przybornik
Liam Ellis

Liam Ellis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Liam Ellis

Pisanie by Liam Ellis on Wto Gru 06, 2016 12:06 am

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis


Liam Connor Noel
Evan Luke Ellis
David Tennant


Personalia

Data urodzenia: 18.06.1942r.
Miejsce urodzenia: Sheffield (Anglia)
Miejsce zamieszkania: Londyn (Anglia)
Zawód: Auror
Stan cywilny: Kawaler
Status krwi: Czysta
Szkoła Magii: Hogwart
Dom w Szkole: Ravenclaw
Różdżka:
  • Tarnina
  • Włókno z serca smoka
  • 12 cali
  • Sztywna  



Historia postaci

Na świat przyszedł w pogodny i ciepły środek czerwca, jako pierwsze dziecko państwa Ellisów, Connora i Kirvlan. Uradowani rodzice nie mogli się nacieszyć ze swojego pierwszego syna i zarazem potomka rodziny. Cały pewnie dzień spędzili na dyskusji jakie nadać mu imię. Pewni byli jednego, że ich dziecko powinno mieć imię ojca. A nawet i dziadka. Nie chcąc jednak by nazywał cię Connor Junior, postawili na Liama. Liam Connor Noel. Tak miał się wtedy pierwotnie nazywać. A że matce dodatkowo podobał się Evan a ojcu również i Luke - stwierdzili, że skoro nie są pewni, czy będą mieli drugie dziecko, czemu pierworodnemu nie dać pięć imion? Zatem swojego syna nazwali: Liam Connor Noel Evan Luke Ellis.

Mały Liam okazał się być bardzo żywiołowym chłopcem i wiecznie uśmiechniętym. Wszędzie było go pełno. Zdarzało się że i dużo rozrabiał. Robiąc maślane oczka i słodko przepraszając, za choćby zbity wazon, nie sposób było go ukarać. Przynajmniej matka nie potrafiła dać mu szlabanu.
Odpowiedzialności zaczął uczyć się z momentem, kiedy urodził się jego braciszek. Tak go pokochał, że jak tylko podrósł, obiecał sobie go chronić, wspierać i mu pomagać. Nie tylko właśnie odpowiedzialności się uczył, ale i opiekuńczości. Jako dorastające dzieci, często bawili się w towarzystwie mugolskich rówieśników. Od nich zaś dowiadywał się rzeczy mu nieznanych i interesujących. Poznawał ich świat, ubolewając trochę nad tym, że swojego im nie może pokazać.
Od najmłodszych lat, przez ojca był uczony historii rodzinnej, czarodziei, Szkocji i ogólnie całej Wielkiej Brytanii. Młodemu wtedy Liamowi tak się te opowieści spodobały, że sam z wielką chęcią zaczynał pogłębiać wiedzę. Nie zapominał jednak o swoim braciszku, który często chciał i lubił się z nim bawić.

Pierwsze umiejętności magiczne zaczęły się u niego pojawiać w wieku ośmiu lat. Trochę późno, jak na czysto urodzonego czarodzieja. Wtedy to też pierwszy raz sprawił, że pod wpływem silnych emocji gniewu, trzasnęły okna. Tak bardzo się potem wystraszył, że schował w swoim pokoju. Rodzice go zaczęli uspokajać i informować o tym, że jego zdolności magiczne właśnie się "przebudziły". A dzięki ich pomocy, nawet nauczył się w miarę je kontrolować.

Osiągnąwszy wiek jedenastu lat, otrzymał list z Hogwartu informujący o przyjęciu do tejże Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Uradowany nie dawał rodzicom spokoju, by jechać na ulicę pokątną w celu zrobienia potrzebnych rzeczy do szkoły. Najbardziej pragnął mieć swoją pierwszą różdżkę. W sklepie Olivandera, przymierzał z cztery i dopiero piąta go wybrała. Z drzewa Tarniny, oznaczająca się charakterem wojowniczym. Będąca idealnie dopasowana do czarodziei walczących. Aurorów i Czarnoksiężników. Połączona z włóknem serca smoka, dawała jeszcze większe możliwości opanowania zaklęć dla wspomnianych czarodziei. Brzmiało to bardzo ciekawie, interesująco, ale też i niebezpiecznie. Właśnie ta część o czarnej magii wprawiła go w duże obawy, a przecież nie powinno. Sam Olivander to widząc po nim, że się trochę wystraszył, zapewnił, że on sam sobie wybiera drogę czarodzieja. Od niego zależy, kim będzie w przyszłości.

Wycieczka pociągiem, poznanie nowych kolegów i koleżanek a później wielka uczta w wielkiej sali w Hogwarcie. Cały ten dzień przepełniał młodego Liama jeszcze większą fascynacją niż wcześniej. Nie potrafił sobie takiego zamku wyobrazić, jak i jego wnętrza. Stanął wśród młodych uczniów, którzy kolejno byli wyczytywani przez profesor do założenia Tiary Przydziału. A kiedy nadeszła jego kolej, bał się. Ponieważ nie chciał dołączyć do Slytherinu. Ulżyło mu w momencie, kiedy gadający kapelusz od razu powiedział: "Ravenclaw!". Dołączył więc biegiem do odpowiedniego stołu z dużym uśmiechem, przyjętym będąc ciepło przez nowych kolegów i koleżanki.
Liam był bardzo pilnym uczniem. Nauczyciele nie mieli uwag, jeżeli chodziło o jego oceny i na czas przynoszenie poprawnie odrobionych prac. Bardzo dobrze odnajdywał się w grupie swoich kolegów i koleżanek. Był jednak jeden poważny minus - Liam często spóźniał się na zajęcia. I nawet szlabany za bardzo nie pomagały w jego sytuacji z punktualnością. Najczęściej spóźniał się na pierwsze zajęcia każdego dnia. A na wróżbiarstwie, zdarzało mu się nawet z nudów zasypiać. Nic dziwnego, że z trudem ten przedmiot zaliczał.

Młody Ellis bardzo dobrze radził sobie z przedmiotami jak obrona przed czarną magią i zaklęciami. Z urokami było średnio, ale ze swoją różdżką bardzo dobrze współpracował. Odnalazła w nim widocznie tę bardzo dobrą stronę i on się nią kierował. Szybciej opanowywał podstawowe zaklęcia rozbrajania, paraliżowania czy nawet odbijania zaklęć i tworzenia tarczy obronnej. Pojawił się tylko jeden moment zawahania, kiedy na trzecim roku mieli zajęcia z boginem. Stanie twarzą w twarz ze swoim strachem. Co to dla niego, wypowiedzieć tylko Riddiculus i po sprawie? Nie był pierwszy w kolejce, ale ustawiony w środkowej części. Niektóre stworzenia czy przedmioty, były dla niego wręcz zabawne, czego się jego rówieśnicy bali. Do śmiechu mu nie było, kiedy przyszła jego kolej.
Wielki fioletowy kot Chesire, nagle zamienił się przed nim w wielkiego warana. Liam wytrzeszczył wielkie oczy i niemal drżał ze strachu (prawie by się też posikał). Waran wysyczał na niego a nauczyciel nakazywał by ten wycelował różdżką i rzucił zaklęcie. Liam zamiast wykonać polecenie... zwiał z klasy. Po prostu uciekł. Dopiero kiedy profesor poprosił go do siebie, pomógł mu po zajęciach opanować tę zdolność i wytłumaczył, jak powinien podchodzić do swojego strachu. A przede wszystkim, nie pozwolić mu sobą zawładnąć.

Będąc na piątym roku, był jeszcze bardziej szczęśliwy, ponieważ do Hogwartu nie jechał już sam ale z bratem. W pociągu to nawet o Dalienie sobie przypomniał, kiedy byli w trasie, że nawet szukał go po wszystkich wagonach, jakby w obawie że młodego zostawił na stacji. No ale nie mógł, bo widział go gdzieś z pierwszoroczniakami. A jak tylko znalazł, to poczuł ulgę.
W Hogwarcie, przebywając w sali głównej, siedząc ze swoimi kolegami przy wielkim stole, wyczekująco i zniecierpliwieniem czekał aż Dalien do nich dołączy. Widział jak młody siadał na krześle, ale Tiara Przydziału długo się zastanawiała. Uśmiech schodził mu z twarzy, a kiedy padło słowo "Slytherine", sam pobladł. Wzrokiem odprowadzał brata, będąc przejęty tym wyborem, kiedy ten siadał przy stole obok. A nie z nimi. Koledzy i koleżanki zaczęli go pocieszać. Do końca wieczoru, mało co miał apetyt i na jakiekolwiek rozmowy czy żarty. Zaczynał martwić się o Daliena, czy on sobie poradzi w tej grupie ślizgonów.
Po całej uczcie, zamiast udać się do dormitorium, poszedł na rozmowę do swojego opiekuna domu z prośbą o rozmowę nawet z dyrektorem. Chciał, by dla jego brata przydział domu został zmieniony. Ale żaden profesor na to się nie zgodził. Tym samym dyrektor Dumbledore zapewnił go, że pomimo dokonanego wyboru przez Tiarę Przydziału, nie oznacza to iż jego brat zostanie czarnoksiężnikiem. Z tego domu wychodzą podobno nawet dobrzy czarodzieje. Nie mając wyboru, Liam musiał pogodzić się z tym faktem.

Na każdej niemal przerwie, starał się dotrzymywać swojemu bratu towarzystwa, kiedy widział go stojącego czy siedzącego samotnie. Nie zawsze jednak mógł sobie na to pozwalać, zważając na to iż w tym roku musiał dokonać wyboru, kim zostanie w przyszłości. Na jaki zawód ukierunkuje swoje przedmioty i na jakich powinien się skupić. W tym samym roku także, miał dziewczynę. Wielu pięknych uczennic było trochę zazdrosnych, że nie wybrał ich, tylko ją. Równie piękną i inteligentną co on. Ich związek jednak długo nie potrwał, kiedy Liam zaczął pod koniec piątego roku poważnie myśleć nad swoim zawodem przyszłościowo. Codzienne czytanie proroka utwierdzało go w przekonaniu, że ostatecznie chciałby zostać aurorem. Pomagać bezbronnym, słabszym i chronić mugoli. To on zerwał z ukochaną, będąc świadom swoich uczuć do niej, zapobiegając jakby ich głębszemu rozwinięciu. Wakacje miały być dla niego i dla niej czasem, na odpoczęcie od siebie i przywyknięciem do tego rozstania.
Oddał się bardziej nauce i przebywaniu w bibliotekach. Tam też wyczytał o szkoleniach na aurora, o patronusie jak i umiejętnościach umysłowych. W Hogwarcie wiedział, że nie ma szans na nauczenia się żadnego z tych umiejętności, lecz późniejsze kursy aurorskie zapewniły mu to.

Ukończył Hogwart z wysokimi stopniami Sumów i Owutemów, pozwalających mu bez problemu dostać się na kurs aurorski. Nie był sam, a na szkolenie udali się także jego koledzy i najlepszy przyjaciel. Wspólnie przeszli staż. Nauczył się dzięki temu kursowi wyczarować patronusa, jakim okazał się być koń.
W późniejszych etapach szkolenia, postanowił na legilimencję i oklumencję. Uważając, że dzięki legilimencji będzie wstanie lepiej przesłuchiwać złamanych popleczników Lorda Voldemorta.
Będąc w połowie drogi do zostania aurorem, na kursy dołączył później Dalien. Bardzo się z tego faktu ucieszył, że jego brat pomimo przebywania w Slytherinie i pomimo zmian w jego osobowości, zdecydował się także zostać aurorem. Obawy, że mógłby zostać czarnoksięznikiem - zniknęły. Do pewnego czasu...

Dorosły Ellis, w latach szkolnych mimo poddania się nauce, dla kolegów zawsze pozostawał uśmiechniętym, zabawnym i pełnym dobrego humoru, ulubionym i pomocnym kolegą. Ze ślizgonami zawsze potrafił sobie poradzić, odwracając ich zaczepne uwagi i komentarze przeciwko im. Podobnie na kursach, mimo poddania się całkowicie nauce i praktykom, pozostawał taki sam i znajdował nawet czas dla znajomych i rodziny. Mieszkał z rodzicami, dopóki nie ukończył kursu i nie dostał oficjalnie pracy aurora. Dopiero wtedy, zarobiwszy na siebie, zakupił sobie domek i w nim zamieszkał.
Był świadkiem na niedoszłym ślubie swojego najlepszego przyjaciela - Algernona Longbottoma, z którym trzyma się od początków lat szkolnych, przez kursy aurorskie po dzisiejsze czasy. Nawet różnorodność ich domów w szkole, nie była dla nich przeszkodą do utrzymywania znajomości przyjacielskiej.
W późniejszym czasie, jego brat ożenił się z Gryfonką i także u niego był świadkiem na ślubie. Liam także został ojcem chrzestnym Ariny, córki Algiego i Noela - syna Daliena. Często był "nękany", jak to sam uważa, pytaniami "kiedy się ożenisz?". Wymówki zawsze miał przygotowane. A nawet sprytnie zmieniał temat, unikając odpowiedzi. Prawdę jedynie potrafili dostrzec jego brat i przyjaciel. Liam po prostu bał się. Bał się, że przez swój zawód narazi na niebezpieczeństwo swoją żonę czy dzieci, jeżeli będzie je miał. Już sam przypadek Algiego, zniknięcie Verin, utwierdziło go w przekonaniu - że sam nie chciałby przez to przechodzić. Uznał więc, że byłoby lepiej gdyby w ogóle się nie podejmował zakładania rodziny, czy nawet życia w małżeństwie. Być może też z tego powodu, Dalien i Algie wybrali go na ojca chrzestnego swoich dzieci.

W roku 1972 doszło do czegoś, czego Liam w życiu by się nie spodziewał. Zaczęło się jesienią, kiedy Dalien przedstawił mu swój plan na zostanie szpiegiem. Od razyu skrytykował jego pomysł i próbował mu wybić go z głowy. Nie był wstanie tego zaakceptować. Chyba od nigdy nie prowadzili aż tak poważnie ostrej rozmowy jako bracia. Liam tak mocno zaczynał się o niego bać, że coraz bardziej popadał w pracoholizm, jak i bezsenność. Miewał koszmary i problemy ze snem, że zmuszał się do ważenia sobie eliksirów na bezsenność (wcześniej kupował gotowe). Bez tego nie był wstanie iść w miarę wyspanym do pracy. Miał nadzieję, że Dalien przyjdzie do niego któregoś dnia i powie, że zrezygnował z tego pomysłu. A póki nic się przez kilka miesięcy nie działo, był niemal pewien że jego pozytywne myśli poskutkowały i Dalien zmienił zdanie.
W noc przed wigilią tego samego roku, Dalien przyszedł do niego w kiepskim stanie prosząc o pomoc. Jednocześnie informując, że otrzymał mroczny znak. Ten dzień w Liamie zmienił wszystko. Nie tyle co oboje byli aurorami, ale brata nie zostawił samego w potrzebie. Pomógł mu się pozbierać psychicznie, obiecując że go nie zostawi i mu pomoże. Tym samym narażając samego siebie i swoje stanowisko jako aurora. To był kolejny dowód na to, że tym bardziej nie podejmie się zakładania swojej rodziny. Coraz bardziej też zaczynał obawiać się o brata. Wmawiając sobie i jemu, że nie jest śmierciożercą i nigdy nim nie będzie.
Liam stał się dla brata podporą i trzonem utrzymującym go w pionie psychicznie, by nie rozpadł się mu bardziej przez swoją głupotę. Jak obiecał, nie zamierzał go zostawiać z tym problemem. Wiedział, że Dalien go potrzebuje i nie zamierzał go zawieźć.
Z kolei ze swoimi obawami i problemami Ellis z nikim nie dzielił się. Dla wszystkich był takim samym Liamem, jakiego znali i znają. Uśmiechnięty, zabawny, pogodny i pełen optymizmu, oraz poczucia humoru.
Sytuacja z jego bratem, sprawiła też u niego mocniejszy nacisk na umiejętność nauki oklumencji. Obaj bracia zaczynali bardziej myśleć przyszłościowo, by zapobiec nawet niespodziewanym zdarzeniom. Najbardziej w tym wszystkim Liamowi było szkoda Elise, kiedy Daliena coraz częściej nie było w domu i kiedy Noel bywał w szkole. Dotrzymywał jej towarzystwa kiedy tylko mógł, wspierając w trudnych chwilach. Nawet w takich, kiedy podjęła decyzję o rozwodzie. Nie udało mu się jej przekonać do zmiany zdania. Uszanował jej wolę. Brata dawno ostrzegał przed konsekwencjami, ale ten za późno się zorientował co zaczął tracić...

Do Zakonu Feniksa dołączył prawie w tym samym czasie do jego przyjaciel Algie Longbottom. Ofertę złożył mu sam Dumbledore, szukając ochotników do zwalczania sprzymierzeńców Lorda Voldemorta i jego samego. Nie zastanawiając się, zgodził od razu. Miało to miejsce kilka lat przed decyzją jego brata o przystąpieniu do śmierciożerców.

Mimo wszystko, nadal jest uważany za kochanego Liama przez swoich najbliższych. Pomocnego i dobrego aurora. Wspierającego brata, szwagra i przyjaciela. Wspaniałego i niemal niezastąpionego wujka czy ojca chrzestnego. Lecz nadal pozostaje samotnikiem i prawie czterdziestoletnim kawalerem, mieszkającym w domku jednorodzinnym z dużym ogrodem. Do którego najczęściej lubią w wakacje przyjeżdżać jego chrześniaki.



Charakter

Pracowity, inteligentny, dokładny. Nic dziwnego, że Tiara przydziału w Hogwarcie, przydzieliła go właśnie do Ravenclawu. Liam wykazywał się sporym zainteresowaniem pochłaniania wiedzy i co więcej, uczył się bardzo dobrze. Bywały jednak przedmioty i zaklęcia, które sprawiały mu trudności. Nie poddawał się jednak i robił wszystko, by móc w miarę dobrze zaliczyć wszystkie przedmioty. Pracowitość w jego przypadku jest bardzo dobrze oceniania. Nie tylko pomagał w domu, ale i jak tylko został aurorem, oddał się swojemu powołaniu bez ograniczeń. Pracowitość u niego przerodziła się w pracoholizm. Mimo wszystko, stara się nie przesadzać i znajdować czas dla innych. A tym bardziej, dla rodziny.

Przyjacielski, opiekuńczy, rodzinny. Niczym niezastąpiony przyjaciel, brat i wujek (czy ojciec chrzestny). Nie założył swojej rodziny, ale przynajmniej wspiera i pomaga w wychowywaniu dwójki chrześniaków. Syna swojego brata i córki swojego przyjaciela. Od najmłodszych lat, kiedy na świat przyszedł Dalien, niemal zawsze przy nim czuwał jak mały anioł stróż. Tak też zostało po obecne czasy. Nie zostawił brata w potrzebie, kiedy ten postanowił zostać szpiegiem i dołączyć do Śmierciożerców. Wspierał Elise w trudnych chwilach, kiedy rozstała się z jego bratem i pomagał przy wychowywaniu Noela. Podobnie podtrzymywał na duchu swojego przyjaciela - Algiego, z powodu zniknięcia Verin, jego niedoszłej żony.

Serdeczny, pomocny, godny zaufania. Prawdziwy przyjaciel, jakich na świecie mało. Do każdego się uśmiechnie. Każdemu, w miarę możliwości, wyciąga pomocną dłoń. Nie zdradza powierzonych mu sekretów. Doradza, odradza i zawsze wysłucha. Nie każdy jednak posłucha jego rad i się do nich dostosuje, gdzie po upływie jakiegoś czasu - przyznaje mu rację. Tak było też z jego bratem. Ostrzegał go przed konsekwencjami jego wyboru, nie poskutkowało. A potem młodszy, przychodził do niego o pomoc i porady.
Do kobiet odnosi się z szacunkiem, serdecznością i kulturą. Niczym dżentelmen odsuwa im krzesło przy stole. Czy to otworzy drzwi i przepuści jako pierwsze.

Odważny, przekonujący, ciekawski, zabawny. Nigdy nie chodzi ponury. Zawsze się uśmiecha i często dobry humor go nie opuszcza. Taki obraz widać najczęściej z zewnątrz. Idealny aktor pod tym względem, kryjąc w sobie obawy i zmartwienia, szczególnie zaistniałą sytuacją ze strony jego brata. Jest ciekawski świata, nowych wyzwań. Lubi pocieszać innych i stara się myśleć trzeźwo, pozytywnie. Nawet w sytuacjach beznadziejnych, stara się znaleźć rozwiązanie. Dla niego podobno, nie istnieją rzeczy niemożliwe.
Przekonujący, że jak czegoś chce, to czasami dostanie. Choćby nawet korzystne informacje. Przekonywanie dobrze idzie mu też w parze z kłamstwem. Kłamstwa niestety musiał się dobrze nauczyć przez sytuację jego brata. Wiele razy musiał mówić nieprawdę, co się dzieje z Dalienem, kiedy pytano o niego. Nie powie przecież, że w tym czasie jego brat kogoś najprawdopodobniej zabija, ale że musiał wyjechać, kogoś odwiedzić, zostać po godzinach w pracy czy nawet jeszcze coś innego. Nie lubił tego w sobie. Ale czego nie robi się dla brata?

Lękliwy. Krótko mówiąc, bardziej obawia się o sytuację jego brata. Sam strach przed tym, że może go tracić jest czymś najgorszym i trudnym dla niego do zaakceptowania. Dlatego też stara się złe myśli odsuwać na bok, zastępując je pozytywnymi. Wierząc, że jego brat nigdy nie jest, nie był i nie będzie Śmierciożercą. Podobnie boi się o swoich pozostałych najbliższych, jak rodziców, szwagierki, chrześniaków i najlepszego przyjaciela. To osoby, które są mu najbliższe poza jedynym bratem jakiego posiada.

Uparty. Czasami postawi na swoim, twierdząc że ma rację. Innym razem jest skory do ustępstw i przytaknięcia, że się może mylić. Nie wyleży nawet całego dnia w łóżku, kiedy dopadnie go jakieś choróbsko. Czy zdarzy się mu mały wypadek w pracy, podczas walk ze śmierciożercami lub porywczymi czarodziejami, łamiącymi prawo. Tę cechę, możliwe że dzieli ze swoim bratem. Ile to rodzice musieli się namęczyć z ich upartością. Interesujące, po którym to odziedziczyli.

Samotnik. Pomimo tylu wspaniałych zalet, cech i drobnych wad, Liam jednak pozostaje samotnikiem. Nigdy się nie ożenił i nie planuje. Nie posiadł także dzieci. Znający jego sytuację brat i przyjaciel, uczynili go ojcem chrzestnym swoich dzieci.
Odnośnie miłości, raz jedynie w szkole miał dziewczynę. Lecz zerwał z nią jak tylko wiedział już kim zostanie. Nie chciał zakładać rodziny ze względu na obawy o ich bezpieczeństwo. Doświadczając już przykrych faktów jakie zdarzyły się jego znajomym - nie chciał podejmować takiego ryzyka i samemu przez to przechodzić.


Ciekawostki

  • Nałogowy palacz. Miał już kiedyś rzucić palenie, bo tego nie lubi jego matka. Opornie mu szło. Możliwe, że ograniczył się do nie wypalania dosłownie całej paczki dziennie.

  • Do alkoholu ma słabą głowę. Na paru porządnych imprezach zdarzyło mu się tak schlać, że następnego dnia - końcówki imprezy nie pamięta. Wyjątek stanowi ślub brata - nie wypił ani kieliszka. To już był porządny sukces.

  • Decyzja o przystąpieniu jego brata do śmierciożerców, była dla niego szokująca i nie do zaakceptowania. Kiedy jednak doszło do tego, że Dalien posiadł mroczny znak.. Zdecydował i obiecał pomoc oraz swoje wsparcie. Jest jedynym z trzech osób, która zna prawdę. Nie wierzy jednak w to, że wewnętrznie Dalien byłby wstanie zostać Śmierciożercą. Jego strach (bogin) jednak ukazuje co innego.

  • Podejmując się szkolenia na aurora, nauczył się nie tylko wyczarowania patronusa, ale i opanował umiejętności związane z umysłem: wkradania - legilimencji i ochrony - oklumencji. Większy nacisk dawał na legilimencję. Dopiero po sytuacji z przystąpieniem Daliena do popleczników Lorda Voldemorta - skupił się na doszkoleniu w oklumencji.

  • O ile smok wygląda pięknie, tak waran jest paskudny. Mimo podobieństw - warany są dla niego najgorsze ze wszystkich gadów, z jakimi nie chciałby się spotkać twarzą w twarz. Kiedyś pełniły rolę najgorszego koszmaru w jego snach. A szkolny bogin doprowadził do tego - że zwiał z klasy...

  • Ukochanym rodzicom trochę odbiło, jak sam twierdzi, ponieważ nie mogli się zdecydować na jedno imię dla swojego starszego i pierwszego zarazem syna - Liama, więc otrzymał ich aż... pięć. Drugie na pewno po ojcu. Kolejne zaś możliwe iż po dziadku, wujku i jeden Merlin wie po kim jeszcze. Może braciach rodziców? Jedno z imion miał mieć jego młodszy brat, ale i ten dostał inne. Za to dwa z jego imion (Noel Liam), otrzymał jego bratanek i chrześniak - syn Daliena.

  • Jest ojcem chrzestnym Noela (syna Daliena - brata) i Ariny (córki Algernona - przyjaciela). Był także świadkiem na ślubie Daliena i Elise, oraz niedoszłym Algiego i Verin.

  • Spóźnianie się to chyba u niego znak charakterystyczny. Zaczęło się od zajęć w Hogwarcie i zostało mu do teraz. Nie żeby go to bawiło i robił celowo czy specjalnie. Lecz czasami nieświadomie zdarzy mu się zapomnieć... spojrzeć na zegarek. Sukcesem jest to, że do pracy przychodzi punktualnie i stawia się w wyznaczonych miejscach, jak patrole albo pilne wezwania.

  • Charakterystycznym ubiorem u niego jest długi, brązowy płaszcz. Niemal nie rozstaje się z nim. I najchętniej nie zamieniłby go na nic innego.

  • Pracoholik - wszędzie tylko papiery, teczki i przyjmowanie zadań z biura. Nie zaniedbuje jednak znajomych i rodziny. Dla nich zawsze znajdzie swój czas.

  • Miewa problemy ze snem. Od czasu, kiedy Dalien przedstawił mu swój plan zostania Śmierciożercą, jako szpieg dla Ministerstwa - zaczynał źle sypiać, ciągle zamartwiając się o brata. Nie mogąc pogodzić się z jego upartością, ślepo wierząc iż młodszy zmieni zdanie. Nawet jeżeli to się dokonało i Dalien ma mroczny znak, Liam nadal walczy ze swoją bezsennością. Do teraz stara się z tego jakoś wyleczyć. I póki co, eliksiry mu pomagają zasnąć. Nikomu o tym jednak nie powiedział. Mieszka sam, nikomu nie zwierza się ze swoich problemów. Nie chcąc, by ktoś się nim zamartwiał.

  • Praworęczny.

  • Mieszka sam w zakupionym przez siebie domku jednorodzinnym. Planował zakupienie sobie jakiegoś zwierzątka. Jednak ze względu na oddanie się pracy, uznał że nie będzie miał czasu nawet dla czworonożnego pupilka. Posiada jedynie sowę. Bo listy trzeba jakoś wysyłać.

  • Lubi czytać książki. Sporo czasu w szkole spędzał na siedzeniu w bibliotekach. Nie mówiąc już o tym, że w domu wręcz musiał (nacisk ojca na historię). Również jego praca ma częściowo tryb siedzący i wymagający czytania dokumentów, pisania raportów. W związku z tym, by dbać o swój wzrok, zaczął zakładać okulary. Jedynie do czytania. Problemów ze wzrokiem nie posiada.

  • Jego patronus jest odzwierciedleniem jego charakteru, zgadzającym się z horoskopem chińskim, który wedle jego daty urodzenia, wskazuje na rok Konia. Astronomicznie - zodiakalny Bliźniak. Interesujące jest też to, że Liam urodził się nie tyle co pod znakiem konia i bliźniąt, ale także miesiącu sprzyjającym obu zodiakom.

  • Mimo bycia synem uzdrowiciela, nie odziedziczył zdolności w użytkowaniu zaklęć uzdrawiających. Za to dobrze orientuje się w ziołach i składnikach, by móc wyważyć podstawowe eliksiry, w tym lecznicze. Ale i na to za bardzo nie ma czasu, kiedy bardziej pochłania się w pracy aurorskiej.



Legilimencja i Oklumencja

Styczność z tymi zaklęciami miał już w ostatnich latach nauki w Hogwarcie, odczytując informacje w książkach szkolnej biblioteki, kiedy wiedział już kim chciałby zostać. Zainteresowany ich działaniami, postanowił nauczyć się ich, uznając za przydatność do zawodu. Szczególny nacisk dawał na legilimencję, która miała pomóc mu bardziej przeszukiwać umysły pojmanych śmierciożerców. Odszukiwania ukrytej prawdy, by obalić ich kłamstwa, jak i poznać ich słabości, które co prawda można było wykorzystać przeciwko nim.

Oklumencji uczył się dla bezpieczeństwa, w razie trafienia na kogoś, kto również umiałby posługiwać się legilimencją. W późniejszych latach, nauka oklumencji stała się u niego bardziej większym priorytetem niż opanowana legilimencja. Wszystko to dlatego, kiedy dowiedział się o podjętej przez brata decyzji o wstąpieniu do śmierciożerców i bycia szpiegiem. Zrozumiał, że w takim wypadku, musi bardziej chronić swój umysł, co by tak ważne informacje nie dotarły do niepowołanych osób, umiejętnie posługujących się legilimencją.
Zaklęć takich najłatwiej nauczyć się w parach. Teoria niewiele pomaga. Zaś praktyka, o wiele więcej. Ćwiczył wraz z bratem, gdzie jak się okazuje, oboje opanowali ich przeciwieństwa. Jeden był oklumentą, drugi legilimentą. Dzięki temu, mogli wzmacniać się w tych, które opanowali słabiej. W razie nieobecności brata, zaklęć ćwiczył z kolegami, którzy również podejmowali się tego samego wyzwania.


Umiejętności

Bogin: Dalien jako prawdziwy śmierciożerca. Śmiejący się okrutnie i celujący z różdżką w jego stronę. Chcący rzucić zaklęcie niewybaczalne.
Patronus: Koń. Nauczył się go wyczarować podczas szkolenia na aurora.
Teleportacja: Opanowane.
Zaklęcia niewerbalne: Opanowane w stopniu zaawansowanym.
Najlepszy w zaklęciach: Ofensywnych defensywnych, ochronnych. Istnieje też możliwość powodzenia w zaklęciach czarnej magii, zważając na umiejętności posiadanej przez siebie różdżki. Jednakże Liam nigdy nie używał zaklęć z tej kategorii. Ma nadzieję, że nigdy nie będzie musiał ich używać i nie chciałby.
Najgorszy w zaklęciach: Transmutacyjnych, uzdrowicielskich. Z tych drugich, jedyne co jest wstanie bez problemu wyczarować to bandaże.
Eliksiry: Radzi sobie z nimi dobrze. W szkole jakoś nie miał z tym problemu. Może nie wybitnie, ale na pewno podstawowe eliksiry wyważy oraz wybrane z średniej kategorii i kilka podstawowych leczniczych. Niestety, z powodu swojego zawodu, nie ma czasu by się tym na co dzień zajmować i woli zakupić gotowe.
Najlepszy przedmiot szkolny: Obrona przed czarną magią, Historia Magii. Można by też tutaj doliczyć Zaklęcia i Uroki, ale w tym przypadku lepiej z zaklęciami sobie radził niżeli urokami.
Najgorszy przedmiot szkolny: Wróżbiarstwo, transmutacja. Na pierwszym spał, na drugim... szkoda mówić.
Inne: Legilimencja i Oklumencja.




Ostatnio zmieniony przez Liam Ellis dnia Czw Sty 12, 2017 6:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Liam Ellis

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Gru 06, 2016 12:29 am

KARTA POSTACI ZAAKCEPTOWANA!

Witamy na forum! Mamy nadzieję, że będziesz się z nami świetnie bawić! Twoja karta została zaakceptowana i już nic nie stoi na przeszkodzie przed wkroczeniem w fabułę. Zachęcamy jednak, by przed jej rozpoczęciem założyć temat z informatorem, sową i zapoznać się z zasadami systemu punktowego, który uczyni rozgrywkę ciekawszą i bardziej realistyczną.

Witaj, braciszku. :) Karta piękna, akceptuję, pamiętaj tylko, że z legilimencji i oklumencji obaj będziemy mogli korzystać dopiero po kupieniu ich w sklepie. ;)
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach