przybornik
Salon

Salon

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Gru 07, 2016 7:08 pm

Salon


avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Gru 07, 2016 7:37 pm

/Zabawę czas zacząć

Już od kilku dni oczekiwała na znaki, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Jednak żadne nie nadchodziły. Codziennie rano wstawała o tej samej godzinie, zjadała śniadanie przygotowane przez ich rodzinnego skrzata, pozwalała się ucałować przez Lorenza na dzień dobry, czytała najświeższy numer proroka codziennego a następnie udawała się do Ministerstwa Magii. Rzadko kiedy miała coś więcej do zrobienia, ale czasem zdarzały się dni, gdy miała urwanie głowy. Kamuflowanie działalności śmierciożerców przed ministerstwem wcale nie było prostym zadaniem. Jednak cieszyła się, że chociaż w taki sposób może im pomóc w szerzeniu swoich poglądów.
Dzisiejszego dnia wróciła wcześniej niż zazwyczaj, więc wykorzystała ten czas na odprężającą kąpiel i zagłębienie się w lekturze dotyczącej kolejnych, niepokojących uroków. Czarnemu Panu stale należało imponować rozwojem umiejętności, a ona nie zamierzała tracić jego zainteresowania.
W białym, puszystym szlafroku, ruszyła do salonu po drodze gasząc różdżką zapalone światła. Delikatnie stuknęła nią w radio, a z głośników od razu poniosły się wiadomości które zawsze można było usłyszeć punktualnie o 17. Wyciągnęła się leniwie na sofie i pstryknęła palcem. Po chwili podbiegł ich skrzat niosąc zwyczajową o tej porze filiżankę herbaty. Jacqueline skinęła jej nieznacznie w ramach podziękowania i dalej słuchała rozgłośni radiowej.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Sro Gru 07, 2016 8:01 pm

/Początek

Dzisiaj był naprawdę dziwny dzień. Enzo niezbyt czuł się dobrze, być może przez tą nawałnice pracy, która codziennie rano czeka na jego biurku. Postanowił dzisiaj wrócić wcześniej do domu, lecz nie obyło się z wzięciem kilku teczek ze sobą. Za każdym razem gdy rozprawi się z jedną sprawą, na jej miejsce znajdują się dwie kolejne. Niby jest tylko zastępcą szefa, ale jeżeli Enzo ma już tyle roboty, to co musi mieć Crouch. Nie miał zamiaru się poddawać i kończyć swojej kariery, On dopiero zaczynał. To stanowisko mu nie wystarczy, mierzył wyżej, dlatego musi zaprawić się w "boju".
Wszedł do domu przez główne wejście, odkładając swój lekki płaszcz na wieszaku. Wszedł do salonu, ponieważ od wejścia było to najbliższe pomieszczenie. Nie spodziewał się Jacq, myślał że jest cały czas w biurze. Czyżby też zerwała się dzisiaj wcześniej?
- Cześć Jacqueline. - Powiedział z lekkim uśmiechem, stojąc przez chwilę w drzwiach. Odłożył teczkę na jedno z krzeseł, podszedł do żony, a także ucałował ją w czółko. Pachniała i wyglądała niesamowicie i w taki sposób już poprawiła mu dzień. Rozpiął guziki od marynarki, zdjął ją i położył starannie na oparcie fotela. Dbał o swoje ubrania, zwłaszcza że były bardzo drogie. Usiadł na fotelu i rozprostował nogi.
- Jak Ci dzisiaj minął dzień? - Zapytał się, cały czas na nią spoglądając. Dopiero teraz gdy usiadł poczuł jak naprawdę był zmęczony. Kości wrzeszczały chcąc się trochę wyprostować po tym całodziennym siedzeniu przy biurku, na niewygodnym fotelu. Na pewno później trochę poćwiczy, by rozluźnić mięśnie.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Gru 07, 2016 8:21 pm

Niewiele czasu rozkoszowała się cichym i spokojnym domostwem. Po kilkunastu minutach rozległy się kroki świadczące o tym, że przybył jej mąż. Delikatny uśmiech pojawił się na jej ustach. Cieszyła się, że chociaż dziś będą mogli spędzić ze sobą więcej czasu, niż w ostatnich dniach. Każdy z nich był tak zawalony pracą, że nie mogli myśleć o sobie nawzajem. A najwyższy czas to zmienić.
-Witaj Enzo - podniosła się delikatnie wyżej na łokciu, by dzięki temu móc lepiej przyjrzeć się, swojemu małżonkowi. Wyglądał na zmęczonego i niewątpliwie tak było. Miał równie odpowiedzialną pracę, jak ona i tak samo się jej poświęcał. - Ciężki dzień?
Upiła kolejny łyk herbaty by po chwili odstawić ją na szklany stolik. Wstała z kanapy i podeszła niespiesznie do Lorenza.
-Nie najgorzej. Dzisiaj postanowiłam wcześniej skończyć pracę, zostawiłam kilka papierkowych zadań dla pracowników. - usiadła na jego kolanie, a jedną z rąk przełożyła mu za karkiem, opierając się na nim wygodnie. Po chwili zmarszczyła czoło przypominają sobie o tym, co trapiło ją cały dzień. -Miałeś jakieś wieści od Czarnego Pana, albo kogoś innego? - zapytała znacznie cichszym tonem, jakby bała się, że nawet tutaj ktoś może usłyszeć o tym, o czym mówią. Instynktownie zerknęła na swoje lewe przedramię, gdzie wykonany został mroczny znak. Od kilku dni pozostawał niemal niewidoczny, a Jacqueline niecierpliwie czekała na to, aż stanie się bardziej wyraźny.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Sro Gru 07, 2016 8:38 pm

To prawda. Ostatnio mieli bardzo mało czasu dla siebie. Trochę to się nie podobało Lorenzo, ponieważ zawsze działali razem. Nawet nie mieli czasu, żeby na spokojnie porozmawiać i chciałby to zmienić. Nie chciał wpaść w rutynę, która ostatnio się kreowała. Praca, na chwilę do domu, a następnie znowu do pracy. Potrzebowali chwilę wytchnienia, trochę relaksu i przypomnienia dlaczego to wszystko robią. Chcą czegoś więcej od życia, planują coś osiągnąć, a żeby to zrobić musieli się poświęcić w stu procentach.
- Można powiedzieć, że ciężki, ale tak wygląda każdy dzień, ale czuje że niedługo wszystko się unormuje. - Dodał z lekkim uśmiechem, obserwując jak się podnosi i podchodzi do niego. Wiedział co chce zrobić dlatego też usiadł wygodniej i użyczył swojego kolana. Objął ją jedną ręką za plecami, a drugą położył na jej kolanie. Naprawdę pachniała niesamowicie. Nawet się nie spodziewał jak bardzo brakuje mu tego zapachu.
- Fajnie mieć ludzi do roboty, niestety większości spraw nie mogę przekazać innym. - Powiedział z lekkim uśmiechem spoglądając na nią. Całkowicie ją rozumiał pod względem ufności, nawet we własnym domu. Sam nie wiedział czy są tutaj bezpieczni i czy ktoś nie podsłuchuje. Nie ufał skrzatom, dlatego ważniejszych rzeczy wolał nie mówić w domu. - Niestety nie miałem żadnych. Od dawna nikt się nie odzywał co oznacza, że coś się szykuje. Myślę, że niedługo możemy mieć wezwanie. - Także powiedział ciszej, chodząc wzrokiem po pomieszczeniu czy przypadkiem nie na nigdzie w okolicy tego małego zbója.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Gru 07, 2016 8:52 pm

Od zawsze czuła, że Lorenzo jest kimś, na kogo może liczyć, nie ważne w jak paskudnej sytuacji by się znalazła. Od momentu, gdy zaczęli się spotykać, a potem stali się oficjalną parą, stanowili duet, który nie mógł nie przezwyciężyć żadnych postawionych przez nich trudności losu. Chociażby sam fakt, objęcia przez Jacqueline stanowiska szefa urzędu świadczył o tym, że nie mogła działać ona samodzielnie. I nie działała. Jej mąż pomagał jej a ona jemu.
Niedługo wszystko się unormuje. Słysząc to, kobieta uniosła pytająco jedną brew ku górze. Co miał na myśli, mówiąc, że wszystko się unormuje? Planował coś, o czym zapomniał jej wspomnieć? Nie, to zdecydowanie mogła wykluczyć, przecież mówili sobie o wszystkim, bez względu na to, czy miało to zaboleć drugą stronę, czy nie.
-Co masz na myśli, mówiąc "unormuje się?" - zapytała po chwili wahania.
Niemalże bezwiednie zaczęła jeździć jego dłonią po karku, starając się w ten sposób zmniejszyć choć w niewielkim stopniu napięcie, które musiało ogarnąć go przez cały dzień.
Delikatny uśmiech przemknął przez jej twarz, na wspomnienie o pracownikach. Ona ich miała, on też, jednak jak wiadomo jego praca była bardziej odpowiedzialna niż jej. Ona mogła pozwolić sobie na to, by ktoś wykonywał za nią czarną robotę, on nie.
Czy zmartwiły ją słowa męża? Napewno. Bezczynność była dołująca. Jacqueline nie należała do osób, które mogą usiedzieć na miejscu, gdy jej ciało buzowało od nadmiaru nierozładowanych emocji. A co jeśli Czarny Pan zostanie poskromiony? Co jeśli to dlatego nie mają ostatnio żadnego odzewu? Wszystkie te myśli krążyły po jej głowie, jednak na głos zdecydowała się tylko powiedzieć:
-Cóż, miejmy nadzieję. Wydaję mi się, że przekonał się o tym, że może polegać na naszej pomocy i pełnym wsparciu.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Sro Gru 07, 2016 9:28 pm

Słysząc jej pytanie, uśmiechnął się lekko ponieważ uświadomił sobie, że nie za bardzo zrozumiała co miał na myśli mówiąc "unormuje się". To prawda, że mówili sobie wszystko, dosłownie wszystko. Znają każdy najmniejszy szczegół swojego życia, ponieważ obydwoje wiedzieli, że mogą sobie ufać. Nigdy jej nie okłamał i nie ma zamiaru okłamywać, czy nawet mieć jakieś sekrety, lub tajemnice, byli ponad to.
- Chodziło mi, że przyzwyczaję się do nowej posady, a także odpowiedzialności jaką na mnie nałożyli, tylko tyle. - Powiedział z uśmiechem, delikatnie głaszcząc ją po włosach, a także wplatając w nie palce. Posiadała bardzo ładne, blond włosy które w dotyku były miękkie. Gdy poczuł jej dłoń na swoim karku zmrużył lekko oczy. Tego mu brakowało. Ona zawsze wiedziała jak rozluźnić mięśnie, ale zauważył, że coś jest nie tak. Znał tą minę. Zamartwiała się, a nawet wiedział czym. Delikatnie zaczął masować ją po skroni. Zawsze to robił gdy widział, że coś ją dręczy.
- Nie musisz się martwić. Jak będzie potrzebował naszej pomocy to na pewno nas wezwie. Jeżeli tego nie robi to oznacza, że jej nie potrzebuje i przygotowuje się do czegoś. Bądź spokojna. - Dodał ciszej, dalej się uśmiechając i jeszcze przez chwilę ją masując, następnie ręka wróciła na swoje miejsce, czyli na jej kolano. Aktualnie mogli wykorzystać ten czas by trochę ze sobą pobyć. Podwójne życie jest bardzo trudne, dlatego muszą cieszyć się każdą taką chwilą.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Gru 07, 2016 10:14 pm

Chociaż jedno zmartwienie jej odpadło. Miała przynajmniej pewność, że wszystko jest między nimi nadal w porządku. Co prawda oddalili się delikatnie, w porównaniu do tego, co było wcześniej, jednak nie na tyle, aby przestali sobie ufać i się o siebie wzajemnie troszczyć. Miała nadzieję, że to przez jeszcze bardzo długi czas, a być może do końca ich dni, się nie zmieni.
-Nie powinieneś harować jak jakiś skrzat. Powinieneś mieć kogoś do pomocy, tak jak jest to u mnie w urzędzie. Przecież nie po to obejmuje się tak wysokie stanowisko, aby nie miał kto pomóc Ci w mniej ważnych zadaniach. - kolejne zmarszczenie brwi, które podsumowywało by jej wypowiedź.
Niewiele czasu było potrzebnego, aby rozluźniła się w jego ramionach. Jego słowa zadziałały jak kojący opatrunek, a delikatny ruch dłonią na jej skroni spotęgował to uczucie. Dobrze było mieć kogoś takiego jak on.
-Mam nadzieję, że masz rację. Ostatnimi czasy zrobiło się zbyt spokojnie i może to wróżyć tylko dwa scenariusze, a wolałabym, aby bardziej dla nas pomyślny się spełnił. - dodała, jednak już nie tak spiętym głosem.
Po chwili wstała z jego kolan, by pozwolić mu odpocząć. Sama usiadła ponownie na sofie, naprzeciw niego i elegancko założyła nogę na nogę. Wzięła filiżankę z herbatą i ponownie upiła z niej niewielki łyk.
- Nie masz czasem przeczucia, że wszystko, co się teraz dzieje, dzieje się zbyt wolno? Jakby ktoś pośród naszych sabotował nasze plany? - rzuciła w przestrzeń przechylając przy tym delikatnie głowę, jednak nie była pewna czy uzyska odpowiedź na to pytanie.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Sro Gru 07, 2016 11:03 pm

Też czuł, że się od siebie odsunęli, lecz to nie była ich wina. Spowodowały to nieelastyczne godziny pracy, a także brak czasu na spędzanie razem wieczorów. Liczył, że dzisiaj się coś polepszy.
- Niestety ale na razie to ja jestem pomocnikiem. Myślę, że to jest test. Sprawdzają mnie ile jestem w stanie wytrzymać i czy nadaje się na to stanowisko. Jak to nie raz słyszałem "jestem za młody". Jeżeli się sprawdzę raczej łatwiej im będzie mi zaufać, a na tym mi zależy. To pozwoli mi zbliżyć się do grubszych ryb. - Powiedział spokojnie, analizując swoją sytuację. To już była polityka, bardzo często bardziej brutalna niż wojna.
Często zastanawiał się co by było gdyby na siebie nie wpadli. Jakby sobie poradzili osobno? Czy zaszliby tak daleko? Raczej nie. Samotność nie służy nikomu, zwłaszcza gdy żyje się w takich stresujących czasach. Dobrze jest mieć kogoś kto jest w stanie podnieść na duchu, pomóc w potrzebie i wysłuchać.
- Na pewno się spełnił, lecz pełno jest dookoła wrogów, trzeba być ostrożnym. - Analizował wiele sytuacji, nawet takie, które były związane z Czarnym Panem i jego szansami na zwycięstwo. Wszystko sprowadzało się do jednego. Dumbledore. To On jest największym zagrożeniem.
Gdy wstała z jego kolana, także postanowił się podnieść. Rozciągnął się trochę i poszedł w stronę kuchni, która była niedaleko. Nalał sobie szklankę wody i wrócił do salonu. Wysłuchał dokładnie jej słów i potrzebował chwili na zastanowienie. Napił się wody i oparł ręką o półkę nad kominkiem.
- Mam. Ale to było do przewidzenia. Na pewno wśród Nas są szpiedzy, którzy donoszą gdzie trzeba. Najgorsze jest to, że nie wiadomo kim Oni są. Jeżeli byśmy zaczęli się nawzajem wszyscy oskarżać bardzo szybko nasza społeczność by się rozpadła. Szukanie zdrajców jest trudne i wymaga pełnej dyskrecji, ale na razie nie powinniśmy się tym przejmować, mamy inne zmartwienia na głowie... - Odpowiedział, niechętnie też wypowiedział ostatnie zdanie. - Musimy być bardziej ostrożni, pozbyć się z domu wszystkich rzeczy, które mogą nas powiązać z Sama-Wiesz-Kim. Staliśmy się osobami publicznymi, jedno oskarżenie i mogą nam tutaj wparować aurorzy, którzy przeszukają nasz dom. Ministerstwo stało się bardziej bezwzględne.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Gru 08, 2016 12:00 am

Mogło się polepszyć lub pogorszyć, zależało to od wielu czynników, jednak Jacqueline miała nadzieję, że pójdzie wszystko w dobrą stronę.
Słysząc jego słowa zadumała się na chwilę. Wiedziała, że jej mąż jest stworzony do o wiele większych rzeczy niż marny pomocnik jakiegoś wyżej postawionego czarodzieja i wiedziała, że w końcu zrealizują się jego plany dotyczące kariery zawodowej. Ona też nie zamierzała poprzestawać na tym, co osiągnęła. Chciała czegoś więcej i zamierzała do tego dążyć. Czarodziej, który się nie rozwija, marnieje.
-Zaufanie jest ciężkie do wypracowania, więc musisz bardzo uważać na każdy krok który stawiasz. - sama doskonale o tym wiedziała. -Musisz być po prostu wytrwały i czujny, nic innego nie powinno się w tym momencie liczyć. Bez tych dwóch cech niewiele osiągniesz. Ale wiem, że sobie poradzisz śpiewająco.
Uśmiechnęła się delikatnie, a jednocześnie poczuła, że jej włosy zmieniły kolor na różowy. Czasami jej umiejętność działała w niekontrolowany sposób, na przykład w momencie, gdy odczuwała różne uczucia i właśnie teraz tak było. Cóż, Lorenzo miał dowód na prawdziwość słów swojej żony. Szybko przywróciła swoje włosy do porządku skupiając się przy tym odpowiednio.
Znów upiła herbaty i wodziła wzrokiem za mężem, gdy ten wrócił z kuchni i stanął przy kominku.
-Lorenzo, nie możemy przed nikim ujawniać naszej tożsamości, nawet przed innymi śmierciożercami. To mogłoby doprowadzić do katastrofy, wiesz o tym. Nie wiemy jak daleko sięgają macki ministerstwa i Dumbledore'a, ale wiemy, że na pewno jest ktoś, kto może nas wsypać i działać przeciwko nam. - odstawiła pustą już filiżankę z powrotem na stolik a w mgnieniu oka pojawił skrzat, który uprzątnął porcelanę. Odprawiła go delikatnym machnięciem dłoni i poczekała, nim wyjdzie by kontynuować. - Ostatnio coraz mniej jestem w stanie dowiedzieć się na temat tego, co się dzieje w ministerstwie, ale zamierzałam to zmienić.
Wstała i podeszła do Lorenza, aby przejrzeć się w lustrze. Delikatnie poprawiła nieskazitelne złote fale, przesunęła dłonią po twarzy w poszukiwaniu niewidzialnych zmarszczek. Dopiero wtedy spojrzała mężowi ponownie w oczy.
-Co chcesz zrobić z naszymi rzeczami? Gdzie będą bezpieczne?
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Czw Gru 08, 2016 3:17 pm

Słysząc jej słowa uśmiechnął się tylko i nie odpowiedział. Dodała mu otuchy i chciał skończyć ten temat. Wiedział już doskonale co powinien zrobić i miał zamiar kontynuować swoją pracę. Kariera polityczna stała otworem, lecz żeby w nią wejść trzeba było mieć kontakty i sprzymierzeńców.
Gdy zmienił jej się kolor włosów uśmiechnął się jeszcze bardziej. Dawno nie widziałby straciła kontrolę nad swoim darem z powodu emocji. Nie potrzebował dowodów na potwierdzenie ich słów, ponieważ jej wierzył, ale to i tak było miłe. Nawet śmierciożercy mają serca i mogą cieszyć się małymi rzeczami.
- Masz rację. Musimy być w pełni zamaskowani, zacierać ślady naszych podróży. Zdrajcami mogą być nachalni śmierciożercy, którzy będą chcieli poznać nasze tożsamości. - Dodał po chwili milcząc, gdy zobaczył skrzata, który odebrał filiżankę od Jacq. Poczekał jeszcze aż wyjdzie, by mogli kontynuować rozmowę. Naprawdę czuł się nieswojo w swoim domu przez tego małego gnojka. - Wyczuwam, że minister się boi. Staje się coraz bardziej bezczelny wymagając od nas jak najlepszych wyników. - Dokończył i poczekał aż żona stanie koło niego.
- Jeszcze nie wiem. Potrzebujemy bezpiecznego miejsca, takie które nie będzie opłacane z naszego konta, które nie będzie podpisane naszym nazwiskiem, a także trudne do namierzenia. Pierwotnie myślałem nad jakimś miejscem w świecie mugoli. Byśmy ochronili je zaklęciami ochronnymi i ustawili barierę przeciwmugolom. - Gdy skończył mówić dopił wodę, którą miał w szklance i odłożył ją na półkę. Spojrzał na swoją żonę i przypomniał mu się jeszcze jeden temat, który chciał poruszyć.
- Musimy jeszcze porozmawiać na jeden temat. Kiedyś pytałem Cię o to i uzgodniliśmy, że nie jest to najlepszy czas. Zgodziłem się to odłożyć na inny termin, ponieważ dopiero co zaczynaliśmy nasze kariery. Co myślisz o dzieciach? Będziemy się na nie decydować? - Ruszył temat posiadając poważną minę, spoglądając Jacq w oczy. Musieli zdecydować czy chcą mieć dzieci. Czas nie był po ich stronie, a także ich rodzice oczekują wnuków, choć to najmniejszy problem.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Gru 08, 2016 5:48 pm

Zgadzała się z nim w stu procentach, jeśli chodziło o innych śmierciożerców. Dlatego nic nie powiedziała, tylko pokiwała głową ze zrozumieniem. Dlatego właśnie zakochała się w Lorenzie 16 lat temu. tak dobrze się rozumieli. Niekiedy miała wrażenie, jakby słowa przez niego wypowiadane były wprost wyciągane z jej głowy i wymawiane jego ustami. Rzadko się zdarzała tak duża zgodność myśli i słów jak w przypadku tej dwójki.
Słysząc wzmiankę o ministrze, prychnęła pod nosem znów nie patrząc na męża.
-Oczywiście, że się boi. Ty byś się nie bał na jego miejscu? Osiągamy coraz większe sukcesy, robi się o nas coraz głośniej, zbliżamy się do upragnionego celu. Czasem zwalniamy kroku, tylko po to by za chwilę zyskać rozpęd. A na koniec minister polegnie, musi być tego świadom, inaczej byłby głupcem.
Zamilkła zastanawiając się nad własnymi słowami. Oczywiście musiała mieć sporo racji. W końcu każda ich akcja musiała prowadzić do ich upadku, nie było innej możliwości. Ktoś musiał upaść, aby ktoś inny wspiął się na szczyt, takie były nieubłagane zasady rządzące wszechświatem.
Słysząc jego pomysł, zaczęła się zastanawiać, czy jest on aby na pewno trafiony. Nie ufała mugolom, jednak ukrycie tego wszystkiego właśnie tam, mogło wydawać się najodpowiedniejszym rozwiązaniem. Tam, gdzie nikt tego by nie szukał, bo nikt nawet by nie pomyślał, że ktoś tak znamienity, jak Jacqueline Selwyn-Sorrentino i jej mąż, Lorenzo Sorrentino ma kontakt z kimś tak plugawym. Musiała przyznać, że to miało szansę na powodzenie.
-Wiesz, że nie lubię ich, jednak muszę przyznać, że to mógłby być dobry plan. - odgarnęła niesforny kosmyk włosów zastanawiając się nad dalszą częścią planu. - Dodatkowo mogłabym użyć mojego Oblivate na wszystkich tych, którzy wiedzieliby o tym miejscu. Wtedy mielibyśmy niemal całkowitą pewność, że wszystko będzie bezpieczne.
Kolejnego wątku się w ogóle nie spodziewała. Tym bardziej, że nie był to temat łatwy. Sprowadzać dziecko na świat i to w takim momencie wydawało się po prostu szczytem nieodpowiedzialności i głupoty. Jednak z drugiej strony, Jacqueline już od dawna o tym myślała, ale nie była zdolna do podjęcia żadnej decyzji.
- Nie wiem Lorenzo - powiedziała zgodnie z prawdą i z tym co czuła wewnątrz siebie. -Nie wiem, czy nadawałabym się na matkę. Nie wiem, czy bym podołała temu wszystkiemu. To jest ogromny obowiązek i jeszcze większa odpowiedzialność. - Westchnęła by potem spojrzeć mężowi w oczy. -Już od jakiegoś czasu chodziło mi to po głowie. Czy chciałabym mieć dzieci? Tak, chciałabym. Ale czy teraz, nie jestem pewna. - zamilkła na kilka sekund, by pozwolić tym słowom dojść do Lorenza. -A ty? Chcesz być ojcem Lorenzo?
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Czw Gru 08, 2016 9:24 pm

Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. W ich przypadku tak nie było. Są bardzo do siebie podobni. Posiadają takie same poglądy, podobnie myślą, a nawet mają te same rdzenie w różdżkach, a łuski chimery są dość rzadkie. To nie mógł być zwykły przypadek. Czy Lorenzo wierzy w przeznaczenie? Jeżeli chodzi o nich to tak, wierzy.
- Niestety jego strach nie jest nam na rękę. Minister, ani całe Ministerstwo nie są naszymi pierwotnymi wrogami. Gdyby Czarny Pan chciał mógłby bez żadnego problemu pozbyć się ministra i na jego miejsce kogoś wstawić, lecz nie ma takiej możliwości. Dumbledore jest zbyt potężny. Dopóki żyje nie jesteśmy w stanie zmienić władzy. Nie możemy też zapominać o Grindelwaldzie, który być może rośnie teraz w siłę. Na tej szachownicy pojawiło się za dużo graczy. - Powiedział chodząc wzrokiem po salonie. Jeżeli chodziło o ogólny wygląd strategiczny, zawsze lubił porównywać to do szachów. Przy odpowiednim wyobrażeniu można stworzyć bardzo dobry plan patrząc na ludzi jak na zwykłe pionki. Może i to bezduszne, ale bardzo praktyczne.
On także nie ufał mugolom, ba! Nienawidził ich, ale to było najlepsze miejsce do ukrycia ich rekwizytów, masek i tym podobnym rzeczom. Bez dowodów, nigdy nie zostaną oskarżeni, a już na pewno nie zamkną ich w Azkabanie, gdyby poszło coś nie tak. Muszą się zabezpieczyć na każdą ewentualność, zwłaszcza że prowadzą podwójne życie.
- Nie musimy ich lubić by ukryć nasze przedmioty. Oblivate byłoby dobrym pomysłem. Moglibyśmy przejąć jakąś piwnicę w czyimś domu, wymazać pamięć właścicielom, że takową posiadają i rzucić odpowiednie zaklęcia ochronne. Nikt by tam nie przyszedł, ale możemy to załatwić później. Poszukam jakiegoś przybytku, jeżeli oczywiście się zgadzasz na taki plan. - Powiedział spokojnie wracając wzrokiem na swoją żonę. Inny pomysł nie przychodził mu do domu. Nie ufał innym czarodziejom, aby powierzać im takie ważne zadanie.
Dobrze wiedział, że temat dzieci jest trudny, ale musieli go podjąć. Mieli już trzydzieści lat, jeszcze chwila i będzie czterdzieści, a wtedy może być za późno. Wysłuchał dokładnie Jacqueline i złapał ją delikatnie za ramiona, następnie pochylił głowy by zrównać się z nią i spojrzał głęboko w oczy.
- Mógłbym być ojcem tylko jeżeli była byś matką. Jesteś bardziej ode mnie odpowiedzialna, zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci i wiem, że byłabyś świetna. Myślę, że jesteśmy gotowi na taki obowiązek. Stworzymy własny dom, wychowamy dzieci tak jak zawsze chcieliśmy, na mężnych, prawych i potężnych czarodziejów.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Gru 08, 2016 9:53 pm

Wszystkie jego słowa były prawdą. Zbyt wielu było ważnych graczy i zbyt wiele nieodpowiednich kroków można było podjąć w tej rozgrywce. Zbyt wiele można było stracić, a na to akurat nie mogli sobie pozwolić. To wiązałoby się ze zbyt dużymi odpowiedzialnościami i problemami, które zdecydowanie zaszkodziłyby zarówno ich karierom jak i reputacji.
- Grindelwald to jest zupełnie osobny temat i póki co, wiesz dobrze, że nie zagraża nam bezpośrednio. Nikt nie wie dokładnie co planuje a i on sam się tym nie chwali. Nie wiemy czy jest naszym sprzymierzeńcem, czy też raczej osobą, której powinniśmy zacząć się obawiać. - Było to zgodne z prawdą. Niewielu wiedziało jakie kroki zamierza podjąć Grindelwald do urzeczywistnienia swoich planów a tym bardziej jak można mu pomóc lub też zaszkodzić. O ile Czarny Pan mógł posłużyć się całą gamą śmierciożerców, mniej lub bardziej zasłużonych, o tyle Gerralt nie szukał popleczników.
-Tak, wydaję mi się, ze tak powinniśmy zrobić. To będzie bardzo rozsądne posunięcie, zważywszy na fakt, że naloty mogą się zacząć w każdej chwili a musimy się liczyć z faktem, iż jako, że jesteśmy wysoko postawionymi w hierarchii pracownikami, to właśnie od nas mogą zacząć. -jakby machinalnie spojrzała na swoje przedramię na którym znajdował się mroczny znak, do tej pory idealnie widoczny. Skupiła się mocno, a po chwili jej ręką była idealnie gładka, jakby nigdy nie miała styczności z czymkolwiek nienaturalnym. Jeśli mieli zacząć ukrywać swoje rzeczy, to usunięcie znaku śmierciożerców było chyba najlepszym rozwiązaniem z możliwych w tym wypadku.
nie była pewna czy dzieci są dla nich najlepsze w tym momencie. Jednak wiedziała, że na swoim mężu może całkowicie polegać. Jego późniejsze słowa tylko utwierdziły ją w tym przekonaniu.
Nie wiedziała, co powinna powiedzieć w tym momencie, ale wiedziała co powinna zrobić. Dlatego pochyliła się do przodu i pocałowała Lorenza tym samym chcąc tym pocałunkiem wypełnić wszystkie niedopowiedzenia.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Czw Gru 08, 2016 10:15 pm

- To prawda, nikt nie wie co planuje dlatego jest taki niebezpieczny. W takiej sytuacji musimy założyć najgorszy scenariusz by się w razie czego nie zdziwić jego działaniami. Nie można go lekceważyć. - To, że nie miał armii nie oznaczało że nie jest niebezpieczny. W końcu tytuł największego czarnoksiężnika nie dostaje się za bezczynność. Prawdą było, że ostatnio o nim ucichło, być może szykował coś, lub też ukrywał się i czekał na rozwój wydarzeń, któż to mógł wiedzieć.
- Dobrze, więc jutro postaram się poszukać odpowiedniego do tego miejsca. - Dodał spokojnie kończąc temat skrytki na nielegalne przedmioty. Będzie musiał w wolnym czasie wyruszyć do Londynu, lub może jakiegoś sąsiadującego miasta. Być może to drugie będzie lepsze, ale później o tym pomyśli, jeżeli w ogóle uda mu się wyrwać niezauważony z pracy.
Dzieci... chciałby mieć dzieci, nie ukrywa tego. Nie wiedział czy włączył się w nim jakiś ojcowski instynkt, ale wiedział że to dobry pomysł. Być może nie był to odpowiedni czas, ponieważ trwała wojna ale jak nie teraz to kiedy? Kiedy by się ta wojna miała skończyć? Tak naprawdę dopiero się zaczęła.
Zaskoczyła go mile tym pocałunkiem, ale odczytał z niego wszystko. Dokładnie wiedział co chciała powiedzieć i akceptował to. Odwzajemnił jej pocałunek i przytulił do siebie, objął za plecami. Dzisiaj poprawią swoje relacje, tak właśnie czuł, że to będzie duży krok do przodu w stronę ich wspólnych marzeń.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Gru 08, 2016 10:33 pm

-Wiesz dobrze, że nikogo nie lekceważę, nawet tego skrzata, który u nas mieszka. To najgorsze co można uczynić. - lekceważenie przeciwnika, to strategia, na którą nikt nie mógł sobie pozwolić, a przynajmniej nie powinien tego czynić o ile był wystarczająco dobrym czarodziejem. W końcu przeciwnik może tylko udawać, że czegoś nie potrafi, może to być tylko zasłona dymna. Jacqueline już kilkukrotnie w swoim życiu się z tym spotkała.
-Jeśli miałbyś nie mieć jednak na to czasu, przyślij mi sowę. Ja bez większego problemu mogłabym wydostać się z biura wcześniej a i mniej podejrzane by to było, niż jak Zastępca w departamencie przestrzegania praw wychodzi, nie sądzisz? Nawet w tak prozaicznych czynach powinniśmy jak najmniej rzucać się w oczy. - uśmiechnęła się delikatnie. Musiał przyznać jej rację. Ona była bardziej niepozorna, dodatkowo w czasie poszukiwań mogłaby wielokrotnie zmienić swój wygląd tak, że w ogóle nie byłaby powiązana z szukaniem kryjówki dla ich rzeczy.
Cieszyła się, że odwzajemnij jej pocałunek. Szybko przylgnęła do niego jeszcze mocniej i swoimi ustami rozchyliła jego wargi w poszukiwaniu jego języka. Od tak dawna nie mieli dla siebie dłuższej chwili, że najwyższy czas to nadrobić.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Czw Gru 08, 2016 10:55 pm

- Wiem, wybacz. Skończmy jak na razie ten temat. - Powiedział z lekkim uśmiechem. Na chwilę zapomniał się, że rozmawia z Jacqueline, która dobrze znała zagrożenie ze strony osób, które się lekceważy. Jak na razie sprawy dotyczące wojny musieli pozostawić w rękach Czarnego Pana, który wydaje im rozkazy. Jak na razie są tylko żołnierzami, być może później Czarny Pan ujrzy w nich potencjał i postanowi awansować.
- Tak... raczej nie urwę się z biura. Możesz poszukać jakiegoś miejsca, a gdy już znajdziesz udamy się tam razem by wszystko przygotować i przenieść. Będziemy mogli to zrobić w weekend, bo będę miał jeden dzień wolnego. - Cieszył się, że jest w stanie na niej polegać. Mogli dzielić się obowiązkami i nikomu to nie przeszkadzało. Żadne z nich nie musiało walczyć o tytuł "kto się bardziej stara", ponieważ nic takiego nie istniało.
Gdy się do niego zbliżyła postanowił ją podnieść do góry, aby mogła objąć go nogami. Dawno nie trzymał jej w taki sposób i chciał sprawdzić czy reaguje tak samo jak kiedyś. Całował ją namiętnie, z uczuciem, starannością, ale także z wilczym głodem. Pragnął ją, nie ukrywał tego. Na chwilę przerwał pocałunki tylko po to by odezwać się szeptem. - Przeniesiemy się do sypialni? - Zapytał się cicho, milimetry dzieliły od ponownego złączenia się ust. Jeżeli by się zgodził na to by pójść do sypialni, Enzo by ją tam zaniósł, jeżeli wolała zostać tutaj, to... chyba nie muszę mówić, że tutaj by zostali.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Gru 08, 2016 11:11 pm

Jacqueline nie przywykła do tego, że musi siedzieć bezczynnie, jednak w chwili obecnej właśnie tego wymagała od nich sytuacja. Nie mogli się ujawniać, nie mogli nic robić bez woli i wiedzy Czarnego Pana. To by przyniosło na nich tylko zgubę, nie wróżyłoby niczego dobrego, a jak wiadomo, wyrywanie się przed szereg nie zawsze było odpowiednie w danej sytuacji. A z pewnością nie było dobre teraz. Może i jakiś śmierciożerca uważał że to będzie najlepsze rozwiązanie, jednak na pewno nie ona. Ujawnienie się byłoby tylko podpisaniem na siebie wyroku dożywocia w Azkabanie.
-Cieszę się, że się ze mną zgadzasz, to będzie odpowiedniejsze niż gdybyś samodzielnie chodził po świecie mugoli i szukał przystani dla naszych małych skarbów. - uśmiechnęła się lekko przy tych słowach jakby na ich potwierdzenie.
Byli przede wszystkim duetem idealnie dobranych osób. I na pewno miało tak pozostać. Nic więc dziwnego, że gdy jeden nie mógł czegoś zrobić, drugi robił to za niego. W końcu właśnie w taki sposób działały odpowiednio dobrane duety.
Gdy uniósł ją do góry, od razu oplotła go nogami wokół bioder. Podobało jej się to, co w danej chwili się działo. Tak dawno tego nie zaznawali zbyt zajęci obowiązkami i planowaniem wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach. A może to właśnie dziś zostanie poczęty ich spadkobierca? Nigdy nic nie wiadomo, ale dzięki Lorenzowi, Jacqueline nie myślała już o posiadaniu dziecka w tak czarnych barwach jak dotychczas.
-Nieś mnie, mój panie - wyszeptała tylko, po czym zaśmiała się dźwięcznie. Ponownie wpiła się w jego usta, jakby od tego pocałunku zależało całe jej dotychczasowe i przyszłe życie. Nic nie mogło ich rozdzielić i nic nie mogło stanąć im na drodze w realizowaniu ich marzeń i planów.

/Zt x2
Zacznij w sypialni a ja może jeszcze dam radę dzisiaj odpisać, ale nie obiecuję
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Matthew Selwyn on Sro Sty 11, 2017 12:26 pm

/ Po akcji w metrze i zebraniu, przed spotkaniem z Credence. Dzień pomiędzy tymi wydarzeniami.

Pamiętając o tym, że miał odwiedzić siostrę, jako że go o to prosiła, znalazł ten dzień mu pasujący, aby zobaczyć jak Jacqueline sobie radzi i czego w sumie to spotkanie miałoby dotyczyć. Mimo odniesionych ran dnia poprzedniego, tragicznie nie było. Finneas na tyle go podleczył, że mógł normalnie funkcjonować i pracować. Ale i tak uważać na siebie musiał. Jako że rany nadal się goiły i trochę trudności mu sprawiało choćby pochylanie się. Klatkę piersiową miał zabandażowaną. Na szyi jedynie pozostawał blady ślad po poparzeniu. Widoczny po bardzo dobrym przyjrzeniu się. Kołnierz od koszuli pomagał mu trochę to maskować.
Zwyczajnie ubrany w garnitur i czarny płaszcz, stanął przed drzwiami posiadłości Sorentino, zostawiając swój samochód pod bramą. Zapukał dość mocno, informując domowników o swoim przybyciu. Akurat było popołudnie, więc może któreś z małżeństwa zastanie w domu?
avatar
Matthew Selwyn

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 40 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Właściciel klubu nocnego
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t454-matthew-james-selwyn#1384 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t473-matthew-selwyn#1538 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t472-hugin-sowa-matta#1536 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t474-matthew-selwyn#1539
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Sty 11, 2017 1:15 pm

/ Po zebraniu u śmierciożerców

Poprzedniej nocy niewiele spała. Wszystko zdawało się zlewać w jedno, ona sama nie do końca rozumiała co dokładnie się z nią dzieje. Nie wiedziała, czy winę za jej samopoczucie powinny ponosić hormony buzujące w jej organizmie czy stres związany z ostatnimi wydarzeniami. Tak wiele się działo, a na tak niewiele miała ona czasu. Wczoraj zamieniła tylko kilka zdań ze swoim mężem po czym oboje padnięci niemalże natychmiast zasnęli. Wiedziała, że prawdziwą rozmowę odbędą dopiero dzisiaj i poniekąd nie mogła się tego doczekać. W końcu musiała mu powiedzieć o ciąży. Była niezmiernie ciekawa jego reakcji, czy ta nowina wywoła uśmiech na jego twarzy, czy raczej smutek.
Pracę skończyła o wiele wcześniej niż zazwyczaj. Część obowiązków zrzuciła na swoich podwładnych aby móc się udać wcześniej do domu. Czuła się fatalnie i pewnie niewiele lepiej wyglądała, więc nikt nie robił jej żadnych przytyków z powodu jej wcześniejszego wyjścia. I dobrze.
Dlatego, gdy usłyszała pukanie do drzwi, przebywała w posiadłości, czytając na kanapie w salonie jedną ze swoich ulubionych książek. Zdziwiona spojrzała na zegarek. Nie spodziewała się dzisiaj żadnej wizyty a jedyne kto mógłby o tej godzinie przybyć, to jej mąż, co było mimo wszystko mało prawdopodobne.
Wstała i ruszyła w kierunku drzwi wejściowych. Machnęła lekko różdżką, a rygle opadły, zamki same się otworzyły. Przekręciła gałkę i uchyliła drzwi. Jej twarz niemal od razu rozjaśnił uśmiech zupełnie szczery.
-Matthew! Tak się cieszę, że Cię widzę! - powiedziała i nie wiedzieć kiedy rzuciła mu się w ramiona. Cholernie żałowała, że ostatnimi czasy nie mogła mu poświęcić dość uwagi zbyt zajęta swoimi sprawami. Jednak skoro już tutaj był, nie zamierzała pozwolić na to, aby szybko opuścił te progi. -Wchodź, ale już! Mam Ci tyle do powiedzenia!
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Matthew Selwyn on Sro Sty 11, 2017 1:58 pm

Matt nie miał uwag czy pretensji do siostry, że ostatnio mało się widywali. Wiedział jakie sprawuje ona stanowisko w Ministerstwie, więc miała sporo pracy jak na szefa. Podobnie przecież było z jego ukochanym Finneasem. Choć wybaczył mu to milczenie i brak odwiedzin. Stracony czas, nadrobili. A skoro siostra prosiła o spotkanie, czemu miałby jej odmówić? Także chciał się z nią zobaczyć. Jak żyje i jak sobie radzi.
Długo widocznie nie musiał czekać. Słysząc przekręcające się zamki, stanął profilem i czekał aż drzwi się otworzą. Wtedy uśmiechnął, widząc w pełnej okazałości postać Jacqueline. Sam z kolei nie zanotował szybkiej jej reakcji na rzut w jego stronę. Wyższy, to musiał się trochę schylić by ją objąć. Skrzywiwszy się lekko, na ból w ranach.
- Mnie też cieszy Twój widok.
Odpowiedział szczerze i wszedł do środka, skoro zapraszała. W przedpokoju, zdjął płaszcz i powiesił na wieszaku.
avatar
Matthew Selwyn

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 40 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Właściciel klubu nocnego
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t454-matthew-james-selwyn#1384 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t473-matthew-selwyn#1538 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t472-hugin-sowa-matta#1536 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t474-matthew-selwyn#1539
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Sty 11, 2017 10:00 pm

Zanotowała niemalże od razu dziwny grymas na jego twarzy. To zdecydowanie nie było normalne w zachowaniu jej brata. Szybko obejrzała go od góry do dołu. Nie wiedziała, czy był wczoraj razem z nimi w metrze, czy też Czarny Pan postanowił go nie wzywać. Wiedziała natomiast, że musiała mu pomoc jeśli cokolwiek mu dolegało.
Dlatego, gdy tylko wszedł za nią do środka, pociągnęła go od razu w stronę salonu nie wypuszczając jego dłoni ze swoich nawet na sekundę. Potem posadziła go na kanapie i bez zbędnych ceregieli pociągnęła za poły jego koszuli. Jej oczom od razu ukazały się bandaże na jego torsie, które potwierdziły tylko jej przypuszczenia dotyczące jego wczorajszej roli w misji zleconej przez Czarnego Pana.
-Ty Debilu... - wysyczała tylko, po czym wyszła z salonu zostawiając go w takim stanie. Nie minęła nawet minuta, a była z powrotem obok swojego brata z naręczem świeżych bandaży, butelką dyptamu i nie tylko. Nie zamierzała przyjmować jego jakiegokolwiek sprzeciwu i szczerze mówiąc, miała nadzieję, że Matt nie okaże się być takim głupim, żeby próbować stawiać jakikolwiek opór. Mimo że była młodsza, mogła mu spokojnie skopać cztery litery. Czy to w pojedynku fizycznym czy czarodziejskim.
- Zdejmuj to. Ale już.
Rzuciła tylko, czekając aż jej nowy podopieczny grzecznie pozbędzie się starych bandaży, żeby ona mogła zobaczyć na własne oczy jak to wszystko wygląda.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Matthew Selwyn on Sro Sty 11, 2017 10:28 pm

Skoro jego siostrzyczka jest taka spostrzegawcza, to zapewne nie zdążył zdjąć nawet swojego płaszcza. Nie ukrywał zaskoczenia jej zachowaniem, gdzie od razu pociągnęła go za rękę do salonu i niemal wymusiła spoczęcie na kanapie. Skrzywił się lekko, ponieważ siadanie sprawiło mu trochę ból, poprzez bandaże uciskające ranę. A że płaszcz miał rozpięty, nie było dla niej trudne dostać się do jego koszuli. Nawet jeżeli marynarkę miał zapiętą.
- Jacque...
Nawet nie dokończył i nie zdążył nawet zaprotestować. Jedynie dotknął jej nadgarstków chcąc ją powstrzymać, ale ona już dostrzegła te bandaże pod koszulą, jak tylko ją rozsunęła. Na stwierdzenie o byciu debilem, spuścił wzrok o odwrócił spojrzenie, puszczając jej ręce. Rany jakoś opatrzone miał poprzedniego dnia, ale dzisiaj, nie zmieniał bandaży i nie sprawdzał, jak wygląda teraz rana po poparzeniu, zadanemu przez zaklęcie.
A jego obecność na zebraniu powinna być charakterystycznie widoczna, jako że z pośród wszystkich tam, był, czy nawet jest, najwyższy. Nawet przerastał wzrostem samego Czarnego Pana.
- Jacqe... Nic mi nie jest...
Powiedział, kiedy tylko siostra pojawiła się z powrotem. Lecz jej rozkaz był chyba na tyle stanowczy, że nie chciała słyszeć sprzeciwu. Westchnął tylko i zdjął pierw płaszcz, potem marynarkę i na końcu koszulę. Ubrała górnej odzieży położył obok. Siedział jej teraz z zabandażowanym torsem i fragmentem ledwo widocznego poparzenia na kawałku szyi. Nie trzeba chyba dodawać, że lewe przedramię, też miał owinięte bandażem. Mroczny znak trzeba było jakoś ukryć.
avatar
Matthew Selwyn

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 40 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Właściciel klubu nocnego
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t454-matthew-james-selwyn#1384 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t473-matthew-selwyn#1538 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t472-hugin-sowa-matta#1536 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t474-matthew-selwyn#1539
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Sty 12, 2017 4:43 pm

Nie słuchał jego protestów i mamrotania pod nosem. Nie miała na to najmniejszej ochoty. Będzie mógł sobie ponarzekać jak już z nim skończy, a do tego momentu musiał siedzieć cicho.
Dlatego niezmiernie rozradowało ją to, że bez zbędnych ceregieli i protestów tak po prostu zdjął koszulę i resztę górnej części garderoby. Wtedy ona chwyciła w dłoń swoją różdżkę i dotknęła delikatnie jednego z bandaży, który od razu opadł bezwiednie na ziemię. Wtedy w pełnej okazałości dostrzegła jego tors, który wcale nie był tak piękny, jakby on o tym myślał.
-Ty to nazywasz niczym? - mruknęła tylko pod nosem, po czym wzięła z powrotem do ręki buteleczkę z dyptamem. Ze sterty rzeczy, które ze sobą przyniosła wyjęła gazik. Odkorkowała butelkę i nasączyła gazik lepką i cholernie skuteczną substancją. Potem zaczęła przecierać delikatnie miejsca, które były w najgorszym stanie doskonale zdając sobie sprawę z tego, że mimo jej delikatności to musi mocno piec jej brata. Ale, jakby od razu jej powiedział, że jednak nie jest zupełnie sprawny, to może by go lżej potraktowała.
Z przyjemnością zaczęła obserwować, jak najpaskudniejsze rany zaczęły stawać się delikatniejsze. Cóż, nic więcej nie mogła zrobić. Nie była wprawionym uzdrowicielem, a wiedziała, że Matt nie może iść do Munga bez wzbudzania żadnych podejrzeń. Wzięła świeży bandaż do ręki i delikatnie zaczęła nim owijać rany brata.
-To musi wystarczyć, sama nic więcej nie będę w stanie zrobić niestety. - podniosła się delikatnie i usiadła na kanapie obok brata. Mógł już się ubrać, jeśli miał na to ochotę. -Czyli ty też byłeś wczoraj w metrze. - nie musiała pytać, to było tylko przykre stwierdzenie faktu. Cieszyła się jednak, że nikomu więcej z jej bliskich nic się tam nie stało. To była wbrew pozorom nie łatwa akcja dla nich.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Matthew Selwyn on Czw Sty 12, 2017 10:24 pm

Nauczył się tego, że z kobietami się nie dyskutuje. Dlatego też chcąc uniknąć najpewniej szarpaniny z siostrą, ustąpił. Zdjął górną odzież i pokazał jej swój zabandażowany starannie tors. A kiedy go pozbawiła tych bandaży, sam spojrzał na swoją ranę poparzenia.
- Wczoraj wyglądało gorzej.
Pocieszył ją. Albo i siebie. Prawda była jednak taka, że rana wyglądała znacznie lepiej niż ostatniego dnia. Finneas dobrze sobie poradził z zaklęciem, ponieważ dzisiejszego dnia rana nie była tak dokuczliwa jak ostatniego. Nie musiał nawet brać specjalnie tabletek na ból. Ale kiedy Jacqueline zaczęła przemywać tym paskudnym środkiem czyszczącym, skrzywił się zaciskając zęby. Bo przy takiej chemii (jak dla niego) szczypało. Wytrzymał to, nic nie mówiąc, pozwalając siostrze zając się raną do końca. Aż założyła mu świeży bandaż.
- Przyjaciel się mną już zajął. Nie masz się czym przejmować.
Zapewnił. Niech wie, że on ma swoich znajomych co mu pomogą. I całe szczęście, że Finneas znał się na zaklęciach uzdrowicielskich.
Skoro było po oględzinach jego torsu, to ubrał na powrót koszulę i zapiął guziki.
- Byłem. Nie sposób mnie nie zauważyć. Nawet spóźniłem się na zebranie.
Potwierdził. A to że był chyba najwyższy od wszystkich z grupie to chyba już drugorzędna sprawa.
- Ty też byłaś, zgadza się?
Spojrzał na nią. Choć potwierdzać nie musiała.
avatar
Matthew Selwyn

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 40 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Właściciel klubu nocnego
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t454-matthew-james-selwyn#1384 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t473-matthew-selwyn#1538 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t472-hugin-sowa-matta#1536 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t474-matthew-selwyn#1539
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach