przybornik
Bufet

Bufet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Bufet

Pisanie by Deathly Hallows on Nie Gru 18, 2016 11:40 am

Bufet


Pracownicy Ministerstwa dużo czasu spędzają w pracy i nie zawsze mają czas wyjść gdzieś na obiad czy nawet kolację... Oto i bufet, smacznego.
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Nie Gru 18, 2016 12:20 pm

/Jakiś czas po grze z Jacq.

Enzo najpiękniejsze dni swojego życia musiał spędzać w pracy, zwłaszcza teraz gdy wyjechał jego szef i musiał się zając większością spraw. W stanie wojny Departament Przestrzegania Praw Czarodziei ma przerąbane. Nie dość, że musi odpowiadać na prośby, skargi i zażalenia od poszczególnych urzędów to jeszcze musi przyglądać się tajemniczym zgonom, porwaniom i zniknięciom, które zdarzają się coraz częściej. Teraz doskonale wiedział po co Crouchowi jest zastępca. Gdy go nie ma, ktoś musi zająć się sprawami departamentu, nie mogą pozwolić sobie na przerwy.
Włoch postanowił udać się do bufetu by zjeść późny obiad. Nie mógł zrobić tego wcześniej. Przynajmniej o tej godzinie nie będzie kolejek, a przynajmniej nie powinno być. Usiadł przy jednym ze stolików, zamówił spaghetti i rozsiadł się w fotelu. Oparł łokieć na oparciu, a na nim głowę. Potrzebował chwili odpoczynku i wytchnienia.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Durante T. Sorrentino on Wto Sty 03, 2017 12:09 am

Nienawidził tego miejsca, ale w sumie co jakiś czas musiał tutaj przychodzić. Po co? A cholera wie, zwykle jakieś dokumenty. A to potwierdzenie że jest na stażu w Świętym, a to dokument zezwalający na praktyki magiczne na mugolach, tutaj jakieś testy, które musiał wypełnić by stwierdzono, że ma po kolei w głowie. Jednym słowem dużo biurokracji, mało ciekawych rzeczy, a skoro tak z większością tego sobie średnio radził i najczęściej kończyło się to jego lataniem po wszystkich istniejących i poniekąd nie istniejących działach.
Dziś również miał coś załatwić. Chyba nawet było to coś związane z tym aurorem, który przyprowadził do szpitala ranną dziewczynę. Jakby to cholera było coś nowego i niespotykanego, że ktoś przyprowadził do szpitala ranną osobę.
Niemniej był tak zmęczony lataniem od rana po różnych działach i wypełnianiem tony papierów, że z ostatnią ich porcją zaszedł do bufetu. Nie wiedział czy to miejsce tylko dla personelu czy dla odwiedzających Ministerstwo również – szczerze? Mało go to obchodziło. Był głodny, nieco poddenerwowany i miał w sumie dość papierów.
Udanie się do bufetu z kolejną ich toną, miało być swoistym sposobem na relaks, próbę wypełnienia tego biurokratycznego gniotu, a także zaspokojenie podstawowych potrzeb cielesnych. A był naprawdę głodnym, czego naprawdę nie lubił. Zadowolony Włoch, to najedzony Włoch.
Nie spodziewał się, że dojrzy tutaj charakterystyczne loki swojego starszego brata. Zaszedł go tak cicho, jak tylko umiał od tyłu i pacnął delikatnie plikiem dokumentów w czubek głowy.
-Buongiorno, il fratello*. Widzę, że nie tylko ja głodnieje od tej całej biurokracji – zaśmiał się i dosiadł się do brata, nawet nie pytając czy może. Plik papierów ułożył obok siebie i z niezbyt zadowoloną miną odsunął je od siebie. -Co tam u ciebie?

* z włoskiego – dzień dobry bracie.

_________________
avatar
Durante T. Sorrentino

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 22
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Stażysta-Uzdrowiciel w Świętym Mung
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 94

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t581-durante-t-sorrentino?nid=1#2625 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t583-durante-t-sorrentino#2627 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t584-swierk#2628 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t585-hijo-de-la-luna#2632
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Wto Sty 03, 2017 3:32 pm

Nie spodziewał się ze z kimś dzisiaj będzie rozmawiał przy obiedzie. W bufecie było nadzwyczaj cicho i spokojnie, przez co lekko mu się przysnęło w oczekiwaniu na posiłek. Oczywiście siedział odwrócony plecami w kierunku gości, obsługi i wejścia, przez co nikt nie mógł tego zobaczyć. Gdy poczuł jak ktoś uderza go w głowę stertą papieru obudził się, a także wystraszył. Tego się nie spodziewał, stąd taka reakcja. Spojrzał momentalnie za siebie o dostrzegł swojego brata. Odetchnął z ulgą i przez chwilę się nie odzywał tylko poprawiając się na siedzeniu.
- Żeś mnie wystraszył... - Odezwał się w końcu, jeszcze lekko przerażonym głosem. - Witaj braciszku, co robisz w Ministerstwie? - Nie przejął się tym, że brat usiadł bez pytania, w końcu taki już był. Miał gdzieś maniery i robił to co mu się żywnie podobało. - Zamów sobie coś, polecam żeberka, Franki robi najlepsze. - Dodał z lekkim uśmiechem, rozsiadając się w fotelu. - Co u mnie? Po staremu. Wyprzystojniałeś od naszego ostatniego spotkania - uśmiechnął się cwanie przyglądając się twarzyczce brata. Dawno ze sobą nie rozmawiali, a co gorsza nie widzieli. Enzo dowiadywał się co słychać u Dantego, tylko z listów od rodziców. Cieszyła go ta wizyta, mogli wreszcie ze sobą porozmawiać.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Durante T. Sorrentino on Wto Sty 03, 2017 6:34 pm

Roześmiał się dźwięcznie i na swój sposób bardzo wesoło widząc przerażenie swojego brata. Nie sądził, że można go z taką łatwością podejść i co ważniejsze po prostu przestraszyć. Właściwie to sądził, że jego braciszek niczego się nie boi. Bo w sumie czego by mógł? Poza wkurzoną Jacqueline oczywiście, ta potrafiła być jak najprawdziwsza wiedźma, jak była zła.
-Przepraszam, nie chciałem – przyznał, chociaż jego zadziorny uśmiech mówił, coś całkiem innego. Ten gnom cieszył się z tego, że udało mu się obudzić i jeszcze przestraszyć brata. -To co zawsze, tonę w papierach. Gdybym wiedział, że bycie dorosłym oznacza tyle papierkowej roboty w życiu bym nie dorastał – powiedział ze swoistym rozbawieniem.
Niestety musiał, kiedyś dorosnąć a to niezbyt mu się podobało. W sumie to nie narzekał. Po wyjściu z Hogwartu było jakoś tak spokojniej? Nie musiał się męczyć z wieloma rzeczami i w sumie mógł się skupić na tym, co go faktycznie interesowało.
-Skoro polecasz, to zaraz sobie zamówię – powiedział z uśmiechem. -Po staremu? I dlatego śpisz na stole w Ministerstwie? Bratowa ci żyć nie daje, czy może tak cię po nocach męczy? – Zaśmiał się wesoło, a potem machnął ręką na komplement brata. Chociaż zaraz postanowił obrócić to w żart, co w sumie było dla niego typowe.
-Gdyby nie Jacq, to pomyślałbym, że na facetów też lecisz. Ale to prawda, nieco… zmężniałem, a może to dlatego że mam krótsze włosy – powiedział ze swoistym rozbawieniem i po prostu przeczesał swoje włosy. -Zamierzam się niedługo wybrać na obiad do was, co ty na to?

_________________
avatar
Durante T. Sorrentino

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 22
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Stażysta-Uzdrowiciel w Świętym Mung
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 94

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t581-durante-t-sorrentino?nid=1#2625 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t583-durante-t-sorrentino#2627 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t584-swierk#2628 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t585-hijo-de-la-luna#2632
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Sro Sty 04, 2017 11:30 am

Durante zazwyczaj wprowadzał Lorenzo w stan przedzawałowy. Czy to głupimi żartami, czy swoimi dziwacznymi zainteresowaniami. Nie rozumiał jak można się aż tak fascynować bronią mugoli, zwłaszcza że od zawsze byli uczeni, że jest to śmiercionośna, niebezpieczna rzecz. Nie raz, nie dwa starał się wybić mu to z głowy, ale mu się nie udało.
- Uważaj bo uwierzę. - Powiedział z lekkim grymasem, ponieważ dał się podejść. Stracił czujność, ponieważ uważał że jej nie potrzebuje w Ministerstwie, które było jednym z najbezpieczniejszych miejsc. Nikt by nic mu nie zrobił. - Papierki to nie taka zła praca, ale wiem że nigdy nie będziesz do niej stworzony. - Durante i siedzenie całymi dniami w biurze? Popełniłby samobójstwo po pierwszym tygodniu, dlatego też Enzo przekonywał rodziców, by na niego nie naciskali, by mógł wybrać sam swoją drogę. Wystarczy jeden Sorrentino w MM.
- Nic z tych rzeczy. Departament musi pracować całą parą, zwłaszcza teraz w okresie "wojennym", więc jestem tutaj przez prawie cały dzień. - Powiedział z lekkim uśmiechem. Nie był pewny ile to jeszcze potrwa, miał nadzieje że Crouch przejmie część obowiązków by go trochę zluzować.
- Dla mnie zawsze będziesz Ślicznotką. - Zaśmiał się pod nosem używając tego jakże wkurzającego przezwiska. Gdy byli młodsi Enzo często je używał gdy Durante go wkurzał. - Wpadaj jak najbardziej. Sam miałem pomysł aby Ciebie zaprosić, ponieważ będziemy musieli porozmawiać, na kilka tematów.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Durante T. Sorrentino on Sro Sty 04, 2017 2:52 pm

Ciężko wybić coś tak fascynującego z głowy. Zwłaszcza, kiedy miało się mocno w tej głowie nie po kolei. A za takiego swego czasu uchodził Dante i w sumie, nie było to wybitnie mylne.
Wyszczerzył się jeszcze weselej, gdy brat wspomniał o tym, że mu nie wierzy. Cóż zdecydowanie nie powinien, bo w tym momencie był z siebie zadowolony jak rzadko kiedy. Przestraszyć starszego brata, to będzie trzeba gdzieś zapisać. Już nie wspominając o tym, że musiał zapisać sobie, że Lorenzo też zasypia w pracy.
-To gorsze niż smażenie w gorącym oleju, albo biczowanie trzy razy dziennie. Naprawdę cię podziwiam, braciszku, że jeszcze nie puściłeś tego miejsca z dymem – stwierdził z miną stworzenia naprawdę cierpiącego z powodu, tego znikomego kontaktu z papierami. Jednocześnie naprawdę podziwiał swojego brata. Zdecydowanie by coś wywinął, gdyby musiał pracować w takim miejscu. I dobrze, że w pewnym momencie rodzice przestali naciskać, bo to mogłoby się skończyć naprawdę źle.
-W okresie „wojennym”? Chyba przespałem jakąś dekadę życia, bo w ogóle nie wiem co się dzieje – przyznał z lekkim rumieńcem na twarzy. Naprawdę nie wiedział, co się działo. Nie czytał Proroka, nie oglądał telewizji. Właściwie to mocno był odcięty od wielu… źródeł informacji masowej. Czemu? Bo miał swoje sprawy na głowie. A nie mógł jej zaśmiecać zbędnymi informacjami i… innymi takimi.
-Niemniej przekichane, że tak tu cały czas siedzisz – westchnął. -Bratowa pewnie też na służbie, co?
Kopnął Lorenzo pod stołem, gdy ten zwrócił się do niego „Ślicznotką”. Nadal nienawidził tego przezwiska, jawnie ono uwłaczało jego męskości. Nawet jeśli nie miał jej jakoś wybitnie wiele, to brat nie musiał mu o tym na każdym kroku przypominać.
-Jakąś kumulacja, ty chcesz ze mną porozmawiać, Jacq chce ze mną porozmawiać, co się dzieje? – Zmarszczył lekko brwi, w tym momencie też się martwił o brata i jego miłość. Po części też o siebie, bo jak rodzice przestali się wpieprzać z butami w jego życie, tak Lorenzo często udawał ojca, a Jacqueline poniekąd matkę. Tylko byli bardziej spoko i mniej wkurzający.

_________________
avatar
Durante T. Sorrentino

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 22
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Stażysta-Uzdrowiciel w Świętym Mung
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 94

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t581-durante-t-sorrentino?nid=1#2625 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t583-durante-t-sorrentino#2627 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t584-swierk#2628 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t585-hijo-de-la-luna#2632
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Pią Sty 06, 2017 12:00 am

Czy Lorenzo lubił papierkową robotę? Można powiedzieć, że mu nie przeszkadzała i nawet przyjemnie się ją wykonywało. Nie potrzebował akcji, czy adrenaliny, otrzymuje ją za każdym razem, gdy zakłada maskę Śmierciożercy. Jego praca pozwalała mu być zawsze blisko informacji, mógł nimi zarządzać, a także manipulować.
- Ja Ciebie podziwiam, że naprawdę chce ci się pracować w Mungu. Nie mógłbym wytrzymać z masą jęczących ludzi. - Nawet sobie to wyobraził. Na samą myśl robi mu się niedobrze i najprawdopodobniej zabiłby połowę pacjentów, by mieć święty spokój. Praca w Ministerstwie była dla niego idealna, odnajdywał się tutaj, choć często pływał wśród wygłodniałych rekinów.
- Jak to nie wiesz co się dzieje? Każdy o tym mówi, wszędzie o tym trąbią, nawet w Mungu muszą być jakieś plotki, pogłoski o Sam-Wiesz-Kim i jego ludziach, Śmierciożercach. - Zdziwił się, ponieważ myślał że nie ma już osoby, która by o tym nie wiedziała. Takie osoby musiałby być trzymane w ciągłym zamknięciu, a nie wydaje mu się, żeby ostatnimi czasy Durante przebywał w Azkabanie.
- Możliwe, że jest u siebie w biurze, choć nie daje głowy. Rzadko kiedy mamy czas na pogawędkę, choć to dość dziwne, ponieważ pracujemy na tym samym piętrze. - Uśmiechnął się tylko na tego milusińskiego kopniaka. Na szczęście jeszcze był pewny siebie i wiedział, że braciszek by go nie zlał, więc mógł sobie pozwolić na małe, słowne żarciki. Bał się tylko co to będzie jak wybije mu czterdziestka.
- Aa... dowiesz się w swoim czasie, jak przyjdziesz na kolację. Mógłbym Ci teraz powiedzieć, ale wole poczekać. Przy okazji trochę Cię po torturuję. - Zaśmiał się pod nosem. Był okrutny, oj był. Zawsze wyjawiał kawałek sekretu, by później każdy musiał się domyślać co to mogłoby być, a dopiero po jakimś czasie wyjawiał całą resztę.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Durante T. Sorrentino on Pon Sty 09, 2017 12:18 pm

Uśmiechnął się poniekąd dumny z siebie. Braciszek go za coś podziwiał i w sumie był z tego powodu naprawdę zachwycony, ale na razie nic nie mówił. A przynajmniej starał się nie podniecać jakoś wybitnie, bo jeszcze… coś by wyszło na jaw, a to nie wchodzi w grę.
-Oj tam, zaraz masą. Nie ma ich wcale tak wielu, a można w sumie ich skutecznie uciszyć tym czy innym sposobem – wzruszył w tym momencie ramionami i uśmiechnął się na swój sposób wesoło. Ta, w tym momencie wychodził jego cudownie uroczy charakter, a także minimalna czy wręcz znikoma ilość empatii, która mogła być uważana za wadę, która uniemożliwia pracę w takim miejscu w jakim pracował. A jednak pracował i radził sobie całkiem nieźle.
-Może trąbią o tym w Mungu, ale to wcale nie znaczy, że muszę tego słuchać, prawda? Pogłoski o Sam-Wiem-Kim? Może coś słyszałem, ale chyba faktycznie nie siedzę w tym tak mocno. I w sumie naprawdę niewiele wiem, z tego co się dzieje – przyznał. Oj tak, w tym momencie Lorenzo miał jak najbardziej prawo się załamać, bo to było poniekąd załamujące. To jak dużo wiedział o tym wszystkim Dante mogło załamać. Jednak to go nie interesowało. Na tapecie miał nieco inne sprawy.
Skinął głową, chociaż lekko zmarszczył też brwi, gdy słyszał, że Lorenzo nawet nie wie, gdzie jest jego żona. Aż w sumie chciało mu się śmiać i właściwie nawet zaczął się śmiać.
-Jesteś taki zorientowany, że to aż straszne – pokręcił w tym momencie głową. Naprawdę się załamał. Niby Włoch, a tego typowo Włoskiego wyczucia romansu i namiętności to w tym facecie było naprawdę niewiele. A przynajmniej tak sądził Dante, chociaż starał się zbytnio nie obnosić ze swoim zdaniem.
Bić brata zdecydowanie nie będzie, ale od czasu do czasu może mu zasadzić kopa, tak jak Lorenzo jemu swego czasu zasadził, by się wziął do kupy.
-Jesteście okropni, wiesz? Zarówno ty, jak i Jacq. Ale to może nawet dobrze, to jak? Dziś wieczór macie wolne? – No i Lorenzo sam się o to prosił. Pytanie tylko, jak mu się to spodoba.

_________________
avatar
Durante T. Sorrentino

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 22
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Stażysta-Uzdrowiciel w Świętym Mung
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 94

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t581-durante-t-sorrentino?nid=1#2625 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t583-durante-t-sorrentino#2627 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t584-swierk#2628 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t585-hijo-de-la-luna#2632
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Lorenzo F. Sorrentino on Pią Sty 13, 2017 12:23 pm

Westchnął tylko słysząc jak jego brat nie ma pojęcia o sytuacji, ani o świecie, który go otacza. Dlatego też Enzo jest coraz bardziej negatywnie nastawiony na jego pomysł wprowadzenia go w świat Śmierciożerców. Durante jeszcze nie zna brata z tej strony i nie wiedział czy mu się spodoba to, kim naprawdę jest. Bo był Śmierciożercą, zdrajcą Ministerstwa, czarnoksiężnikiem, miłośnikiem czarnej magii, zwolennikiem Czarnego Pana i jego idei pozbycia się szlam i mugoli ze świata magii.
- To lepiej się zainteresuje, bo sytuacja robi się coraz to poważniejsza, a nie chciałbym byś się w coś wplątał przez swoją niewiedzę. - Powiedział spokojnie spoglądając jak kelnerka niosła już ich danie. Podała najpierw Lorenzo jego zamówione spaghetti, a następnie Durante. Włoch musiał zrobić sobie małą przerwę od żeberek, jadł za dużo mięsa, więc postanowił zjeść coś innego. Choć spaghetti też nie było jakieś super zdrowe.
- Smacznego. - Powiedział tylko do brata i następnie zabrał się za jedzenie. Był głodny jak wilk. Musiał coś rzucić do żołądka, jeżeli miał wytrzymać tutaj jeszcze cały dzień. - Gdybyś był tyle lat w małżeństwie to byś zrozumiał. Nie pilnujemy siebie i nie meldujemy co pięć minut, wystarczy nam wspólna kolacja w domu i wspólne podsumowanie dnia. - Nie śledzili się wzajemnie, nie żądali ciągłych meldunków, byli dorośli.
- Dzisiaj wieczorem raczej mnie nie będzie. Będzie dość duży zapierdziel w biurze, może w przyszłym tygodniu? Przygotujemy coś dobrego do zjedzenia. - Często zostawał w biurze do bardzo późna, czasem nawet zasypiał na swoim fotelu.
avatar
Lorenzo F. Sorrentino

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 33
Stan cywilny : Żonaty
Zawód : Zastępca szefa departamentu przestrzegania prawa czarodziejów
Umiejętności : Teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 143

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t249-lorenzo-f-sorrentino http://deathly-hallows.forumpolish.com/t257-lorenzo-f-sorrentino#385 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t259-sowa-lorenzo#388 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t260-lorenzo-f-sorrentino#389
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Durante T. Sorrentino on Nie Sty 15, 2017 3:07 pm

Uniósł w górę jedną z brwi. Brat często się o niego troszczył, czasem również w kwestii tego, że wskazywał mu, na co powinien zwrócić uwagę. Niemniej nigdy go nie interesowała polityka, nie interesowało go to, co działo się na świecie. Zwłaszcza, że miał swój własny świat, a w nim istniały pewne zasady, normy i co ważniejsze zadania, których się podejmował. Nie uczył się na uzdrowiciela dla własnej przyjemności. Magia lecznicza, studiowanie jej miało zdecydowanie głębsze dno, o którym na dobrą sprawę nikt nie wiedział. Nawet jego starszy brat.
-Dobrze, postaram się zainteresować… tym wszystkim, co się dzieje – powiedział. Skoro brat mu to nakazywał, to musiał mieć w tym jakiś powód. A skoro tak, to zdecydowanie musiał się temu przyjrzeć.
No i przyszło ich jedzenie, za którego przyniesienie podziękował kelnerce, a także odprowadził ją krótko spojrzeniem, by wrócić nim później do brata, który życzył mu smacznego.
-I nawzajem – odparł, by potem zacząć się raczyć swoją porcją. Głodny był i zdecydowanie przyda mu się przerwa w lataniu za dokumentami i zabawą w wypełnianie ich.
Przechylił głowę, gdy Lorenzo wspominał o tym, jak wygląda jego małżeństwo i w sumie dochodził do wniosku, że to trochę smutne. Bo na dobrą sprawę można by mieć wrażenie, że spędza z osobą, z którą planował spędzić całe swoje życie, śmiesznie mało czasu. A co jeśli, to co było między nimi się wypali, zwiędnie, uschnie jak liście które spadły z drzewa? No chyba tego nie chcieli. Zmarszczył lekko brwi.
-Jeśli wasze małżeństwo ogranicza się do wspólnego śniadania, wspólnej kolacji i podsumowania dnia, to powiem szczerze, że to bardzo nudny związek – stwierdził dość… oschle. Być może nawet w tym momencie był zbyt krytyczny względem brata. -Jeszcze dziecka brakuje, i będziecie jak nasi rodzice. Najlepiej dwójki, by starszy mógł się zająć młodszym, gdy rodzice będą w pracy.
Teraz zapewne dowalił z grubej rury. Ale w sumie taka była prawda. Ich rodzice też tylko z początku wykazywali zainteresowanie, a potem? Cóż jak większość rodziców, nie mieli czasu lub było tyle ważniejszych rzeczy na głowie.
-Okej, może być w przyszłym tygodniu, mnie się nie śpieszy – powiedział z uśmiechem. -I serio, powinniście jechać z Jacq na jakiejś wakacje, bo zaczynacie popadać w pracoholizm.

_________________
avatar
Durante T. Sorrentino

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 22
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Stażysta-Uzdrowiciel w Świętym Mung
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 94

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t581-durante-t-sorrentino?nid=1#2625 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t583-durante-t-sorrentino#2627 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t584-swierk#2628 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t585-hijo-de-la-luna#2632
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Bufet

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach