przybornik
Salon - Page 2

Salon

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Salon

Pisanie by Matthew Selwyn on Wto Sty 24, 2017 10:16 pm

Sytuacja się jakoś uspokoiła. Niestety Jacqueline musiała mu wybaczyć to, że zabrał różdżkę. Credence na szczęście swoją schował. Matt mógł być już spokojniejszy o swój salon, jak i o nich samych.
Obserwując brata, Matt odnosił wrażenie że Credence się zmienił. W sumie byłoby to bardzo możliwe, zważając na to iż przez dwa lata go nie było. Był martwy. A ludzie ożywieni w jakikolwiek sposób, nie są sobą. Jak było z nim? Zachować się jak arystokrata nadal potrafił.
Nie odezwał się na razie nic, postanowiwszy wysłuchać brata, siadając przy okazji na wolnym fotelu, pomagając sobie podpieraniem się o podłokietnik fotela. Pomasował trochę klatkę piersiową, zaś w drugiej dłoni trzymał dwie różdżki - swoją i siostry.
- Jacqueline ma rację. Wiecznie nie możesz się ukrywać a wieść o tym że żyjesz, kiedyś wyjdzie na jaw. Nie musi ona wyjść ode mnie ani od Jacqueline. Nie wydamy Cię. Ale ktoś zupełnie inny może być bardziej spostrzegawczy. Wystarczy Twoja nieostrożność jak ostatnim razem.
Powiedział spokojnie. Nie zareagował na złość siostry, przy wspomnieniu o Lorenzoo, a jedynie zmarszczył brwi, spojrzenie cały czas mają utkwione na młodszym bracie.
- Co zamierzasz zrobić? Nadal ukrywać? Gdzie tak właściwie się zatrzymałeś?
Zadał bratu na spokojnie kolejne pytania. Zainteresowanym będąc, jak brat sobie radzi i jak funkcjonuje wśród ludzi, przebywając na otwartej przestrzeni? Czy w ogóle wychodzi czy cały czas siedzi zaszyty w norze? Ojciec chyba też nie będzie z tego zadowolony.
avatar
Matthew Selwyn

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 40 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Właściciel klubu nocnego
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t454-matthew-james-selwyn#1384 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t473-matthew-selwyn#1538 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t472-hugin-sowa-matta#1536 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t474-matthew-selwyn#1539
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Credence Selwyn on Sro Sty 25, 2017 3:43 pm

Widząc, jak Jacqueline nadal się wścieka, Credence spojrzał na nią kątem oka spod przymrużonych powiek, z miną mówiącą "dobra, dobra, mądralo."
- Jesteś głupia, Jacqueline, po prostu głupia - odparł tym samym tonem, ale wypranym w emocji, przedrzeźniając w ten sposób siostrę - Nie bałem się was. Gdybym się bał, to i teraz, i nigdy byście się nie dowiedzieli, że żyję. Właściwie, to dochodzę teraz do wniosku, że nie powinienem był wam tego mówić, a już zwłaszcza tobie, skoro wolałabyś mnie widzieć martwego.
Napił się jeszcze herbaty, odstawił filiżankę na stół i wyprostował się, teraz patrząc na siostrę z góry zimnym wzrokiem. Byli co prawda dokładnie tego samego wzrostu, ale to nie szkodzi - czasem da się spojrzeć nawet na kogoś wyższego tak, jakby patrzyło się na niego z góry. Podszedł do niej powoli, już nie tak wesoły i beztroski, jak przed chwilą.
- Jestem pewien, że nie potrafisz sobie wyobrazić, dlaczego zachowałem się tak, a nie inaczej - powiedział chłodno, stając tuż przed nią i patrząc jej w oczy - Nigdy nie grzeszyłaś szczególnie rozwiniętą wyobraźnią i zawsze działałaś pod wpływem impulsu, a nie - rozumu. Jak choćby teraz, wściekając się, klnąc i wyobrażając sobie pewnie, że jesteś niesamowicie groźna. Nie rozumiesz jednak nawet, co do ciebie mówię: nie grożę twojemu mężowi, tylko proszę, żebyś mu o mnie nie wspominała, przynajmniej na razie.
Patrzył tak na nią jeszcze chwilę, po czym znów się uśmiechnął i wyglądał słodko, jak wcześniej - jakby przed chwilą nie zmienił się tak diametralnie i jakby tamtej wypowiedzi nigdy nie było.
Odwrócił się do brata i wrócił na kanapę, by znów sięgnąć po filiżankę.
- Bardzo dobra ta herbata, musisz mi zdradzić, gdzie ją kupiłeś albo co dodałeś. Oby tylko nie truciznę... - zażartował, tym razem już dostrzegając, że Matt coś za często chwyta się za pierś.Było to po nim widać, bo przez moment przez jego twarz przemknął cień zastanowienia i podejrzenia. Wrażenie jednak znikło tak nagle, jak się pojawiło - Ty też chciałbyś, żebym jednak nie żył, jak nasza kochana siostra? - rzucił ze śmiechem, jakby to był najlepszy żart i jakby nie podejrzewał, że Jacqueline byłaby zdolna do zabicia go. Wiedział jednak, że owszem, byłaby - nie lekceważył jej pod tym względem. Po prostu nie sądził, żeby faktycznie to zrobiła: nie miała powodu. Nie - według niego. Zaraz jednak się trochę uspokoił, pociągnął lekko nosem i ponownie napił, a uśmiech spełzł mu z twarzy.
- Proponuję, żebyś mówił za siebie, Matthew - powiedział cicho, ale na tyle głośno i wyraźnie, że dziewczyna to słyszała - Ty może mnie nie wydasz, ale ona... - wzruszył ramionami i wypił do końca - Tak czy inaczej - ukrywałem się przez dwa lata. Przez dwa lata wszyscy sądzili, że nie żyję, a jeśli nawet ktoś miał podejrzenia, że tak nie jest, to nikłe. Śledztwo w mojej sprawie przycichło. Nie wiem, czy zostało zamknięte, ale na pewno ucichło i nikt się nim już nie gorączkuje. To, że wy wiecie, że żyję, to dlatego, że postanowiłem wam o tym powiedzieć, prawda? W innym wypadku nadal nie mielibyście brata. Przez dwa lata nie stało się nic takiego, żebym został ujawniony, jeżeli tego nie chciałem.
Słysząc ostatnie pytania brata, uśmiechnął się znowu, prostując na kanapie i patrząc na niego z miną, mówiącą "proszę cię, naprawdę?" Wystawił palec i poruszył nim na boki, jakby to była jakaś wskazówka metronomu.
- Nie, braciszku. Może i jestem głupi w twoich oczach, ale jednak nie aż tak.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Sro Sty 25, 2017 5:18 pm

Złość powoli z niej uchodziła a na jej miejsce pojawiało się coś innego. Niepokój. I to bardzo duży niepokój. Mimo wszystko, ten dupek to był przecież jej brat. Już raz rozpaczała po jego stracie mimo, że nigdy nie pałali do siebie zbyt ogromną miłością. Nie była pewna, czy kolejny raz zniosłaby taki cios. W końcu to jej brat. Dupek, ale brat.
Uniosła jedną brew ku górze, a jeden kącik jej ust uniósł się delikatnie ku górze, gdy wysłuchała długiego monologu Credensa. Kto tu był głupi? Nie była pewna, czy aby na sto procent należało tak teraz mówić o niej.
- Credens, możesz mi powiedzieć w którym momencie ja wspomniałam cokolwiek o grożeniu mojemu mężowi? - poczekała chwilę, aby dać bratu możliwość przetrawienia swoich słów (w końcu nie wiedziała, kiedy ostatni raz używał szarych komórek), po czym kontynuowała. -Mówiłam tylko, że jego masz do tego nie mieszać. On ma nic na ten temat nie wiedzieć. A to, że wiem ja, pozostanie Twoim utrapieniem. Ups.
Czy bała się jego spojrzenia z góry? Broń Boże! Już dawno minęły czasy gry coś takiego w wykonaniu czy to Credensa czy Matthewa robiło na niej jakiekolwiek wrażenie. Trochę jednak czasu od ich dzieciństwa minęło i od momentu, gdy łatwo mogli nastraszyć naiwną wtedy młodszą siostrzyczkę. Co poniektórzy chyba zapomnieli że Jackie nie ma już 5 lat i nie piszczy na widok myszy czy zdechłej żaby. Może warto by było jednak o tym przypomnieć.
-Gdybym, jak sugerujesz, najpierw kierowała się impulsem, a dopiero potem rozumem, nigdy nie znalazłabym się tu, gdzie teraz się znajduję. Ale chyba nie ma sensu, abym dalej Ci o tym opowiadała. Poza tym, myślisz, że co? Że jak tylko opuszczę ten dom to polecę do ministerstwa i doniosę na Ciebie do własnego męża lub Croucha? Naprawdę wiele można o mnie powiedzieć, Credence, ale z pewnością nie to, że wydałabym własnego brata.
Nie obchodziło ją szczególnie to, czy uwierzy w jej słowa, czy nie. Ważne dla niej był tylko fakt, że mimo wszystko zamierzała być lojalna względem tej szuji zwanej jej bratem. Rodziny w końcu się nie wybiera, prawda?
Słysząc wzmiankę o śledztwie postanowiła wtrącić swoje trzy grosze. W końcu mogła na ten temat powiedzieć znacznie więcej niż Matt chociażby.
-Takie śledztwo, jak Twoje z całą pewnością nie zostało zamknięte i nie zostanie do momentu aż nie zostanie odnalezione Twoje ciało. W ministerstwie mocno dbają o to, aby żadna sprawa nie została zapomniana od tak. Pewnie nadal poszukują Twojego ciała, tyle że ze znacznie mniejszym zapałem niż na początku.
avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Matthew Selwyn on Sro Sty 25, 2017 9:55 pm

Miło było posłuchać wymiany zdań między rodzeństwem, jak za dawnych czasów. Nie wtrącał się, a jedynie słuchał i obserwował. Korzystając też z chwili ich wymiany zdań, napił się herbaty ze swojej filiżanki. Dał im chwilę by mogli wyjaśnić sobie co nieco, skoro przez dwa lata nie było żadnego kontaktu z Credencem. Nie było w ogóle, ponieważ "wyparował". Nieudolni nawet aurorzy nie potrafili go odnaleźć. Tutaj zaś jego brat wykazał się sprytem, co z jednej strony można pochwalić, ale z drugiej, prawdą było że ukrywać się wiecznie nie może. Kiedyś sam to zrozumie, jeżeli nie teraz. O ile w tej chwili jest ostrożniejszy niż wcześniej.
Na temat herbaty, uśmiechnął się i pokręcił głową.
- Musiałbym mieć naprawdę poważne powody, żeby Cię otruć.
Odparł z uśmiechem, zauważając że młodszemu złość przeszła i zaczął się zachowywać jakby nigdy nic. Kątem oka zerknął na siostrę, po czym znów powrócił spojrzeniem na brata, który zadał mu pytanie. Lecz dla niego ono nie było zabawne.
- Pozostawię to bez komentarza.
Odpowiedział z lekkim uśmiechem, ale nie zdradzającym co prawda czy chciałby czy nie. Dla niego brat nadal pozostawał zagadką, ale wydać go nie zamierzał. Przynajmniej na razie. Choć tak naprawdę, to wewnętrznie cieszył się, że on żyje.
Zmarszczył bardziej brwi, kiedy ten zaraz zwrócił mu uwagę, by mówił za siebie. Tego w sumie też nie zamierzał komentować. Zerknął jedynie na Jacqueline, choć nie sądził by wydała ich brata. To on był z nią przez dwa lata i ma stały kontakt, kiedy ten młodszy zdecydowanie wolał się odciąć od wszystkich, ratując swój tyłek.
Zostawił już te myśli i zaczepne stwierdzenia, by skupić się na tym, co działo z jego bratem. Musieli to wiedzieć, a właściwie to chcieli. On chciał. Credence jednak nie zamierzał wszystkiego zdradzać, a już na pewno nie swoje miejsce zamieszkania. Szkoda. Tutaj z kolei Matthew się uśmiechnął kącikiem ust. Spoważniał, kiedy Jacqueline oznajmiła iż śledztwo nie zostało zamknięte a poszukiwania wciąż trwają.
- Nie zamknęli śledztwa?
Zapytał, spojrzenie utkwiwszy na jej osobie. Mimo iż aurorzy powiedzieli jemu i ojcu że śledztwo zamykają a chłopaka uznano za zmarłego, bo przecież nawet zrobili pogrzeb, to czego jeszcze węszą? Finnenas mu nawet nie mówił, że śledztwo zostało wznowione. Może robią to po cichu?
- Credence...
Zwrócił się już do brata i to poważnie.
- Za co Cię tak naprawdę ścigali? W coś się wpakował? Bo nie wiem czy wierzyć w to, co wypisywali w proroku jak i na postawione przez Ministerstwo zarzuty. Nie wspomnę już o przeszukiwaniu domu po Twoim zniknięciu jak i przepytywaniu nas i rodziców. Mamy chyba prawo znać prawdę, czyż nie?
avatar
Matthew Selwyn

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 40 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Właściciel klubu nocnego
Umiejętności : teleportacja łączna
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t454-matthew-james-selwyn#1384 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t473-matthew-selwyn#1538 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t472-hugin-sowa-matta#1536 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t474-matthew-selwyn#1539
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Credence Selwyn on Sro Sty 25, 2017 10:31 pm

Machnął ręką w odpowiedzi na pytanie siostry o grożenie Lorenzo.
- Zabrzmiałaś, jakbyś tak odebrała moje słowa, więc wyjaśniam, że mu nie grożę, bo może tak to mogło zabrzmieć - powiedział obojętnie - I widzę, że się zgadzamy w tym, że nie należy mu mówić o moim istnieniu, więc... - rozłożył ręce - Po co w ogóle ta idiotyczna dyskusja o nim i uwagi, że mam go w to nie mieszać? Zupełnie, jakbym chciał...
Westchnął, pokręcił głową i zajrzał do filiżanki, która teraz już była pusta, co go zasmuciło. Lubił herbatę. Słowa o tym, że Jacqueline była jego "utrapieniem" zignorował - nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia. Nie zamierzał też wcześniej jej straszyć, tylko raczej do niej dotrzeć, bo odniósł wrażenie, że dopóki nie był stanowczy, to mu się nie udało.
- Mówisz, że nie znalazłabyś się w domu brata...? - uśmiechnął się paskudnie do ostatnich kropelek napoju w filiżance, wtrącając się w wypowiedź siostry. To było jednak szczeniackie z jego strony, więc zaraz ten uśmiech spełzł mu z twarzy, kiedy to sobie uświadomił; a chwilę później westchnął ciężko, przymykając lekko oczy. Mlasnął z rezygnacją i przetarł czoło palcami czekając, aż Jacqueline skończy mówić.
- Nie, siostrzyczko - odezwał się, kiedy już mógł, patrząc na nią przez ramię kątem oka - gdybym sądził, że możesz mnie komukolwiek wydać, nie siedziałbym tu teraz i nie dyskutował z tobą - mówił to wszystko tonem nauczyciela, powtarzającego coś uczniowi po raz setny, łopatologicznie, żeby w końcu zrozumiał - Mówiąc o twoim mężu nie miałem na myśli "donoszenia na mnie", tylko raczej informowanie rodziny o tym, że jednak szwagier nie jest do końca martwy. Masz do mnie pretensje, że wam nie powiedziałem, a on przecież też jest moją rodziną. Dla ciebie za to jest - jak sądzę - kimś bardzo bliskim, komu zapewne mówisz o wszelkich swoich radościach i przykrościach... chyba, że się mylę? Odniosłem jednak wrażenie, że wasze małżeństwo nie zostało zawarte z przymusu. Dlatego właśnie prosiłem cię o dyskrecję w mojej sprawie.
Wysłuchał jej wypowiedzi na temat śledztwa w swojej sprawie, a później - wypowiedzi brata i to go już szczerze zaniepokoiło. Nie tak, żeby zaczął panikować, ale było widać po jego minie większe zainteresowanie w tym momencie.
- Minęły dwa lata. Ja się przecież utopiłem w tej brei, zwanej rzeką; jeśli nie znaleźli mojego ciała do tej pory, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że albo spłynąłem z prądem do morza, albo wcześniej stałem się jedzonkiem dla okolicznych rybek. Po takim czasie ciężko by było ustalić, czy ewentualne znalezione kości należą do mnie, czy nie do mnie. Po co jeszcze mieliby w tym gmerać? Tym bardziej, że - jak właśnie Matt mówi - powiedzieli, że zamykają sprawę.
Gdyby zresztą jeszcze go szukali z jakimś szczególnym zapałem, to Credence by się nie ujawnił. Eda w końcu wybrał nie tylko dlatego, że chłopak sympatycznie wyglądał... Chociaż może po prostu nie do wszystkiego udało się Selwynowi dokopać.
Wzruszył jednak ramionami i trącił palcem tę nieszczęsną filiżankę, patrząc na nią trochę nieobecnym wzrokiem.
- Nie mieli powodu, żeby podać wam inne zarzuty wobec mnie, niż takie, jakie mają. Czy są prawdziwe, to inna kwestia, ale... nie wiem tak naprawdę, dlaczego akurat mnie miałby ktoś szukać z taką niesamowitą zajadłością, żeby jeszcze po dwóch latach brodzić w mule. Przecież nikogo nie zabiłem. Zarzucają mi tylko zainteresowanie czarną magią, włamania i kradzieże. No i śmierciożerstwo, ale przypuszczam, że to tylko dlatego, że się interesuję czarną magią, a co konkretnie na mnie mają... nie wiem. Nikt nie dotarł do mnie na tyle blisko, żeby odczytać mi zarzuty - uśmiechnął się szeroko i rozbrajająco, po czym przyjrzał się bratu - Co ci się stało?
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach