przybornik
Stoliczek w kącie

Stoliczek w kącie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Stoliczek w kącie

Pisanie by Deathly Hallows on Wto Lis 29, 2016 10:48 am

Dziurawy Kocioł


Popularny londyński pub. Dzięki znajdującemu się na zapleczu przejściu znaleźć się możemy na ulicy Pokątnej.
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Sro Gru 07, 2016 2:46 am

/ No to zaczynamy!
Stylóweczka :3

Co robił do tej pory Alexis? Nic konstruktywnego w zasadzie.. bo albo lenił się na kanapie w salonie swojej posesji, jarał sobie pety, albo bawił ze swoim kotem. Serio, nic nadzwyczajnego. I właściwie to.. ogarniała go nuda, dopadła totalna melancholia. W głowie wciąż odzywały się głosy, które kazały mu zabić więcej osób, jak zwykle zresztą, przez co jedynie mocniej się nakręcał i miał ogromną ochotę pozbawić kogoś życia, tudzież zadać bolesne tortury; no cisnęło go okropnie. Tak, zdecydowanie potrzebował rozrywki i czegoś, co pozwoli mu się jakoś wyżyć, albo chociaż odciągnąć myśli od nadmiaru brutalnych wizji. Postanowił zatem wybrać się do jakiejś spelunki, tam nawalić w pięć dup, mając wyjebane dosłownie na wszystko, nie przejmując się zupełnie niczym. No co? Nikt mu tego nie zabraniał, a chyba lepiej, by skończył zalany w trupa, niż znowu z jego ręki jakaś niewinna osoba miałaby umrzeć, prawda? A alkohol będzie zdecydowanie najlepszą rzeczą, by mógł się uspokoić i utrzymać na wodzy swoje potworne żądze. Co mu tam, raz się żyje..
Zatem nie czekając ani chwili dłużej, włożył na siebie jakieś łaszki, niespecjalnie zastanawiając się nad tym, co wybiera. Zresztą po co miałby się stroić, czy godzinę zastanawiać nad tym, w co się ubrać? Nie chciało mu się.. Na koniec narzucił jeszcze na siebie ciemny płaszcz, aby nie zmarznąć. Nie bawiąc się w żadne spacery, ani jechanie jakimś środkiem transportu, po prostu teleportował się do Dziurawego Kotła, do którego najbardziej lubił zaglądać, i to było właściwie pierwsze miejsce, które przyszło mu na myśl. Pragnął jak najszybciej znaleźć się u celu i bezpośrednio dorwać się do czegoś mocniejszego. Jak chciał, tak też zrobił i w tym momencie siedział sobie wygodnie na krzesełku, opierając się jedną ręką pod brodą, a drugą stukając paznokciami o blat lady. - Ognistą Whisky poproszę.. najlepiej całą butelkę.. - wyparował barmanowi na dzień dobry, wypranym z jakichkolwiek uczuć głosem. Standard w jego przypadku. Poza tym jak już szaleć, to na całego, a on się ograniczać nie zamierzał! Mężczyzna przytaknął głową, będąc niewzruszonym nastawieniem Blackwooda, bo widocznie był już przyzwyczajony do typów podobnych do niego. Kiedy już Alexis otrzymał swoje zamówienie, zapłacił z góry, by mieć formalności z głowy, chwycił butelkę i przeniósł się do jakiegoś stolika, znajdującego się gdzieś z boku lokalu. I tam właśnie się usadowił, dorywając natychmiast do alkoholu i upijając z gwintu kilka porządnych łyków, całkowicie wyłączając się na otaczających go ludzi i całą resztę. Zatracił się w przyjemnym uczuciu rozchodzących się procentów po jego organizmie.. Ach no i oczywiście dymem tytoniowym także się napawał, bo zapalić również musiał, bez tego by się nie obeszło. Miał tylko nadzieję, że tego wieczoru uda mu się należycie wyszaleć, i koniec końców będzie usatysfakcjonowany, a w międzyczasie nic go nie wytrąci z równowagi.

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Sro Gru 07, 2016 10:55 am

/ począteczek
ubranko

Cas za to żył ostatnimi czasy bardzo produktywnie. Najwięcej czasu zajmowały mu treningi, a poza treningami... właściwie nic się nie liczyło. Często myślał o Alexisie, w końcu przyjaźnili się w szkole, a potem, gdy Blackwood wylądował w psychiatryku Caspar odwiedzał go dość często, jak na dobrego przyjaciela przystało... aż w pewnym momencie, podczas którychś odwiedzin, powiedzieli mu, że Alexisa już nie ma w ośrodku. Nie wiedział co z tym zrobić, co o tym myśleć. Przez dłuższy czas zastanawiał się co mogło się stać - może coś mu się stało? W końcu, jeśli uciekł, a potrzebował leczenia, to mógł wpaść na jakiś głupi pomysł i teraz mogło go już nie być na tym świecie... takie myśli wielokrotnie przechodziły przez głowę Caspara. Z drugiej strony, mogło być tak, że Alexis tak naprawdę wcale nie chciał utrzymywać z nim żadnych kontaktów, więc po ucieczce z wariatkowa po prostu się do niego więcej nie odezwał. To również było prawdopodobne i tej myśli już Cas trzymał się do tej pory. W końcu lepsze to, niż myśleć, że Blackwood może już nie żyć.
Ogarnął się po treningu, wykąpał, przebrał i teleportował się na Pokątną. Lubił tą ulicę, była taka... ciepła, nawet pomimo tego wszystkiego, co się działo dookoła. Nie miał specjalnie nastroju na spacery, więc wszedł do Dziurawego Kotła i udał się do baru, początkowo nie rozglądając się w ogóle. Zamówił sobie piwo, przytulił do siebie kufel i wtedy rozejrzał się za jakimś wolnym stolikiem. Jego wzrok odnalazł Alexisa zupełnym przypadkiem, a kufel w jego dłoniach drgnął mocno. Cas o mały włos nie upuścił piwa, na szczęście w porę się otrząsnął i przytrzymał naczynie. W efekcie rozlał tylko kilka kropel.
I co miał teraz zrobić? Stał jak oniemiały, gapiąc się na siedzącego przy stoliku mężczyznę. Doskonale wiedział, że to Alexis. Owszem, miał brata bliźniaka, ale spędził z nim zbyt wiele czasu, żeby teraz go nie rozpoznać. Caspar prawie nie mrugał, nie poruszał się, stojąc jak ogłuszony - jakby oberwał czymś ciężkim w głowę. I właściwie to tak się czuł.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Sro Gru 07, 2016 12:56 pm

Jaki ma zaś Alexis stosunek do Caspara.. cóż, to niezwykle skomplikowane i tak to prezentowało się od jakiegoś czasu w oczach Blackwooda. Niemniej to nie tak, że o nim zupełnie nie myślał, odkąd kontakt im się urwał, gdy uciekł z wariatkowa.. ów chłopak często nawiedzał jego myśli. A ilekroć starał się kompletnie go pozbyć ze swojego walniętego umysłu.. próby te kończyły się zwyczajnie fiaskiem. To jedynie mocniej utwierdzało go w przekonaniu, iż mu na nim serio zależy. Lecz problem tkwi w tym przypadku nie w tym uroczym słodziaku, a w nim samym.. on po prostu cyka się uczuć wyższych, tym bardziej gdyby miał kogoś tak szczerze pokochać.. a trzeba przyznać, że to, co zaczynało w nim kiełkować w pewnym momencie, definitywnie go przerażało. Zabawne, czyż nie? Miłości się boi, a Czarnego Pana nie.. Ale jak widać każdy ma jakieś swoje słabości i lęki, nawet tak błahe jak zakochanie. Owszem, powinien był dać jakikolwiek znak przyjacielowi, bo za takiego go właśnie uważał na swój sposób.. jednak ostatecznie tego nie zrobił, a to wszystko dlatego, że stchórzył i zamiast stawić temu czoła, uciekł od niego z podkulonym ogonem, nie chcąc tak do końca popaść w sidła niechcianych uczuć. Czy tego żałował? Gdzieś tam w głębi serca na pewno, ale w życiu by się do tego nie przyznał! Także na pewno to nie jest tak, że nie chce go już znać.. mimo, że tak to wygląda. On wiele razy odczuwał potrzebę, by znowu znaleźć się w jego towarzystwie, wygadać się mu ot tak, ponieważ jako jeden z nielicznych tak dobrze go rozumiał i zawsze wspierał.. ale nie, jak ten ostatni kretyn musiał zwiać! Lata mijały, a od ich ostatniego spotkania minęło cholernie sporo czasu.. na tyle, by stwierdzić, że zapewne jest już za późno i nie ma sensu go szukać, gdyż najprawdopodobniej Alexis zniszczył tę przyjaźń. W sumie gdyby okazało się to prawdą, nie byłoby w tym niczego dziwnego ze względu na jego mroczne usposobienie, możliwe, że też trochę przez jego chorobę psychiczną.. a naprawdę wiele razy dochodziło do takich sytuacji i jak coś zdążyło się rozwinąć na nieco wyższy poziom, wówczas odpychał taką osobę od siebie, świadomie, czy też nie, ale zawsze kończyło się to dokładnie tak samo.. i to jest między innymi powód, przez który obecnie nie posiada praktycznie w ogóle przyjaciół, ani nikogo bliższego, prócz jego brata. Smutne, ale jakże prawdziwe! I pewnie jak każdy chciałby generalnie coś z tym zmienić, kogoś pokochać, dopuścić do siebie więcej osób.. z tym, że tego najzwyczajniej w świecie nie potrafił, albo tak sobie tylko wmawiał, bo tak mu było prościej, tudzież wygodniej. I tak to się w istocie przedstawia..
Teraz po prostu według Blackwooda życie toczyło się dalej, a on miał zamiar dzisiaj się porządnie wyszaleć. Póki co wewnątrz Dziurawego Kotła było całkiem spokojnie, acz Śmierciożerca wychodził z założenia, że pewnie wszystko się zdąży rozkręcić. Zwłaszcza, że wciąż był wczesny wieczór i miał przed sobą jeszcze całą noc, także wiele się może w tym czasie wydarzyć. Zresztą nigdy nic nie wiadomo! I tak sobie popijał co rusz kolejne łyki Ognistej, czując jak potężnie dają mu w łeb. Jak tak dalej pójdzie, nawali się szybciej, niż planował! Był tak mocno pogrążony w myślach, że początkowo totalnie nie zwracał uwagi na przybywających coraz tłumniej kolejnych osób. Dopiero gdy do jego uszu dobiegła całkiem przyjemna dla ucha muzyka, zwrócił głowę w stronę obecnie gapiącego się na niego Caspara, który ewidentnie doznał szoku i nie miał pojęcia, co powinien zrobić. I kiedy wreszcie go namierzył.. od razu go rozpoznał; tak charakterystycznej buźki nie mógłby pomylić z żadną inną! Sam omal nie wypuścił z rąk butelki alkoholu, którą zdążył opróżnić już w jednej czwartej. Jego to on się tu w ogóle nie spodziewał.. i dosłownie przez kilka bitych minut wpatrywał się w niego tępo, czując jak całe jego ciało sztywnieje i odmawia mu posłuszeństwa. Jednak wyraz jego twarzy był.. tak okropnie zimny i obojętny, że nawet jeśli jego pojawienie się tutaj go poruszyło, z zewnątrz zupełnie nie było tego widać. Tego obawiał się najbardziej.. aczkolwiek nie było odwrotu, a on będzie musiał mu to jakoś wyjaśnić.. tylko ciekawe, jak? Pewnie i tak tego nie zrozumie, a on wyjdzie w jego oczach na dupka, którym de facto jest, no ale.. inaczej się tego rozwiązać nie da, bynajmniej Blackwood nie widział tu racjonalnego wyjaśnienia swojego zachowania. Musiałby się przyznać, że ma uczucia, albo że służy Czarnemu Panu.. a to bezapelacyjnie nie wchodziło w grę, więc krótko mówiąc przekichane.
I co z tego, że to Caspar? Olej to, przecież ty nie potrzebujesz przyjaciół.. i tak cię nienawidzi.. zdziel go z błotem! - no tak, jego znajomy musiał dorzucić parę groszy. Zawsze odzywał się w kiepskich chwilach. Dla Alexisa był on praktycznie prawdziwą osobą, która łaziła za nim, każąc mu robić to i tamto, a także "doradzając" w wielu sprawach. Lecz najczęściej to działał mu straszliwie na nerwach.. oj niemożebnie. - Zamknijże się do jasnej cholery.. Nie będziesz mi mówić, co mam robić.. - warknął w odpowiedzi przez zaciśnięte zęby, co musiało wyglądać jakby postradał zmysły, bo nikogo obok niego nie było, a on zdawał się mówić do powietrza. Wziął kilka głębszych oddechów, dźwignął się na równe nogi, i zrobił kilka kroków do przodu, zbliżając się do Yaxley'a na tyle blisko, by ten go mógł usłyszeć. W dalszym ciągu nie był na to gotowy.. ale wypadało się jakkolwiek odezwać.. podjąć jakiekolwiek kroki. - No proszę.. kogóż to moje piękne oczy widzą? Co ty tutaj robisz..? - odparł wreszcie, lecz nic sensowniejszego nie był w stanie z siebie wydusić, choć strasznie cisnęły mu się na usta wszelakie pytania, typu gdzie się podziewał, czy wszystko u niego w porządku i takie tam.. ale od niego uświadczyć czegoś takiego się nie da.. niestety. Ponadto mówił to tak, jakby nigdy nic się przecież nie stało. Miał być milszy, ale wyszło jak zwykle i jego ton był całkowicie wyprany z jakichkolwiek emocji, taki.. lodowaty, oschły. Schował obie dłonie do kieszeni swych spodni. Nawet na niego nie patrzył.. nie umiał mu spojrzeć prosto w oczy, co pokazywało, że pomimo wszystko jest mu głupio i żałuje, że milczał tak długo.. no i koniec końców się tutaj do niego ruszył, a to już o czymś świadczy, prawda..? Choć nic na to nie wskazywało, mając jakiekolwiek pojęcie o jego zachowaniach, da się spostrzec te drobne szczegóły.. Jednak czy on czegokolwiek się domyśli?

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Sro Gru 07, 2016 1:30 pm

Cas szybko pożałował, że Alexis go zobaczył - już w momencie, gdy ten do niego podszedł i odezwał się tym swoim chłodnym tonem, wręcz lodowatym. Zabolało go to, prosto w serce i przez moment nie był w stanie nic odpowiedzieć ani się nawet poruszyć, bo był w zbyt wielkim szoku. Jego dłonie, w których ściskał mocno kufelek, starając się go nie upuścić, zadrżały ponownie.
Otworzył usta, chcąc coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie. Opuścił tylko główkę, a jego jasne blond włoski opadły na czoło, przysłaniając oczy. Widać było po nim, że jest smutny i nie trzeba było być do tego ani specjalnie inteligentnym, ani spostrzegawczym. Udało mu się coś z siebie wydusić dopiero po kilku chwilach milczenia i otwierania i zamykania ust, jak rybka bez wody.
- Przyszedłem się napić piwa.
Miał ochotę na niego nakrzyczeć, wyrzucając mu przy tym, że jest nieodpowiedzialny, że zostawił go tak bez słowa, że uciekł, że nic nie powiedział, że przecież byli przyjaciółmi... Ale nie powiedział nic z tych rzeczy. Jego podbródek zadrżał, jakby Cas był bliski płaczu i pewnie faktycznie tak było - był jeszcze dzieciakiem i to bardzo wrażliwym. W końcu usiadł na krześle, przy stoliku, przy którym wcześniej siedział Blackwood.
- Co u Ciebie? - zapytał zamiast jakichkolwiek wyrzutów, nie patrząc na niego nawet, tylko w swój kufelek, oparty teraz o kolana.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Sro Gru 07, 2016 2:10 pm

Pomimo, że Alexis na niego nie patrzył, widział kątem oka, że go mocno zranił, a także wyłapał ten smutek, jawiący się na jego przystojnej buźce.. tak, nie trzeba być nawet aż nadto spostrzegawczym, by zauważyć takie rzeczy. Poza tym taka reakcja była tutaj jak najbardziej normalna.. ale czego on się spodziewał? Że będzie rzygał tęczą, jak go tylko zobaczy, zwłaszcza, że ten odnosił się do niego tak lodowato, do tego tak go potraktował i zostawił bez słowa? Właściwie to był przekonany, że Caspar wybuchnie i wytknie mu wszystko, będzie wściekły.. ale tak się nie stało, ku jego zaskoczeniu. Jednak zdawało się, że ani trochę go to nie ruszyło.. Taka cholerna z niego łajza, mająca serce niczym z kamienia.. i póki co raczej nic się pod tym względem nie zmieni. Westchnął cichutko pod nosem, wyciągając w tym samym czasie następnego papierosa z paczki. Odpalił go, bo odczuwał taką potrzebę, a tak się działo, gdy się czymś niesamowicie denerwował. Wówczas jarał jednego za drugim.. taki nerwowy odruch. - No tak, przecież to takie oczywiste.. - skomentował jego pierwsze słowa ciut sarkastycznie, co samoistnie wyszło mu z ust i pomimo, iż chciał się tutaj ugryźć w język, ostatecznie tego nie zrobił, a kolejne niezbyt przyjemne słowa przedarły się przez gardło Blackwooda. W sumie to od tamtego czasu sporo się zmieniło.. wtedy jak jeszcze gnił w psychiatryku, a Cas go odwiedzał, był odrobinę bardziej towarzyski, i można powiedzieć przejawiał więcej uczuciowości, czy jakkolwiek to nazwać. A teraz.. nie czuł praktycznie nic i to było widać na pierwszy rzut oka, a także łatwo szło wywnioskować ów fakt zarówno z wypowiedzi, jak i samego tonu głosu Alexisa. Ot, popadł bardziej w mrok i nie wiadomo, czy w ogóle jest jeszcze dla niego jakikolwiek ratunek..
Wzruszył nieznacznie ramionami, i kiedy Yaxley zajął miejsce przy stoliku, który niedawno był przez niego okupywany, dowlókł się z powrotem do niego i przysiadł na krześle obok. W końcu nie mógł zmarnować takiej ilości Ognistej, która tam na niego wciąż czekała! - U mnie? Sporo się działo, wiele zmieniło, nie da się ukryć.. Długo nie mogłem odnaleźć swojego miejsca na tym świecie.. ale chyba mi się to ostatecznie udało. - odparł niby to od niechcenia, lecz odrobinę mniej obojętnie, niż wcześniej. Chociaż tyle był mu winny, bo równie dobrze mógł mu po chamsku odpowiedzieć, że to nie jego sprawa, ale zachował resztki empatii, i się powstrzymał.
A ty co, już zaczynasz mięknąć? Nie waż się nawet.. - tę docinkę wręcz już zignorował, nie komentując jej w żaden sposób. Tak mocno skupił się na blondynie, że jego irytujący znajomy nie zdążył dokończyć tego, co chciał mu przekazać, gdyż Blackwoodowi udało się go uciszyć. Przynajmniej na razie. Przez dobrych kilka minut sam nie uraczył Caspara żadnym spojrzeniem, ale pokusa była silniejsza i w momencie, w którym przytknął sobie butelkę do ust, by upić z niej kilka łyków, mimowolnie na niego zerknął, tym razem przyglądając mu się znacznie szczegółowiej. I jak dla niego.. prawie w ogóle się nie zmienił. To ten sam, uroczy, przystojny chłopak, dokładnie taki, jakim go zapamiętał. Dlatego Alexis tym bardziej powinien trzymać się od niego z daleka, bo będzie go jedynie ranił.. taka cudowna istotka zasługuje na kogoś lepszego od niego, zdecydowanie.

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Sro Gru 07, 2016 4:35 pm

Caspar słucham swojego dawnego przyjaciela (teraz nie wiedział jak ma go nazywać), ale nie patrzył na niego, nadal bardzo zajęty wpatrywaniem się w swoje piwo. W końcu upił z kufla dwa niewielkie łyki, a potem oparł się łokciem o blat, wspierając podbródek na dłoni i wpatrzył się gdzieś przed siebie. Nie chciał chociażby kierować wzroku na Alexisa czy nawet w jego stronę - wolał uniknąć konfrontacji, której nie mógłby uniknąć, gdyby ich oczy się spotkały.
Milczał przez chwilę, zaciskając zęby, gdy usłyszał sarkazm w głosie starszego chłopaka. Nienawidził go w tej chwili tak bardzo, jak tylko się dało. Oczywiście, Alexis nigdy nie był zbyt milutkim, kochanym stworzonkiem... ale jednak jakby nie było rzadko traktował go w taki sposób. Może faktycznie nie miał ochoty się już z nim dłużej widywać? Tyle że... wydawało mu się wcześniej, że Blackwood go lubi. Najwyraźniej jednak tylko mu się wydawało. To smutne, ale nie mógł na to nic poradzić. Wychodziło więc na to, że gdy był potrzebny Blackwoodowi, to wszystko było dobrze, mógł się koło niego kręcić i odwiedzać go w wariatkowie... a potem, gdy już ten przestał go potrzebować, cóż... kazał Casowi spadać na drzewo.
- To super, że znalazłeś swoje miejsce. - zastukał palcami w blat stolika, wzdychając cicho. Szczerze mówiąc nie bardzo wiedział co ma powiedzieć Alexisowi. Znów się napił, wolną dłoń wsuwając do kieszeni bluzy i zaczął ją skubać od wewnątrz. - Jak Ci się udało uciec? - zapytał ciszej, po chwili milczenia.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Sro Gru 07, 2016 6:13 pm

Może to zabrzmi niezwykle dziwnie i nieszczerze.. ale prawda jest taka, że Alexis wciąż uważał go za swojego przyjaciela i miał dla niego w swoim póki co okutym lodem sercu specjalne miejsce. Jednak tylko on znał tę tajemnicę, nikt inny. Więc jeśli mu tego nie wyjawi, będzie właśnie się czuł tak, jakby go miał w głębokim poważaniu, a wcale tak nie jest.. ale weź i to teraz przyznaj, będąc takim obojętnym, i zimnym dupkiem! Jak wspomniane było wcześniej, chodzi o te cholerne uczucia, których Blackwood unika niczym ognia i tak bardzo się boi ich do siebie dopuścić.. i to stanowiło główny problem. Dlatego to wszystko jest niesamowicie skomplikowane. Stąd też zaczął mu się lepiej przyglądać, wprawdzie nie bezpośrednio i trudno byłoby się zorientować, że to robi, ale jednak tak w istocie było. Zdążył się zorientować też o tym, iż Caspar robił wszystko, ażeby tylko uniknąć z nim kontaktu wzrokowego. I owszem, on też nie chciał wcześniej do tego dopuścić, ale jakaś niewyjaśniona siła nadal go ku temu popychała, i automatycznie kierowała jego twarz na facjatę blondyna. Nie zdziwiłby się, gdyby chłopak nagle mu wykrzyczał, jak mocno go nienawidzi.. I nawet, jeśli na zewnątrz widniałaby jego standardowa maska wypranego z wszelkich emocji skurwiela, na pewno by go to dotknęło i poczułby po raz pierwszy w życiu to typowe ukłucie w sercu... To było jasne niczym słońce, że Cas odbierał to dokładnie tak, jakby Alexis nie chciał mieć z nim już nic więcej do czynienia.. każdy na jego miejscu by tak reagował, to jest pewne. Ale co z tego, że Blackwood wiedział, jak jest naprawdę.. nie zrobiłby w tym kierunku kompletnie niczego, mimo, iż odczuwałby wewnętrzną potrzebę naprawienia tego w jakiś sposób i chciałby udowodnić mu, że się myli, a jemu na nim w rzeczywistości zależy, ale nie umie mu tego okazać i boi się zakochać.. Ugh, czemu to wszystko musi być tak okropnie skomplikowane?
- A tobie jak się powodzi? - zainteresował się, wyduszając to z siebie w końcu, bo nie wytrzymał już tego napięcia i musiał zadać mu te pytanie, które tak silnie cisnęło mu się na usta. Wprawdzie nie było ono ani rozbudowane, ani nic.. ale zawsze coś, prawda? To również pokazywało, że Cas wcale nie jest mu tak obojętny, jak mu się wydaje.. no, ale to chyba niemożliwe, by to ogarnął, skoro nie było w tym na pierwszy rzut oka niczego znaczącego. Przy okazji nieco przystopował z piciem, gdyż z alkoholem nigdy nic nie wiadomo i na dokładkę rozplątałby mu się język, koniec końców powiedziałby o jedno słowo za dużo i dopiero by było.. a ludzie zwykle po wypiciu większej ilości procentów są przerażająco autentyczni. Tak mogłoby być i w jego przypadku, także wolał nie ryzykować.. zwłaszcza, że im bardziej się nawali, to już w ogóle staje się tak nieprzewidywalny, że sam czasem nie ma pojęcia, co dnia poprzedniego odwalił.. Okej, taki był jego dzisiejszy cel, ale wraz z pojawieniem się młodego Yaxley'a, nastąpiła lekka zmiana planów. Wolał nie kusić losu.
Po usłyszeniu kolejnych słów, zawiesił się na dobrych kilka minut, gapiąc pusto w jakiś bliżej nieokreślony punkt przed sobą.. i znowu był rozdarty, bo z reguły to zapewne wybrałby opcję, by nie wtykał nosa w nieswoje sprawy, ale.. nie chciał go bardziej ranić. A to już był spory postęp z jego strony! - Pytasz jak...? Cóż.. sam bym raczej tego nie dokonał.. ot, pomógł mi w tym mój brat i tylko dzięki niemu jestem wolny. - wyjaśnił pokrótce, zbytnio się nie rozgadując, ale też nie mówił tego na odwal się. Mógłby rozwinąć więcej szczegółów, ale to Alexis, a on nie słynął z bycia gadatliwym; zwykle to starał się skracać zdania w miarę możliwości, nigdy się przed nikim nie tłumaczyć, ani też bez sensu nie wtajemniczać w drobnostki. No, ale niech się cieszy, że chociaż tyle mu zdradził, bo zawsze mogło być gorzej! Jednak był świadom, że wystarczyło palnąć jeszcze jedną, przykrą rzecz, a wtem na pewno by go całkowicie skreślił.. a tego bądź co bądź nie chciał.

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Wto Gru 20, 2016 9:17 pm

Cas wzruszył ramionami, bo najpierw nie bardzo chciał odpowiadać na pytanie czarnowłosego, ale w końcu stwierdził, że przecież się przyjaźnili, a Cas nie był takim dupkiem, jak teraz w jego mniemaniu Alexis i nie zamierzał go ignorować - nawet jeśli przez lata to właśnie robił z nim Blackwood. Bo czym innym było to zniknięcie, jeśli nie ignorowaniem Caspara? Nie chciał się jednak nad tym rozwodzić, nawet w myślach. Jakby nie patrzeć - kiedyś byli przyjaciółmi, a Casparowi na nim bardzo zależało, nawet jeśli było to tylko jednostronne.
- Powodzi się, nie powodzi, nie wiem. Dostałem się do drużyny Quidditcha. Kiedyś może będę latał w narodowej reprezentacji. Fajnie by było. Ogólnie... jakoś leci.
Westchnął cicho i odwrócił na moment wzrok, najwidoczniej nadal nie bardzo chcąc patrzeć na Alexisa, ale słysząc odpowiedź na swoje poprzednie pytanie spojrzał na niego ponownie, lekko marszcząc nosek i wyglądając przez to sto razy bardziej słodko i dziecinnie niż zwykle.
- Chester, jak dobrze pamiętam? No... to dobrze, że jesteś wolny i że Ci pomógł. Cieszę się. - wysilił się na lekki uśmiech.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Pią Gru 23, 2016 12:30 am

To, że jakby Alexis się od Caspara odciął, tym samym go ignorując, wynikało tylko i wyłącznie z tych dziwnych uczuć, które za jego sprawą powstały, a że go przerażały i ich nie chciał do siebie dopuścić.. skończyło się to w wiadomy sposób. Może kiedyś będzie dane mu poznać prawdę i wówczas zrozumie, co w rzeczywistości kierowało Blackwoodem, że teraz blondynowi się wydaje, iż jest mu kompletnie obojętny i nic dla niego nie znaczy.. I nie jest to jednostronne, gdyż jak najbardziej mu na nim zależy, choć tego po nim zwyczajnie nie widać - przecież to w sobie usilnie tłumi, obierając na twarz codzienną maskę obojętności. Czyli normalka w jego przypadku.. Niemniej w głębi duszy ucieszył się z jego widoku, i że mają szansę odnowić znajomość.. byleby tego kompletnie nie spieprzył, jak to on potrafi. W pewnym momencie mimowolnie począł z powrotem upijać z butelki coraz więcej Ognistej, powoli tracąc w tym rachubę. Ot, przestał na to zwracać uwagę, i już miał gdzieś konsekwencje, jakie mogłoby to za sobą przynieść.. tylko jechał z tym koksem dalej. Pokusa była silniejsza, niż zdrowy rozsądek.. Zresztą.. raz się żyje, nie?
- To super.. Wiesz, jeśli się postarasz i uwierzysz, to ci się uda. Zresztą pamiętam, jak świetnie latałeś, więc masz na to spore szanse.. - oj, chyba powolutku ten alkohol zaczynał Alexisowi dawać w łepek, bo począł prawić mu dość miłe komplementy, do tego w niecodzienny dla siebie sposób. Czyli stopniowo dochodziło do tego, czego chciał uniknąć.. bywa. A takich rzeczy na trzeźwo raczej by nie przytoczył.. Aczkolwiek był tu oczywiście szczery i tak właśnie uważał! A procenty jakoś bardziej go popychały do tego, by skończył się powstrzymywać i wreszcie podzielił swymi prawdziwymi emocjami, o. Pewnie wyda się jego zachowanie niezwykle dziwne Cas’owi, zwłaszcza, że jak dotąd ciemnowłosy był wobec niego oziębły i oschły.. ale co tam.
Tym razem zawiesił na nim wzrok intensywniej, i gdy jego towarzysz odwrócił do niego z powrotem twarz, ich spojrzenia wreszcie spotkały się ze sobą. Faktycznie z taką miną prezentował się nadzwyczaj słodko i uroczo.. Nie spostrzegł się, a kąciki jego ust nagle wygięły się nieumyślnie w delikatnym uśmiechu. - Dobrze pamiętasz. Powiem ci, że gdyby nie on.. dalej pewnie bym tam gnił. Będę mu za to wdzięczny do końca życia.. W sumie.. tęsknię za nim, ale nie mam pojęcia, gdzie obecnie przebywa.. - tutaj cichutko westchnął pod nosem na samo wspomnienie o ukochanym bracie. Tak, definitywnie wzięło mu się na wylewność.. Przy okazji naszła go chęć na papierosa, więc po prostu wygrzebał paczkę z kieszeni, coby wziąć sobie z niej jednego papierosa, a następnie wyciągnął ją w kierunku Yaxley’a. - Masz ochotę ze mną zapalić..? - zagaił go zachęcająco, na podkreślenie swych słów potrząsając jeszcze fajkami, jednocześnie puszczając mu oczko.

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Pią Gru 23, 2016 9:17 pm

Caspar nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Czy Alexis właśnie powiedział mu, że sobie poradzi i że widział jak dobrze zawsze sobie radził z lataniem...? Nie docierało to do niego jeszcze. Niby dlaczego miałby powiedzieć mu coś podobnego, skoro chwilę wcześniej był dla niego opryskliwy, a jeszcze wcześniej - ignorował go, nie utrzymując z nim w ogóle kontaktu i nie dając nawet żadnego znaku życia. Chyba nic więc dziwnego, że chłopaczek był trochę zagubiony, prawda?
Wolałby chyba dzisiaj nie przychodzić do Kotła i nie przeżywać tego wszystkiego. Za dużo emocji i wrażeń, z którymi tak naprawdę nie wiedział co ma zrobić. Przeczuwał za to, że będzie miał dzisiaj ciężką, bezsenną noc.
Westchnął cicho, wychylił kilka potężnych łyków piwa ze swojego kufla i odstawił go z hukiem, wycierając usta wierzchem dłoni. Popatrzył w tym samym momencie na Alexisa, jakby nie do końca wiedział, czy chce go zabić, przytulić czy... jeszcze coś innego.
Wysłuchał też tego co Alexis mówił o swoim bracie, ale tego również nijak nie skomentował. Nie widział potrzeby by bez sensu go pocieszać. Znając Chestera (głównie z opowieści Alexisa, z kiedyś tam), to wędrował gdzieś po świecie, robiąc różne dziwne i niezbyt przyjemne dla innych rzeczy, pieprząc się w międzyczasie z kim popadnie.
Uniósł brwi, słysząc propozycję Blackwooda.
- Chcesz ze mną zapalić? Serio? - brwi unosiły się coraz wyżej i wyżej. - Jesteś aż tak pijany? - mimo wszystko uśmiechnął się mówiąc to i wyciągnął sobie jednego papierosa z paczki. Wsunął go do swoich ust, podpalił zapałkami czy tam zapalniczką, zależy co Alexis miał przy sobie i zaciągnął się dość mocno. Może i nie przepadał za papierosami... no ale cóż, czasem można zapalić. Zwłaszcza w towarzystwie kogoś, kogo nie widział od lat.
- A za mną? - zapytał nagle, wypuszczając dym ustami i nosem jednocześnie. - Za mną tęskniłeś?
Nieco dziwne to pytanie i chyba nie powinien pytać o takie rzeczy na pierwszym spotkaniu po iluś tam latach... ale trudno. Już za późno, spytał.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Pią Gru 23, 2016 11:06 pm

Owszem, to co Alexis mówił, było niezwykle szokujące.. ale był z nim szczery, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie okłamywał go, choć wyglądało na to, że robił to specjalnie dla jakichś konkretnych celów.. Ale to były prawdziwe słowa, które wywodziły się prosto z jego serca, choć na trzeźwo wciąż by to wszystko w sobie tłumił. Może nie jest to zbyt dobre, że po alkoholu jest taki wylewny, ale tak już po prostu z nim jest.. Poza tym wiadomo, ciężko uwierzyć komuś, kto jest zazwyczaj dupkiem i chamem na co dzień, a nagle po wypiciu procentów staje się taki miły.. Dlatego nic dziwnego, iż Cas był nieco zbity z tropu, każdy raczej by był w takim ustawieniu! I choć Blackwood toczył wciąż wewnętrzną walkę z samym sobą, te wszystkie tłumione emocje zwyczajnie z niego wypływały; nie był już ich w stanie powstrzymać i oto skutki. Lecz w takich chwilach nie kontrolował swych odruchów i potem często tego żałował.. Niemniej lubił sobie czasem porządniej wybić, więc cóż zrobić..
W takim stanie prędzej chciał.. go przytulić, ale do tego potrzeba mu troszkę więcej Ognistej, bo było na to jeszcze nieco za wcześnie. Zdziwił się tym jego milczeniem i sam był lekko teraz skołowany. Już miał pytać, czy zrobił coś nie tak, ale jednak odpuścił i wówczas wyskoczył z tym pytaniem o zajaranie z nim. I dobrze, że to zrobił, bo by tak zapadła taka niezręczna cisza na dużo dłużej, i co wtedy? - Pewnie. Czemu miałbym nie chcieć, bo nie rozumiem...? - uniósł pytająco brew ku górze, patrząc na niego uważnie. - Nie.. Owszem, trzeźwy też nie jestem, no ale raczej daleko mi do bycia pijanym.. - zauważył po krótkiej chwili zastanowienia, drapiąc się delikatnie po głowie. Choć miał już mocno na bani, wydawało mu się, że nie jest z nim aż tak źle, stąd taka odpowiedź. Wygrzebał jeszcze zapalniczkę ze swojego płaszcza i podpalił ulubionego fajka, natychmiast zaciągając się dymem, po czym podał ją Casparowi, gdy ten wziął sobie jednego papierosa z paczki. Wolał zdecydowanie takie przyrządy, gdyż zapałki były mniej wygodne i poręczne. Kiedy usłyszał kolejne słowa z ust chłopaka, przez chwilę go jakby coś zamroziło.. spojrzał na niego znacząco i ponownie cichutko sobie westchnął. - Będę z tobą szczery.. Tak, cholernie za tobą tęskniłem.. nie wyobrażasz sobie, jak bardzo.. - wypowiedział te słowa niemal szeptem, i w zasadzie niewiele brakowało do tego, by go przeprosił, że do tej pory nawet się do niego słowem nie odezwał. Aczkolwiek w ostatniej chwili ugryzł się w język, choć cisnęło się mu się to strasznie.. ale to byłoby dla niego już o wiele za dużo. I tak chlapnął sporo; pewnie kompletnie to chłopaka już w ogóle zdziwi. - I nie mogę ukryć, że.. podobasz mi się. Ale wątpię, bym na ciebie zasługiwał.. bo jestem skurwielem.. - dodał na koniec, trochę ciszej, niż wcześniej, co mogło być nawet swego rodzaju przeprosinami w ten jego pokręcony sposób. Teraz to już w ogóle go dopadło, ale on serio się tak czuł, tylko mrok zrobił swoje i tak go omotał, że trzyma się przekonania, że on przecież nie potrafi nikogo pokochać, ani nic.. pewnie gdyby się postarał, i dopuścił po ludzku do siebie uczucie, to by się mu udało, ale no tak, bo bycie lodowatym chamem jest o wiele łatwiejsze..
W tym samym momencie upił więcej łyków z butelki, jednocześnie biorąc parę mocniejszych buchów, co pewnie wynikało z nerwów. Cóż, ciekawe więc, jak blondyn zareaguje na te wszystkie rewelacje..

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Sob Gru 24, 2016 10:29 pm

Casparowi opadła szczęka, dosłownie. To był właśnie jeden z takich momentów, kiedy bardzo chciał coś powiedzieć, ale ni cholery nie wiedział co w ogóle mógłby w tej sytuacji. Patrzył więc na Alexisa i kombinował.
Prawda była taka, że on też za nim strasznie tęsknił, ale nie chciał mu tego mówić. Nie po tym wszystkim. W końcu Alexis mógł sobie z niego teraz żartować, prawda? Mógł go po prostu podpuszczać po alkoholu i chcieć sprawdzić, czy Cas da się wkręcić w jego jakże śmieszne żarty. Może i źle go oceniał... ale to było powszechnie wiadome, że chłopak był nie do zniesienia, prawda? Był cholernym dupkiem i jeszcze to, co zrobił Casowi - nie powiadomił go o ucieczce, ukrywał się przez ten czas, szlajał gdzieś i nie dawał mu znaku życia... to było największe chamstwo w oczach Casa: to, że nie dał w ogóle żadnego znaku, żeby Cassie nie musiał się martwić. Cholera jedna.
- Pieprzysz.
To był na razie jedyny komentarz, na jaki się zdobył, połączony dodatkowo z cichym prychnięciem. Po chwili uniósł brwi, słysząc, że mu się podoba i popukał się w czoło, co miało znaczyć tyle co "zamknij się, kretynie". Potem pokręcił głową i dopił piwo, podnosząc się zaraz ze swojego krzesełka. Stanął przy stoliku, niedaleko Alexisa i skrzyżował ramiona na piersi, wysuwając wojowniczo szczękę do przodu.
- Nie chcę tego słuchać, Alex. Dobrze wiedziałeś, że mi na tobie zależy. Dobrze wiedziałeś, że odwiedzam Cię w tym cholernym psychiatryku z jakiegoś powodu, ważniejszego niż to, że po prostu Cię lubię. Cholera, a jeśli nie wiedziałeś, to byłeś cholernie ślepy. Jesteś nadal, zresztą, jak tak na Ciebie patrzę. - z każdym słowem, im więcej mówił, tym bardziej jego głos drżał, aż w końcu Cassie był już bliski płaczu i miał mokre oczy. Wojowniczo patrzył na Alexisa. - Nie wiem, czy jesteś skurwielem, ale kretynem na pewno.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Sob Gru 24, 2016 11:05 pm

Raczej spodziewał się takiej reakcji, ale.. kto normalny by uwierzył jego słowom? Do tego po procentach...? Ano właśnie. Jednak co śmieszniejsze w jego przypadku były one jak najbardziej prawdziwe i tylko na trzeźwo zgrywał takiego dupka i nie chciał do siebie dopuszczać uczuć, a tak naprawdę.. no sam chciał kogoś pokochać ze wzajemnością, ale strach przed tym uczuciem robił swoje, plus jeszcze dodajmy do tego beznadziejne dzieciństwo, chorobę psychiczną.. co więc się dziwić, że Alexis to jedna wielka mieszanka, którą ciężko w istocie ogarnąć? Cały czas mierzył spojrzeniem Casa oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, lecz długo jej od niego nie otrzymał, co wprawiało go w znacznie większy stres i nerwowość. Z tego wszystkiego dowalił sobie Ognistej, i tym sposobem zostało w tej jego butelce może z.. jedna czwarta? Tak, coś w ten deseń. I może wyglądało to, jakby przemawiał przez niego ten alkohol, ale to właśnie ta chwila, kiedy nie wciskał mu żadnego kitu, i go kompletnie nie podpuszczał.. dlatego ciężej udowodnić, że to co mówił wcale nie jest ściemą. Najwyżej teraz jemu się po dupie dostanie.. definitywnie zasłużył.
- Nie Cas.. jestem z tobą absolutnie szczery. Ale okej, nie musisz mi wierzyć, zrozumiem... - spuścił głowę wypowiadając te słowa, czując, jak jednocześnie jego dłonie zaciskają się mocno w pięści. Ewidentnie to spieprzyłeś, więc czas najwyższy to jakoś naprawić panie chamie.. Przełknął głośniej ślinę z takim specyficznym cmoknięciem, dopalając fajka do końca i zgniatając go dość agresywnie w pobliskiej popielniczce. Kiedy chłopak nad nim stanął, odkręcił się bardziej w jego stronę, spojrzał na niego dyskretnie, jednak bez najmniejszego zdziwienia, i wysłuchał tego, co miał do powiedzenia. Nie zamierzał mu przerywać.. może to i lepiej, że się na nim wyżył? Przynajmniej odczuje chociaż jakąś ulgę.. - Cholera.. Wiem to, byłem tego świadomy.. bo sam poczułem do ciebie dokładnie to samo.. ja po prostu jestem zepsuty.. jestem idiotą, tak... - na moment się zaciął, gdyż to nie wszystko, co chciał mu przekazać, niemniej nie byłby w stanie zrobić tego na jednym tchu. Aż zęby zacisnął, czując jak sam zaraz eksploduje z nadmiaru emocji, ale wciąż nie potrafiło to jedno cholerne słowo przejść mu przez gardło, a powinno.. ale nawet w takim stanie nie potrafił po ludzku przeprosić. - Zrozum, że ja.. chroniłem cię przed samym sobą.. Sam widzisz, że jedyne co robię, to innych okropnie ranię.. a ty.. jesteś taki wrażliwy i delikatny.. tylko byś był przy mnie nieszczęśliwy.. - wyrzucił to z siebie wreszcie, nieco podnosząc głos, by ten mógł go usłyszeć, gdyż powoli czuł się odważniejszy i nie widział potrzeby w durnym szeptaniu. Widząc, że omal nie doprowadził przyjaciela do płaczu, w milczeniu podniósł się z krzesełka, po czym podszedł blisko Caspara i najzwyczajniej w świecie.. przygarnął go do siebie ramionami i z lekkim wahaniem się do niego przytulił, po czym mocniej przylgnął do niego ciałem, przytykając swoje czoło do jego czoła. Stopniowo robił coraz pewniejsze ruchy i tak go począł delikatnie gładzić długimi palcami po plecach. Drugą dłoń przeniósł na jego twarz, by otrzeć zaszklone oczy z łez, które chciały z nich wypłynąć. Aczkolwiek był gotowy na odrzucenie, czy tam odepchnięcie, bowiem taki odruch z jego strony nie byłby w takim ustawieniu niczym zaskakującym..

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Sob Gru 24, 2016 11:38 pm

Cas nie spodziewał się tego, że Alexis go przytuli. Raczej tego nie robił... No, może kiedyś, po przyjacielsku, czasami... Ale teraz tulił go jakoś inaczej. Yaxley czuł się ważny i taki... kochany? Nie znalazł odpowiedniego słowa, ale faktycznie: czuł się kochany. Czasem wyobrażał sobie, że ktoś go tak traktuje, przytula, głaszcze, kołysze, żeby się uspokoił, gdy był roztrzęsiony. A Alexis miał tu rację - chłopaczek był bardzo wrażliwy, łatwo było go zranić i chyba to faktycznie było jedną z jego dominujących cech. Nic więc dziwnego, że Alexis się o niego bał i nie chciał być blisko niego, żeby go nie zranić, skoro uważał siebie za dupka. Tu akurat mu teraz uwierzył - że to było dla jego dobra. Nie miał powodu nie wierzyć.
Popatrzył na niego niepewnie, zaskoczony, gdy Alexis ocierał mu łzy z oczu. To było takie... słodkie i kochane. Nie spodziewał się takiego zachowania, ale było to bardzo miłe i naprawdę nie miał nic przeciwko temu. Poza tym: był słodziakiem, lubił głaskanie i inne takie czułości, więc sprawiło mu frajdę, gdy Alexis go tak traktował. Tak uspokajająco i tak... dobrze, po prostu dobrze.
Uśmiechnął się ostrożnie, nadal nie do końca wiedząc co się dzieje i przechylił lekko głowę, przyglądając mu się z dołu. Alexis był strasznie wysoki, ale w sumie mu to nie przeszkadzało. To, że czuł się przy nim taki malutki, było na pewien sposób... hm. Nie wiem, jakie było, ale mu się podobało. Czuł się przy nim taką kruszynką, ale to wcale nie było złe, wręcz przeciwnie. A że jeszcze dodatkowo czuł się ważny i kochany przez to co powiedział Alexis i przez to, że go przytulił - to wszystko potęgowało i było mu teraz tak dobrze...
Uśmiechnął się więc po chwili szerzej i przytulił się do niego mocniej, zaciskając palce na jego koszulce. Zawahał się chwilę, po czym schował twarz w jego szyi i wymamrotał cicho, ale tak, żeby Alex go usłyszał. Stał tuż przy nim, tuląc małego, więc to raczej nie będzie problem.
- Teraz nie wiem, czy bardziej chcę Cię pocałować, czy udusić. - zachichotał cicho na koniec.
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Alexis Blackwood on Nie Gru 25, 2016 12:06 am

Ano w tym momencie go tulił w ten inny sposób, chcąc pokazać, że faktycznie mu na nim zależy i na jego dobru, a to wszystko było spowodowane tym, by nie musiał przez niego cierpieć.. niemniej nie wytrzymał i po prostu musiał coś zrobić. W tym geście można było również wyłapać swego rodzaju przeprosiny, bo może na głos tego słowa nie powie, ale same czyny i to, co wcześniej powiedział, jedynie to podkreśliły.. Nieistotne, że zapadła między nimi taka niezręczna cisza przez dłuższy czas.. w sumie czasem tak lepiej, bowiem czyny potrafią wyrazić więcej, niż milion słów! Lecz jak tak wstał z tego krzesła, poczuł się z deczka kołowaty, i mu już procenty szumiały w głowie, lecz starał się w miarę zachować równowagę i jako taką trzeźwość umysłu, bo nie chciał wyjść ani na słabeusza, ani na takiego, co alkohol działa dużo silniej niż na innych. Niby był przyzwyczajony do picia różnych trunków, ale jak przychodziło co do czego, to wychodziło na to, że ma trochę za słabą głowę na takie szaleństwa, i potem są tego skutki.. Niemniej starał się o tym nie myśleć i skupiać na blondynie. Było mu tak cholernie dobrze w jego objęciach; nie zamierzał go puszczać.. to było naprawdę miłe uczucie i chwilowo pragnął, aby trwało tak w nieskończoność.
Poza tym chciał mu wyjaśnić, czemu do tej pory się tak zachowywał i jakoś mu się to udało, choć znając jego, następnego dnia temu zaprzeczy.. ale to w tej chwili nie było istotne, gdyż uczucie do blondyna na tę jedną noc zwyciężyło, ogarniając go całkowicie, a on wyjątkowo nie chciał się go pozbywać. Nie tu i nie teraz. Cóż, był w zasadzie oswojony z faktem, iż większość ludzi napotkanych po drodze i ogółem była zwykle od niego niższa, a on sam patrzył na nich z góry. W sumie nie spotkał nikogo jak dotąd wyższego od siebie. Gdyby tak się stało, sam by się zdziwił i czuł co najmniej dziwnie, ale tylko dlatego, że to byłoby coś niecodziennego, o!
Właściwie to obecnie on się nieźle zaskoczył, ponieważ był nastawiony na odepchnięcie, a Cas jedynie mocniej do niego przylgnął.. na jego usta wpełzł taki szczery, piękny uśmiech, i jeśli chłopak go wypatrzy, to będzie dla niego pierwszy taki widok, gdyż Alexis od cholernie dawnego czasu się nijak nie uśmiechał.. no, chyba, że cynicznie, jednocześnie ironicznie, a tutaj.. było inaczej, tak z uczuciem, co zapewne musiało dodawać mu większego uroku osobistego. Nie poprzestał więc gładzenia go po plecach, wręcz przeciwnie, jego ruchy stawały się coraz intensywniejsze, nawet począł go delikatnie drapać paznokciami, póki co poprzez materiał ubrań. Czując na swojej szyi jego ciepły oddech i te słowa, po jego ciele przeszło mnóstwo przyjemnych dreszczy. Rozbawiła go trochę jego wypowiedź, dlatego parsknął śmiechem, oczywiście tym takim pozytywnym! - Zrób to, co uważasz za słuszne.. - nachylił się nieznacznie nad jego uchem i właśnie mu te słowa wymruczał, niby to przypadkiem zahaczając ząbkami o jego płatek.

_________________
Alexis Blackwood
OH! I'VE LOST MY FUCKING MIND! IT HAPPENS ALL THE TIME! I'M AN ASSHOLE BABY!
avatar
Alexis Blackwood

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : I don't wanna fall in love..
Zawód : Oddany sługus Lorda Voldemorta
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 89

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t203-alexis-blackwood#262 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t209-alexis-blackwood#280 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t204-wredota-alexisa#273 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t205-i-m-your-nightmare-beware#276
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Caspar Yaxley on Wto Gru 27, 2016 9:06 pm

Cas zawstydził się, gdy poczuł, jak zęby Alexisa zahaczają o płatek jego ucha. Zrobił się czerwony na twarzy i skulił się bardziej, więc był teraz przy nim jeszcze niższy, niż normalnie - a już poza tym była między nimi spora różnica wzrostu. Zacisnął palce na jego koszulce, chichocząc cicho.
- Cokolwiek miałbym nie zrobić... czy miałby to być pocałunek, czy zabicie Ciebie... to tak czy siak nie wypada tego robić na środku Dziurawego Kotła, wiesz o tym? - podniósł wzrok i popatrzył na twarz Alexisa z uśmiechem. - Jeśli chcesz... to możemy gdzieś pójść. Nie wiem, gdzie mieszkasz... ale jeśli mnie zaprosisz, to możemy chociażby tam. Jeśli nie, to pójdźmy do mnie. Decyduj. Tylko... pójdźmy gdzieś, bo zaraz ktoś nas zlinczuje, jeśli zauważy, co robimy.
Uśmiechnął się niepewnie i - po tym jak Alexis zdecydował gdzie się udają - zniknęli.

/ zt x 2 - przenosimy ;3
avatar
Caspar Yaxley

Status Krwi : szlachetna
Wiek : 23 lata
Stan cywilny : kawaler
Zawód : ścigający w Osach z Wimbourne
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 109

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t177-caspar-yaxley#218 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t196-caspar-yaxley#251 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t198-sowka-casa#253 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t194-cas#248
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stoliczek w kącie

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach