przybornik
Tower Bridge

Tower Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Tower Bridge

Pisanie by Deathly Hallows on Pon Lis 28, 2016 2:43 pm

Tower Bridge


TWÓJ TEKST
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tower Bridge

Pisanie by Maui Irirangi on Wto Sty 17, 2017 9:08 pm

Ludzie szli, jak to ludzie. Zmierzali tam, gdzie musieli. Parli naprzód nie zwracając uwagi na nic, a może właśnie o to chodziło? O to, by nie patrzyli, tylko ślepo szli naprzód. Chociaż gdyby chcieli spojrzeć, dostrzegliby spowitą w ciemności postać, opartą nonszalancko o ścianę jednego z przejść dla pieszych. W jego osobie nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na długim łańcuchu kręcił mieniącym się na zielono ostrzem. Czasem jakieś dziecko podnosiło na niego spojrzenie, zwracało uwagę zapracowanego czy zalatanego rodzica, który momentalnie przyśpieszał kroku, bojąc się czym może grozić konfrontacja z zakapturzonym mężczyzną, który nie bał się obnosić z bronią. W normalnych warunkach zadzwoniono by pewnie po policję, ale skąd pewność, że policja poradziłaby sobie z takim wariatem? Poza tym, nikomu póki co nie zagrażał, więc nie było powodu do prowokowania go.
A on po prostu czekał na swoją ofiarę, która w końcu nadeszła.
Zagrodził drogę mężczyźnie wyglądającemu tak pozornie, jak tylko się dało. Szkoda tylko, że to nie był zwykły nie-magiczny, jakich tutaj w sumie nie brakowało. Mężczyzna ten był magiem, czarodziejem w dodatku należącym do jednej z tych szlacheckich rodzin, co w sumie było łatwo zauważyć po broszce z herbem jego rodu. Czarodzieje, czemu chcąc być dyskretnymi byli jednocześnie tak niedyskretni?
-Możemy na słówko? – Jego angielszczyzna miała charakterystyczne brzmienie z powodu nowozelandzkiego akcentu. Na tyle charakterystyczne, że na swój sposób również przerażające. Czarodziej chciał odmówić, ale bardzo szybko doszedł do wniosku, że odmówienie mogło rozzłościć tego jegomościa jeszcze bardziej. Zamiast tego czarodziej starał się dyskretnie sięgnąć po różdżkę.
-Nie próbuj – wymruczał złowrogo, chwytając czarodzieja za przegub. Sam sięgnął do kieszeni, po wspominaną wcześniej różdżkę. Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem, by potem przechylić głowę. -Żałosne, jak słabi jesteście bez tego kawałka drewna, a za jak potężnych się w rzeczywistości uważacie, wy czystokrwiści.
Chwilę spoglądał na różdżkę, by potem oddać ją właścicielowi. Cofnął się również o krok, może dwa.
-No dalej, uczyń mi tę przyjemność – znów się cofnął, dając czarodziejowi miejsce. Ukłonił mu się, całkiem jakby zapraszał go do pojedynku. Zdezorientowanemu, ale i lekko wkurzonemu magowi nie trzeba było dwa razy powtarzać, ani tym bardziej nie trzeba było go drugi raz zapraszać. Chwycił pewniej różdżkę i bez wahania rzucił zaklęciem, które odbiło się od tarczy, która aktywowała się w momencie ujęcia jadeitowego ostrza, które zaraz zaczęło wirować w powietrzu z niebezpieczną szybkością. Tak niebezpieczną, że czarodziej nawet nie zauważył momentu w którym ciężkie, jadeitowe ostrze pozbawiło go wyciągniętej z różdżką dłoni.
Drugie ostrze rzucone obok czarodzieja odbiło się od ściany i poszybowało z powrotem do Maui, który z łatwością je złapał, by potem znów nim rzucić. W ten sposób obwiązał czarodzieja łańcuchami. W tym czasie, jego ofiara zbyt zajęta była krzyczeniem z bólu. Niemal żałosnym zawodzeniem, którym zwracała uwagę zdecydowanie zbyt wielu osób. Czy Maui się tym przejmował? Niespecjalnie.
Przyciągnął zawodzącego czarodzieja.
-Nawet nie wiesz, ile mi to twoje zawodzenie sprawia przyjemności – wymruczał i chwycił jegomościa za gardło, by potem wpasować go w ścianę. Umieścił lewą rękę na wysokości jego serca, by ułożyć palce w szpony. Zaczął przekręcać dłoń, a z ust czarodzieja wylatywać zaczęła czarno-zielona mgiełka. Och czyżby adept czarnej magii? Szkoda, że teraz nie była ona mu w stanie zbyt wiele pomóc.
Puścił jego szyję, by otworzyć specjalnie przygotowany flakonik. Kiedy ten wypełnił się ową mgiełką, cofnął ułożoną w „szpony” rękę, by zamknąć flakonik i schować go do skórzanej torby, którą nosił przy pasie.
-Dziękuję za esencję magiczną, ale niestety… nie mogę cię zostawić przy życiu – wyszeptał do tego czarodzieja. Wypuścił tego czarodzieja z „objęć” łańcuchów, które zwinął razem z ostrzami i schował pod płaszcz. Kucnął by pozbierać różdżkę tego maga i kucając przed nim chwilę ją oglądał. Podniósł spojrzenie na czarodzieja, który wyciągał po nią… pozostałą rękę.
-Och, chcesz ją z powrotem? Oddam ci ją, proszę – i mówiąc to wbił różdżkę w bok szyi maga z siłą wystarczającą by ta przeszła na wylot z drugiej strony. Czarodziej chwilę się dusił, ale końca jego życia Maui już nie oglądał. Wstał po prostu i ruszył powoli przed siebie. Ludzie uchodzili mu z drogi, przerażeni ale również zaskoczeni. Bo przecież, kto tak po prostu pośród tłumów zabił człowieka? Cóż, miał dla nich przykrą wiadomość, nie będą wiele pamiętać z tego wydarzenia. Zamierzał się nieco oddalić i pozbawić tych wszystkich ludzi pamięci.
avatar
Maui Irirangi

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 70 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Znachor
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 145

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t651-maui-irirangi?nid=1#3264 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t733-maui-irirangi#3446 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t734-iri-papuga-maui#3447 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t735-shh-do-you-hear-this-is-the-end#3448
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tower Bridge

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sty 18, 2017 2:07 pm

"W normalnych warunkach zadzwonionoby po policję". Owszem, właśnie ktoś to zrobił, kiedy tylko zobaczył zakapturzoną postać jakiegoś świra, który bawił się kamiennym nożem na łańcuchu. Kto w ogóle używa kamiennych noży w epoce broni palnej...? To pytanie właśnie zadał sobie mugol, chwytając za pobliski telefon: w świecie bez komórek istniały budki telefoniczne na każdym kroku (w Londynie zresztą nadal one stoją).
Mężczyzna stał w pewnej odległości od Maui, a by dotrzeć do budki musiał się jeszcze trochę oddalić. Mówił też półgłosem, stojąc nonszalancko oparty o ściankę budki, tak, by nikt nie zwrócił na niego uwagi i by każdy odniósł wrażenie, że mężczyzna rozmawia z kumplem (nie patrzył nawet bezpośrednio na Maui). W rzeczywistości opisał dokładnie postać wariata wyglądającego jak okultysta wyrwany z początków wieku - wtedy takich było tu całkiem sporo, a najwyraźniej nadal jakieś towarzystwa działały. Głównie to zwróciło zresztą uwagę mugola: fakt, że ten ktoś wyglądał jak satanista, wypatrujący ofiary na swoją następną czarną mszę i nawet się z tym nie krył, skoro się bawił jakimiś okultystycznymi i średnio użytecznymi (w porównaniu z metalem) nożami.
Mugol nie słyszał, co czarodziej mówił do zaczepionego przez siebie mężczyzny, ale widział, że jego zamiary nie są przyjazne. Teraz już bardziej się zainteresował, ale Maui tego nie widział, stojąc tyłem do zajętej budki, gdzie policja wciąż była na linii, wysławszy już patrol. Mugol wyprostował się z rosnącym niepokojem, nie bardzo wiedząc, co z tego może wyniknąć... ale zaraz się przekonał. To wyglądało jak na jakimś filmie o superbohaterach. Mugol w budce krzyknął, odruchowo wpierając się plecami w ściankę i chcąc stąd zniknąć. Zaczął się jąkać do ściskanej kurczowo słuchawki i drżał na całym ciele mimo zapewnień kobiety z centrali, że policja już jest blisko i zaraz będzie na miejscu.
Większość mugoli rzuciła się do ucieczki, kiedy tylko zobaczyli, co się dzieje - nie stali w miejscu, przyglądając się temu wszystkiemu, zwłaszcza, kiedy dotarło do nich, że to nie jest jakiś pokaz magicznych sztuczek tylko świr, mordujący człowieka na ulicy i robiący mu dziwne rzeczy. Kiedy więc Maui skończył już zabawę, niewielu ludzi pozostało do schodzenia mu z drogi - jedynie niedobitki. Reszta wszystkich tych, którzy to widzieli (w pełni bądź tylko częściowo) już się ulotniła i nie wiadomo, komu i jak wymazać pamięć. Dodatkowo też na miejsce zdążyła dojechać policja - dwa radiowozy z jednej strony i dwa z drugiej. Kiedy bowiem mugol opisał, co tam się dzieje, a wreszcie przerażony uciekł nie wiadomo kiedy, zostawiając wiszącą słuchawkę, z której wciąż wydobywał się głos policjanta z centrali; szefostwo uznało, że nawet jeśli szaleje jeden człowiek, to stanowczo jest z nim coś na tyle nie tak, że jeden patrol może sobie nie poradzić. Odbyło się to na tej samej zasadzie, co policyjne pościgi: nawet jeśli gonitwa trwała tylko za jednym samochodem, w którym siedziało dwóch przestępców, to bywało nieraz tak, że ciągnął się za nimi cały sznur radiowozów.
Policja zablokowała ulicę przy moście* z obu stron, w odległości kilkunastu, może dwudziestu metrów od miejsca zbrodni, stając w poprzek jezdni. Z każdego radiowozu wyskoczyło po dwóch policjantów, kryjąc się z otwartymi drzwiami i celując bronią w czarodzieja.
- Stój! - ryknął jeden z nich - Połóż broń na ziemi i ręce za głowę!

/*rozumiem, że skoro napisane jest w temacie z mostem, to jednak rzecz dzieje się przy moście, bazując też na początkowej wzmiance o oparciu ramieniem o ścianę przejścia dla pieszych.
avatar
Mistrz Gry

Punkty : 48

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tower Bridge

Pisanie by Chen Yu Chang on Sro Sty 18, 2017 7:01 pm

/ Po grze z Evanem.

Miał to być zwyczajny dzień. Był. Zapadający powoli zmierzch, przemieniał się w porę dnia, dla wielu niebezpieczną. Dla niektórych zaś, pozwalającą działać. I robić nawet niepotrzebne zamieszania. Nikt jednak nie spodziewał się akcji na samym moście Tower Bridge.
Wysoki mężczyzna, ubrany w długi czarny płaszcz z kapturem opadającym na plecach, cienką czarną apaszką owiniętą wokół szyi. Na dłoniach czarne rękawiczki, choć i te miał schowane w kieszeni płaszcza. Szedł swobodnym krokiem ulicą mostu, by dostać się na drugi brzeg. Tym razem wmieszał się zwyczajnie w kilka osób, udając sobie zwyczajnego mugola. Nie spodziewał się, że będzie świadkiem idiotycznego działania pewnego czarodzieja.
Zwrócił uwagę na uciekających ludzi, przez co przyspieszył trochę kroku. W oddali widział już, że coś dzieje się nie tak. Zmarszczył brwi i narzucił na głowę kaptur, a następnie naciągnął bardziej na nos swoją apaszkę. Nie tyle co robiła mu za ozdobę na szyi, ale w takich podobnych i nieplanowanych sytuacjach, pomagała mu zakryć część swojej twarzy. Nie chciał być rozpoznawalny. A cały czarny strój, też dobrze go maskował.
Kilkoro ludzi nie uciekło a zostało, zaciekawieni widocznie dalszym rozwojem sytuacji. Zwyczajni gapie, którzy nie wiedzą w co się pakują. I akurat w tym momencie, Chen był świadkiem nie tylko używania czarów, ale i samej śmierci czarodzieja, któremu wbito różdżkę. Widział to nie z bliska, ale z parunastu kroków dalej. Nie miał pojęcia, czym kierował się nieznajomy mu osobnik, ale na pewno popełnił głupotę, zwracając na siebie taką uwagę.
Chen zwrócił uwagę na mugola, który po ujrzeniu całej akcji, zwiał z budki telefonicznej. Roboty będzie sporo, jeżeli chodzi o usuwanie pamięci. Zwłaszcza że wielu mugoli już uciekło. A sytuacja stała się podobna do tej w metrze.
Chang przeniósł spojrzenie na czarodzieja (Maui) zmierzającego akurat w takim kierunku, gdzie znajdowała się jego osoba. Ledwo co można było zobaczyć u Chena, jako że kaptur sięgał mu do połowy oczu, a jedynie one mogły być widoczne. Ludzie schodzili czarodziejowi z drogi, na domiar złego, policja zaczynała blokować drogę. Nic im to jednak nie da. Czarodzieja w taki sposób nie złapią. I pewnie o tym nie wiedzieli.
Azjata usunął się trochę na bok, by nie zwracać na siebie uwagi i dyskretnie wyjął z pod rękawa swojego płaszcza różdżkę, rzucając niewerbalne zaklęcie "Nidoris", celując ukradkiem w górę. Jako że był bardzo dobry z klątw, mgła miała prawo pojawić się w tym miejscu, dość niespodziewanie. Dał szansę nieznanemu mu osobnikowi czas na ucieczkę lub posprzątanie bałaganu po sobie. Na ludzi i policję miało to działać na zasadzie dekoncentracji i zmieszania, dziwnym zachowaniem pogody. Być może wielu to zatrzyma i będzie szansa na usunięcie im pamięci? Kto wie.
avatar
Chen Yu Chang

Status Krwi : Czysta
Wiek : 33 lata
Stan cywilny : Wdowiec
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 38

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t415-chen-yu-chang#1069 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t487-chen-yu-chang#1635 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t489-ziyi#1637 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t488-chen-yu-chang#1636
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tower Bridge

Pisanie by Maui Irirangi on Sro Sty 18, 2017 11:43 pm

Satanista? Nie, zdecydowanie nie. Raczej kultysta, ubrany w długi płaszcz z kapturem w dziwnej ni to fioletowej ni to błękitnej barwie, która w sumie wraz z nadejściem wieczora przybierała coraz to głębszą, błękitną barwę pozwalającą na maskowanie się w ciemności. Były owszem rękawice, charakterystyczny kaptur do narzucenia na głowę, karwasze z ochraniaczami na śródręcze, szeroki pas, który ładnie „wyszczuplał” w tali z dwiema sprzączkami zapiętymi mniej więcej na środku brzucha rosłego mężczyzny. Pod długim materiałowym płaszczem miał tunikę w tym samym kolorze oraz spodnie w piaskowym kolorze do tego buty z wysokimi cholewami w sam raz do konnej jazdy. Tak Maui nieco… nie nadążał za dzisiejszą modą, a może nigdy nie leżało to w kręgu jego zainteresowań? Ciężko w sumie orzec.
Naostrzone, nefrytowe ostrza, które miał przy sobie Maui faktycznie mogły wydawać się bezużyteczne, ale prawda była taka, że podobnie jak ceramiczne ostrza, te nefrytowe były zdecydowanie ostrzejsze niż noże wykonane z metalu. O tym wiedzieli przodkowie Maui i o tym wiedział on sam, dlatego zależało mu na odzyskaniu i przerobieniu tej broni.
Mniej ludzi? Jeszcze lepiej. Nie musiał się przepychać, ani jakoś wybitnie trudzić podczas odejścia z miejsca zbrodni. Jedynym w sumie problemem będzie, tej rozbieganej masie wykasować pamięć. Czy zamierzał się tym przejmować? Nie szczególnie.
Uniósł jednak jedną z brwi, widząc te radiowozy. Cóż do tej pory pozbywał się czarodziei w mniej cywilizowanych krajach i tam służby prawa i przedstawiciele władzy nie reagowali nawet w połowie tak szybko, jak tutaj. Niemniej był pełen uznania dla nich. Może jednak mugole nie byli tak bezbronni, jak mu się wydawało.
-Kia Ora – przywitał się z tymi, którzy do niego celowali. Ukłonił się im również, powoli, nie wykonując gwałtownych ruchów, które mogłyby wzbudzić ich podejrzliwość lub wprawić w większy niepokój. Zauważył unoszącą się mgłę, której pojawienie się nie było naturalnym zjawiskiem, a więc musiał być tutaj inny czarodziej. Postanowił to wykorzystać.
Wykonał ruch dłoni – łagodny i spokojny – jakby zbierał kłęby mgły, by potem cichutko szepnąć: „oblivate”. Oba czary miały się ze sobą związać, a tym samym pozbawić pamięci każdego, stojącego w mgle. Sam w momencie pojawienia się policji nałożył na siebie Protego, więc na niego to usuwanie pamięci nie zadziała.
avatar
Maui Irirangi

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 70 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Znachor
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 145

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t651-maui-irirangi?nid=1#3264 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t733-maui-irirangi#3446 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t734-iri-papuga-maui#3447 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t735-shh-do-you-hear-this-is-the-end#3448
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tower Bridge

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sty 19, 2017 12:29 am

Niestety, ale podobne wiązanie czarów nie zadziałało - i nigdy nie zadziała. Najwyżej możliwe, że zadziałałoby w przypadku najpotężniejszych czarodziei świata... Może, chociaż i to nie było powiedziane.
Czary takie, jak Obliviate działały jednostkowo: na konkretną osobę, w którą czarodziej celował. Ponieważ jednak Maui nie wycelował w nikogo - na nikogo też nie zadziałał ten czar. Ruch dłoni spowodował jedynie, że mgła się zakłębiła nieco bardziej, niż zrobiłaby to od zwykłego machnięcia ręką, a to z kolei spowodowało poruszenie wśród policjantów, którzy nie zwracali na razie uwagi na drugiego przybyłego czarodzieja - nie zauważyli go.
- Rzuć broń! - krzyknął jeden z nich ponownie - I stój, bo strzelam!
Owszem, obecne jeszcze na miejscu niedobitki cywili i policjanci zauważyli, że mgła, która pojawiła się w tym miejscu nie była naturalna, ale nie wiedzieli, czemu ją przypisać, więc skupili się na tym niebezpiecznym sataniście: rzeczywiście, za takiego go uznali. Podejrzewali też inne rodzaje okultyzmu, skoro wyglądał, jakby niczego się nie bał, nosił kamienne noże na łańcuchach i ogólnie wyglądał jak wyjęty z jakiejś opowieści fantasy.
Cywile, którzy pozostali jeszcze na miejscu w momencie przyjazdu policji, teraz wycofywali się chyłkiem, przepuszczani przez policjantów, żeby przypadkiem nikomu z nich nic się nie stało w razie strzelaniny. Każdy z nich dostał nakaz stawienia się na komendzie celem złożenia zeznań.
avatar
Mistrz Gry

Punkty : 48

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tower Bridge

Pisanie by Chen Yu Chang on Czw Sty 19, 2017 11:06 am

Mgła zaczęła pogłębiać się i utrudniać stopniowo widoczność. Policjanci za wygraną nie dawali. Nieznajomy osobnik, zdawał się nie mieć pojęcia o tutejszych prawach, co już było po nim widać na pierwszy rzut oka, wywołując zamieszanie, zabijaniem innego czarodzieja. Dla mugolii - człowieka.
Chen tym samym nie usłyszał, ani nie dostrzegł, by nieznajomy zamierzał opuścić do miejsce. Może nie potrafił się teleportować? Nie miał pojęcia to też ten zamierzał, ale machanie ręką niczego sobie nie ułatwia. Już i tak odważne było zabicie czarodzieja na oczach mugoli, tylko trochę ciężko z jego tożsamością i znajomością praw w takim mieście.
Wyboru jednak nie miał, jak zaryzykować zabranie tego obcego z miejsca akcji. Inaczej policja mugolska go poszatkuje. Teleportował się ze swojego mało widocznego miejsca, zjawiając tuż za plecami czarodzieja z innej epoki. Wzrostem byli sobie niemal równi, więc złapał go za ramię mocno i teleportował się z nim w inne miejsce sobie znane. Byleby być z dala od tej policji i całego zamieszania. Mgła miała na celu mu pomóc w tym wszystkim, by utrudnić widoczność i rozpoznanie, czy były jedna, czy dwie sylwetki.


[z/t + Maui]
avatar
Chen Yu Chang

Status Krwi : Czysta
Wiek : 33 lata
Stan cywilny : Wdowiec
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 38

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t415-chen-yu-chang#1069 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t487-chen-yu-chang#1635 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t489-ziyi#1637 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t488-chen-yu-chang#1636
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach