przybornik
Alistair Aidan Crowley

Alistair Aidan Crowley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Alistair Aidan Crowley

Pisanie by Aidan Crowley on Wto Gru 06, 2016 9:28 pm

Aidan Crowley


Alistair Aidan Crowley
Cameron Monaghan


Personalia

Data urodzenia: 12.12.1954
Miejsce urodzenia: Liscannor, Clare, Irlandia
Miejsce zamieszkania: Londyn, wśród mugoli, ale mieszkanie chronione zaklęciami
Zawód: prowadzący kursy teleportacji w Komisji Kwalifikacyjnej Teleportacji, Departament Transportu Magicznego
Stan cywilny: kawaler
Status krwi: czysta
Szkoła Magii: Hogwart
Dom w Szkole: Slytherin
Różdżka: Ostrokrzew, pióro z ogona feniksa, 11 cali


Historia postaci

Urodził się w Irlandii, przy swoich ukochanych klifach Moher, słynnych chyba na cały świat. Uważa, że to niezwykłe szczęście, że było mu dane akurat tam mieszkać i dorastać, choć tak naprawdę większość życia spędził w Anglii - najpierw siedem lat w Hogwarcie, a później praca w Londynie, gdzie stara się robić karierę... Jednak na wakacje wraca do Irlandii i włóczy się po klifach, od jedenastego roku życia, kiedy Tiara przydzieliła go do Slytherinu. Choć fakt, że nad tym stary kapelusz się długo zastanawiał, bardzo długo i rozważał również umieszczenie go w Hufflepuffie - bo jest indywidualistą i ma trochę artystyczną duszę. Myślał też nad Ravenclawem - Crow jest bardzo ambitny i był pilnym uczniem. No i Slytherin... Jest czystej krwi, potomek rodu Carrowów z nie tak znów bardzo bocznej linii - nawet nazwisko mają podobne; i wykazuje spore zainteresowanie czarną magią, więc tutaj właśnie ostatecznie został przydzielony.
Trudno powiedzieć, żeby mu się w szkole źle wiodło, ale trochę miał wrażenie, że nie pasował początkowo do innych mieszkańców tego domu. Inna sprawa, że dokuczali mu za samo bycie rudym; poza tym na początku był dość słaby i nie umiał się bronić, mógł się tylko wściekać, no i nie mógł usiedzieć na miejscu, co również denerwowało jego rówieśników. Z czasem jednak trochę wydoroślał, choć nerwowość mu pozostała. Nauczył się rozmawiać z ludźmi, a na niektórych - wymuszać posłuszeństwo. Wsiąkał również coraz bardziej w czarną magię, wyszukiwał zakazane i nie nauczane w szkole zaklęcia i eliksiry, czytał o Slytherinie i Grindelwaldzie. Coraz bardziej gorliwie również popierał Czarnego Pana, tym bardziej, że ojciec kładł mu w głowę, że jego poglądy na mugoli i mugolaków są słuszne. Aidan zawsze był wpatrzony w ojca, który był idolem chłopaka, choć rzadko mu się zdarzało go pochwalić czy choćby nagrodzić uśmiechem i kiwnięciem głowy z uznaniem. Pan Crowley był zdania, że nie należy dziecka chwalić, bo będzie rozlazłe; należy je porządnie wytresować i dać mu twardą szkołę życia - wliczając w to kary cielesne lub coś, co spokojnie można by nazwać torturami psychicznymi niekiedy. Tak, Aidan był sterroryzowany przez ojca, ale wciąż był w niego wpatrzony - do tej pory stara się zdobyć jego uznanie i zasłużyć na pochwałę. Wbrew pozorom czuje się również kochany przez oboje rodziców, wie, że im zależy na synu.
W szkole trzymał się głównie ze Ślizgonami - z tymi, którzy się w końcu do niego przekonali - resztę starał się terroryzować albo ignorować. Najbliżsi mu byli: starszy kuzyn Hancock i chłopak z jego roku, William, z którym Crow spał w jednym dormitorium, kochał go od trzeciej klasy, a w siódmej wreszcie to z siebie wydusił. Czy raczej - William musiał to z niego wydobyć, bo inaczej by tego nie usłyszał, ale dowiedział się zupełnym przypadkiem. W siódmej klasie obaj nauczyli się wyczarowywać Patronusa (Finn - ojciec Aidana - był zdania, że należy umieć się porządnie bronić); ten Aidana zawsze (przez tych kilka razy, kiedy w ogóle mu się to zaklęcie wreszcie udało), przybierał postać smoka... do momentu, kiedy nie postanowił pokazać go Williamowi. Byli wtedy sami, Crow zapatrzył się na Williama, mimowolnie zaczął sobie wyobrażać, że może się do niego przysunąć, może się przytulić i go pocałować. Próbował od siebie odpędzić podobne myśli, ale przez to nie skupił się dostatecznie. To, co sobie wyobraził, było szczęśliwe, niesamowicie szczęśliwe i zadziałało, choć nie było wspomnieniem; zadziałało zapewne dlatego, że wspomnieniem było podparte: tym o pierwszym locie na miotle nad klifami. Jednak Patronus wtedy na ułamek sekundy przybrał postać wilka - taką samą, jak Patronus Williama. Zaraz zmienił się w smoka, ale ten ułamek sekundy wystarczył, żeby Dołohow zorientował się, co się dzieje i wymógł na Aidanie wyznanie miłości.
Nie są jednak razem. Jakimś cudem ich drogi po szkole się trochę rozeszły, być może dlatego, że rodzice Williama uparli się go ożenić - podobnie zresztą, jak rodzice Alistaira. Jedna i druga rodzina uważa, że przedłużenie linii rodu jest najważniejsze, nawet, jeśli Crowley to nie całkiem Carrow. Na razie jednak nie znaleźli chłopakowi odpowiedniej kandydatki, a on upiera się, że sam sobie znajdzie, już niedługo. Fakt, że nawet o tym myślał zupełnie poważnie - pragnie mieć rodzinę, jednak nie może znaleźć nikogo odpowiedniego. Być może dlatego, że już znalazł miłość swojego życia.
Po szkole ojciec pomógł mu trochę na ścieżce kariery. Pchnął go do Ministerstwa, jednak chłopak był narwany, więc Finn - widząc, że ma zdolności do latania - polecił go w Departamencie Transportu Magicznego. Tam jednak i Aidan, i pracownicy stwierdzili, że bardziej, niż do Zarządu Nadzoru Miotlarskiego, chłopak pasowałby do Komisji Kwalifikacji Teleportacji - mógłby się przynajmniej wyżyć. Posłano go więc na kurs, żeby mógł sam nauczać innych, jak się porządnie teleportować i nie zrobić sobie krzywdy, a co za tym idzie - wtedy nauczył się również teleportacji łącznej. Nauczyciel nie może przecież nie umieć czegoś, co potrafi tak wielu innych czarodziejów.
Od kilku lat więc naucza młodzież i... chyba jest zadowolony ze swojej pracy. Nie narzeka w każdym razie, choć wciąż marzy mu się bycie szukającym w narodowej drużynie quidditcha.
W międzyczasie również udało mu się nawiązać kontakt ze Śmierciożercami. Około roku temu poszedł na Nokturn, z duszą na ramieniu i... w sklepie Derwisza i Bangesa spotkał swojego przyjaciela z dormitorium, Williama. Trochę za dużo z nim wypił chyba, bo coś mu kazało powiedzieć mu o tym, że chciałby być Śmierciożercą i walczyć o lepsze jutro. Prawdę mówiąc, tamtą rozmowę pamięta jak przez mgłę. Chyba długo rozprawiał o tym, jak to bardzo jest po stronie Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, jak słuszne są jego poglądy i jak chciałby walczyć. Jak to niby brzydzi się mugolami i mugolakami, tym drugim należy odebrać różdżki, a czarodzieje powinni rządzić światem, bo są nadludźmi; że chciałby spotkać się z Sami-Wiecie-Kim i pokazać mu, jak wiernym by był sługą. Ufał Williamowi, a poza tym wiedział, że chłopak ma podobne poglądy, że również marzy o Mrocznym Znaku - kiedyś rozmawiali na ten temat jeszcze w szkole.
Widocznie jednak William nie był tak pijany, bo Śmierciożercy dowiedzieli się jakoś o istnieniu rudego narwańca, bardzo oddanego sprawie; Czarny Pan zaprosił chłopaka i wyznaczył mu zadanie, mające na celu udowodnienie, że Aidan rzeczywiście jest z nimi.
To był wtedy dzieciak, zresztą nadal nim jest, dlatego swoje pierwsze zabójstwo mocno odchorował. Nie mógł spać, wciąż nawiedzały go widoki tamtych ludzi, krzyczących ze strachu i wołających o litość. Widział wciąż i wciąż, jak ich morduje... Musiał więc jakoś to wszystko zagłuszyć, uspokoić się, a najlepszym sposobem zdawały się być nie całkiem legalne lub wręcz całkiem nielegalne eliksiry i alkohol. Pewnego wieczora upił się niemal do nieprzytomności - nie wiedział, co się z nim dzieje, a to, co się do niego mówiło, docierało do niego jakby z oddali. Pech chciał, że akurat wtedy William postanowił do niego przyjść i w dodatku mieć pretensje, że Aidan się zatruwa. Rudzielec nawet nie wiedział, kiedy chwycił w końcu nóż i wbił go w brzuch Willa.
Dopiero mając krew na rękach i trzymając w ramionach coraz bardziej bezwładne ciało Williama, zorientował się, co się dzieje. Ułożył go sobie na kolanach, tuląc i płacząc całą noc, szepcząc mu do stygnącego ucha przeprosiny i mając ochotę sam się zabić. Momentalnie wtedy wytrzeźwiał, zdając sobie sprawę, że zabił swoją miłość.
Nad ranem, tuż przed świtem, wyniósł jego ciało na Pokątną, ułożył w śniegu i wystrzelił w niebo Mroczny Znak, pozorując w ten sposób kolejny atak Śmierciożerców.


Charakter

Narwany dzieciak, chyba tak można go określić. Wszędzie go pełno, jest nadpobudliwy i cwaniakowaty. Często wpada w złość, często też działa lekkomyślnie, bywa złośliwy i arogancki, trudno go ujarzmić, choć czasem nawet zdarza mu się planować działania, zastanowić na tym, co dalej albo jak rozwiązać problem.
Generalnie bardzo inteligentny chłopak, tylko zbyt impulsywny. Nigdy nie wiadomo, co go akurat wyprowadzi z równowagi, co go zaboli i za co komuś przywali w zęby. Czasem, żeby go doprowadzić do porządku, trzeba mu przyłożyć tak, żeby się otrząsnął.
Bardzo ambitny, chce być potężnym czarodziejem, więc w szkole sporo czasu poświęcał nauce - teraz zresztą również mu się zdarza, kiedy akurat może się skupić, choć ewidentnie ma coś, co w dzisiejszych czasach w mugolskiej szkole zostałoby określone jako ADHD. Ma również - o czym nie wie, bo nie był przez nikogo badany - chorobę dwubiegunową. Na razie początki, ale zdarza mu się nagle popaść w ciężką depresję, pozornie bez powodu, nie wstawać z łóżka przez dłuższy czas i nie chcieć mieć żadnego kontaktu ze światem. Zdarza mu się również wybuchnąć bez powodu albo być niesamowicie radosnym, jakby się czegoś naćpał.
Mimo całej swojej porywczości i opryskliwości, czasem wręcz chamstwa, potrafi być sympatyczny - dla wybranych osób. Owszem, jako dzieciakowi zdarzyło mu się terroryzować innych w dzielnicy, podporządkował sobie inne dzieci, przez pewien czas był szefem dziecięcego gangu, zastraszającego słabszych. Jednak skończyło się to, kiedy Crow poszedł do szkoły magii, gdzie próbował również podporządkować sobie grupę uczniów, ale już bez większego zapału. Sam w końcu z tego wyrósł i teraz jedynie wymaga szacunku dla siebie i najlepiej, żeby wszyscy schodzili mu z drogi, kiedy idzie. Uważa się za lepszego od innych ze względu na swoją czystą krew i powiązania z arystokracją - tak mu zresztą zostało również wpojone: że jest lepszym gatunkiem człowieka.
Był niedawno jednak jeden "wybraniec", który potrafił go ujarzmić i uspokoić. Jego przyjaciel, za którym Crow skoczyłby w ogień i zrobiłby dla niego wszystko. A poza tym - Alistair potrafi być naprawdę wiernym towarzyszem, honorowym i uczciwym (potrafi być uczciwy wobec tych, którzy na to według niego zasługują. Nie oznacza to, że poza tym nie kłamie i nie snuje planów najróżniejszych przekrętów). Jeśli już się do kogoś przywiąże, to naprawdę mocno, zresztą - wszelkie uczucia, jakie w nim tkwią, są zawsze bardzo silne.
Od śmierci Willa jednak trochę się uspokoił. Nadal jest narwany, ale w nieco inny sposób. Nie jest już tak wesoły, jak kiedyś, teraz raczej stara się odciąć od uczuć, próbuje zamknąć je głęboko w sobie i przestać je odczuwać. Staje się coraz bardziej bezwzględny i okrutny.
Bardzo rodzinny, wbrew pozorom. Chciałby kiedyś, w przyszłości, założyć normalną, porządną rodzinę (z "mężem" albo żoną i dziećmi), chciałby być dla nich dobry, być oparciem i naprawdę porządnym ojcem. Zresztą, wbrew pozorom, z własnymi rodzicami również nie ma jakiegoś bardzo złego kontaktu i czuje się kochany, za co jest bardzo wdzięczny losowi, kiedy widzi, jak wielu ludzi nie ma w domu tak dobrze; jak są wyklinani, sprowadzani do poziomu podłogi i traktowani jak szmaty (owszem, jego ojciec też tak często traktuje, ale również okazuje mu od czasu do czasu uczucia). Nie powiedział jednak jeszcze rodzicom o swoich skłonnościach w kierunku mężczyzn. Boi się - tego już mogą nie zaakceptować, zwłaszcza ojciec.

1. Jaki jest Twój stosunek do czarnej magii?
Pytasz, czy byłem wychowany na śmierciożercę albo na aurora? Nie, nie byłem tak wychowywany, choć fakt, że wpajano mi, że jedni są lepsi od innych. Ale to jeszcze nie czarna magia, prawda? Do samej czarnej magii jako dziedziny czarów mam dość... ciepły stosunek. Podoba mi się. Ba! Jestem nią zafascynowany, uważam, że jest piękna, mroczna i tajemnicza. Chociaż "piękna", to w wielu przypadkach akurat niezbyt trafne określenie, jeśli ktoś nie lubi rozbryzgów krwi i powykręcanych pod dziwnymi kątami kończyć, jednak... No, dobra, mnie takie rzeczy pociągają. Uważasz mnie teraz za psychopatę?
Może i słusznie...

2. Czy gdyby Twoja rodzina była zagrożona, przeszłabyś/przeszedłbyś na stronę wroga by ją ratować?
Zależy, kogo uznać za wroga... Jeśli tych, którzy są po stronie Ministerstwa, a tak chyba należałoby na to patrzyć, to nie - wtedy ja i moja rodzina byśmy zginęli. Czarny Pan nie wybacza.

3. Jaki jest Twój stosunek do mugoli?
Są gorsi. Po prostu. Powinni nam służyć, są słabsi, mniej potrafią nie mogą czarować... To chyba na pierwszy rzut oka widać, że są gorszym gatunkiem, prawda? My jesteśmy nadludźmi, oni... śmieciami, niewartymi splunięcia.

4. Co sądzisz na temat związków czarodziei z mugolami?
Uch! To jak związki ze zwierzętami, litości... Coś takiego powinno się tępić, karać w najmocniejszy sposób, najwyższym wymiarem.
Śmiercią.

5. Mając do wyboru oszałamiającą karierę lub szczęśliwe życie rodzinne, na co byś się zdecydował?
Nie mam pojęcia, pewnie próbowałbym jednak wypośrodkować, bo forsę trzeba skądś mieć, a poza tym lubię to, co robię. Ale rodzina też jest dla mnie ważna. Jeśli musiałbym wybierać... nie wiem, na co bym stawiał.

6. Jak myślisz, jak postrzegają Cię członkowie Twojej rodziny?
Zapewne jako świra, nad którym nie można zapanować, ale myślę, że rodzice mnie kochają i chcieliby dla mnie jak najlepiej. Dalsza rodzina... w sumie nie wiem. Mało mnie obchodzi opinia innych na mój temat, grunt, że sam nie czuję się ze sobą zupełnie dobrze.

7. Jakie relacje łączyły Cię z Twoimi rówieśnikami w czasach szkolnych?
Hm. Miałem bardzo bliskiego przyjaciela. Miałem dobry kontakt z moim starszym kuzynem. Z kilkoma innymi Ślizgonami i nie-Ślizgonami też, ale większość mnie nie znosiła albo się mnie bała.

8. Jak zareagowałbyś, gdyby któregoś dnia dotarła do Ciebie wieść o śmierci bliskiej Ci osoby?
Nie mam pojęcia, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Pewnie bym wpadł w rozpacz i wściekłość jednocześnie, rozniósłbym wszystko, a później zamknął się w sobie i chciał umrzeć.
Jeszcze gorzej, że to ja zabiłem bliską mi osobę... I rzeczywiście przez bardzo długi czas chciałem umrzeć. Do tej pory chodzę na jego grób i siedzę tam godzinami, błagając go o wybaczenie i czując, jak po kawałku pęka mi serce.

9. Trwa wojna, każdego dnia słyszysz nowe nazwiska poległych czarodziejów. Czy boisz się, że następnym razem to możesz być Ty?
To chyba jasne, że tak. Byłbym głupi, gdybym się nie bał, choć jestem czystej krwi. Niemniej - Czarny Pan zabija również swoich, to po pierwsze. Po drugie - mogę zginąć w walce z Aurorami. Po trzecie - ktoś może mnie sprzątnąć przez czysty przypadek. Jak to się mówi - gówno chodzi po ludziach. Ale staram się o tym nie myśleć, bo po co? Lepiej cieszyć się dniem dzisiejszym, skoro zawsze może być ostatnim.

10. Jaka jest Twoja postawa wobec aktualnej sytuacji w świecie czarodziejów? Czy należysz do osób, które niechętnie wychylają głowę poza mury własnego domu i przyglądają się akcji z bezpiecznej odległości, czy nie masz żadnych oporów przed byciem w centrum wydarzeń?
Nie mam oporów, o ile nikt nie może mnie rozpoznać. Ale tez jeśli trzeba by było kogoś bliskiego bronić, to obronię. Tylko kogoś bliskiego, jeśli miałbym do wyboru uciekać i chronić siebie albo stanąć w obronie kogoś, kto po prostu jest po tej samej stronie barykady, ale nic dla mnie nie znaczy, to bym zwiał.

11. Jakie jest Twoje motto lub myśl przewodnia, którą kierujesz się w życiu?
Nie posiadawszy.

12. Podczas Ceremonii Przydziału miałeś tylko jedenaście lat. Jak myślisz, do jakiego domu teraz przydzieliłaby Cię Tiara, czy byłby to inny wybór nić za pierwszym razem?
Do Slytherinu, choć, jak wspomniałem wcześniej w biografii, Tiara zastanawiała się nad innym domem dla mnie. Jednak nie sądzę, żebym dostał się teraz gdzie indziej.

13. Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat? Gdzie wtedy będziesz, co osiągniesz?
Pewnie nie będę już żył albo wsadzą mnie do Azkabanu. Chyba, że Czarny Pan wygra, to... chciałbym spełnić swoje marzenie i być graczem w quidditcha. Szukającym. Mistrzem.


Ciekawostki

» ma silny irlandzki akcent
» dobrze tańczy i lubi się uczyć nowych tańców
» śpiewa (niektórzy mówią, że ma anielski głos) i muzyka go uspokaja i wycisza
» wytatuował sobie między łopatkami zielony splot celtycki, przedstawiający smoka, owijającego się wokół konturu Irlandii
» uwielbia czytać, pochłania dosłownie wszystko
» lubi grać w szachy czarodziejów i karty. W kartach często kantuje i idzie mu to całkiem nieźle
» uwielbia burze
» marzy o tym, żeby mieć skrzydła i móc latać bez miotły
» jest naprawdę szybki - czy biega, czy pływa, czy lata. Trudno go doścignąć
» dużo ćwiczy i jest w prawie ciągłym ruchu
» jego pierwsze imię w języku gaelic znaczy Ogień
» mówi w gaelic równie dobrze, jak po angielsku
» woli, kiedy ludzie mówią do niego Crow, Wrona albo Aidan, nie Alistair
» jest zafascynowany czarną magią i ideologią Czarnego Pana, ale tak naprawdę nie do końca to wszystko rozumie, choć jemu wydaje się inaczej. Widzi tylko powierzchnię, ma nakładzione do głowy, że mugole są źli, że istnieje coś takiego, jak zdrajcy krwi, ale nie są to w rzeczywistości jego własne przekonania, on je tylko powtarza
» jest sadystą, chociaż takie cechy ujawniają się u niego dopiero kiedy ma sposobność, żeby kogoś dręczyć. Później tego żałuje i obiecuje sobie, że nigdy więcej... aż do następnego razu
» wygląda bardzo młodo, naprawdę bardzo młodo, więc niektórzy biorą go za dziecko, bardzo wielu nie traktuje go poważnie, co dla Aidana jest szalenie frustrujące
» lubi magiczne (i mniej magiczne) wybuchy, myślał nawet o jakiejś przyszłości w pirotechnice, wysadzaniu różnych rzeczy i takich różnościach, ale nie widział konkretnego miejsca dla siebie, poza tym ojciec miał inne zdanie na temat tego, czym powinien się zajmować jego syn


Genetyka

Brak


Umiejętności

Bogin: wściekły ojciec
Patronus: smok (obecnie ta zdolność u niego zanika)
Teleportacja: tak
Zaklęcia niewerbalne: trochę
Najlepszy w: czarnej magii, klątwach i ofensywie
Najgorszy w: zaklęciach leczniczych i tzw. innych
Eliksiry: fatalnie. W szkole zawsze pomagał mu William - inaczej pewnie Aidan w ogóle by przez Hogwart nie przebrnął
Najlepszy przedmiot szkolny: poza quidditchem...? Obrona Przed Czarną Magią
Najgorszy przedmiot szkolny: Eliksiry
Inne: teleportacja łączna


avatar
Aidan Crowley

Status Krwi : czysta
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : instruktor teleportacji
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 110

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t190-alistair-aidan-crowley#241 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t207-aidan-crowley#278 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t211-finn#282 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t208-kolejny-crowley#279
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Alistair Aidan Crowley

Pisanie by Percival Lestrange on Sro Gru 07, 2016 12:28 am

KARTA POSTACI ZAAKCEPTOWANA!

Witamy na forum! Mamy nadzieję, że będziesz się z nami świetnie bawić! Twoja karta została zaakceptowana i już nic nie stoi na przeszkodzie przed wkroczeniem w fabułę. Zachęcamy jednak, by przed jej rozpoczęciem założyć temat z informatorem, sową i zapoznać się z zasadami systemu punktowego, który uczyni rozgrywkę ciekawszą i bardziej realistyczną.

Jako Twój przyszły mężczyzna obiecuję Cię chronić przed całym światem (ojca i samego siebie włączając) i nie pozwolić Ci już nigdy, przenigdy, poczuć się gorszym od kogokolwiek. Piękny, zdolny i psychopatyczny rudzielec. ;3

_________________
Percival Lestrange, auror
avatar
Percival Lestrange

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 243

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t133-percival-victor-lestrange#160 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t155-percival-lestrange#188 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t154-poczta-percy-ego#187 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t156-percy-auror-i-smierciozerca#189
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach