przybornik
Pub

Pub

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pub

Pisanie by Deathly Hallows on Sro Gru 21, 2016 1:22 pm

Pub


Idąc ulicą czujesz nagłą potrzebę napicia się zwykłego, mugolskiego piwa, bez żadnych udziwnień? Ten pub chętnie Cię przygarnie. Pamiętaj tylko, żeby nie używać magii w pobliżu mugoli!

avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Sro Gru 21, 2016 1:36 pm

/parę dni po spotkaniu z Lestrangem

Biorąc pod uwagę to, że Quentin nie znosił kremowego piwa, to jego częste pobyty w przybytkach podobnych do tego właśnie pubu były poniekąd uzasadnione... Chciał się tylko napić normalnego browaru jak człowiek, tak? To, że w towarzystwie mugoli... to już jego sprawa. Nikt o tych "ekscesach" pana Fawleya nie wiedział, nawet jego własny brat i tak miało zostać, ot co. Głównie dlatego, że Quentowi nie uśmiechało się rezygnowanie z dotychczasowego sposobu spędzania wieczorów - w alternatywie miał jedynie samotne siedzenie z kotem i książką, co też bywało przyjemne, chociaż może nie codziennie.
Tak czy inaczej, skończył właśnie dyskusję z jakimś gościem, którego koniec końców nie uznał za interesującego, podniósł się od stolika i wyszedł tylnymi drzwiami na zewnątrz. W teorii mógł zapalić w pubie, nikt by go za to nie wyrzucił, ale wolał to robić tak właśnie: pod gołym niebem. Chłód wczesnojesiennej nocy dawał o sobie znać, ale jemu nie przyszło nawet do głowy zapinać płaszcza, czy choćby owijać się szczelniej szalikiem. Oparł się o barierkę, wetknął papierosa w zęby i dotknął jego końcówki czubkiem różdżki, zapalając. Zwykle był uważniejszy, rozglądał się, czy nikogo na pewno nie ma w okolicy i tak dalej, ale... W głowie już trochę szumiał mu alkohol, nastrój miał dobry i jakoś zwyczajnie mu się nie chciało. Zresztą: kto mógłby czaić się na niego nocą za głupim pubem po to, by sprawdzać jak zapala papierosy?

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Sro Gru 21, 2016 2:24 pm

Czy czekał? Ciężko powiedzieć. Raczej… przechodził, przemykał jak cień tej jesiennej nocy. Dość często snuł się po Londynie. To zgniłe jabłko chowało w sobie sekrety, które… chciał zgłębić. Które poniekąd musiał zgłębić. A w ciemnościach łatwiej jest ukryć coś, co nie powinno mieć miejsca. Choć… powiedzmy sobie szczerze… łatwiej czasem jest ukryć coś na widoku, niż w skrytce. Bo… ludzie to jednak głupie stworzenia, istoty, które będą szukać ukrytego, ale nie spojrzą na ogół.
A czasem… właśnie tam tkwiła… prawda.
Idąc tak, snując się niczym cień… zauważył, coś na widoku, a jednocześnie ukrytego w nocy. Bębny zaczęły dudnić, wybijać swój wojenny rytm. Ruszył do ataku, w razie czego odbezpieczając kaburę z bronią – zabawne, że mu jej nie zabrali gdy poszedł do psychiatryka. Jaki to system prawny jest czasem wadliwy, może to właśnie z tego korzystają wszystkie te, wyjęte spod prawa, szare postacie?
Odchrząknął, pomacał się po piersi, szukając paczki papierosów, miał je. Wyciągnął jedną, zaczął się nieco zataczać – żula udawać nie musiał, bo w sumie wyglądał prawie jak.
-Szefie… masz zapalniczkę? – Burknął ochrypłym głosem. Widział dziwny patyk, ale nie wiedział co to jest. Niemniej miał wrażenie, że właśnie tym odpalił papierosa, a jeśli to prawda… to chyba miał do czynienia z czarodziejem. Bębny przyśpieszyły swój rytm, ekscytacja narastała, a razem z nią mogły się zacząć dziać dziwne rzeczy.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Sro Gru 21, 2016 2:42 pm

Quentin spokojniutko rozkoszował się smakiem papierosa, drapiącym w gardle dymem i przyjemnie orzeźwiającym chłodem nocy, kiedy nagle sielankę tą przerwały mu jakieś niezidentyfikowane dźwięki docierające z drugiej strony zaułka za barem. Zerknął w tamtą stronę i lekko się skrzywił. Tylko zapijaczonego, mugolskiego menela mu tam brakowało, no naprawdę. Tacy to potrafią się człowiekowi wryć w chwilę spokoju i namącić tak, że się zwyczajnie odechce palić.
Czy miał zapalniczkę? Zmierzył mężczyznę pełnym wyższości spojrzeniem, ale ostatecznie chyba uznał go za niegroźnego... Albo po prostu bardzo nie chciał porzucać swojego dobrego humoru przez taką bzdurę jak dziwak pytający o ogień.
Wyjął peta z ust, wyciągnął rękę w jego stronę i zetknął ze sobą czubki papierosów trochę mocniej tak, by żar przeszedł na drugi fajek.
- Nie. - mruknął tylko, mając nadzieję, że to obcemu wystarczy. Miał swojego papierosa, a teraz może dać Falwey'owi święty spokój.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Sro Gru 21, 2016 3:19 pm

Czy się przejął? Nie, w tym momencie najważniejsze było udowodnienie swojej racji. Dojrzenie tego, czego zwykły śmiertelnik nie jest w stanie. Co niestety się nie udało, chociaż… nie zniechęcajmy się, nie zniechęcajmy. Cierpliwość to klucz do sukcesu.
Wpatrywał się brązowymi ślepiami w tego papierosa odpalanego od papierosa, a potem po prostu się nim zaciągnął. Niezniechęcony, nie stał sobie nieco chwiejnie obok Quenta i palił. Oj nie, tak szybko się czarodziej od tego zgubionego szczeniaka nie opędzi i w sumie… o to chodziło, gdy puszczają nerwy mają tendencje dziać się dziwne rzeczy.
-Piękna… noc, co? – Burknął wyciągając peta z ust i uśmiechnął się… do Quenta, wciąż się chwiejąc, jakby wypił co najmniej pół monopolowego. Patrzył na tego osobnika w ten swój… lekko gadzi sposób, nie mrugając i po prostu patrząc, jakby w sumie patrzył w uroczy obrazek. Może coś w tym było, a może nie? Któż go tam wie.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Sro Gru 21, 2016 3:32 pm

Czyli jednak nie miało pójść tak łatwo? Ech, na brodę Merlina... Że też zawsze się musi przyplątać jakiś pijak, kiedy akurat nie ma się ochoty z żadnym gadać. Pewnie gdyby Quentin był sam trochę bardziej pijany, mniej by mu to przeszkadzało, ale tak..?
Dziad stanął sobie obok niego, jak gdyby nigdy nic i stał tak. Na dodatek znów zaczął wydawać dźwięki. Zmuszony przez okoliczności Fawley powoli obrócił głowę i wreszcie w łaskawości swej wielkiej uraczył faceta dłuższym spojrzeniem. W sumie... w sumie to koleś wcale nie wyglądał na skończonego menela wyciągniętego spod jakiegoś mostu. W sensie nie aż tak bardzo jak Evan. Quent zmarszczył lekko brwi.
- Całkiem. - zgodził się po chwili stania w ciszy, przyglądając się temu dziwakowi tak, jakby chciał z samej jego zachlanej mordy wyczytać co właściwie było z nim nie tak. Bo coś na pewno było.
- Byłoby ładniej, gdyby nie chmury. Znów będzie padać.
Definitywnie powinien startować w jakiś konkursach na najlepszy small talk. Może dzięki temu wyjątkowo udanemu odwracaniu uwagi przybysz nie zauważy, że Quent wciąż gapił się na niego co najmniej tak, jakby ktoś mu podczas alkoholowego zgonu namalował coś mało przyzwoitego na czole.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Sro Gru 21, 2016 3:57 pm

Zaczesał za uszy długie włosy i znów wsadził peta do mordy, zamruczał i po prostu sobie palił. Podniósł spojrzenie do góry, chociaż niewiele brakowało by się przewrócił – taki stabilny człowiek. Uśmiechnął się do nieba, bo w sumie why not? Potem jednak słysząc o tych chmurach zmarszczył lekko brwi, opuścił spojrzenie na towarzysza rozmowy.
-Niech pada… przyda mi się prysznic – roześmiał się tubalnie, co mogło być ździebko dziwne. Nie bał się tego spojrzenia, zresztą sam był w stanie odpowiedzieć podobnym. Niemniej teraz udawał wstawionego, a to kierowało się swoimi własnymi, lekko chwiejnymi zasadami. A skoro tak, to mógł sobie pozwolić na rzeczy, na które normalnie by sobie nie pozwolił.
Przechylił się nieco w stronę Quenta, a raczej chciał to zrobić, nieznacznie, ale ostatecznie niemal na niego runął, jak to pijani mają w zwyczaju, by potem z szerokim uśmiechem rzucić:
-Co się tak gapisz? Buzi chcesz? – I teraz ciekawostka dla niuchających, Koschei wcale nie walił alkoholem. Po prostu wyglądał… nie do końca Brytyjsko, co w sumie było specjalnym zagraniem. No może nie do końca, bo do wyglądania jak żul się poniekąd przyzwyczaił i dobrze mu z tym było.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Sro Gru 21, 2016 4:20 pm

Tja, z tym prysznicem to było coś na rzeczy, definitywnie. Quentin popierał, w każdym razie. Niekoniecznie może taki w postaci deszczu, ale gdyby facet postanowił się na przykład wykąpać, preferowanie z daleka od niego, to wszystkim w okolicy żyłoby się znacznie przyjemniej.
Fawley już chciał w bardzo pokazowy sposób wywrócić oczyma, kiedy pan nie do końca menel, choć na pewno zdrowy świr, postanowił... W sumie to nie było w tym żadnego "postanawiania" ani żadnej innej kulturalnej czynności! Nie dość, że praktycznie się na niego wyłożył, to jeszcze te teksty..! Że niby buzi?! Od takiego... ugh!
Niełatwo było wyprowadzić go z równowagi. Zwykle na wszystkie zaczepki odpowiadał jedynie żartem albo wzruszeniem ramionami, a teraz..? Teraz zwyczajnie go zapowietrzyło. Z perspektywy obserwującego musiał wyglądać okropnie zabawnie, nabzdyczony jak jaśnie książę. Jaśnie książę palący w ciemnej uliczce za pubem. Na dodatek to pewnie od niego bardziej było alkoholem czuć niż od tego całego niedoszłego menela.
- Chyba śnisz! - fuknął, bardziej przypominając przy tym własnego kota niż jaśnie pana, przy okazji już zupełnie niekulturalnie wolną ręką odpychając od siebie jego mordę. W sumie nawet nie mocno, ostatnim czego chciał to bójka... Chociaż bez "buzi" od tego wariata też się obejdzie, spokojna głowa!

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Sro Gru 21, 2016 5:29 pm

Brawa dla Koscheia, któremu udało się wyprowadzić tego mężczyznę z równowagi, co w sumie dobrze widział. Chciało mu się w tym momencie śmiać, ale ostatecznie darował sobie i tylko dał się odepchnąć, chociaż na tym się nie skończyło, bo chwycił mocno za przegub tego osobnika i… korzystając z tego, że udaje pijanego, po prostu pociągnął go za sobą w dół. Jeśli upadną to obaj, jeśli Quent wykaże się jakąś zajebistą stabilnością, to może uda im się utrzymać na nogach.
Wszystko w sumie zależało teraz od samego okularnika, bo zabawa może się zrobić zdecydowanie ciekawsza. Jeśli coś pójdzie nie tak, to najwyżej nasz mały okularnik wyląduje na Koscheiu, przynajmniej jedno z nich będzie miało względnie wygodne lądowanie. Chociaż jak się uda ustać, to będzie naprawdę świetnie.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Sro Gru 21, 2016 6:14 pm

No dobrze, tego Quentin się nie spodziewał. Jak wiedział każdy, kto młodszego Fawleya znał, temu do wszystkiego co z siłą i stabilnością związane, było bardzo daleko. Nawet na miotle utrzymać się nie potrafił i spadał z niej jak kamień za każdym razem i to zupełnie sam z siebie, a co dopiero jak się go ciągnęło w kierunku ziemi! I to wcale nie jakoś szczególnie lekko, bo drań swoje bez wątpienia ważył i jak się na Quencie uwiesił, to temu tylko świat zawirował przed oczyma na moment przed tym, nim nagle cały okropnie się zmniejszył, zawężając do znajdujących się teraz nieprzyzwoicie blisko, ciemnych ślepi jednego wariata. Zupełnie tego faktu nieświadomy, wstrzymał na chwilę oddech, jakby bojąc się poruszyć. W zasadzie od tego cholernego "buzi" dzieli ich nie więcej niż kilka centymetrów i co gorsza... Przychylił się leciutko, delikatnie ocierając czubkiem nosa o ten jego. Dobrze, że nie zabrał okularów z domu, bo jak nic by spadły, przeklęte bryle.
I chyba właśnie w tym momencie dotarło do niego jak to wygląda, bo w pół sekundy zrobił się zupełnie czerwony na paszczy, co praktycznie nigdy mu się nie zdarzało, a w następnej chwili odepchnął się rękoma, przetaczając na bok i ciężko siadając na przeklętym bruku zaułka.
- Oszalałeś?! - prychnął ze złością, próbując patrzeć w inną stronę, jednocześnie nerwowo przeczesując palcami niesforne kudły, które uznały wyraźnie, że to najwyższy czas zbuntować się przeciwko pozornemu ładowi panującemu zwykle na głowie pana Fawleya.
- Nie masz co robić?! Czego ty ode mnie chcesz?!
Na dodatek papieros mu wypadł i teraz smętnie tlił się na ziemi. No i już sobie popalił, psia mać.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Sro Gru 21, 2016 7:29 pm

Drań swoje ważył i w sumie… nie do końca się uwiesił na tym chłopaku. Po prostu trzymał go za rękę, w momencie jak ten go odpychał. Stracił przez „przypadek” jak to u pijaków typowe, równowagę i proszę państwo, katastrofa gotowa.
Leżał na ziemi, niezbyt się przejmując tym, że właśnie przypieprzył głową i to z całkiem niezłym impetem. Owszem kręciło mu się w niej, miał przed oczyma ciemne ciapki albo oczy tego chłopaka, ciężko powiedzieć. Niemniej bębny w tym momencie niemal zgrały się z dudnieniem jego serca, a więc było naprawdę ciekawie. Zmroczyło go, ale ocknął się tak szybko, jak to było tylko możliwe, a mianowicie w momencie jak nieznajomy otarł się nosem o jego nos.
Wtedy zdecydowanie się ożywił, a już na pewno zwrócił uwagę na swojego towarzysza.
Spojrzał za nim, gdy uciekł w bok. Nadal jednak leżał na ziemi, teraz nawet ułożył dla wygody ręce na swoim brzuchu, zmrużył po kociemu oczy, wciąż patrząc na tego mężczyznę.
-Już dawno i nie musisz się unosić. Dobrze cię słyszę, nawet pomimo tych bębnów – powiedział spokojnie. Mechanicznie, niemal jak robot podniósł się do siadu, obserwował uważnie tego mężczyznę, gdy zapytał czego chce. Uśmiechnął się w ten charakterystyczny, nieco psychopatyczny i ogólnie… nie fajny sposób. By potem całkiem jak kot, na czworaka, nie przejmując się tym, ze może się pobrudzić bardziej podszedł blisko, bardzo blisko Quenta, znów niemal naruszając jego przestrzeń osobistą.
-Ty wiesz… ty wiesz… czego chcę, ty to masz, ja też. Ty jednak umiesz to kontrolować, ja nie. Chcę tego, chcę kontroli… ty ją masz, daj mi – zacisnął palce, niczym szpony na udzie tego chłopaka.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Sro Gru 21, 2016 8:11 pm

Świetnie, dokładnie tego mu w życiu brakowało: psychopaty próbującego go zmacać w ciemnej alejce za pubem. Chociaż w sumie cholera wiedziała czego koleś chciał... W momencie, kiedy znów niespodziewanie znalazł się tak blisko, w dodatku patrząc na niego w ten sposób... Czy Quentin się bał? Naprawdę? Przestraszył się nieuzbrojonego mugolskiego wariata? Jakie to żałosne...
Syknął cicho, kiedy ten wbił mu palce w nogę. Co on wyprawiał, na litość? Poczuł jak wzbiera w nim sprzeciw. Chciał kontroli, tak? To proszę bardzo! On mu zafunduje taką kontrolę, że się dupek nie pozbiera!
Nie zorientował się nawet w którym momencie różdżka znalazła się w jego dłoni, a już pół sekundy później ostry świst towarzyszący jej ruchowi przeciął powietrze, równocześnie uderzając w mężczyznę niewidzialną falą, która pchnęła go gwałtownie w tył, chociaż bardziej tak, żeby miał się przewrócić niż wylecieć w powietrze. Pozbawione wypowiedzianej na głos formuły Eiectionis nie zadziałało nawet w połowie tak silnie jak powinno, ale to akurat najmniejszy problem.
Fawley zaklął w duchy, prędko zbierając się z ziemi, jednocześnie wtykając różdżkę z powrotem do kieszeni najszybciej jak to było możliwe. Nikt się nie dowie, tak?
- Jesteś pijany, na twoim miejscu wróciłbym do domu wytrzeźwieć. - mruknął w pośpiechu, zbierając się już do wejścia z powrotem do pubu. Powinien się napić na uspokojenie, o. Istniała też szansa, że świr nie postanowi rzucać się na niego przy ludziach... drobna.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Sro Gru 21, 2016 9:25 pm

Na macaniu to mu akurat nie zależało, chciał czegoś innego, czegoś równie ważnego czy istotnego. Niemniej… jeszcze bardziej Quent byłby przerażony gdyby wiedział, że ten mugol wcale nie jest mugolem. Wtedy to by się chyba posrał ze strachu.
Cóż nie spodziewał się tego odepchnięcia, tej potężnej energii, która tak po prostu odrzuciła go w tył. Kto by się czegoś takiego spodziewał? Na pewno nie mugol. Nie zmieniało to jednak faktu, że owszem Quentowi udało się uwolnić od tego „wariata”, ale na tym się to skończyć nie miało. Podniósł się do siadu, uśmiechając się szeroko – wciąż tak przerażająco – chwilę też wodził spojrzeniem za czarodziejem. Co to było? Ta siła, ten patyk, to wszystko?
Wstał, skoczył do przodu, chwytając tego mężczyznę za rękaw.
-Czekaj… co to było? Jak to zrobić? Co to za patyk? Nie jestem… pijany, nigdy nie byłem – uśmiech szaleńca, ta cała butna, niemal bojowa postawa się zmieniła. Gdyby miał psie uszy i ogon, to w tym momencie miałby je podwinięte pod siebie. W brązowych oczkach szło dojrzeć niemal szczenięce zaufanie, ale też prośbę.
-Proszę… powiedz mi – teraz już naprawdę… nic nie było w nim z szaleńcy. Tylko mały, zagubiony mugol, który widział za dużo.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Czw Gru 22, 2016 5:24 am

W sumie... W sumie to chyba nawet nie bałby się go bardziej wiedząc, że mężczyzna nie jest tak do końca mugolem. Ogólnie ten cały strach, który dopadł go przez moment nie miał wiele wspólnego z tym, czym faktycznie tamten mógł mu zagrozić. Ot, raczej... odruch. Jakaś podświadoma reakcja na to jego spojrzenie, czy coś.
Już miał nadzieję, że drań zostanie sobie na ziemi w zaułku i będzie spokój, ale najwidoczniej nie dane mu to było. Nie dość, że do niego podszedł, to jeszcze złapał za rękaw, powstrzymując przed naciśnięciem na klamkę i schowaniem się w pozornie bezpiecznej głębi pubu.
Quentin przełknął ślinę, słysząc pytanie.
- Nic nie było, wydawało ci się. - po raz kolejny spróbował uciąć rozmowę, nawet na niego nie patrząc. Może w głębi duszy przeczuwał, że długo nie byłby w stanie opierać się takim szczenięco proszącym spojrzeniom, kto wie?
- Mnie też w ogóle nie powinno tu być. Obaj będziemy mieć przez to tylko kłopoty. - potrząsnął głową, próbując przy okazji bez patrzenia strącić ze swojego rękawa jego dłoń.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Czw Gru 22, 2016 11:24 am

Chyba nikt się tego nie spodziewał, no może poza samym Koscheiem który jakby nie patrzeć to planował. Uczepił się Quenta, jak rzep psiego ogona, ale miał ku temu dobry powód. Pierwszy w sumie raz, od momentu śmierci swoich rodziców miał wrażenie, że coś może zacznie się układać, że istnieje jakiś cień szansy, że to co się wokół niego dzieje, że to wszystko… to ma jakieś mniej lub bardziej logiczne wyjaśnienie – o ile magia w ogóle takim była.
-Nie wydawało mi się! – W tym momencie niemalże ryknął, a szyby zadrżały niespokojnie, już nie wspominając o pobliskich kubłach, które przewróciły się same z siebie. Całkiem jakby przyczyną tego była sama siła głosu tego mężczyzny. Wtedy też Koschei puścił Quenta i skulił się nieco, patrząc na te przewrócone kubły. W tej chwili jeszcze bardziej mógł przypominać takie zagubione, zdezorientowane szczenie, które gdzieś się zapodziało właścicielom.
-Czemu? – Zapytał. Nic z tego nie rozumiał, a w sumie każda chwila sprawiała, że jeszcze mniej wiedział. Wszystko stawało się bardziej zagmatwane, pomieszane, a on się… bał, ale też zaczynał odczuwać złość. Chaos powodujący strach, zdawał się wywoływać również agresję, która nie mając żadnego, konkretnego źródła przeradzała się w coraz to bardziej uporczywe bębny. Ten rytm, który wybijały, który Koschei słyszał w swojej głowie.
Upadł na kolana, chociaż nie miał ku temu żadnego powodu. Głowa go bolała, coraz bardziej i bardziej. Przycisnął do czoła pięść, potem drugą do skroni.
-Cicho… cicho… cicho… proszę – mamrotał pod nosem, kuląc się jak dziecko, które boi się zostać znów uderzone przez rodzica.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Czw Gru 22, 2016 1:42 pm

W co on się najlepszego wplątał? Ten mugol był wyraźnie jakimś wariatem, który... Quentin drgnął na ten jego krzyk i ponownie wlepił w teraz znów walającego się po ziemi mężczyznę spojrzenie. Nie, nie chciał żadnego buzi, po prostu... Czy to aby na pewno był mugol? Czy to to właśnie, tą energię, wyczuł wcześniej i to jej obecność doprowadziła do całej tej sytuacji?
Przez chwilę stał nieruchomo, jakby próbował pospiesznie zważyć wszystkie "za" i "przeciw" tego, co roiło mu się we łbie. Połapać końce wszystkich uciekających prędko myśli. Co byłoby gorsze z perspektywy prawa czarodziejów: pokazać szaleńcowi magię, czy wręcz przeciwnie, zostawić go samego sobie? Mógł być niebezpieczny. Dla siebie i dla innych. Dla samego Falweya też, pośrednio. Powinien go spacyfikować, może zabrać do Munga... Pewnie by go zamknęli na stałe, ale co innego mógł zrobić? Nawet go nie znał!
Po kolejnej chwili wahania opuścił trzymaną na klamce rękę i cofnął się o jakieś dwa kroki, stając nad klęczącym draniem. Powoli, jakby nie wiedział co należało w takiej sytuacji zrobić, wyciągnął rękę w jego stronę, ale zamiast faktycznie go uderzyć, tylko położył ją miękko na jego głowie.
- Hej, cśśś... - odezwał się cicho. Trzeba go uspokoić, zanim wysadzi w powietrze coś więcej niż śmietniki.
- Poradzimy coś na to, hm? Tylko spokojnie... - mówił miękko, jednostajnie, głaszcząc go trochę tak, jak swojego kota. Tyle, że drań wcale nie był kotem.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Czw Gru 22, 2016 2:12 pm

Trząsł się i drżał jak liść osiki na wietrze. Przyciskał mocno ręce do głowy, mając nadzieję, że to uspokoi bębny. Ale to nic nie pomagało, jak zwykle zresztą. Musiał znaleźć inny sposób na uspokojenie się, musiał się uspokoić, bo to się zdecydowanie źle skończy. Nie chciał dziwactw, nie teraz, a może właśnie powinien? Może powinien pokazać, co było z nim nie tak? Może wtedy w końcu znajdzie kogoś, kto mu pomoże?
Procesy myślowe ustały w momencie, gdy Quent go dotknął. Wzdrygnął się zaskoczony, przestraszony czy cholera wie, jaki. Dudnienie nie ustawało, ale powiedzmy sobie szczerze, to nie było niczym nowym. Ono nigdy nie ucichnie, nigdy nie zniknie. Drżał nieustannie.
-One nie chcą ucichnąć, one wciąż i wciąż… dudnią, wybijają ten sam rytm – mamrotał. Powoli, niemal nieśmiało podniósł na mężczyznę brązowe spojrzenie. Wyglądał jak mały, skrzywdzony chłopiec. Porzucone szczenie i w sumie każde inne nieszczęście tego świata.
-Naprawdę? – Wymknęło mu się nieśmiałe pytanie.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Czw Gru 22, 2016 2:43 pm

To nie brzmiało jak dobry plan, nawet w głowie Quentina. Powinien to przemyśleć, zdecydować co powiedzieć uzdrowicielom z Munga, żeby nie narobić sobie większych problemów... Ten dziwak był już problemem sam w sobie. Fawley nie miał pojęcia o czym tamten gadał, o jakich rytmach i czym tam jeszcze, ale wyglądało na to, że głaskanie go trochę pomagało. Tak odrobinę, ale to zawsze lepsze niż nic.
- Mhm... - mruknął dość... niezobowiązująco, jeszcze raz lekko przeczesując jego kudły palcami.
- Wstań, trzeba się stąd zwinąć. - ponaglił go. Nie mogli siedzieć w ciemnej alejce za pubem w nieskończoność. Tym bardziej, że okolica nie sprzyjała zastanawianiu się co dalej z tym całym dziwakiem.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Czw Gru 22, 2016 3:24 pm

Głaskanie było miłe, bębny cichły, gorąc krwi się uspokajał. Można by niemal mieć wrażenie, że w tym momencie świat zwolnił i już wszystko będzie dobrze. Musiało być dobrze. Bo przecież… inna opcja nie wchodziła w grę. A jednak świat zawsze pisze swoje własne scenariusze, a tych należy się z oczywistych powodów bać.
Nawet jeśli to było tylko mruknięcie, podniosło ono na duchu Koscheia. A skoro na duchu został podniesiony, to mógł wstać. I tak też się stało. Zaczesał za ucho część włosów, spojrzał uważnie na Quenta, by potem delikatnie się uśmiechnąć.
-Jestem Koschei Tylor – przedstawił się, bo w sumie… co stało na przeszkodzie? Mogli się ze sobą bliżej zapoznać, nawet jakby niektórzy chętnie tego uniknęli. On jednak nie miał nic przeciwko zapoznaniu się. Zaraz też lekko przechylił głowę. -Gdzie pójdziemy? -To było w sumie dobre pytanie, a wersję wydarzeń lepiej ustalić, przed zrealizowaniem jej.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Quent Fawley on Czw Gru 22, 2016 4:03 pm

Całe szczęście, że mężczyzna zdecydował się podnieść z własnej woli, bo Quentinowi nie uśmiechało się spędzanie całej reszty nocy w jakimś zapyziałym zaułku za barem, próbując uspokoić rzucającego się po ziemi wariata.
- Quentin. - rzucił mu krótko w odpowiedzi, wzdychając przy tym ciężko. Co on najlepszego wyprawiał? To na pewno skończy się jakąś tragedią, czuł to w kościach!
Gdzie pójdą? Zamknął na moment oczy, pocierając nasadę nosa kciukiem i palcem wskazującym, starając się myśleć jakoś składniej. Wypił dziś trochę, a poza tym był zmęczony i liczył na jakieś milsze zakończenie dnia, niż opiekowanie się szalonym nie-całkiem-mugolem.
- Nie wiem. - mruknął tonem człowieka, któremu brakuje już sił na kolejne ekscesy - Chyba znów potrzebuję się napić. - potrząsnął lekko głową, znów spoglądając na mężczyznę - Byłoby też miło, gdybyś w końcu wyjaśnił mi o co chodzi zamiast tarzać się po ziemi. - wytknął mu.

_________________
Lawyers are not the devil's ministry
avatar
Quent Fawley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 30 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : obrońca w Wizengamocie
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t303-domeric-quentin-fawley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t307-quent-fawley#581 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t309-aurene#583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t311-quent-i-przyjaciele#586
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub

Pisanie by Koschei Tylor on Czw Gru 22, 2016 4:13 pm

Nie był tego typu wariatem, a przynajmniej sam się za takowego nie uważał. Jaki faktycznie był? No cóż, chyba nie było z nim wcale tak źle, że pozwolili mu chodzić samodzielnie po ulicy, prawda? Zawsze mogło być gorzej – kaftanik i pokój bez klamek, to taka miła opcja.
-Miło mi poznać – jak cholera. W tym momencie to wszystko miało tyle sensu, co śnieg w środku lata, albo zielony strój świętego mikołaja. Najprościej mówiąc: wszystko było w normie. Na stałym poziomie dziwactwa i tak powinno zdecydowanie zostać.
Pokiwał ze zrozumieniem głową. Też miał taki okres w swoim życiu, gdzie nie wiedział co ze sobą zrobić. A jedyne co przychodziło do głowy, to chęć skoczenia z naprawdę wysokiego budynku. Taki lot musiał być szalenie kuszący, ale też niezwykłym doświadczeniem.
-Możemy iść się napić, w barze mają dobrego guinnessa i pewnie jakby prosić, whisky też dostaniemy – alkohol remedium na wszystkie bolączki, a też Koschei nie miał nic przeciwko temu, by się napić. Wszyscy znali lecznicze zdolności alkoholu i to, co było w tym momencie najbardziej potrzebne, jego zdolność do rozwiązywania języków.
-Nie tarzam się po ziemi, ty się po niej tarzałeś. A ja chcę tylko wiedzieć, co to za patyk, który miałeś i jak robisz to wszystko. Widziałem, jak odpalasz nim papierosa – powiedział poważnie. Oho i oto proszę państwa detektyw śledczy Koschei Tylor na tropie. Niemal jak pies policyjny wyniuchał narkotyki… znaczy magię.

_________________
avatar
Koschei Tylor

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 46
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Prywatny detektyw
Punkty : 135

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t514-john-koschei-lee-tylor?nid=1#1816 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t516-koschei-tylor#1823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t517-koschei-tylor#1824 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t518-maly-kosciej#1825
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach