawiony. Cóż… małe rzeczy mają tendencje cieszyć. Obserwował przyjaciela, jak wypił ten cóż niespecjalnie dobry wywar, czy nawet napój. Cóż poradzić nie każde lekarstwo musi być smaczne czy chociażby… słodkie. Niektóre rzeczy były naprawdę paskudne w smaku i nic się nie dało na to poradzić.
Nalewka musiała mu pomóc, chociaż Ash jeszcze uważnie obserwował swojego towarzysza by mieć pewność, że specyfik ten nie ma żadnych efektów ubocznych. Nie wiedzieć, bowiem czemu, ludzie często byli uczuleni na składniki zawarte w rumianku. Na to, co w rzeczywistości pomagało zwykle, podczas walki z dokuczliwymi alergiami.
Musiał mieć pewność, że nie wyrządził w tym momencie Cavanowi więcej krzywdy, niż faktycznie pomógł.
Pomyślał o jeszcze jednej słodkiej rzeczy, która szybko mogłaby zabić ten cierpki smak, ale bardzo szybko zrezygnował z myślenia o tym, zwłaszcza, że Cavan wydawał się pewnymi rzeczami nie zainteresowany.
-O 16, ale jeśli dostawa do tego czasu nie przyjdzie, to będę musiał tutaj siedzieć… dłużej – powiedział całkiem spokojnie.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apteka Sluga i Jiggera

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Apteka

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach