przybornik
Korytarz, 1958

Korytarz, 1958

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Korytarz, 1958

Pisanie by Archeron Sargen on Czw Gru 08, 2016 12:31 am


Archeron zaopatrzony w książki szedł powoli na kolejne zajęcia, niby nic niezwykłego, czasu miał dość, zdąży dojść, zająć sobie miejsce i przyszykować się do zajęć. Idealny układ, idealna sytuacja. Przynajmniej dla niego, który w sumie nie miał nic przeciwko zjawianiem się troszku wcześniej i uczeniem. Niczym przykładny kujon.
Niestety... nie miał w sumie szans dotrzeć na te zajęcia, bo na jego drodze stanęło dwóch... rówieśników, chociaż powiedzmy sobie szczerze, jak na rówieśników byli mocno wyrośnięci, a płat czołowy to sięgał im czubka nosa, co mogło dowodzić mocnego niedorozwoju ewentualnie bliskiej zażyłości genetycznej z przodkami, takimi jak homo neandertalis. A to nie zwiastowało w sumie niczego dobrego, a nawet można śmiało powiedzieć, że sporo kłopotów. Zwłaszcza, że panowie ci byli przedstawicielami Ślizgonów. Nie żeby miał coś przeciwko nim, osobiście starał się nie kierować żadnymi stereotypami i być miłym dla wszystkich, no ale... życie miało to do siebie, że niewielu wyznawało zasadę... wzajemnej tolerancji.
Jeden z tych osobników uderzył ręką w jego książki, zrzucając je na podłogę. Z hukiem powitały podłoże, a gdy Ash próbował się schylić by je pozbierać spotkał się z ręką tego drugiego, która boleśnie powitała jego nos.
-Patrz Puchon-kujon. Sądziłem, że tacy tylko u Krukonów, ale jak widać, nie - rżał, jak stary koń ten, który "pacnął" w nos Asha.
-Czekaj, czekaj, a to nie jest czasem to złote dziecko? Co prędzej sobie różdżką oko wydłubie niż zaklęcie rzuci? - Śmiech obu stał się jeszcze głośniejszy. Ash został szarpnięty za ramię, co sprawiło, ze podniósł wzrok na swoich oprawców.
-Tak, to dokładnie on! Sierota, co czarować nie umie! - Śmiał się wyższy z tej dwójki.
Ash opuścił głowę i zrobiło mu się... przykro.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Percival Lestrange on Czw Gru 08, 2016 12:46 am

Czasami, gdy tak Percival przyglądał się niektórym swoim "kolegom" z domu, to miał dziwne wrażenie, że normalnych osobników w domu Salazara Slytherina jest jak na lekarstwo, za to idiota idiotę idiotą pogania. Nie było to nic miłego, ale tak wynikało z jego trzyletnich obserwacji i z każdym tygodniem dochodził do tego wniosku z coraz większą pewnością. Idiotów, niestety, nigdy nie brakowało.
Szedł właśnie na zajęcia z obrony przed czarną magią. Na ramię miał zarzuconą torbę, szyję owiniętą szalikiem w barwach Domu Węża, a szatę szkolną miał rozpiętą. Nie lubił chodzić zapięty pod samą szyję, a zresztą nie było to aż tak ważne - najważniejsze, żeby mieć i szatę, i krawat (ten akurat teraz był przykryty szaliczkiem), a poza tym nie było to aż tak bardzo przestrzegane, czy i ile kto ma zapiętych guzików w swojej szacie. W każdym razie - idąc tak korytarzem natknął się na jakichś osiłków, których kojarzył z pokoju wspólnego Slytherinu, którzy akurat teraz znaleźli sobie jakiś nowy cel. Celem tym okazał się drobny Puchon, z którego nie tylko się nabijali, ale również wytrącali mu książki i ... zaraz, czy jeden z nich przypadkiem nie uderzył tego Żółtego w nos?
Percy potrząsnął głową i poszedł w ich stronę.
- Hej, wy, nudzi wam się? Nie możecie znaleźć sobie kogoś swojego wzrostu? I... czy ja wiem - na swoim poziomie intelektualnym?
Osiłki obróciły się w stronę Percy'ego, który patrzył na nich, stojąc dumnie wyprostowany. Miał szlacheckie nazwisko - nazwisko, które znali wszyscy, więc nie musiał się dwa razy powtarzać, gdy już dotarło do nich, z kim mają do czynienia. Jeden z osiłków, ten nieco niższy, burknął coś pod nosem i wskazał temu drugiemu, żeby poszli na swoje zajęcia.


_________________
Percival Lestrange, auror
avatar
Percival Lestrange

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 243

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t133-percival-victor-lestrange#160 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t155-percival-lestrange#188 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t154-poczta-percy-ego#187 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t156-percy-auror-i-smierciozerca#189
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Archeron Sargen on Czw Gru 08, 2016 9:41 pm

Po pierwsze zdziwił się tym, że ktoś przyszedł mu z pomocą, po drugie zdziwił się, że tym kimś był akurat inny ślizgon. Można by się poważnie zastanowić o co tu właściwie chodzi? Jednak Ash nawet nie starał się nad tym zastanawiać. Po prostu odprowadził swoich oprawców spojrzeniem, by potem dyskretnie potrzeć czubek swojego poniekąd wydatnego nosa, by potem szybko kucnąć i zacząć zbierać swoje książki. Nie, jeszcze jakimś cudem nie spóźnił się na zajęcia i w sumie dobrze, że wpadł na to, by wyjść nieco szybciej.
Zbierał swoje książki i w sumie w tym momencie doszedł do wniosku, że wypadałoby podziękować za udzieloną mu pomoc. Właśnie dlatego podniósł spojrzenie na Percivala i lekko się rumieniąc, a także zaczesał nieco dłuższe, czarne niczym skrzydła kruka włosy za uszy.
-Dzi… dziękuję za pomoc z tymi… chłopakami – powiedział nieśmiało, bo w sumie… tak wypadało, no i naprawdę był wdzięczny za tą pomoc. Pewnie gdyby nie ten chłopak, to ci dwaj nie daliby mu spokoju. Znęcaliby się nad nim dłuższą chwilę, aż w końcu doprowadziliby go do łez albo po prostu by się znudzili. Więc można powiedzieć, że obecność Percivala nieco uratowała sytuację.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Percival Lestrange on Pią Gru 09, 2016 6:17 pm

Percival popatrzył na chłopaczka z dozą arystokratycznej wyższości, jaką zwykle cechowali się szlachcice, ale nie był przy tym ani zbyt chamski ani wyniosły - ot, po protu, tak go rodzice nauczyli, więc tak patrzył. A może to wręcz było dziedziczne? Zwłaszcza u rodu Lestrange...
Po chwili, słysząc podziękowania, skinął głową i wzruszył ramionami, poprawiając szalik, który zsunął mu się trochę z jednego ramienia.
- Nie ma za co. - odpowiedział dość cicho, ale tak, że chłopak na pewno go słyszał, jak i pół korytarza zresztą. Inna sprawa, że to głównie dlatego, że Lestrange miał po prostu dość donośny głos i niespecjalnie musiał się wysilać, by dotrzeć do ludzi. Zawahał się chwilę, po czym podszedł do chłopaczka (był od niego niższy, ale chyba byli w podobnym wieku... tak się Percy'emu wydawało, bo Arch nie wyglądał na pierwszaczka). - Nic wielkiego Ci nie zrobili? Twój nos jest cały? - jeszcze trochę bliżej. Przyjrzał się jego twarzy, jakby sprawdzał, czy faktycznie nie uszkodzili mu przypadkiem nosa albo czegoś jeszcze.

_________________
Percival Lestrange, auror
avatar
Percival Lestrange

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 243

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t133-percival-victor-lestrange#160 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t155-percival-lestrange#188 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t154-poczta-percy-ego#187 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t156-percy-auror-i-smierciozerca#189
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Archeron Sargen on Pią Gru 09, 2016 6:48 pm

Można śmiało powiedzieć, że w tym momencie Ash miał ochotę opuścić w geście pokory wzrok ale też pochylić głowę. Czemu? Chyba każdy wiedział, jak działała hierarchia w świecie czarodziei a on z tą swoją połowicznie magiczną krwią, był jednym z tych gorszych, chociaż nie najgorszych. Mimo to… faktycznie to zrobił. Opuścił spojrzenie, okazując w ten sposób doskonale gdzie jest jego miejsce.
Pierwszoroczniakiem zdecydowanie nie był. W sumie to można go było nazwać takim drobniejszym chłopcem. Może właśnie dlatego wyglądali na swoich rówieśników, ale to nie było w sumie nic złego. A że nie mieli nigdy razem zajęć, to już inna kwestia.
Bliskość tego chłopaka nieco speszyła Brytyjczyka i sprawiła, że cofnął się o krok.
-Nic, nic mi nie zrobili. Tak, jest cały. Zresztą… jakby mi go trochę utarli… to może by się tak nie rzucał w oczy – powiedział i starał się nawet w tym momencie nieco żartować, chociaż musiało mu to wyjść okropnie nieporadnie. Niczego mu w sumie nie uszkodzili, pacnięcie było takie delikatne jak dla małego dziecka, jeśli nie delikatniejsze. Po prostu on szybko zareagował i się cofnął, zamiast z całym impetem uderzyć w rękę. Zresztą… sam by sobie krzywdę zrobił, bo przecież ten Ślizgon tylko podłożył rękę, nie chciał mu w rzeczywistości zrobić krzywdy. A przynajmniej takie wrażenie miał młody Puchon.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Percival Lestrange on Pią Gru 09, 2016 7:07 pm

O, Percy musiał przyznać, że chłopak zaskoczył go tym żartem. Uniósł brwi zdziwiony i przez chwilę przyglądał się Sargenowi, a potem uśmiechnął się lekko pod nosem. Z kolei jeśli chodzi o uśmiech u Percy'ego, to wyglądało to raczej nieporadnie - jakby nie był przyzwyczajony do uśmiechania się. Faktycznie, raczej rzadko to robił, może nie nigdy, ale też nie miał w tym jakiejś niesamowitej wprawy. Od śmierci ojca (Percy miał wtedy sześć lat) niewiele rzeczy tak naprawdę go cieszyło, a więc - analogicznie - rzadko się uśmiechał. Teraz, pomimo że na jego ustach pojawił się zaledwie niewielki uśmiech, to już było to nie lada osiągnięcie.
- Twój nos jest w porządku. - stwierdził jakby nigdy nic, wzruszając lekko ramionami. Rozejrzał się chwilę później, na korytarzu zostało już bardzo niewiele osób, najwidoczniej wszyscy pobiegli na zajęcia. Nic dziwnego... Jeśli nadal będą tu tak stali, to oni również się spóźnią. - Lekcje. - przypomniał mu krótko, wymijając go jakby nigdy nic na korytarzu. Zatrzymał się jednak dwa kroki później i spojrzał na Archa przez ramię. - Nie możesz się tak dawać napadać byle komu. Musisz trochę popracować nad asertywnością... i obroną konieczną. - uśmiechnął się do niego znów, nadal leciutko, poprawiając torbę na ramieniu. - Jeśli potrzebujesz lekcji, to chętnie Ci ich udzielę. Zawsze służę pomocą w utarciu nosa idiotom.

_________________
Percival Lestrange, auror
avatar
Percival Lestrange

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 243

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t133-percival-victor-lestrange#160 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t155-percival-lestrange#188 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t154-poczta-percy-ego#187 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t156-percy-auror-i-smierciozerca#189
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Archeron Sargen on Sob Gru 10, 2016 1:36 pm

Widząc ten nieporadny uśmiech… Ash nie wiedział czy ma się cieszyć czy może właśnie wręcz przeciwnie. Było to nieco niepokojące, ale też na swój sposób normalne? Ludzie w obecnych czasach nie mieli zbyt wiele powodów do radości, a przynajmniej tak możne by myśleć, chociaż to wcale nie była prawda.
Ugryzł się w język zanim zapytał „naprawdę”? Jeszcze by wyszły jakieś niekoniecznie odpowiednie rzeczy, które zdecydowanie wyjść nie powinny. Poza tym lepiej nie zdradzać obcym osobom swoich słabości, kompleksów i innych tego typu rzeczy. Dlatego w tym momencie wolał nic nie mówić i po prostu skinął głową, dziękując za ten swego… rodzaju komplement.
-Racja – powiedział i zaraz też ruszył w stronę, chociaż słysząc głos tego chłopaka zatrzymał się i spojrzał na niego. Nie spodziewał się takiej rady, chociaż tyle pewnie powiedziałby mu ojciec, gdyby widział i wiedział jak daje się okładać. Chociaż matka mu radziła, by nigdy nie angażować się w bójki, ani nie być takich prowokatorem.
-Asertywnością? Bo jeszcze obronę konieczną to rozumiem – powiedział. Nie rozumiał, co ma do tego wszystkiego asertywność. W końcu nawet ona by mu nie pomogła z tymi debilami, którzy po prostu cieszyli się z tego, że mogli się nad kimś znęcać. I potem w sumie nie rozumiał, bo czemu Ślizgon chciałby utrzeć nosa przedstawicielom własnego domu?
-Lekcjami nie pogardzę, ale ucierać nosa raczej… nikomu nie będę – można go było w tym momencie nazwać zidiociałym pacyfistą, ale w sumie… nie zawsze wszystko trzeba było rozwiązywać siłą, nawet jeśli wydawało się, że innego sposobu na to nie ma. Ruszył w stronę swojej klasy, bo w sumie teraz miał całkiem spore szanse na spóźnienie się.
Zajęcia się odbyły, wszystko wydawało się być dobrze. Wydawało, bowiem wystarczyło, że się skończyły i znalazło się nieco czasu wolnego dla uczniów. Ash szedł na wspólne odrabianie lekcji, gdy jego starzy „znajomi” postanowili mu znów poświęcić nieco czasu.
-Zobacz nasz kujonik biegnie się uczyć – zagadnął jeden i choć Ash starał się ich wyminąć, było to trochę… niemożliwe, bo pociągnęli go za kaptur szaty. Mało się nie przewrócił.
-Możecie się ode mnie odczepić? – Zapytał.
-Jak się od ciebie odczepimy to będziemy musieli sobie znaleźć kogoś innego. A chyba dobrze, że męczymy starszą ciotę, niż młodszego smarka, nie? – Rzucił wesoło ten drugi. Ash opuścił spojrzenie, bo to w sumie… wydawało się mieć trochę sensu. Dobrze, że pastwili się nad nim, a nie nad jakimś młodszym chłopcem czy dziewczynką.
-Sądząc po twoim wymownym milczeniu właśnie się z nami zgodziłeś – zaśmiał się ten, który pociągnął go za kaptur.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Percival Lestrange on Pon Gru 12, 2016 5:54 pm

Owszem, ludzie mieli coraz mniej powodów do radości. Zwykle największym powodem szczęścia była rodzina, ale Percival miał tylko matkę. Jego ukochany ojciec zmarł, gdy Percy miał sześć lat i dzieciak bardzo to przeżył. Wcześniej był wesołym, choć dobrze wychowanym dzieckiem, ale po śmierci ojca zmienił się, przygasł i nie bardzo chciał uśmiechać się do kogokolwiek, a o śmiechu już w ogóle nie było mowy. Oczywiście, czasem zdarzało się, że miał dobry humor - w towarzystwie przyjaciół z Hogwartu, na przykład. Jednak... to nie to samo, co szczęście dzielone z rodziną, na przykład na święta. Wtedy najbardziej brakowało mu tzw. pełnej rodziny. I uśmiechu mamy.
Na swoich zajęciach z wróżbiarstwa był średnio skupiony, bo ten przedmiot jakoś nigdy nie przypadł mu do gustu. Gadanie o niczym tak naprawdę, nie poparte żadną nauką... wróżby, pf, kto to w ogóle wymyślił? No, ale przebrnął przez zajęcia a potem postanowił zejść do sali, by razem z innymi odrobić lekcje. Musiał napisać esej z Obrony Przed Czarną Magią, ale to akurat go cieszyło - lubił ten przedmiot.
Na korytarzu, kawałek przed salą, zobaczył dwóch chłopaków szarpiącym jakiegoś chłopaczka. Gdy podszedł bliżej, okazało się, że zna już tego chłopaczka - pomógł mu przed zajęciami, o mało co nie spóźniając się przez to na lekcje. Nie żałował jednak, chłopczyk wydawał się sympatyczny.
Nie wyjął różdżki, gdy do nich podszedł - nie używał magii do pojedynków. Wiedział, że to zakazane. Nie wolno krzywdzić innych uczniów. Bić ich też nie wolno. Zamierzał z nimi pogadać, a jeśli to nie pomoże, ewentualnie "odsunąć" ich zaklęciem. Zgłosiłby to potem zapewne opiekunowi domu, opowiedział o całym zajściu... nie chciałby mieć kłopotów przez to, że zachciało mu się być pomocnym.
- To może znajdźcie kogoś innego, hm? Na przykład mnie? - jak zwykle dumny i wyprostowany, mierzący osiłków ostrym, lodowatym spojrzeniem. - To co, chętni?

_________________
Percival Lestrange, auror
avatar
Percival Lestrange

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 243

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t133-percival-victor-lestrange#160 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t155-percival-lestrange#188 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t154-poczta-percy-ego#187 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t156-percy-auror-i-smierciozerca#189
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz, 1958

Pisanie by Archeron Sargen on Pon Gru 12, 2016 8:25 pm

Tak, Ash znów potrzebował rycerza na białym koniu i można powiedzieć, że ten znów zjawiał się w odpowiednim momencie. Kiedy to dwa wredne, górskie trolle pastwiły się nad bogu ducha winnym chłopaczkiem. Ciężko powiedzieć czy to było śmieszne, czy może wręcz żałosne. Właściwie to Ash powoli zaczynał to uważać za żałosne. Nie umiał się sam obronić, a raczej umiał tylko po prostu… można by niemal powiedzieć, że nie chciał.
Nie chciał być źródłem czy też przyczyną niepotrzebnej sprzeczki, kłótni czy nie daj boże, rękoczynów. Oj nie, tego ostatniego zdecydowanie trzeba było unikać, a przynajmniej Ash bardzo chciał unikać. Zresztą ze swoim brakiem charakteru, całkiem dobrze mu to wychodziło. Grzecznie znosił to, co do powiedzenia mają mu inni chłopacy, a potem siadał z nosem w książce i… to było w sumie tyle. Odreagowywał po swojemu i można by niemal powiedzieć, że tak było dobrze.
Dwóch osiłków oczywiście zwróciło uwagę na Ślizgona, ale ciężko powiedzieć, co w tym momencie myśleli, zapewne niewiele. Ich procesy myślowe i tak były mocno ograniczone, a w tym momencie zachodziło jeszcze zjawisko, którego swymi orzeszkami nie byli do końca w stanie pojąć – przerażające.
-Czemu bronisz tego chłopaka? – Zapytał nagle jeden z nich, w tym czasie Ash przeszedł nieco bliżej Percyego, co w sumie nie uszło tym dwóm… debilom.
-Da… daj spokój, zgrywają się. Pogadają i pójdą, nie… – i w tym momencie jeden z tych osiłków pchnął Asha, któremu na szczęście udało się utrzymać równowagę, ale momentalnie się skulił i zamilkł. Doskonale zrozumiał, że ma być cicho.
avatar
Archeron Sargen

Status Krwi : Pół krwi
Wiek : 37 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Zielarz
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 181

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t228-archeron-sargen#332 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t239-archeron-sargen#334 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t238-hermes#333 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t240-ash-sargen#335
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach