przybornik
Przejście na ulicę Pokątną

Przejście na ulicę Pokątną

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Deathly Hallows on Nie Gru 11, 2016 12:45 am

Przejście


- Ile razy trzeba było zastukać? -uniósł brew mężczyzna wskazując palcem ścianę. - Myślisz, że ja pamiętam? Czy wyglądam na mężczyznę, który stuka cokolwiek? -odparł zirytowany przyjaciel. Ową sprzeczkę usłyszała przechodząca obok staruszka. Zawsze to samo - pomyślała i podeszła do mężczyzn. - Panowie -mruknęła. - To naprawdę nie jest skomplikowane. Trzy razy w prawo, trzy raz w lewo i już. -odparła i walnęła w owe miejsca laską. Nagle cegły w ścianie poruszyły się i zaczęły odsłaniać przejście na ulicę Pokątną. Jeden z mężczyzn uśmiechnął się szeroko i ściągnął kapelusz z głowy. - Dziękujemy, Pani zawsze nas ratuje. -powiedział na co kobieta się uśmiechnęła i mruknęła. - Wystarczy mniej pić Panowie, mniej pić!
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Evan Reid on Pon Sty 02, 2017 7:13 pm

//jakieś dwa dni po ataku w mietrze//

Po ostatnich wydarzeniach w które Evan został mimowolnie wciągnięty, starał się wrócić do normalnego życia. Przecież zawsze powtarzał, że ta cała wojna go nie dotyczy. On nie miał zamiaru walczyć o nic. Mimo wszystko, wtedy kiedy zaklęcia zaczęły śmigać w różne strony. Kiedy niewinni mugole padali jak muchy, chłopak zaczął zastanawiać się nad tym, dlaczego tak się stało. Czym sobie zawinili, tylko tym, że mieli mniej szczęścia i urodzili się w bardziej nudnym świecie. Może i nie władali potężną magią, może i nie mieli różdżek, ale tworzyli inną magię, taką która dla tych wszystkich czystokrwistych czarodziei bardzo często będzie niedostępna. To był też absurd... chcieli zniszczyć świat którego nawet tak naprawdę nie znali.
Nie wiedzieć dlaczego chłopak postanowił stawić się przed wejściem na ulicę pokątną. Przecież rzadko bywał w świecie magii... Ach tak, chciał tak naprawdę spotkać brata. Doskonale wie, że o tej godzinie zawsze wybiera się do lodziarni. Czasami sam czasami ze znajomymi. Czemu chciał z nim rozmawiać. Miał ochotę po prostu opieprzyć go z góry na dół. Przecież pracuje w ministerstwie. Nie mógł czegoś zrobić, zareagować jakoś wcześniej. Na pewno informacja o ataku doszła do ministerstwa bardzo szybko. A za nim ktoś się pojawił minęło tyle czasu. Niebieskooki już wyciągał różdżkę w kierunku cegiełek aby zastukać w odpowiednie miejsca, ale w połowie drogi zatrzymał się. No tak... pójdzie tam, wytarga za jego szmaty i co to da. Stwierdzi, że nie miał na to wpływu, po za tym był za bardzo zajęty swoimi sprawami. Z resztą przecież Evan sobie obiecywał, że nie będzie się pakować w żadne bagno... ale po tym co widział, ciężko było zachować naturalność.
-Kurwa...- Zaklął i schował różdżkę do kieszeni. Miał już odchodzić, kiedy jakaś nagle niewiadomego pochodzenia fala gniewu targnęła jego ciałem. Znalazła sobie ujście w koszu na śmieci który pod wpływem silnego kopnięcia poleciał na ścianę. Niestety nic to nie pomogło. Jedyne co to chłopak poczuł jak noga zaczęła pulsować mu bólem. Oparł się plecami o jedną ze ścianek i zjechał po niej na ziemię. Wpatrywał się przez pewien czas w jedno miejsce, po czym podparł rękę głowę, ale zapomniał o tym, że zdrapanie na policzku jeszcze się nie wygoiło, na skutek czego poczuł dość nieprzyjemne pieczenie kiedy dłonią naciągnął skórę wokół zranienia. Siedział tak, nawet nie wiedział ile czasu... i po prostu zastanawiał się... szukał w głowie jakiegoś leku które mogłoby zaprzestać tej rzezi która miała miejsce na świecie, ale nic mu do głowy nie przychodziło... chyba po raz pierwszy nie wiedział co robić.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Vesna Bagnold on Pon Sty 02, 2017 8:03 pm


    /pierwsze


Dzień był przyjemnie rześki. Już nie pamiętała od jak dawna zaczynała go w inny sposób niż dyżurem w Mungu; a ponieważ w związku z tym faktem zyskała sporo wolnego czasu, postanowiła wypełznąć z mieszkania na świeże powietrze z twardym postanowieniem odwiedzenia starych, znajomych zakątków na Pokątnej. Powinna przy okazji, póki jeszcze nie było za późno, rozejrzeć się za kociołkami i jakimiś smakołykami dla Cytry. Za tymi drugimi z priorytetem, ponieważ ostatnia poczta, którą ją dostarczono, była prawie że w strzępkach.
Obwiązała się szczelnie chustą, zapinając ostatni guzik płaszcza pod samą szyję. Lubiła ciepło, z ostrym wiatrem, który zawsze porywał do tańca jej włosy, co najwyżej się tolerowała. Zgrabnie omijała kolejnych, niczego nie świadomych mugoli, którzy spieszyli się do pracy lub podążali za swoimi sprawami, nieświadomi tego, że tuż za grubym murem, na sąsiedniej ulicy, toczy się zupełnie inne życie.
Przeprosiła uprzejmie starsze małżeństwo i już miała zbiegać lekko po schodach, sięgając po różdżkę ukrytą bezpiecznie w kieszeni skoro już znalazła się poza zasięgiem nieproszonych par oczu, kiedy jej spojrzenie zatrzymało się na zdecydowanie wyglądającymi niewyraźnie mężczyźnie. Vesna zatrzymała się w połowie kroku. Nie była z tych, którzy ochoczo wściubiając nos w nie swoje sprawy, jednakże nie mogła przejść obojętnie obok kogoś, kto wyraźnie potrzebował pomocy. Nie tak ją wychowano oraz nie takie wartości odzwierciedlała jej praca.
- Przepraszam? Wszystko w porządku?
Zagadała miękko, bez większego zawahania skracając dystans, który dzielił ją od... mężczyzny? Chłopaka? Sprawiał wrażenie młodego, mimo iż grymas bólu wykrzywiał jego twarz. Nie wiedziała kim jest i co się stało, jednakże nawet jeśli miała do czynienia z kimś szemranym - Ves nie ulegała pierwszemu wrażeniu, stąd nie wyciągała żadnych, pochopnych wniosków, świadoma możliwości nieprzyjemnego rozczarowania - to przynajmniej z czystym sumieniem odwróci się napięcie oraz odejście w swoją stronę.
avatar
Vesna Bagnold

Status Krwi : czysta
Wiek : 29
Stan cywilny : panna
Zawód : uzdrowiciel
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 108

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t588-vesna-bagnold http://deathly-hallows.forumpolish.com/t593-vesna-bagnold#2768 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t592-cytra#2767 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t591-trust-me-i-m-a-doctor#2764
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Evan Reid on Pon Sty 02, 2017 8:15 pm

No tak... chłopak najpierw mógł się upewnić, że nikt nie nadchodzi. I na chwilkę spróbować powstrzymać gwałtowny napad gniewu, ale są takie chwile w życiu kiedy człowiek po prostu nie panuje nad wybuchem emocji. A Evan jak by na to nie patrzeć bardzo często stara się trzymać je na wodzy. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby za każdym razem miał się denerwować na otaczający go świat, to już dawno najpewniej trafiłby do munga, bez piątej klepki.
Dopiero po chwilce doszło do niego, że dołączyła do niego pewna dziewczyna. Błękitne oczy od razu powędrowały w jej kierunku, a on sam zerwał się z miejsca, otrzepując tył spodni z pyłu, który pewnie do nich się przyczepił. Uśmiechnął się tylko lekko, udając, że nic przed chwilą się nie wydarzyło. Nic dziwnego. Chłopak też nie przywykł do mówienia o tym co go boli. Na ulicy nikogo tak naprawdę to nie obchodziło. Każdy był skazany sam na siebie, i albo jakoś dasz sobie radę, albo po prostu zginiesz z mrozu, albo głodu.
-Tak... jest dobrze... chwila słabości- Mruknął spokojnie wsadzając ręce do kieszeni. Nie... tak naprawdę nie było dobrze. Teraz po raz pierwszy on sam ze sobą nie czuł się dobrze. Doskonale wiedział, że nie mógł zapobiec tej tragedii która miała miejsce, ale równie dobrze mógł postarać się bardziej, a może sytuacja wyglądałaby z lekka inaczej.
-Nie chciałem cię wystraszyć- Dodał po chwilce milczenia, kierując wzrok gdzieś w bok.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Vesna Bagnold on Wto Sty 03, 2017 9:09 pm

W momencie, w którym mężczyzna dźwignął się z ziemi, Ves odruchowo cofnęła się o krok lub dwa; nie znała go, nie wiedziała jakie ma zamiary, czy w amoku bólu bądź emocji nie rzuci się na nią lub na inną, postronną personę. Mogła mieć dobre serduszko, cechować się empatią, aczkolwiek wciąż, podświadomie, z tyłu głowy tkwiło przekonanie, że nie powinna własnego bezpieczeństwa przekładać nad odruchy dzielnej samarytanki. Nie zawsze udawało się jej być taką konsekwencją i asertywną, ale to już osobna kwestia. Nadal śledziła nieznajomego spojrzeniem, doszukując się najmniejszych podpowiedzi w postaci charakterystycznych ruchów mięśni mimicznych. Te w końcu przyszły, choć nie do końca w takiej formie, w jakiej by sobie życzyła.
- Chwila słabości?
Powtórzyła za nim, nie do końca wierząc w szczerość. Wielu kłamało jej w żywe oczy, zasłaniając się, że przecież już nie boli. Że wcale świat im nie wiruje w oczach, nogi nie stają się nagle ciężkie, a ziemia taka magnetyczna. Nie miała prawa zarzucać mężczyźnie kłamstwo, być może dostrzegł to, że jest nie do końca przekonana, być może w ogóle nie obchodziło go to, co sobie o nim oraz o tej całej sytuacji myślała.
- Na pewno?
Musiała spytać, nie chcąc później pluć sobie w brodę, iż mogła zapobiec. Obiecała sobie jednakże, że na tym koniec. Nie będzie go więcej ciągnąć za język oraz jakby na to nie patrzeć się narzucać. Mimo wszystko, Ves uśmiechnęła się ciepło. Bez wymuszenia.
- Nie wystraszyłeś. Po prostu nie umiem przejść obojętnie obok kogoś, kto sprawia wrażenie ledwo trzymającego się na nogach człeka.
Wyjaśniła, zgarniając jednocześnie sprzed twarzy zabłąkany kosmyk.
avatar
Vesna Bagnold

Status Krwi : czysta
Wiek : 29
Stan cywilny : panna
Zawód : uzdrowiciel
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 108

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t588-vesna-bagnold http://deathly-hallows.forumpolish.com/t593-vesna-bagnold#2768 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t592-cytra#2767 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t591-trust-me-i-m-a-doctor#2764
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Evan Reid on Sro Sty 04, 2017 9:33 pm

Chłopak miał swoją dumę. Nie ma co się dziwić. W końcu spędził tyle czasu na ulicy, nigdy przed nikim się nie kajał, i nie prosił o pomoc. Jeżeli coś zarobił to dzięki temu, że miał jakiś tam talent i umiał go jakoś wykorzystać. Pewne było jedno, on nie mógł powiedzieć, że co kolwiek przyszło mu łatwo. Dlatego też nic dziwnego, że dziewczynie nie zdradzi tego co go w tej chwili najbardziej bolało. Z resztą... nikt chyba nie ma w zwyczaju zdradzać swoich uczuć obcym ludziom.
Niebieskooki zlustrował swoją obecną rozmówczynię wzrokiem. W sumie ciężko było mu oszacować jej wiek, dlatego też przestał się nad tym zastanawiać. Jego uwagę przykuły długie włosy, które były kasztanowe? tak ten kolor się nazywał. Cóż był facetem, na skutek czego rozróżniał tylko trzy podstawowe kolory. Biały, czarny, i kolorowy.
-Ledwo na nogach?- Mruknął cicho i popatrzył w dół, i dopiero teraz zobaczył, że jego spodnie mogły bez przeszkód świadczyć za tym, że właśnie stoczył jakąś walkę, albo wyrwał się z jakiegoś innego więzienia, gdzie mógł być zakładnikiem.
-Aaaaa... no tak...- Powiedział lekko zakłopotany, ale mimo to uśmiechnął się delikatnie, starając się wyrzucić z głowy myśl o tym co chciał przed chwilą jeszcze zrobić.
-Nie przejmuj się, ja codziennie tak wyglądam- Zażartował sobie lekko, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że może to być jednocześnie gwóźdź do jego trumny. Zapanowała na chwilkę niezręczna cisza, którą to postanowił przerwać.
-Evan- Przedstawił się krótko bez zbędnych uprzejmości, czy niskich skłonów przed płcią piękną.
-Empatia w dzisiejszych czasach jest na wagę złota... mimo wszystko uważaj, komu to złoto chcesz oddać- Różnych ludzi spotykał i w różnych sytuacjach się znajdował. Oczywiście nie był w żaden tego typu sceny zamieszany, ale często uczestniczył w nich jako bierny widz. Po prostu siadał gdzieś z boku, i często obserwował rodzinne kłótnie, zdarzało się, że podsłuchiwał jak jakieś mugolki planowały wybitnie paskudną zemstę na jakiejś... jak to one określiły "szmacie z pracy". Czasy zdecydowanie nie sprzyjały empatii.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przejście na ulicę Pokątną

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach