przybornik
Stolik II

Stolik II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Stolik II

Pisanie by Deathly Hallows on Nie Gru 11, 2016 12:53 am

Stolik II



avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Sro Gru 14, 2016 10:51 pm

/ z boiska

- Zamieniłam na różki, bardziej mi pasowały wiesz, do tego ciemnego stroju. Aureolkę zakładam, gdy ubieram się w białe rzeczy. - Uśmiechnęła się szerzej do niego, bo doskonale wiedziała o co mu chodzi. Tylko się droczyła. Biorąc jeszcze pod uwagę, że Yaxley ubierała się częściej w ciemne kolory, czasem na biało. Czarny doskonale pasował do jej karnacji, osobowości i wyszczuplał, a nie ważne jaki rok, każda kobieta chciała wyglądać dobrze i szczupło, o. Niestety, daleko jej było do tego aniołka, ale poudawać zawsze można, prawda? Czekała na niego, aż zbierze się, wysłucha jeszcze rad trenera dotyczących ich treningu (pewnie mu się też trochę dostało ), ale gdy wrócił uśmiechnęła się tak po swojemu. Tak, kochamy go takiego. Nie mogła więc być obojętna na jego aparycję. Zmienił się. - Ognista i kolacja. - Kiwnęła głową, kierując się do wyjścia ze stadionu.
Zdecydowanie mają słabe te zdjęcia, nie wiem kto to je wkleja, ale masakra, załóżmy jednak, że coś widać i nie jest tak źle i obskurnie. Obie wiemy jak Dziurawy wyglądał, więc tyle dobrze i najważniejsze, że Anabelle i Jonathan byli sami przy stoliku. Był wieczór, teleportowali się bez większych problemów niedaleko pubu i po chwili wchodzili do widocznego tylko dla czarodziejów miejsca. Rozejrzała się po pomieszczeniu, zdjęła płaszcz, gdyż było cieplej niż na zewnątrz. Z pewnością w kominku buchał ogień, by umilić gościom wieczór. Zagryzła delikatnie wargę siadając na jednym z krzeseł i odchyliła się lekko do tyłu. - Patrzysz na mnie jak tego dnia.. gdy no wiesz.. - Wywróciła oczami. - Czyżby nic się nie zmieniło, Jonathanie? - Uwielbiała go nazywać pełnym imieniem. On pewnie był do tego przyzwyczajony, bo tylko ona tak robiła poza rodzicami i obcymi, wszyscy inni zwracali się do niego skróconą wersją, bądź nazwiskiem. Anabelle jednak lubiła czasem oglądać jego ściśniętą szczękę, hehe.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Czw Gru 15, 2016 7:05 pm

No dostało mu się, a przynajmniej dostał pouczenie, żeby następnym razem uważał na treningu. Na meczy przecież mu tego nie zabroni, a jak wyeliminuje przeciwnika to tylko na ich korzyść. No ale to nic, był nowy, musiał się wielu rzeczy na uczyć. Także przyjął rady od swojego trenera i poszedł się przebrać. Cały czas się zastanawiając czy aby robi dobrze. Przez tyle lat byli największymi wrogami, uprzykrzali sobie życie i w dużej mierze, przez nią właśnie miał większość złych wspomnieć. Te najbardziej pamiętał, jak przez Anabelle się ośmieszał. Jak niby udało mu się o tym zapomnieć, to po lekcjach Oklumencji to wszystko znowu zostało wyciągnięte w jego głowy. No ale jednak przy niej zawsze czuł się inaczej, szczególnie, gdy zostawali sami. Nie było dużo takich chwil pewnie, ale kilkakrotnie się coś takiego zdarzyło. Czasami wystarczył jeden pocałunek, który zapominał i wybaczał wszystko. Chyba tylko dlatego chciał iść. Ze względu na te miłe chwile, których doświadczył przy Yaxley.
Zdjęcia przecież mało ważne, wszyscy wiedzą jak wygląda dziurawy. Rozejrzał się, gdy zjawili się na miejscu i od razu podszedł za brunetką do wolnego stolika zajmując miejsce naprzeciwko niej przy stole. Tak było mu wygodniej nie, przynajmniej miał okazję się jej dokładniej przyjrzeć. Jeszcze dokładniej, bo już to zrobił na stadionie. Chociaż tam nieco jej dekolt bardziej rzucał się w oczy. -Sam nie wiem… Ale chyba nie narzekałabyś, gdyby się nic jednak nie zmieniło. O ile dobrze pamiętam bardzo Ci się wtedy podobało.- Uniósł kącik ust do góry przypominając sobie jej rumieńce na policzkach i fakt, że odwzajemniła tamtejszy ich pierwszy pocałunek. No a niestety on nigdy nie był pewny swoich uczuć, nigdy nie wiedział co do niej czuje i pewnie nigdy się do tego nie przyzna. To nie w jego stylu, zawsze był w stosunku do innych zimny, nie chciał się przed nikim otwierać. Przecież nikt nie mógł jego prawdziwej natury poznać. Dzięki też tym wspomnieniom nie reagował na swoje pełne imię. Nienawidził go, a Ana bardzo dobrze o tym wiedziała.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Czw Gru 15, 2016 7:33 pm

Czasem lubiła te ich chwile sam na sam. Bez gapiów, gdy oboje mogli na chwilę zrzucić maskę obojętności i poczuć coś więcej niż samą odrazę i nienawiść, wszczepioną pierwszego dnia. Z roku na rok Rosier stawał się mniej okropny i obrzydliwy, mniej.. no wiesz, ciotowaty, lamowaty i tak dalej - mniej fuj dla Anabelle. Nie chciała się do tego przyznać, ale była młodą, adorowaną dziewczyną, która chciała też zaznać trochę motyli w brzuchu, a jedynym facetem, który nie zwracał na nią w ten sposób uwagi (specjalnie, cham!) był Jonathan. To ją denerwowało, intrygowało, a jednocześnie przez chęć utarcia mu nosa wpadała. Po ich pierwszym pocałunku zorientowała się, że poczuła coś, czego przy żadnym nie czuła. Nic dziwnego, że powtórzyło się to kilka razy, no i nie tylko to.. hehe. Zapewne próbowali sam na sam trzymać się za ręce, czy ponosiło ich czasem podczas pocałunków do więcej niż dotykania swoich rąk, ale poza tym.. nie wiedziała jaki był w łóżku. Teraz mogłaby to sprawdzić.. bo tak. Bo miała zachciankę, bo był szukającym, będzie sławny, a za jakiś czas stanie się jeszcze bardziej pożądanym obiektem. A ona lubiła być pierwsza. Taka zachcianka, ups.
Zaraz mu się wszystko rzuci bardziej, bo postanowiła zsunąć płaszcz i usiąść wygodniej. - Nie wiem. Może nie, może mi się podobało.. to już sobie dopowiedz sam. - Zaśmiała się cicho, wywracając oczami. - Coś mi jednak mówi, że byłbyś teraz o wiele lepszy w te klocki, niż wtedy... ale obejdę się smakiem, bo udajesz niedostępnego. - Westchnęła ciężko, teatralnie, bo tak naprawdę byli dorośli. Nie musieli prowadzić tych gierek, by po prostu się ze sobą przespać. Jednak ta dwójka chyba traktowała to jak grę wstępną - dość długą na dodatek. Skierowała wzrok na jednego z "kelnerów", by podszedł do nich, a gdy złożyli zamówienie uśmiechnęła się do Rosiera po swojemu. Zagryzła lekko wargę i milczała, póki na ich stole nie pojawiła się butelka ognistej. Zabawę czas zacząć. - To.. jest jakaś pani Rosier? - Zapytała dla pewności, czy przypadkiem go jakiejś nie odbije. Ups?
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Czw Gru 15, 2016 10:10 pm

Ich relacja była bardzo skomplikowana, jednak im zbytnio to nie przeszkadzało. Od nienawiści, do miłości. Chociaż jeszcze wtedy nie wiedzieli czy to akurat te uczucie. To im się podobało, takie potajemne spotkania raz na jakiś czas, by nikt o nich nawet nie wiedział. W sumie jakby ktoś ich zobaczył, to by i tak nie uwierzył, bo i tak cały czas się wyzywali w najlepsze. Nawet na odchodne potrafili sobie powiedzieć coś przykrego, jednak właśnie tacy byli. Takich siebie lubili i to ich kręciło. To aż było godne podziwu, że do ostatniego dnia w Hogwarcie byli wrogami, nienawidzili się i jednocześnie łączyło ich coś więcej. Byli młodzi, niedoświadczeni i nic z tym nie robili, bo nie wiedzieli co zrobić.
- No raczej. Nikt mi przez tyle lat randek nie przerywał… Gdy coś jest niedostępne jeszcze bardziej się tego pragnie.- Wyszeptał nachylając się nieco nad stolikiem kładąc łokcie o blat. Nawet nie spuszczał z niej wzroku, po prostu nie mógł. Nikt pewnie się nawet nie dziwił, bo Ana była przepiękna. Od zawsze była ładna i mu się podobała, jednak teraz się zmieniła, tylko na lepsze oczywiście. Dla nich może to już było przyzwyczajenie. Tyle lat wodzili się, dokuczali, wkurzali aż tak, by w końcu znaleźć się gdzieś bez publiczności i zająć swoje usta czymś innym niż krzykami. Przyzwyczajenie jeszcze może im mówi by dalej tak robić. W sumie czemu nie, jednak właśnie Jace został wyuczony, by jednak swoich emocji nie pokazywać. Musiał to robić, by być bezpiecznym. - Nie stanąłem jeszcze przed ołtarzem.- Uniósł nawet rączkę by pokazać, że nic na palcu nie nosi. On się łatwo nie dał. W tamtych czasach, to pewnie już powinni dawno być w związku małżeńskim i już na nich to dziwne, że nie mieli partnerów życiowych. Jednak po co, wojna była i zbyt łatwo można było zginąć samemu lub stracić kogoś bliskiego. Przesiadł się na krzesełko obok, aby siedzieć tuż obok niej, nie było sensu trzymać dystansu. Wlał im do szklanek trochę alkoholu i jedną z nich przysunął bliżej swojej towarzyszki. - Bym nie musiał już taranować kolegów z drużyny.- Wziął swoją szklankę do ręki i upił łyka.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Czw Gru 15, 2016 10:30 pm

Mogłaby nawet przyznać, że dzięki niemu się nie nudziła. Bo co oni w tych czasach mogli robić w Hogwarcie. Pozostawała im nauka, Quidditch, wymykanie się po nocach do kuchni, tylko by nie dać się złapać i schadzki, gdy było się starszym. Dzięki Jonathanowi miała dodatkowe zajęcie. Lubiła uprzykrzać mu dzień, by na drugi dotknąć jego warg, by poczuć jego dłonie na swoim ciele i wyjść, rzucając kilka uwag na temat tego jaki jest okropny. Z wzajemnością. I godne podziwu było to, że właśnie do końca udawali, że nikt się nie zorientował, chociaż nie jedną plotkę puścili jego i jej znajomi. Spekulowali, że ta dwójka ma się ku sobie, ale przecież jak mieli być parą, skoro rzucali w siebie zaklęciami? Idealna przykrywka.. o ile doszłoby do czegoś takiego. Ale nie doszło. Teraz mogą to wszystko nadrobić, prawda? A przy okazji dojrzalej do tego podejść.
- Nie do końca mi o to chodziło Rosier.. i tak, mogłabym Ci jeszcze je popsuć. Ale jesteśmy dorośli. - Zaśmiała się cicho i pokręciła głową. - Mówisz.. więc bywasz niedostępny dlatego, że chcesz, bym Cię chciała? - Uniosła lekko brew do góry i uśmiechnęła się zadziornie. Spoglądała na niego tak często, jak on patrzył na nią. Oboje nie odrywali od siebie wzroku, więc po prostu to wykorzystywała. Zagryzała wargę, co jakiś czas przesuwając po niej językiem, bawiła się kosmykami włosów, by po chwili odsunąć je i palcami przesunąć pomiędzy piersiami, po dekolcie. Lubiła jego reakcje, lubiła jak jego oczy ciemnieją, jak spina się za każdym razem, gdy nie powinna tego robić. Bawiła się. Kusiła. Zupełnie jak w szkole, przed meczami, ale teraz miało to dodatkową moc. Była kobietą, nie dziewczynką. - Jednocześnie szkoda.. lubię psuć to co nowe, a z drugiej strony, to całkiem ciekawe, że dalej jesteś wolny Jonathanie. Czyżbyś czekał na tą jedyną? - W tych czasach to rodzice zazwyczaj wybierali drugą połówkę dla swojego dziecka. Oni się przed tym uchronili, na razie. Chociaż, nie mogła być pewna, czy przypadkiem Jace jej nie oszukuje, by nie chronić kogoś bliskiego przed Yaxley.
Spojrzała na niego, gdy przesiadł się obok i wzięła swoją szklankę. - Niech będzie. - Upiła łyk, a potem kolejny, patrząc kątem oka na mężczyznę. - Czyli mam być grzeczna i trzymać łapki z dala od zawodników Quidditcha? - Jęknęła cichutko, z nutką zawodu, tak doskonale zagraną. Mówiła o wszystkich, nawet o nim, specjalnie użyła takiego sformułowania zastanawiając się czy wykryje do czego pije Anabelle. Jednak zanim odpowiedział podano im kolację i zajęła swoje łapki i usta czymś innym niż Rosier. Na razie.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Pią Gru 16, 2016 4:55 pm

Ona się nie nudziła, a Jonathanowi się dostawało. Jak nie wpadał w kłopoty przez nią, nie zostawał nakryty przez nauczycieli, to jeszcze bardziej mu dokuczała. Fajnie, że się przy tym bawiła, naprawdę. Mu często nie było do śmiechu wtedy, jednak przecież były dobre chwile. Oglądanie jej miny, gdy widziała swoich chłopaków w skrzydle szpitalnym, jak też ją w coś wrabiał. Też mu to przyjemność sprawiało, nie ma co. Do tego jeszcze te chwile sam na sam. Może i nie ma co narzekać, że jego chwile w Hogwarcie były porażką przez cały czas, bo tak nie było. Naprawdę dobrze się z nią bawił. Uczniowie może i to widzieli, może ktoś ich przyłapał. Plotki były, że się tak zaczepiają, bo tak naprawdę czują coś do siebie. Jednak nikt ich nie zdemaskował.
- Wiem o co Ci chodziło. Może i sprawdzisz, czy coś się polepszyłem.- Teraz chociaż miał przez ten czas na kim trenować, bo mu nikogo nie odstraszała. Nikt nie uważał, że dziewczyny Rosiera są przeklęte czy coś, bo zazwyczaj nawet nie dochodziło do pierwszej randki. Teraz już takich problemów nie miał. - Taki już jestem, a nie dlatego, że chce byś na mnie poleciała.- Skomplikowane to co powiedział, no. Może po części to co powiedziała było prawdą, bo pewnie by się nie obraził, gdyby go chciała. Kiedyś mu.. pewnie im było dobrze, więc teraz tym bardziej powinno być. I jeszcze go kusiła jedna, a potem się dziwiła, że nie mógł od niej oderwać wzroku. Od niej, od jej ciała, które coraz bardziej go kusiło. Mężczyzna zawsze ma słabą wolę, ehh, pokaże mu się trochę ciała i zaraz już się go ma. Jeszcze trochę i Yaxley będzie miała tak blondyna. - Nawet by Ci nie przeszkadzało, gdyby była pani Rosier?- W sumie znał ją na tyle dobrze, że chyba wiedział jaka będzie odpowiedzieć. No dobrze się stało, że jeszcze go przed ołtarzem nie postawili, no i Anabelle też miała to szczęście. Chociaż dalej nie wiem, co robić z tą narzeczoną, ale pewnie ją ma, ale po co miał o niej wspominać. Uwierzyłaby mu, facetowi, który rozbiera ją wzrokiem? Położył swoją dłoń na kolanie Any i popatrzył na nią. - Tylko z tymi, z którymi gram w jednej drużynie.- przesunął dłonią po jej udzie, a zaraz potem zabrał się za jedzenie.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pią Gru 16, 2016 6:53 pm

Mieli się ku sobie, nawet po tylu latach szczeniackiego zachowania pewne sytuacje weszły im w nawyk i nawet jeśli byli zbyt dorośli na coś takiego, to przecież zawiedziona mina tego drugiego, to uśmiech pierwszego. A przy okazji, Anabelle naprawdę nie mogła się powstrzymać. Może w końcu Rosier dostrzegłby w niej coś więcej, niż tylko złośliwą znajomą z Hogwartu, może w końcu zaczęłaby się chłopakowi podobać? Gdzieś skrycie tego zawsze chciała, gdy ją tak odtrącał - udawanie niedostępnego i niezainteresowanego jak widać działało.
- Może.. wciąż myślisz, że to nastąpi? A może ja wcale nie chce.. tylko dalej lubię Cię kusić i zwodzić? - Zagryzła delikatnie wargę, ściszając głos, jakby bała się, że ktoś ich usłyszy. Jasne, że chciała sama siebie i jego oszukać, że wcale nie myśli o jego pełnych wargach, a gdy sobie przypomniała, że minęło sporo czasu i mógł całować nie jedną, aż zaciskała szczękę ze złości. Bo jak to? Ona miała być jedyną, co nie? - Naprawdę? Jonathan Rosier jest niedostępnym chłopcem? Dla wszystkich? - Spojrzała na niego z delikatnym, złośliwym uśmieszkiem, w końcu od dawna nie był chłopcem, prawda? - To w sumie całkiem ciekawe, lubię wyzwania. - Poruszała zabawnie brwiami. Ona wcale się nie dziwiła, że nie mógł od niej oderwać wzroku, doskonale przecież operowała swoim ciałem i wiedziała ile może zdziałać. Nie jeden już się nie mógł oprzeć jej urokowi. Była pewna siebie, tego jak wygląda, wykorzystywała to i słabości mężczyzn, a przecież największą słabością jest właśnie kobiece ciało. Wystarczyło dobrze się pokazać, podkreślić to i owo, a wzrok takiego Rosiera od razu padał tam gdzie chciała. - Skąd. - Zaśmiała się cicho i upiła kilka łyków, po czym zajęła się kolacją. Była głodna, naprawdę, pachniało i wyglądało całkiem smakowicie, a poza tym.. Jace chyba chciał trochę podgrzać atmosferę. Spojrzała na niego ukradkiem, zjechała również na kolano i udo i nic nie powiedziała. Jedynie lekko zadrżała. Zjedli pewnie w milczeniu, a potem zabrali się za alkohol, który trochę otwierał ich na siebie, rozwiązywał języki.. całkiem fajna sprawa, ale nie zawsze. Jednak w ich przypadku, mógł ich tylko zbliżyć. Przesunęła delikatnie nosem po jego szyi. - Zmieniłeś się.. już nie jesteś takim irytującym dupkiem.. - Mruknęła cicho.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Pią Gru 16, 2016 7:29 pm

Pierwsze jego uczucie, które było głębsze. W sumie może sobie nie zdawał z tego sprawy, ale była jego może i pierwszą miłością. Przez to co z nim robiła w murach Hogwartu na pewno się odbijało teraz i zawsze mogli kojarzyć właśnie takie uczucie z jakimś dokuczaniem, zwodzeniem, kombinowaniem. Nic dziwnego, że dalej byli sami i jeszcze bardzo ucieszyło ich ponowne spotkanie. To już głębsza psychologia jest w tym. No i ona mu się od zawsze podobała, tylko że było „ale”, nawet kilka. Fakt, że była wredna, stała po stronie zła, to tylko początkowe powody. Najlepiej było, gdy udawał, że go nic nie obchodzi i to nie tylko się tyczyło jej. Był nieco wycofany i wszystkich trzymał na dystans, tak mu było wygodniej. To że działało coś takiego na dziewczyny dodatkowo, to już nie jego wina.
- Zawsze tak mówiłaś, a kończyło się na jednym.- Uśmiechnął się delikatnie na chwilę odwracając wzrok w bok. Zdążył się przyzwyczaić, to nie pierwszy raz, gdy mówiła mu, że nie chce, że go nienawidzi, jednak gdy łączył ich usta, to już tak nie narzekała. Jasne, że teraz mogło być inaczej, ale nikt im przecież już nie bronił próbować. - Nie dla wszystkim. Nie jesteś jedyna, która lubi takie wyzwania.- Zaśmiał się pod nosem, bo już za czasów szkolnych dziewczyny z niewiadomych przyczyn za nim chodziły. Jace się serio zastanawiał czemu, skoro i tak wszystkich odpychał, a na dodatek jeszcze Anabelle robiła swoje. Teraz może częściej ulegał urokom kobiet. Grał w lidze, już trochę sławy nabrał, a gdy został szukającym narodowej drużyny to już w ogóle będzie ciekawie. Chociaż i tak Yaxley już robiła z nim co chciała. Mógł sobie udawać niedostępnego, ale jego wzrok chyba mówił co innego. Zdawał sobie z tego sprawę, więc czemu miałby się powstrzymać. To było przecież niewinne takie dotknięcie. No i sobie zjedli na spokojnie, bo po treningu na pewno był i zmęczony i głodny. Normalne bardzo. Jednak tego nie czuł siedząc z An i popijając sobie ognistej, której sporo zaczęło ubywać. Objął ją ramieniem, bo już musieli siedzieć blisko siebie, jak go po szyi smyrała i uśmiechnął się pod nosem. - Nie tylko ja się zmieniłem, z Tobą teraz też daje się wytrzymać dłużej niż pięć minut.- Kto by pomyślał, że będą siedzieć razem na kolacji. Chyba nikt. A było przyjemnie i to bardzo, szczególnie, że miał ją blisko siebie. Uniósł delikatnie brunetce głowę spoglądając przez chwilę z w jej oczy, a następnie na jej usta, które po chwili pocałował. Musiał spróbować ich znowu.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pią Gru 16, 2016 9:12 pm

- Nie mów, że tego nie lubiłeś. - Zaśmiała się cicho i spojrzała na niego, lekko zagryzając wargę i przesuwając wzrokiem po wargach mężczyzny. Z pewnością były smaczne, miękkie i takie, że aż chciało się ponownie ich kosztować, ale skończyło się tylko na tym, że subtelnie zwilżyła swoje alkoholem, wracając do jego oczu. Zawsze je w nim lubiła, nic dziwnego, były inne, zdecydowanie magiczne, ciekawe, a nie pospolite. To dodawało mu uroku, to go wyróżniało, poza aktualnymi mięśniami i pewnie niezłym całym ciałem. To w nich tonęła czasem, gdy zapędzali się, gdy ich gierki już nie były takie jednoznaczne. Wtedy nie narzekała i teraz pewnie też by nie narzekała, nawet gdyby chciała coś powiedzieć - on skutecznie jej to blokował. Poza tym, no kurde.. dlaczego miała się bronić przed czymś tak przyjemnym? Mogła sobie gadać ile wlezie, że nie lubi go, że nigdy by tego nie zrobiła, ale jak przychodziło co do czego, głównie z jego inicjatywy - nie uciekała. - Ale jestem jedyną, którą lubisz tak mocno, Jonathanie. - Przesunęła palcem po jego nosku i uśmiechnęła się zadziornie. Znała swoją wartość i śmiało mówiła o tym, czego on nigdy by jej nie powiedział, a przynajmniej nie na początku, po kilku głębszych pewnie by im się język rozwiązał.
Patrzyła na niego od czasu do czasu, gdy spożywali posiłki, ale nie odzywała się. Widziała jego wzrok, wiedziała, że mu się podoba, a tylko alkohol dodawał im odwagi, a może raczej sprawiał, że puszczały hamulce i blokady, dawne, teraźniejsze. Już nie byli dzieciakami, nie mieli się przed kim ukrywać, a skoro Rosier nie był teraz byle kim, tym bardziej Anabelle mogła się z nim pokazywać. Najwyżej zaczną pisać o nich w Proroku, na bank była jakaś babka pokroju późniejszej Rity Skitter, która chciałaby się takimi rewelacjami zajmować. - Kto by pomyślał. - Wywróciła oczami i zaśmiała się cicho. Gdy objął ją za brodę i lekko uniósł głowę z początku nie wiedziała o co chodzi. Wpatrywała się w jego oczy i myślała jakby to było, gdyby nie zachowywali się dziecinnie, gdyby potrafili ze sobą przebywać faktycznie dłużej niż pięć minut, ale jej myśli szybko zostały zakłócone. Przymknęła lekko powieki, objęła go jedną dłonią za kark, przesuwając po nim paznokciami i odwzajemniła pocałunek. Spokojny, czuły, delikatny wręcz, jakby na nowo chcieli się poznać. - Jace.. - Mruknęła cicho, przekrzywiając lekko głowę, gdy ich usta się od siebie oderwały. Po raz pierwszy tak go nazwała. Brawo dla tej Pani.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Sob Gru 17, 2016 12:47 pm

- No lubiłem, szczególnie tą drugą część.- Uśmiechnął się delikatnie. Jakiego chłopakowi by się to nie podobało. To było takie wynagrodzenie za wszystkie złe słowa jakie leciały z jej ust. Mniejsza z tym, że zawsze on musiał zaczynać. Dominacja mężczyzn przecież zawsze była wskazana. No i wiedział, że Anabelle była zbyt dumna, aby podejść i go pocałować. Nie w Hogwarcie, gdy jawnie mówiła o tym, jak go nienawidziła. Tak to było właśnie, ale mu to zbyt nie przeszkadzało. Mogła sobie mówić co chce, Rosier później też nie oszczędzał jej, jednak im byli starsi to wszystko się bardziej zmieniało. Ich chwile sam na sam stawały się coraz bardziej przyjemniejsze, bardziej się poznawali, od całkiem innej strony. Pewnie nawet było jedną z niewielu osób, które mogły tak dobrze przyjrzeć się jego oczom, które były inne. Gdy teraz na to wszystko patrzy, to całkiem inaczej to wygląda, ta ich relacja w czasach szkolnych. Jonathan widzi dziewczynę, która robiła to wszystko specjalnie, aby zajmował jej usta czymś innym niż gadaniem. Przynajmniej tak to sobie blondasek tłumaczy, bo też wie, że jego uczucie wtedy było większe, niż nienawiść, którą sobie wmawiali. - A to się okaże dopiero.- No widział jaka była pewna siebie, pod tym względem się nic nie zmieniła. Znała go też bardzo dobrze i wiedziała, że się nie przyzna do swoich uczuć i nigdy tak bezpośrednio nie potwierdzi jej słów.
Zdecydowanie alkohol tylko pomagał im pozbyć się wcześniejszych uprzedzeń. Tyle lat minęło, nie chcieli już sobie zrobić na złość, a wręcz przeciwnie, teraz zależało im na czymś bardziej przyjemniejszym co mogło się udać. Niby był tym samym Rosier’em, bo praktycznie się nic nie zmienił pod względem charakteru, dalej był zamknięty, niedostępny i dobry. Jednak nie był wyrzutkiem, zdrajcą rodu, tylko szukającym narodowym i jeszcze rodzina trochę zdanie o nim zmieniła. Już całkiem inna partia, przynajmniej nie było obciachu się z nim pokazywać. Może i niedługo nabierze dużej sławy. Kto wie, chociaż mu na tym nie zależy, chce tylko grać i wygrywać. Już nawet coś wygrał, a nawet nie zagrał pierwszego meczu. Nie sądził, że spotka kiedyś jeszcze Yaxley, że przyjdzie mu z nią jeść kolacje przy alkoholu. Poszczęściło mu się i musiał to wykorzystać. Pocałunek był do tego najlepszy, czuły pocałunek, którym mógł się znowu rozkoszować jej wargami. Uśmiechnął się pod nosem, gdy pierwszy raz nie użyła jego pełnego imienia, którego nie lubił. - Chyba nie wszystko się zmieniło.- Wyszeptał tylko, bo dalej czuł to co czuł w stosunku do niej, jak go niesamowicie do niej ciągnęło.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Sob Gru 17, 2016 2:52 pm

Teraz może byłoby trochę inaczej, mimo tego iż zawsze go kusiła i rozpraszała, to jednak nie odważyła się wcześniej na pocałowanie Rosiera, nie w Hogwarcie, nie przy ludziach, którzy patrzyli na nią uważnie, obserwowali ją i oceniali. Teraz jednak byli tylko we dwoje, no i ludzie na stadionie, czy w Dziurawym Kotle, którzy mieli ważniejsze sprawy niż obgadywanie tej dwójki. Nie musiała się powstrzymywać, udawać wiecznie dumnej panny, która nigdy na Gryfona by nie spojrzała, bo teraz tak naprawdę.. ten Gryfon był całkiem niezłą partią. I moooże, ale to może się do niego przekona. Kto by nie chciał połączyć dwóch arystokratycznych rodzin w jedną? No i lubiła patrzeć mu w oczy, nawet w milczeniu, siedząc na jednej ze szkolnych ławek, gdy on stał przed dziewczyną. To było przyjemne. A poza tym.. no patrzyła na niego teraz tak, jak patrzy się na maczka, co nie? Jeszcze na głodniaka. Wyglądał znacznie lepiej niż go zapamiętała, trudno jej się było teraz powstrzymać od czegokolwiek, czy odsunięcia go, gdy skusił się na pocałunek. I wcale wtedy nie robiła tego specjalnie! Teraz to co innego. - Och, Rosier, chyba nie chcesz bym musiała Cię do tego przekonywać. Wiesz jak nie lubię się staaarać, zazwyczaj samo wpada mi wszystko w łapki. - Zrobiła smutną minę, no bo jak to, Yaxley nie dostanie tego, czego chce? W końcu była najmłodsza z rodzeństwa. Przynajmniej z tego co wiem, bo stworzyła się laseczka jako jej siostra i myślimy nad starszym bratem, hehe. Także Anabelle była po prostu oczkiem w głowie rodziców, idealnym dzieckiem. Dostawała co chciała, trudno było jej się pogodzić z faktem, że Jonathan się jej opiera i to specjalnie.
Zdecydowanie podobało jej się podejście Jace'a do tematu teraźniejszości. Nie byli dziećmi, od Hogwartu minęło dziewięć lat, zmienili się fizycznie, psychicznie pewnie też. Oboje na swoich stanowiskach pokazywali na co ich stać, a dodatkowo.. pociągali siebie - fizycznie. Może potem dojdzie do tego coś więcej, może z czasem w końcu dziewczyna się w kimś zakocha? I może właśnie będzie to on, nie żaden inny Śmierciożerca, czy mężczyzna wybrany przez rodziców. Pocałunki z nim sprawiały jej wielką przyjemność. Nie umiała się oderwać od jego miękkich warg, nawet jedną dłonią delikatnie przesuwała po górnej części uda mężczyzny, blisko jego krocza, a tylko brak powietrza zmusił ją do odsunięcia warg. - Chyba nie.. chociaż, odrobinę lepiej całujesz.. - Zaśmiała się cicho, musiała wtrącić swoje trzy grosze. Spojrzała na niego spod długich rzęs i westchnęła cicho. - Tylko nie zacznij mi opowiadać, na kim to trenowałeś, bo zepsujesz nastrój. - Przesunęła palcem po linii jego żuchwy, a tą ma super znakomitą, ech. Idealny.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Sob Gru 17, 2016 5:38 pm

Miała tą swoją opinię złej dziewczynki, poza tym może gdyby od samego początku nie była tak na niego cięta, to nie wzbudzaliby takiej sensacji. Jednak dzięki temu właśnie to wszystko się między nimi zrodziło. Na pewno, gdyby było miło i super, to by ich tak bardzo do siebie nie ciągnęło. Teraz już nie musieli nic udawać, przed nikim i robić swoje. Ludzie tu ich nie znali to też mieli ten komfort i zająć się tylko i wyłącznie sobą. Nie mieli już podziałów, oboje spokojnie mogli zapomnieć o przeszłości i skupić się na tym co jest teraz. No i w sumie zmienił się z wyglądu, bo już nie ma tylko fajnego tyłeczka, ale i przypakował, więc miała na co popatrzeć. - Chyba za łatwo Ci wszystko przychodziło… Aż trzeba to będzie zmienić.- Trochę minie, gdy już całkowicie się jej odda i będzie robił dla niej wszystko. Może nie wszystko, ale każdą rzecz, która ją uszczęśliwi. Nieważne, że była rozpieszczona i zawsze dostawała wszystko co chce. Rosier też ma takie dobre serduszko. Pewnie dlatego się też bał oddać uczuciom i się zakochać. Zbyt opiekuńczy, zbyt dobry. Trzeba było znaleźć naprawdę taką kobietę, która by go tylko nie wykorzystywała. Nie chciał byle kogo.
Gdy nie spróbują to nigdy się nie dowiedzą, co tak naprawdę do siebie czują. Wcześniej może i im się podobało, z tego względu, że się chowali przed światem i odgrywali wielkich wrogów, to ich w pewien sposób podniecało i tyle. Teraz po tylu latach też. Musieli się jakoś przekonać, że ta chemia między nimi to coś prawdziwego, a nie żadna durna zachcianka. Jak się uda to dobrze, a jak nie, to nie. Musieli wiedzieć, bo potem by tylko żałowali, że nie próbowali. A już po jednym pocałunku mógł namiętnych z kimś innym. - Trochę lepiej? To już jakiś postęp.- Zaśmiał się cicho uśmiechając się przy tym. Takie złośliwości to już było coś normalnego i do tego się przyzwyczaili. Pewnie by nie byli sobą, gdyby pozostało to bez komentarza. - O tym ani słowa nie będzie.- Objął ją ramieniem, a drugą ręką wziął szklankę upijając kilka łyków ognistej.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Nie Gru 18, 2016 2:13 am

- Nie narzekałam. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo rzeczywiście miała dobrze, nawet lepiej niż niektórzy i wcale się tego nie wstydziła. - No wiesz co, nie możesz być taki zły.. to zawsze Ty byłeś dobrym Gryfonkiem, nie możesz zmieniać się nagle w wielce złego. - Mruknęła mu do ucha, które delikatnie przygryzła, tak pieszczotliwie, co by mu krzywdy nie zrobić i gdyby miał zamiar uciec od jej małych igraszek, by się nie zranił. Tak o niego dbała, o! Nie chciała, by robił dla niej wszystko, ale część na pewno, w końcu była Yaxleyówną, miała czystą krew, chciała czegoś więcej od życia, prawda? Ale nie lubiła też mieć wszystkiego na tacy, wbrew pozorom, które stwarzała. Lubiła wyzwania, inaczej pewnie nie interesowałby jej wtedy Rosier, a teraz nie chciałaby tego odnawiać. Byłby kolejnym lizodupem, który się przymila, a tego nie znosiła. Wolała facetów pewnych siebie, tego czego chcą i dominujących, a nie takiego byle czego. Jonathan teraz zdawał się wpisywać w jej kanon, szczególnie, że dalej był wyszczekany. Poza tym, nie ulegał jej tak łatwo i wciąż prowadził z nią te gierki. To nakręcało, zdecydowanie, no i tak jak pisałaś.. rosło w nich podniecenie, nie można tego zaprzeczyć, bo interesujące było to - co zakazane.
Chemia zdawała się być, bo na boisku aż iskrzyło między tą dwójką i na pewno jego biedny kolega z drużyny to dostrzegł, szczególnie, że Jace uśmiechał się tylko tak przy niej, hehe. A ona przy nim, bo naprawdę jak rzadko to robiła, to przy nim.. no nie umiała się czasem powstrzymać i aż się dziwiła jak on na nią działa. Więc próbowała dalej, pewnie gdyby mogła to już by go zaciągnęła do łóżka, ale nie był takim pierwszym lepszym kochankiem, facetem na jedną noc. Wydawało jej się, że jeśli teraz wszystko odwalą na raz, już nie będzie nim taka zainteresowana. Lubiła tą tajemnicę w okół niego. - Prawda? - Przesunęła palcami po jego udzie i westchnęła, sięgając po szklankę. Upiła kilka łyków znów. Butelka powoli stawała się pusta, a jej w główce szumiało. Zdecydowanie nie myślała już trzeźwo. - Możemy kontynuować lekcje i praktykę. - Mrugnęła do niego i oparła delikatnie głowę o jego ramię, skoro ją objął, hehe. A potem składała niewinne pocałunki na jego szyi, żuchwie, policzku. - No to przyznaj się, lubisz mnie.. - Ha, gadka szkolna, niezwykle skuteczny podryw!
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Nie Gru 18, 2016 10:30 am

- Przecież wszyscy się zmieniają.- Przymrużył oczy na chwilę, ale i tak jego wzrok znowu się zmienił, gdy ponownie poczuł jak przygryza jego ucho. No dbała o niego jak nigdy, widać już było działa alkoholu jednak. Chociaż dobrze, że widziała w nim dawnego, dobrego chłopaka. Nie wiedziała o nim najważniejszego, bo pewnie gdyby dowiedziała się jaki znak ma na lewym przedramieniu, to także zmieniłaby zdanie. Jak wszyscy. Jednak nie wiedział, czy tego właśnie chciał, wolał jednak, aby ona nie widziała w nim złego typa. No Rosier nigdy za nią nie latał i nawet nigdy nie zamierzał tego robić. Jasne, że mężczyzna powinien się starać o kobietę, teraz już o tym na pewno wie, ale to też ma jakieś granice. Przy Anabelle nauczył się jednej ważniej rzeczy, bo im bardziej nie reagował, im bardziej był obojętny, to go więcej chciało. Nawet Yaxley do niego przychodziła z własnej woli, to wtedy mógł działać on i pokazać na swój sposób, że mu w jakimś sensie zależy i że mu się podoba. Zawsze tak było, zawsze między nimi iskrzyło, bo plotki pod koniec szkoły też się znikąd nie brały. teraz jeszcze bardziej na pewno to było widać, zobaczyli się pierwszy raz po tak długim czasie. Pomimo że nieco się zmienili, nie mieli problemu, aby się rozpoznać. No a po ich uśmiechu i wzroku, gdy już dostrzeli te zmiany w swoim wyglądzie, też dużo mówili. No poszkodowany może już na starcie będzie mógł nie lubić Jace’a za to, jednak to nie jego wina, że było coś pomiędzy nim, a Yaxley. Po pocałunku to było widać jeszcze bardziej, gdy mieli ochotę na więcej. Ale tu było trochę prawdy. Gdy nie mogli siebie mieć, to nakręcało ich to bardziej, jednak gdy już do czegoś dojdzie, to zawsze jest możliwość, że na tym się skończy. Gdy dowiedzą się wszystkiego o sobie, spróbują tego co chcą, to już nie będzie tajemnic i cała atmosfera zniknie. - Będziesz mi dawać korepetycje?- Zaśmiał się krótko gładząc palcami jej ramię. Przymknął na chwilę oczy, gdy poczuł jej usta na szyi. - A jak się nie przyznam? Co wtedy będzie?- Uśmiechnął się spoglądając na nią. Miał się do takich rzeczy nie przyznawać, a jedynie tylko na swój sposób. Ciężko mu zawsze było mówić o uczuciach, które nim targały.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Nie Gru 18, 2016 1:30 pm

- Ja też? Wydawało mi się, że dalej Cię kręcę, tak samo jak w szkole. - Mruknęła cicho, bawiąc się jego uszkiem i pewnie, że dbała. Było mu chyba dobrze przy niej, prawda? Mogłaby mu zrobić wiele krzywdy, a jednak nie chciała, bo martwiła się o ich przyszłe dzieci, hehe. Znaczy ja się martwię, ona miała to chyba gdzieś i nawet o tym nie myślała. Ale uznajmy, że taka dobra z niej dusza. - A poza tym, jedyne co się zmieniło, to fakt, że mam lepsze ciało od tej siedemnastoletniej dziewczyny, którą całowałeś na pożegnanie w schowku na miotły. - Mrugnęła do niego. Naprawdę go lubiła, wtedy, teraz, po prostu się zakrywała maską nienawiści. Nie potrafiła inaczej, była wtedy głupia i podatna na wszystko, ale każda chwila z Jonathanem sam na sam sprawiała, że czuła się po prostu lepiej. Lepiej od wszystkich, bo przecież żadna go nie mogła tknąć, prawda? Ona o to zadbała. A czy widziała w nim złego typa? Pewnie nie miałaby nic przeciwko, gdyby się dowiedziała, że dołączył w szeregi Czarnego Pana. Nie interesowała się raczej facetami, którzy byli kochani, mili i myśleli tylko o ożenku, założeniu rodziny. Uważała ich po prostu za nudnych, wolała jak w jej życiu się coś działo, chciała adrenaliny, niebezpieczeństwa, podniecenia, namiętnych chwil. A nie klusek. Musiała być ta chemia między dwójką ludzi, to pragnienie, nawet jeśli wiązałoby się to z byciem z najgorszym i najbardziej niebezpiecznym facetem w świecie czarodziejów. Lubiła złych chłopców, umówmy się i Jonathan czasem jej tą swoją mroczną stronę pokazywał.
- Przydałyby Ci się korki, wiesz? - Zaśmiała się cicho i przygryzła jego dolną wargę, przyciągając ją w swoją stronę, delikatnie, powoli, patrząc na niego roziskrzonym wzrokiem. Może z podniecenia, może to przez alkohol, cholera wie. Może obie rzeczy na raz, zupełnie jak ja wczoraj na byłego, meh. Kac to kara chyba. - Mm.. no nie wiem, będzie mi bardzo smutno, a chyba nie chcesz, by było? - Zapytała słodkim głosikiem i zrobiła smutną minkę zbitej kaczuszki. Grała, on to wiedział, to było takie oczywiste, teatralne zagranie, a jednak - no chyba nie zrobiłby jej tej przykrości, przecież ją lubiiił. Tak jak ona jego, nawet tak mocno, że przesiadła się na jego kolana. Siadła na nich okrakiem, przodem (twarzą) do mężczyzny. Dopiła co miała w szklance i westchnęła cicho patrząc mu w oczy. - Lekcja pierwsza.. - Mruknęła cicho i lekko złączyła ich wargi. Były zbyt przyjemne, by je tak wypuścić.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Nie Gru 18, 2016 3:27 pm

- A to może też się zmieniło. Wiesz, na przykład na bardziej.- No szczególnie jak się tak z nim bawiła, bo mu było dobrze. Zawsze gdy byli sami było mu dobrze. I tak samo dobrze wiedział, że nigdy by mu krzywdy nie zrobiła, tak samo jak on jej. Zbyt długo się znali i zbyt wiele było okazji do zrobienia sobie krzywdy, lub jakiegoś poważnego lub mniej uszczerbku na zdrowiu. Mogli się wygłupiać, dokuczać, jednak serio o siebie dbali. Jace zawsze mógł też tłumaczyć wszystkie ataki na jej chłopaków, że to z troski i się o nią bał. - To będę musiał sam sprawdzić.- Uśmiechnął się do niej lekko. Oboje tak mieli, może w lackiej innym sensie, bo Anabelle tylko udawała, że go nie lubi, a Rosier trochę więcej miał wtedy na głowie. Jednak to nie miało zbytnio znaczenia, bo jednak sam się krył z uczuciami do niej. Teraz też, gdyż praktycznie przez wszystkimi skrywał to co naprawdę czuje. Czasem myślał, że brunetka zaakceptuje go takiego jakim jest, ale gdy wychodzili z klasy, biblioteki czy jakiegoś schowka właśnie wszystko znowu się zmieniało. No i przecież większość słyszała, jak Jonathan kogoś obraził czy się z kogoś wyśmiewał. Może dużo takich sytuacji nie było, jednak zaraz się roznosiło, że Gryfon swoje pazurki pokazuje. Kiedyś może specjalnie to zrobił na oczach An, by trochę punktów sobie u niej nazbierać. Teraz dopiero będzie miał z tym problem, czy ma jej zaufać czy nie. Jak powinni mieć mniej skomplikowaną sytuację, to nawet trochę mają ją bardziej.
- To może się na nie skuszę.- Wymamrotał cicho jeszcze zanim znowu poczuł jej wargi na swoich. Ehh. Jak tu odmawiać miał. Coś za słabą wolę miał do niej, chociaż wiedział, że przynajmniej nie będzie żałować, bo zawsze było przyjemnie, dobrze i pragnął więcej. Zwłaszcza teraz po alkoholu, gdy tylko jeszcze zwiększyło to co czują.- Nie chce… także, tak, lubię Cię.- Zdawał sobie sprawę, że udawała, no ale może i gdzieś tam było trochę prawdy. Jednak i tak nie chciał by jej było smutno, a i tak chyba raz mógł się jej przyznać do tego. Tyle lat milczał i nigdy te słowa nie przeszły mu przez usta, a może powinny już wcześniej? Nieważne, zajął się jej pierwszą lekcją, a jeszcze wcześniej położył dłonie na jej biodrach, gdy usiadła na jego kolanach. Chociaż może to nie było dobre miejsce do tego, ale co mi tam. Odwzajemnił pocałunek, który już nie był tak spokojny i delikatny. Zjechał dłońmi na jej uda.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 19, 2016 4:56 pm

Na bank padły kiedyś takie usprawiedliwienia, że on chce dla niej dobrze, że tamten chłopak nie jest dla niej, że obrabia jej tyłek, że chce ją wykorzystać, a on jako dobry chłopiec i jej rycerz musiał chronić jej honor. Taaa, doskonale to znała, ale czasem działało. Wyśmiewała go, a potem lądowała w męskiej łazience, gdy brał prysznic, no i po prostu brała sobie co chciała. Aż dziw, że w tamtym czasie do niczego więcej nie doszło, że powstrzymywali się, gdy hormony szalały jak opętane, gdy były plotki, nakręcanie siebie nawzajem i szepty, że ta dwójka ma się ku sobie. - Bardziej mówisz.. - Uśmiechnęła się zadziornie. Oj, teraz też mieli się ku sobie, to nie były żadne plotki i szeptanie za ich plecami, to był fakt. Tylko teraz otwarcie Anabelle przyznawała - może jedynie z małą pomocą ognistej whisky - że Jonathan nie jest taki zły i ma ochotę skosztować trochę Rosiera. - Droga wolna. - Mrugnęła do niego i przygryzła dolną wargę. Pozwoliłaby mu teraz pewnie na wiele, o ile nie na wszystko. Stara miłość nie rdzewieje, a już na pewno nie pożądanie, które tylko się nasila z czasem. Coś o tym wiem.
I tak, zdecydowanie będą mieli skomplikowane życie. Nie dość, że czują coś, czego nie powinni, to jeszcze Rosier bawi się w podwójnego agenta. To na pewno zniszczy ich relacje, zburzy to co będą próbowali stworzyć i co gorsza, jestem pewna, że jeszcze będzie chciał uratować ją. Przeciągnąć na dobrą stronę, bojąc się o nią. Nie będzie im łatwo i ich problemy ze szkoły będą przy tym niczym. Teraz jednak myślała tylko i wyłącznie o jego miękkich wargach, całując się z nim namiętnie. Pełni pasji i uczuć, napędzeni przez alkohol. Zdradliwe dzieło szatana. - Możemy iść do mnie, Rosier.. - Oho.. już traciła panowanie nad sobą. Coś jednak mi mówi, że Jonathan nie chciał by to wszystko szło tak szybko i ona też nie, dlatego lepszą opcją byłoby gdyby znaleźli się we własnych łóżkach. Bezpieczniej. Zdecydowanie bezpieczniej i rozsądniej, bo to co robili, nie było rozsądne, ani trochę.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 19, 2016 6:52 pm

No na pewno, musiał kiedyś powiedzieć jej coś takiego. Zwykłe wymówki już po kilku latach traciły cały sens. W ostatniej klasie przecież nie będzie powtarzał swoich pierwszych wymówek, że ktoś na niego wpadł, a on automatycznie go odepchnął, albo że przez nieuwagę komuś coś zrobił. Raz na pewno mu się zdarzyło powiedzieć, że się o nią troszczy i to było szczerze. Pierwszy raz mówił, to co czuje. No i cóż, po prostu wystarczało im wtedy to co mieli, czyli pocałunki, macanki, ukrywanie się przed wszystkimi. To starczyło, a gdy później mieli ochotę już spróbować czegoś więcej, to nie byli w Hogwarcie. Proste i logiczne. Skinął tylko głową spoglądając na jej usta. Taka była prawda, czuł tylko większe podniecenie i bardziej pragną pocałunków, które były przyjemniejsze i podobały mu się bardziej. Wszystko bardziej po prostu. - Jeszcze trzeba będzie się zastanowić nad zapłatą.- Chociaż chyba oboje wiedzieli jaka będzie zapłata, ale cii. Potem już o tym pewnie będzie, gdy znajdą się sam na sam, w innym miejscu niż dziurawy kocioł, gdzie było pełno ludzi. Może i każdy był zajęty sobą, ale to nie było odpowiednie miejsce na wszystko, co oni tu robili.
Jednak kto im zabroni, wypili trochę, mogli poczuć alkohol, który tylko zwiększył ich pożądanie. Nie ich wina, że pragnęli siebie już dłuższy czas i tak naprawdę teraz dopiero mają dla siebie zielone światło. No może nie do końca, była wojna, a tak naprawdę stali po przeciwnych stronach konfliktu. No i gdy się dowie, że czują do siebie coś prawdziwego, to na pewno będzie podejmował próbę przeciągnięcia ją na dobrą stronę. Tylko, że to i tak będzie bardzo skomplikowane i nawet gdy będzie chciał ją chronić, to może i tak mu się nie udać. On sam będzie stanowił największe zagrożenie. - Chciałbym Anabelle, ale jak się nie pojawię na pewnym spotkaniu to już mnie nigdy więcej nie zobaczysz.- bezpieczniej dla nich będzie jeśli do niczego nie dojdzie między nimi. Czas pokaże, a gdy ktoś jest cierpliwy to zyska dużo. Pocałował ją jeszcze raz czule, aby nie miała mu tego za złe. Jednak musiał iść, nie planował, że akurat po treningu spotka ją.
Także pewnie jeszcze chwile posiedzieli, Jace ją jakoś starać przeprosić i udobruchać, a nawet ją później odprowadził do domu, pod którym dość długo się żegnali. Zakochance.

/zt x2
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stolik II

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach