przybornik
Mara Meadowes

Mara Meadowes

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Mara Meadowes

Pisanie by Mara Meadowes on Sro Gru 07, 2016 2:16 am

Mara Meadowes


Mara Abital Meadowes
(Phoebe Tonkin)


Personalia

Data urodzenia: 01.05.1960
Miejsce urodzenia: Londyn, Wielka Brytania
Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania
Zawód: Kursant na aurora
Stan cywilny: Panna
Status krwi: Półkrwi
Szkoła Magii: Hogwart
Dom w Szkole: Gryffindor
Różdżka: Dziki bez, łuska chimery, 12.5 cala, sztywna. Prosta, bez żadnych ozdobników


Historia postaci

Jej historia zaczęła w niedługo po północy, 1 maja 1960 roku. W mugolskim świecie była to, dając wiarę starym legendom, noc przesączona wręcz magią, kiedy to świat duchów i ludzi łączyły się ze sobą. Matka potem podobno żartowała, że to dlatego urodziła się czarownicą, ale kim innym mogła przyjść na ten świat, skoro obydwoje jej rodziców byli czarodziejami?
Poznali się w Hogwarcie. Ona była przydzielona do Ravenclawu, a on do Hufflepuffu. Któregoś razu podobno wpadli na siebie na korytarzu i tak się zaczęło: spacery, rozmowy, wspólne uczenie się. A potem, gdy już skończyli szkołę, ich znajomość rozwinęła się dalej i zakończyło w postaci kruszyny, która przyszła na ten świat.
Teraz powinna pojawić się wzmianka o tym, jak to otaczali ją miłością. Jak wychowywali, pełni troski i radości, przychylając swojej córce nieba - było tak, ale zaledwie przez pierwsze pięć lat jej życia. Potem zmarli. Obydwoje: nagle i gwałtownie. Mara nie wiedziała co się działo: z tamtego okresu nie pamięta wiele. Tylko podniesione głosy, płacz babci, która przytulała ją zbyt mocno, delikatnie bujając się na krześle. Pamięta wujka, który wziął ją za rękę, zabierając od swojej matki, która zakryła twarz dłonią.
Zabrał ją. Zabrał do swojego domu. Do żony i dziecka: również córeczki, w takim samym wieku. Tak rozpoczął się czas ponownej radości, miłości i wspólnego dorastania razem z Dorcas. Dziewczynki zżyły się ze sobą, były dla siebie jak siostry, nawet trafiły do tego samego domu, gdy poszły do szkoły. A potem skończyły ją. Razem.
Dora była zawsze nieco bardziej do ludzi. Na początku, w przeciwieństwie do ciotecznej siostry, o wiele bardziej otwarta i bezpośrednia. Tam, gdzie Mara potrzebowała przestrzeni i czasu, druga zmniejszała dystans w paru krokach, ucinając przy tym miary czasu, jakie potrzebne były do poznania kogoś i zakolegowania się. Tej umiejętności Mara zawsze jej nieco zazdrościła. Poskutkowało to tym, że nie dzieliły ze sobą jakoś specjalnie znajomych. Wystarczyło im, że nie zmieniło to ich relacji. Zawsze gdzieś obok, w oddali widząc się na horyzoncie, orbitowały wokół siebie bliżej, lub dalej, czasem tylko zagłębiając się w środowisko tej drugiej.
A potem, gdy skończyły szkołę, poszły dalej razem. Dorcas jednak jak zwykle była pierwsza - to dzięki niej Mara dołączyła do Zakonu, który odpowiadał jej celami, do których dążyli jego członkowie. W międzyczasie także podjęła kurs na aurora, chcąc związać z tym swoją przyszłość.
A potem... potem Dorcas Meadowes została zabita osobiście przez Czarnego Pana, a serce Mary pękło na pół. Szybko jednak doszła do siebie: wiedziała, że bezczynność i rozpacz nic jej nie przyniosą, że Dora chciałaby, żeby działała. Pozbierała się więc - kawałek po kawałeczku. Posklejała, naprawiła i ruszyła dalej, starając się nie oglądać za siebie.


Charakter

JAK ZAREAGOWAŁBYŚ, GDYBY KTÓREGOŚ DNIA DOTARŁA DO CIEBIE WIEŚĆ O ŚMIERCI BLISKIEJ CI OSOBY?
To już nie jest gdybanie. To już nigdy nie będzie. Kiedy dowiedziałam się, że Dorcas umarła, na początku nie mogłam w to uwierzyć. Chyba każdy przechodzi przez ten etap. Etap wyparcia. Każdy próbuje potraktować coś niespodziewanego, jak niewygodny żart, jednak potem rzeczywistość uderza ze zdwojoną siłą. Potem przyszła złość. Gniew. Wściekłość. Jaka jest w ogóle między tym różnica? Nie jestem do końca pewna. Chciałam kogoś skrzywdzić - tak samo, jak skrzywdzili jedną z najbliższych mi osób. Chciałam widzieć jego bezradność, jego bezbronność, jego ból - ten sam, którego doświadczyła Dora, a o którym świadomość prześladuje mnie po nocach. Zastanawiałam się potem, i dalej się zastanawiam, jak musiała cierpieć. Jakie musiały być jej myśli, kiedy umierała. Niedowierzanie? Żal? Po fali gniewu, której doświadczyłam, potem była już we mnie tylko bezradność - dojmująca i przejmująca na wskroś, która przez pewien czas pozbawiła mnie radości życia i chęci do czegokolwiek. Ale był to okres bardzo krótki. Innym może się to nie podobać, ale nie uważam, by ona by tego chciała. Nie uważam, by zmarli chcieliby, żebyśmy roztrząsali ich brak, ich nieobecność i przez to poddawali się marazmowi i innym słabościom. Mam wrażenie, że chcieliby, żebyśmy dalej walczyli: za siebie, za nich, za tych, co boją się walczyć.

TRWA WOJNA, KAŻDEGO DNIA SŁYSZYSZ NOWE NAZWISKA POLEGŁYCH CZARODZIEJÓW. CZY BOISZ SIĘ, ŻE NASTĘPNYM RAZEM TO MOŻESZ BYĆ TY?
Odpowiedź jest bardzo prosta: nie. Nie boję się, a może czasem powinnam? Może czasem powinnam zastanowić się, komu może mnie zabraknąć, komu moja śmierć przyniesie smutek, żal, cierpienie... W końcu poznałam już gorzki posmak tych uczuć, jednak... jeśli chodzi o samą mnie, albo raczej o brak mnie, to nie dbam o to. Do póki mogę coś zrobić, tego typu wynik jest wliczony w koszty. Taka ewentualność, jak śmierć, moja własna, zawsze była przeze mnie brana pod uwagę, więc nie ma co się nad tym roztrząsać. Bardziej obawiam się, że odejdą moi bliscy, kolejni. Że staną się ofiarami, a ja nie będę mogła nic zrobić. O wiele bardziej boję się też bezradności. Nie chcę być postawiona w sytuacji, w której nie będę mogła nic zrobić - w której moja bezczynność okaże się kamieniem węgielnym do czyjegoś bólu, nieszczęścia lub śmierci.
Strach ma wielkie oczy, jak to się mówi i tego się trzymajmy.

JAKA JEST TWOJA POSTAWA WOBEC AKTUALNEJ SYTUACJI W ŚWIECIE CZARODZIEJÓW? CZY NALEŻYSZ DO OSÓB, KTÓRE NIECHĘTNIE WYCHYLAJĄ GŁOWĘ POZA MURY WŁASNEGO DOMU I PRZYGLĄDAJĄ SIĘ AKCJI Z BEZPIECZNEJ ODLEGŁOŚCI, CZY NIE MASZ ŻADNYCH OPORÓW PRZED BYCIEM W CENTRUM WYDARZEŃ?
Nie urodziłam się po to, żeby bezczynnie siedzieć, patrzeć i czekać, aż sprawy przybiorą lepszy lub gorszy obrót. Lubię działać, chcę działać, a brak jakiegokolwiek wpływu na coś tylko mnie drażni. To, co aktualnie się dzieje, nigdy nie powinno mieć miejsca. Ludzie nie powinni ginąć w imię ideałów jednego człowieka. Nie rozumiem czemu władze zdają się nic z tym nie robić, kiedy sprawy mają się tak fatalnie.
Muszę jednak przyznać, że moja chęć bycia częścią oporu, sprzeciwu wobec tego, co się dzieje, wynika też po części z faktu, że tego typu działania są o wiele... ciekawsze, jakkolwiek banalnie to nie brzmi. Przynoszą ruch, zmiany. Co więcej - zmiany, które wyraźnie mają dążyć ku lepszemu.
Nie powinnam też zapomnieć, o chęci robienia innym na przekór. Wiem, co jest dobre, a co złe - nie mam tutaj żadnych wątpliwości co do tego, że moja moralność nie jest wynaturzona i nieprawidłowa, jednak im więcej ludzi jest po tej 'złej stronie' lub pozostaje neutralnymi, tym ja chętniej chcę razem z innymi coś zmienić i zbawić ten upadający świat.

JAKIE RELACJE ŁĄCZYŁY CIĘ Z TWOIMI RÓWIEŚNIKAMI W CZASACH SZKOLNYCH?
Z początku, cały ten pobyt w Hogwarcie nie był niczym oszałamiającym. Nowe środowisko, nowe twarze... pełno nowych osób z których większością nie czułam nici porozumienia. Zwykle z początku bywam nieco nieufna wobec ludzi, wycofana, ale jeśli z kimś dobrze mi się rozmawia, żartuje, spędza czas, to dosyć szybko przeradza się to w uczucie nieco bardziej pogłębione. Ludzie, kiedy nieco lepiej mnie poznają, nieco dziwią się, że mogę być tak uszczypliwa, czasami wredna i ogólnie - niemiła, jednak nie wynika to a humorków, które niektórym się zdarzają. Kiedy kogoś lubię i mam pewność, że on to uczucie odwzajemnia, to z całą ufnością, że się nie obrazi, udaje mi się mu przygadać od czasu do czasu. Niemniej jednak - wszyscy moi przyjaciele dobrze wiedzieli i wiedzą, że można na mnie polegać. Że pomimo tych docinek, stoję za nimi murem i chronię, kiedy zajęci są akurat czymś innym. Przez ten brak delikatności w obyciu, miałam wtedy nieco więcej znajomych po męskiej stronie uczniów, traktowałam ich jednak bardziej jako dobrych koleżków do żartów, a nie materiały do związków.

JAK MYŚLISZ, JAK POSTRZEGAJĄ CIĘ CZŁONKOWIE TWOJEJ RODZINY?
Myślę, że nieco mnie nie doceniają. Myślą, że wciąż jestem małą dziewczynką, która zaraz pójdzie do Hogwartu i będzie się uczyć. Ale ja już skończyłam naukę, ja już jestem dorosła i trochę ciężko im to zaakceptować, dobrze to wiem. Zdaję sobie sprawę, że doskonale wiedzą, jaka czasami jestem butna, nierozsądna i że czasem robię rzeczy brawurowe, które oni nazywają raczej głupotą... ale kochają mnie. Tak samo, jak ja kocham ich i chcą się mną opiekować: wciąż na nowo, z całą swoją mocą. Jednak nie mogą już tego robić tak, jak wcześniej. Nie chcę, żeby to robili, bo to tylko mogłoby ich dodatkowo narazić. Jestem samodzielna, samowystarczalna i mogę już sama o siebie w pełni zadbać.


Ciekawostki

  • Matka natura obdarzyła ją dość mało powszechną zdolnością, jaką jest oburęczność. Potrafi z taką samą wprawą posługiwać się zarówno prawą, jak i lewą ręką, jednak na co dzień częściej wykonuje czynności tą pierwszą, podobnie jak większość ludzi. Różdżkę jednak trzyma zwykle w lewej.

  • Jej temperament nie pozwala jej siedzieć w miejscu i patrzeć na wszystko z założony rękoma. Działanie to jej żywioł, na postanowiła postawić Dorcas, dzięki której znalazła się w Zakonie.

  • Mimo, że jest dość impulsywna, jej bycie nieufną wobec ludzi sprawia, że potrafi bardzo dobrze obserwować i wyciągać wnioski, a także je zapamiętywać.

  • Zbiera karty z czekoladowych z żab.

  • Ma czarnego kota.

  • Dość często odwiedza kuzynostwo ze strony matki, które jest mugolami: ich świat nie jest więc jej obcy.




Genetyka




Umiejętności

Bogin: Ponurak
Patronus: Pantera - nie jest to w pełni opanowana umiejętność i wciąż ją trenuje.
Teleportacja: Tak
Zaklęcia niewerbalne: Większość zaklęć jej wychodzi, jednak jeśli chodzi o te trudniejsze - z tym dość często ma problemy.
Najlepszy w: Zaklęcia ofensywne, lecznicze
Najgorszy w: Zaklęciach iluzorycznychi
Eliksiry: Nie jest to jej ulubiona dziedzina magii, aczkolwiek nie ma z nimi jakiegoś większego problemu. Jest po prostu niecierpliwa i dość szybko nudzi się żmudnym, długim warzeniem mikstur.
Najlepszy przedmiot szkolny: Obrona Przed Czarną Magią, Zaklęcia i Uroki
Najgorszy przedmiot szkolny: Wróżbiarstwo, Historia Magii
Inne: Umie latać na miotle


avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mara Meadowes

Pisanie by Syriusz Black on Czw Gru 08, 2016 1:12 am

KARTA POSTACI ZAAKCEPTOWANA!

Witamy na forum! Mamy nadzieję, że będziesz się z nami świetnie bawić! Twoja karta została zaakceptowana i już nic nie stoi na przeszkodzie przed wkroczeniem w fabułę. Zachęcamy jednak, by przed jej rozpoczęciem założyć temat z informatorem, sową i zapoznać się z zasadami systemu punktowego, który uczyni rozgrywkę ciekawszą i bardziej realistyczną.
avatar
Syriusz Black

Status Krwi : czysta
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : kursant na aurora
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t134-syriusz-black#161 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t163-syriusz-black#197 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t162-sowa#196 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t230-syriusz#312
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach