przybornik
#1 - Deathly Hallows

#1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

#1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 11:15 am

#6 + ubranko

Ostatnie ich spotkanie naprawdę nie kończyły się dobrze. Wszystko przez chemię i napięcie jakie między nimi było, zawsze sprowadzało się to do chęci wylądowania w łóżku. Nic na to nie mogli poradzić, że ich ciągnęło do siebie niesamowicie. Przecież nie mogli tego powstrzymywać, bo tak byłoby nie ładnie. Dlatego cieszył się bardzo, gdy Yaxley napisała do niego i chciała spotkania. Bał się, że brunetka naprawdę się na niego obraziła i już go widzieć nie będzie chciała. Jasne, że już na koniec się zaśmiała, uśmiechnęła, gdy go wyrzucała z domu. Naprawdę miał nadzieje, że trochę załagodził sprawę i zrozumiała, to co miał na myśli. Chciał, aby z nią było coś innego, coś głębszego, a do tego musiał wiedzieć dobrze co do siebie czują. Wiedział, że gdy poukładają swoje uczucia, ochłoną trochę, bo się jarają tym, że znowu mają ze sobą do czynienia, to wtedy wszystko samo ich sprowadzi do łóżka i będzie wszystko doskonale.
Anabelle zapowiedziała się, więc blondyn zaraz po treningu poszedł na zakupy kupić świeże składniki do dania, jakieś dobre winko, mugolskie przekąski i zaraz poleciał do domu. Pozbył się na kilka dni swojej narzeczonej, zakazując jej przychodzić do niego bez zapowiedzi, a kobietka była taka posłuszna, że robiła wszystko co Rosier jej powiedział. Tym bardziej nie była w jego typie, gdy była tak uległa. W mieszkaniu nieco ogarnął, zostawił otwarte drzwi i sam poszedł do kuchni gotując potrafę, którą ojciec przywiózł ze sobą z Francji. Uwielbiał Bouillabaisse i zawsze wychodziło mu to najlepiej. Chciał się popisać przed Anabelle, musiał, bo w sumie wątpiła w jego kulinarne umiejętności.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 12:22 pm

/ po ostatnim, ale przed metrem jeszcze ;x + wygląd

Anabelle skończyła wcześniej pracę i tak jak pisała we wcześniejszych listach, dała znać Jonathanowi, że niedługo przybędzie. Oczywiście zawitała do domu wpierw, by przebrać się w nieco bardziej pasujący strój na ich obiad czy kolację, od jej profesjonalnego stroju. Zauważyła, że czerwona sukienka zbyt rzucała się w oczy i nie każdy mógł skupić się na swojej pracy, więc wróciła do stonowanych strojów. Yaxley wyglądała akurat we wszystkim dobrze, więc nie martwiła się, że Rosier zmieni o niej zdanie przez jedną dłuższą sukienkę, czy brak wyzywającego dekoltu.
Zjawiła się o odpowiedniej porze. Zapukała kulturalnie i uśmiechnęła się do siebie, poprawiając włosy. Lubiła jak otwierano jej drzwi, a poza tym, nie będzie mu wparowywała do mieszkania, może być na przykład w samej bieliźnie i sobie tego nie życzyć? Mimo otwartych drzwi. Więc grzecznie stała, wyprostowana, zagryzając lekko wargę. Czyżby się denerwowała? Czyżby to była randka? Yaxley przecież nie wiedziała co to strach, nie martwiła się nigdy o swoje kontakty z mężczyznami, więc dlaczego teraz serce biło jej szybciej? Gdy pojawił się przed nią, otwierając drzwi (zapewne, tak zakładam sobie z góry, że jednak sama nie musiała wchodzić do środka), zrobiła krok naprzód i przywitała go lekkim pocałunkiem w policzek. Oho. Niedostępna żmijka. - Witam.. co tak pachnie? - Zainteresowała się potrawą, przechodząc obok niego, by wejść do środka.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 12:55 pm

Lubił i wolał nieco krótsze sukienki, które odkrywały sporo ciała. Chyba jak każdy facet i pewne chciałby aby tak do niego przyszła. Na pewno nie do pracy, gdzie wszyscy by się na nią patrzyli, podziwiali jej figurę i wszystko to, co miała odkryte. Był zazdrosny, to wiedziała od początku, więc jasne, było, że Jace lepiej się czuł, gdy wiedział, że nie przesadza ze strojem, który wybiera, gdy idzie do Ministerstwa. Byli jeszcze na takim etapie, że nie powinien mieć nic do tego i nawet nie miał prawa Rosier zwracać jej uwagi. Zdawał sobie z tego sprawę, co nie oznaczało, że w środku nieco się w nim gotowało i czuł te ukucie zazdrości, że nawet będzie wszystkich wokół kusić by zrobić mu na złość. Yaxley dalej była wolna, więc była obiektem zainteresowań wszystkich. To te go bardzo wkurzało, jednak mogła robić to co chce. Szczególnie, że Jonathan jej odmówił.
Kończył już robić swoją pyszną zupkę, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Zaraz wytarł ręce w ścierkę i szybkim krokiem podszedł do drzwi. Przecież nie będzie kazał jej długo czekać, tym bardziej, że po ostatnim to ona może się jeszcze rozmyślić i sobie pójść. Dlatego otworzył przed nią drzwi uśmiechając się na jej widok. Już tradycyjnie zmierzył ją wzrokiem i mimo, że sukienka była dłuższa, to i tak pasowała do niej idealnie. - Hej.- Uśmiechnął się i przepuścił ją w drzwiach otwierając je szerzej. - Bouillabaisse. Rodzina potrawa, przysmak francuski.- Wyjaśnił na szybko i poszedł zaraz znowu do kuchni by wrzucić jeszcze ostatnie przyprawy, by naprawdę było wyśmienite i aby się do niczego nie przyczepiła. Pod tym względem też chciał u niej zapunktować i zrobić na niej wrażenie. - Pięknie wyglądasz.- Zerknął na nią w kuchni i zaraz w sumie wyłączył zupkę, by przejść do niej. - Rozgość się. - wskazał dłonią na salon, by przeszła tam, gdzie na stole już czekało winko.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 1:10 pm

To jasne, że wolał, ale nie można mieć wszystkiego, prawda? Zresztą, Anabelle zawsze wyglądała wytwornie, dbała o swój ubiór, dodatki, o to jak wyglądają jej włosy, czy ma dobrze dobrane buty. Niczym z obrazka. Chciała się podobać, miała dwadzieścia sześć lat i karierę, ale nie miała męża, a w tych czasach już naprawdę niektórzy pewnie braliby ją za starą pannę, gdyby nie jej wygląd i chęć pięcia się do góry w hierarchii MM. Była przecież znakomitą partią, prawda? I niczego jej nie brakowało. No, poza panem Jonathanem Rosierem, który udawał niedostępnego, a tak naprawdę szalał za Yaxley i jeszcze bezczelnie mówił, że nie obchodzi go! Aż do ostatniego razu, gdy zmienił zdanie, gdy chciał, by Anabelle nie była kolejną panienką do kolekcji zaliczonych kobiet i porzuconych. To trochę zmieniło jej podejście do niego, bo sama z początku chciała się tylko zabawić. Podniecenie wywoływane przez jego dotyk, spojrzenie, to znajome uczucie ciepła, gdy ich wargi się spotykały - wrzucane zostało do jednego worka pożądania. Nie było mowy o uczuciach, zakochaniu, czymś więcej.. a jednak..?
Rozejrzała się po jego mieszkaniu. Była tu po raz pierwszy, więc musiała wszystko ocenić z góry na dół, gdzieś w myślach oczywiście. Spojrzała w końcu w jego kierunku, gdy oderwał się od garnka i posłała mu delikatny uśmiech. - Dziękuję. - Kiwnęła lekko głową i usiadła na kanapie w salonie, sięgając po kieliszek z winem. Upiła łyk, przesuwając językiem po wargach i westchnęła. Potrzebowała odprężenia, więc gdy przyszedł do niej pokazała mu, że ma usiąść obok. - Już podajesz, czy mamy jeszcze czas? - Spojrzała na niego i wymownie zsunęła wzrok na jego usta. Nie jej wina, że ją tak kusiły, prawda? I że tak dobrze całował. Poza tym, była już dużą dziewczynką, mogła robić co chciała i nawet całować się z odwiecznym wrogiem. Nikt nie powinien się wtrącać, o.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 2:40 pm

To już było dziwne, że w tym wieku byli sami, albo że nie mieli obrączek na palcu. To aż dziwne w sumie, bo przecież Anabelle była przepiękna, słodka i każdy na pewno by chciał ją przy swoim boku. Rosier też, chociaż się do tego nie przyznaje. Chyba zostało mu to po Hogwarcie. Jonathan nigdy nie pokazywał zainteresowania panienkom, które były córkami przyjaciół jego rodziców. Ci to już naprawdę chcieli go za zięcia, bo przecież same nazwisko się liczyło, a pozycja szukającego w Jastrzębiach też była dobra. Jednak zawsze odmawiał swojemu ojcu, jakoś dawał się przekonywać, że się na razie nie zaręczy. Aż do teraz, chociaż nie miał wtedy nic do stracenia. Anabelle wybrała karierę. Praktycznie normalne, że najpierw chciała się rozwinąć zawodowo, a dopiero później myśleć o rodzinie i żeby wyjść za mąż i może dać na świat potomków. Chociaż patrząc na dzisiejszą politykę i istniejącą wojnę, chyba nikt nie chce mieć dzieci. Teraz strach, wieczny strach o swoje życie, swoich miłości, a tym bardziej o dzieci, które nie będą mogły się obronić. Nawet, gdyby było dzieckiem ich, miało szlachetną krew. Nikt nie jest w tych czasach bezpieczny.
Nawet zatrudnił jakąś sprzątaczkę, aby wszystko ładnie ogarnęła podczas jego treningu. Sam wielkim bałaganiarzem nie jest, ale wiedział, że Yaxley będzie go też oceniać przez to. Dobrze i tak, że nikt mu się nie wtrącał w urządzanie mieszkania. Tak to wszystko dopasował do siebie, a nie to co było teraz w modzie. Ważne, że mu było wygodnie, a wcale to źle nie wyglądało. - Mogę podać za chwilę… nawet będzie nieco lepsze.- Zaraz usiadł obok niej z lekkim uśmiechem na twarzy. Kusił? A gdzie, chociaż czasem może nawet nie świadomie potrafił się słodko uśmiechnąć i dostawał to co chce. Takie usta Any na przykład, których nigdy nie odmówi. Położył dłoń na pasie brunetki odkręcając ją bardziej w swoją stronę i delikatnie złączył ich usta, po czym zaczął pogłębiać bardziej pocałunek.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 2:56 pm

Kusił nieświadomie, o! Tym uśmiechem, spojrzeniem, tym, jak przygryzał wargę, albo po prostu jak całował dziewczynę coraz bardziej namiętnie. Nic dziwnego, że nie jedna przyprowadzona przez jego rodziców panna, chciała niemal natychmiast być jego narzeczoną. Anabelle trochę śmieszył fakt, że ktoś znajdywałby jej partnera, albo wciska komuś jakąś żonę, bo oczywiście to ona była królową swojego życia i to ona miała wybierać. Byle czego przecież nie weźmie, prawda? Rodzice od małego traktowali ją jak księżniczkę, nawet przed starszą Cassie, więc udzieliło jej się to pod każdym względem. Poza tym, jej mężczyzna musiałby być przystojny, wysoki, w jej wieku lub odrobinę starszy - staruchów też nie ma co przyjmować! No i ogólnie mieć podobne poglądy co ona, by przypadkiem nie zaczęli się o to kłócić. Idealna para, prawda? Z Jonathanem natomiast bardzo się różnili. Może i z pozoru oboje byli idealni, może gdyby złączyli swoje rody byłoby to coś dużego, ale Rosier wydawał się zawsze wycofany z wojny o czystą krew. Przy tym ile się sprzeczali, przy tym jak inaczej myśleli taka idealność pozostawałaby tylko z wyglądu. Daleko im było do tego dopasowania, a osąd przyćmiewało pożądanie. Zdecydowanie. Tylko An nie mogła go sobie odpuścić, z jakiejś dziwnej przyczyny nie potrafiła. - Świetnie. - Kiwnęła głową, gdy usiadł obok niej i od razu zachłannie zajęła się jego ustami. Zupełnie jakby te kilka dni niewidzenia się były miesiącami rozłąki. Odwzajemniała pocałunki, trącała jego język swoim i zaczepnie szarpała jego dolną wargę ząbkami, aż w końcu oderwała się na chwilę i zaśmiała cicho. - Mm.. bo zaraz będziesz cały w mojej szmince, Rosier. Znów. - Wytarła kciukiem krwiste ślady po szmince kobiety i uśmiechnęła się zadziornie odsuwając się na chwilę. Przeparadowała do kuchni z kieliszkiem wina, kołysząc lekko biodrami i pochyliła się nad garnkiem. Powąchała to, co im tam szykował, a nawet sobie zajrzała, zanim znalazło się na talerzach! - Ładnie tu masz. - Odwróciła się przekrzywiając lekko głowę. - To słodkie, że się starasz.. nie sądzę, by na co dzień był tak perfekcyjny porządek, dania i wino. - Postukała w blat stołu paznokciami.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 4:50 pm

Wtedy to było normalne, że to rodzice najczęściej decydowali z kim ich dziecko będzie. Dosyć rzadko zdarzały się małżeństwa z wyboru, chociaż takich też było sporo. Jace na pewno myślał, że kiedyś spotka tą jedyną, zaraz zaiskrzy i będzie wiedział, że to właśnie ta będzie z nim do końca życia. Odkąd opuścił Hogwart, pożegnał się z Anabelle to nigdy już tego nie czuł. Próbował kilka razy pewnie i dłuższych związków, ale szybko przekonywał się, że to nie to. Potrafił czarować uśmiechem, by każda na niego uwagę zwróciła i to wykorzystywał. Na całe szczęście jeszcze miał się czym zająć, bo musiał pobierać lekcje, które udzielał mu członek Zakonu Feniksa. Zajmował się tym i Quidditchem i jakoś było dobrze. Zapominał, że dla utrzymania rodu Rosier powinien z kimś być. Też myślał, że rodzice w końcu nie zażądają od niego poślubienia kobiety, którą oni wyznaczą. Jednak musiał, na pewno go do tego zmusili. Ale jak miał to zrobić, gdy teraz ciągle myślał o Anabelle i to przy niej poczuć to coś. Jasne, że się różnili pod kilkoma względami, tymi najważniejszymi w sumie. Tylko że przeciwieństwa się przecież przyciągają i może dlatego tak ich ciągnęło ku sobie i mieli do siebie słabość.
Nie mógł sobie darować, bo sprawiało mu to dużo przyjemności, było mu wtedy bardzo dobrze, nie mógł powstrzymać się od pocałunków i to namiętnych. Dawał radę powiedzieć nie, tylko chęciom spróbowania czegoś więcej, wylądowania z nią w łóżku, pocałunki przy tym to nic. - Nie przeszkadza mi to.- Już po ostatnim nawet zastawiała ślady na jego szyi, więc usta to drobiazg. Przeszedł za nią do kuchni opierając się najpierw o futrynę drzwi i przyglądał się brunetce. - Nie na co dzień, jednak bardzo często. Musisz wpadać częściej.- Podszedł bliżej i cmoknął ją w czubek głowy, a następnie wyjął dwa talerze i nałożył im zupki, dając do niej kilka krewetek i innych dodatków, które się gotowały. Położył wszystko na stole i odwrócił się do brunetki. - Smacznego. Jak się nie boisz, że coś tam dodałem i będziesz leżała w szpitalu.- Uśmiechnął się pod nosem i zajął swoje miejsce.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 5:14 pm

Spojrzała na niego i westchnęła cicho. Gdyby nie była sobą, już dawno ugięłyby się przed nią nogi, bo ja doskonale wiem jaki to widok jest, gdy się tak opierał o framugę. Doskonale mam to przed oczami i oh. Anabelle też to widziała, ale była zbyt twarda, obojętna, uodporniona na to, by po prostu drżeć na jego widok. Uśmiechnęła się jednak, gdzieś tam w środku, bo był naprawdę przystojny i w końcu miała go nie tylko w swoich wyobrażeniach, czy pod sobą. Mogli spędzić razem czas, poznać się bliżej, niczym normalni ludzie i choć nie było to w jej stylu - podobało jej się to. - Może. Jednak nie tak często, byłoby Ci za dobrze. - Zagryzła lekko wargę, przesuwając wzrokiem po jego ciele, od góry do dołu i oho, założyła kosmyk za ucho. W myślach już klęła, bo nie wiedziała co się z nią dzieje. Głupia, opanuj się, to tylko Rosier.. I pewnie by się rozczuliła tym pocałunkiem, jednak tylko sięgnęła po wino znów i upiła kilka łyków. Przeszła do salonu, bo pewnie tam poszli jeść, ewentualnie do jadalni, gdzie usiedli przy stole i mogła skosztować to co przyrządził taki dumny. - Dziękuję, smacznego. - Kiwnęła głową i pokręciła nią po chwili, gdy dodał o zatruciu. Cały Rosier i Yaxley, nie obędzie się bez przekomarzań nawet przy posiłku. Urocze. Spróbowała więc niedużo, na początek, w razie gdyby naprawdę chciał ją otruć ( w końcu nikomu nie można było ufać, prawda?). Nie poczuła jednak, by wpłynęło to na jej stan, a przyjemne ciepło rozchodziło się po jej ciele, wraz z kolejnymi łyżkami. - No dobra, zapunktowałeś panie szukający. - Przyznała mu, że taki najgorszy nie jest, a to duży komplement przecież w jej ustach! - Właściwie nigdy nie wspominałeś o tym, że płynie w Tobie francuska krew. - No, bo kurde nigdy nie rozmawialiście, brawo Yaxley, zacznij myśleć.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 7:40 pm

Oboje byli twardzi i się tak łatwo nie dawali. Wiedzieli jak trzymać, swoją dumę. Niekiedy nawet ciężko by było stwierdzić, czy im naprawdę na sobie zależy. Dalej sobie pyskują, prowokują i dalej im to sprawia radochę. Chyba właśnie tak dają sobie jakieś znaki. Jak się kiedyś zaczepiali to było zaraz, jakaś zachęta. Chociaż wtedy byli dla siebie jak jakiś zakazany owoc, którego chcieli w tajemnicy próbować. Teraz jednak dobrze im zrobi takie normalne spotkanie… randka, przy kolacji, winku, gdzie będą mogli pogadać i się poznać lepiej. Tak jak powinno być, a nie żeby poznawać się przez seks. To też nie było takie złe, ale Jace chciał doświadczyć czegoś inaczej. - Sama byś na tym korzystała i nie tylko mi byłoby dobrze.- Powiedział znad garnka, bo tu już zaczął swoje popisowe danie nalewać do talerzy. No pięknie wygląda w tej koszulki, a była inna niż jego wszystkie ubrania. Nie była jakaś bardzo obcisła i lubił w niej chodzić. Najlepiej to pewnie bez koszulki mu się chodzi, ale przy An nie było takiej możliwości, z kilku ważnych powodów.
Uśmiechnął się do niej i wziął łyżkę do ręki, jednak nie zaczął jeść, specjalnie, by dać tą niepewność Yaxley. Robił to tylko dlatego, że sama o tym wspomniała w liście, gdyby nie to, raczej takich akcji by nie robił. Dopiero po chwili zaczął jeść swoją zupkę i utwierdził się w fakcie, że wyszła mu bardzo dobra. - A dziękuję bardzo. Pewnie jeszcze kilka ukrytych talentów poznasz.- uśmiechnął się oblizując lekko dolną wargę i zaczął jeść dalej do końca. Dumny w jej komplementu, bo wiedział doskonale, że to już znaczyło naprawdę dużo. Tylko się cieszyć z tego. - Nigdy nie było okazji rozmawiać o moim pochodzeniu. Mój ojciec z rodzeństwem urodzili się we Francji i jako dzieci przyjechali do Londynu. - Zaśmiał się krótko po pierwszych słowach. Nigdy nie rozmawiali, zawsze albo się kłócili, albo całowali gdzie się dało. Praktycznie nic o sobie nie wiedzieli tak naprawdę. Wziął do ręki kieliszek i oparł się o oparcie. Upił łyka i kątem oka zerknął na jej nogi, gdzie miał ochotę sobie ją trochę posmyrać. Chociaż ostatnio gdy to robił, to po chwili się na siebie rzucili, więc wolał nie ryzykować.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 7:57 pm

- Korzystała? W jaki sposób? Kolacjami? Pocałunkami? Wiesz, że jestem zachłanna.. na dłuższą metę nie będę chciała tylko tego. - Spojrzała na jego plecy i potem prosto w oczy Rosiera, by wiedział, że była dużą dziewczynką i wolała zabawy dla dorosłych, a nie nadrabianie starych, szkolnych czasów. Teraz nikt i nic ich nie trzymało, przynajmniej według Yaxley i nie rozumiała czemu się mężczyzna zasłania tym wszystkim i nie chce jej mieć. To było trochę smutne, bo jednak Ana tak budowała swoją pewność siebie - poprzez liczenie ile wpadło facetów w jej sidła, a ten wciąż.. się opierał.
Zawahała się, gdy on nie zaczął jeść, ale cóż, raz się żyje i wątpiła, by chciał ją otruć. Jedyne co, to nieumyślnie, psując potrawę, a przecież chciał się popisać, zabłysnąć, a lądowanie w Mungu zdecydowanie by do tego nie doprowadziło. Zjadła pewnie wszystko, do końca, nawet małże i krewetki, cokolwiek tam wrzucił do środka. - Twoja mama jest z Londynu? - Zapytała odkładając łyżkę i talerz na bok i chwytając kieliszek między palce. Nie, nie rozmawiali, a mieli w końcu się poznać, więc jak najbardziej teraz macanki nie wchodziły w grę, choć miała też podobne przebłyski. Ostatnio przy kolacji poszło szybko, tym razem postanowiła się powstrzymać, nie wiedząc czemu i nie naciskać. Poznać go. Naprawdę dowiedzieć się czegoś więcej, niż tych kilku podstawowych informacji, które zdobyła na przestrzeni lat. - Moi rodzice urodzili się tutaj.. mamy posiadłość, a ja mam starszą siostrę i brata. Cass jest starsza o cztery lata, ale i tak to ja jestem tą lepszą. - Zaśmiała się cicho i wywróciła oczami. No jakżeby inaczej, prawda? Była ulubienicą rodziców, szczególnie matki, tak zostało do dziś. Nigdy nie ubliżała swojej siostrze, miały zawsze dobry kontakt, ale była dużo starsza jak na lata w Hogwarcie, by mogły zmierzyć się, która tak naprawdę ma więcej mocy. - Masz jakiegoś przystojnego, starszego brata? - Błysk w oku. Oho.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 9:05 pm

- O to możesz być spokojna, powiedziałem, żebyśmy trochę poczekali. Tylko trochę, bo pewnie sam na dłuższą metę bym nie dał rady.- Nie chciał od razu, po kilku spotkaniach, to już co innego będzie. Sam nie będzie czekał długo, bo jakby nie patrzeć czuł dalej tą całą chemię pomiędzy nimi i z trudem odrywał od niej wzrok i starał nie rozbierać ją oczami. Chciał ją jednak poznać najpierw i właśnie o to chodziło. Gdy się nie będą dogadywać wszystko już może być inaczej, nie będą już patrzeć na siebie tak samo. Też była możliwość, że jak stwierdzą, że dla siebie nie są stworzeniu, to pójść ze sobą do łóżka, pożegnać się i nigdy więcej się już nie spotkać.
Nigdy jej krzywdy nie zrobił, nie specjalnie, także na pewno teraz też jej nic nie zrobi. No i właśnie tak było, że wypadłby w bardzo niekorzystnym świetle, gdyby zaczął kombinować. Jakby to wyglądało, że truję dziewczyn, która mu się podoba, zaprosił na randkę i chce ją lepiej poznać. W drodze do uzdrowicieli niby mieliby to robić? Nie było opcji, żeby zepsuł swoje popisowe danie, byli dorośli. - Tak, poznali się w Hogwarcie i praktycznie zaraz się pobrali. Wielkie dwa rody były zadowolone.- Westchnął cicho, ale uśmiechnął się pod nosem, żeby nie było. Rosier to chyba nawet Black wziął sobie za żonę, z tego co czytałam, także może i to rodzina Jace’a. - Chyba młodsze są chyba zawsze bardziej rozpieszczane. Widać po Tobie było, ale chyba nie narzekałaś bardzo na rodzeństwo?- Zmrużył lekko oczy patrząc na nią. Objął ją ramieniem, bo już nie jedli, a siedzieli obok siebie i dalej mam gifek przed oczami, który mi wysłałaś. Ale się ogranicza do minimum, więc przytulenie było na miejscu. - Jestem jedynakiem, masz tylko mnie do wyboru.- Uśmiechnął się i upił kolejny łyk wina. Jak to się cieszy teraz, chociaż zawsze narzekał, że rodzice tylko go się czepiają, bo jest jeden. Jednak przynajmniej nie musi się martwić o konkurencje.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 9:28 pm

- To po co czekasz, skoro oboje tego chcemy? - Zagryzła wargę i westchnęła. Ach to zdecydowanie. Wszystko przez to, że ograniczała się od kilku dni tylko do Rosiera, a przed nim też miała dłuższy post przez pracę. Nic dziwnego, że brakowało jej mężczyzny, seksu, przyjemności. Była dorosłą kobietą już, nie niewinnym dzieciakiem i miewała swoje potrzeby, szczególnie, że mężczyźni w jej życiu nigdy nie rozbudzili zimnego serduszka Anabelle. Przybliżyła się do niego i już miała w sumie zaprzestać nalewania zupy i kolacji, jednak odpuściła sobie i odsunęła się, idąc w stronę stołu. Pozwoliła się poznać, tak jak tego chciał. Jeszcze kilka spotkań, jeszcze trochę się zbliżą, a pewnie w międzyczasie ona zwariuje od jego zapachu. Ale co tam. Od czegoś mają ten szpital. I od czegoś są inni mężczyźni, sprawi, że w Rosierku urodzi się zazdrość.
- No tak, w ich czasach było to nawet bardziej popularne niż w naszych. Choć dziwi mnie, że nie wydali Cię za jakąś miłą arystokratkę. - Zamoczyła wargi w alkoholu, patrząc na niego uważnie. Jakby chciała wybadać, czy aby na pewno rodzice nie mieli takiego planu i się nie ziścił, a teraz ją oszukuje sprytny Gryfonek. - Ja? Rozpieszczona?! No wiesz Ty co! - Zmrużyła oczy. Nie brała tego do siebie, po prostu chciała poudawać, że ją to dotknęło, bo przecież miał rację. Była rozpieszczona, miała co chciała, latała na najlepszych miotłach, miewała najlepsze ubrania i szaty, nie brakowało jej niczego. - Nie, w sumie to nie narzekałam nigdy na nich. - Pokiwała głową, bo akurat miała dobry z nimi kontakt. Szczególnie z bratem, bo miał starszych kolegów, a jak to najmłodsza z rodzeństwa chciała najwięcej uwagi. Nie koniecznie tej właściwej; chciała się im podobać. Uniosła wzrok z kieliszka na Jonathana i gry ją objął poczuła przyjemne dreszcze, jego zapach, tak znajomy i charakterystyczny już dla niej. - Jedynak? Mm.. mówisz, że tylko Ciebie. - Mruknęła mu na uszko, delikatnie przesuwając po nim wargami. Nie potrafiła siedzieć przy nim i trzymać łapek przy sobie, no. Kusił ją. Niesamowicie pociągał i miała problem, pierwszy raz miała problem z kontrolą przy nim. Dość zgubna sytuacja. - Szkoda, bo na pewno starszy Rosier byłby jeszcze seksowniejszy i przystojniejszy od Ciebie, Jonathanie, a chyba mam słabość do Twojego rodu. - By nie powiedzieć do Ciebie.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Pon Gru 26, 2016 9:57 pm

- Czekamy aby to nie był zwyczajny numerek. Aby to było coś innego, wyjątkowego, uczuciowego…- Wymamrotał cicho pod nosem. Nie po to, aby jej przypomnieć dlaczego, ale aby to sobie jeszcze raz uświadomić. Też wiedział co czuje, chociaż miał narzeczoną, z którą pewnie sypiał, to teraz już na pewno tego nie robi. Po prostu przy Anabelle czuł się całkiem inaczej, wszystko czuje i widzi inaczej. Przy nikim nie czuł dreszczy podczas dotyku, nie uśmiechał się na kogoś widok. Yaxley już to zmieniła i właśnie to przy niej ma. Jednak wolał poczekać, pomęczyć się. Może się bał, że brunetka złamie jego serce, że się nim pobawi i zostawi go na lodzie, podczas gdy on się prawdziwie zakocha.
- Teraz też jest dużo takich małżeństw… No i próbowali, ale jak widzisz nie mam obrączki na palcu.- miał jakiś dar przekonywania i na kilka lat dali mu spokój. Tylko ten czas skończył się właśnie teraz i pojawiła się narzeczona. Nie oszukiwał, a nie mówił do końca prawdy. Poza tym sam nie wiedział jakby to jej powiedzieć. Nigdy nie jest dobry moment, aby oświadczyć dziewczynie, która mu się podoba, że ma tak jakby narzeczoną. - No a nie? Kto dostawał wszystko czego chce od rodziców? No i jeszcze oczekiwałaś tego po innych.- Zaśmiał się, bo dalej pamięta jak się rządziła, jak jej przyjaciółeczki robiły wszystko co powiedziała Ana. Lubiła się rządzić, wydawać polecenia i brać co się chce, tak przynajmniej ją pamięta Rosier. - Też chciałem mieć rodzeństwo. - Pewnie byłby całkowitym przeciwieństwem Jonathana, który byłby w Slytherinie i gardził młodszym bratem, że jest inny. Wtedy na pewno Anabelle wolałaby tego, a nie blondyna. Patrząc pod tym względem to już by mu się odechciało brata. Jednak w domu miałby więcej spokoju, bo jako wyrzutek zostawiliby go na pastwę losu i jeszcze może wydziedziczyliby go, za to, że był dobry i odstawał od całego rodu. - Na pewno by mi nie dorównał. Drugiego takiego na pewno nie znajdziesz. No i dobrze, że masz słabość… do rodu.- Spojrzał na nią w góry uśmiechając się przy tym delikatnie. Nazwisko także robiło swoje no. Chociaż sam już trochę punktów u niej uzbierał.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Pon Gru 26, 2016 10:27 pm

- Uczuciowego? - Uniosła lekko brew do góry, bo mimo wszystko stała tak blisko, że mogła usłyszeć co tam mamrocze na końcu. Nie spodziewała się, że aż o tyle chodzi. Rozumiała bycie ze sobą, czy inne szmery bajery, które miały ich do siebie zbliżyć, ale nie w każdym związku są uczucia. Szczególnie w takim, gdzie głównie chodziłoby o tą przyjemność. Nie miała czasu na miłość, nie mogła sobie pozwolić, by jej serce stopniało, by ktoś był w jej życiu narażony przez uczucie. Odcinała się od tego ze względu na to kim była, w jakich czasach żyli. Nawet jej rodzina była zagrożona, szczególnie starsza siostra, nie myślała więc, że ktoś mógłby chcieć uczuć z Yaxleyówną. - Nie wiedziałam, że chodzi.. nam o uczucia. - Mówiąc to, miała na myśli jego, ale sam ich zgeneralizował. Ona wcale nie chciała czekać, ona chciała go już, natychmiast.
- Tak, widzę, to całkiem dobra informacja. - Pokiwała głową, uśmiechając się gdzieś we wnętrzu, że już drugi raz potwierdził informację bycia nieżonatym. Jakby to był dla niej jakiś problem, phi. Jednak nie chciała strzępić pazurów na jakąś panienkę. Strata czasu. - Nie przesadzaj, Jonathan! Po prostu.. układało mi się. - Wywróciła oczami, dalej udając, że była taka niewinna, że wszystko jej się należało, ale ona wcale nie naciskała. Niektórzy mają po prostu to szczęście w życiu i rodzą się jako oczko w głowie rodziców, mają kasę, a inni niestety klepią biedę. Niesprawiedliwe? A i owszem, bo czasem taki bogacz może mieć wszystko bez żadnego wysiłku, a druga osoba będzie harować i nic. Los bywa przewrotny, tak jak w przypadku tej dwójki, że po tylu latach w końcu rozmawiali w miarę normalnie, jak znajomi.
- Oj, już nie bądź taki zazdrosny. Na pewno byłby wysoki, przystojny, z tą zarysowaną mocno szczęką i błękitnymi oczami. - Zagryzła wargę, pochylając się nad nim i dalej sunąc historię o jego wyimaginowanym bracie. - Silny, pewnie dodatkowo niesamowity w Quidditcha, że schowałbyś się w końcu. Na pewno bym się z nim przyjaźniła, dość mocno. - Poruszyła brwiami sugestywnie. Jasne, że wtedy nie zwróciłaby nawet uwagi na młodszego Rosiera, więc miał szczęście, że nie miał żadnego brata, chociaż jak sobie tak pomyślę, to całkiem niezła by była opcja, gdyby jego brat podrywał mu dziewczynę, hehe i próbował ją zdobyć przed nim. Na pewno dużo spięć by to wywołało, ach ta moja wena wieczorna. Jednak Anabelle musiała zaspokoić swoje pragnienia jedynym Rosierem. - Do niego z pewnością miałabym słabość. - Mruknęła, mając usta przy jego ustach, ale jeszcze go nie całowała. Jedynie muskała je delikatnie, gdy mówiła. Prowokowała go, jego zazdrość chciała rozbudzić. Faktycznie, była okropna, bawiła się i pewnie złamałaby serce biednemu Jonathanowi, gdyby nie fakt, że sama zaczynała czuć coś do tego mężczyzny, a może raczej, wydobywała stare uczucia?
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Wto Gru 27, 2016 10:04 am

- Coś głębszego? Lepiej?- Wzruszył tylko ramionami, bo przecież chciał się dowiedzieć, czy jednak łączy ich jakieś uczucie , czy tylko i jedynie pożądanie. Może i tylko on, może Anabelle się po prostu bała tego, że jest w stanie obdarzyć jakimś większym uczuciem Rosiera. Tak to jest, gdy nigdy się nie kochało, albo broniło przed miłością. No i jasne, że nie w każdym związku była miłość, jakiekolwiek uczucie. Przecież oboje wiedzieli, że może się tak zdarzyć, że właśnie będą w takim związku, gdzie dadzą sobie trochę przyjemności i tyle. Pewnie to i tak Jonathan byłby tym, który pierwszy poczułby coś więcej do brunetki i już nawet taki zwykły układ by się skomplikował. Już dalszą część nie skomentował, bo co miał jej powiedzieć. Ehh.
Potwierdzał jej tylko to, co było prawdą. Nie miał żony, a o nic więcej się nie pytała. Także jeszcze jej nie okłamał na temat narzeczonej. Chociaż pocieszające to nie było, bo miała prawo wiedzieć od początku i wiedzieć, że ma jakąś konkurencję. Dobra i tak jej nie miała. - Zawsze Ci się układało.- Uśmiechnął się, bo w sumie była wychowana jak była, rozpieszczali ją wszyscy, dostawała co tylko chciała. Jednak przecież sama potrafiła do czegoś dojść i sama wspinała się ku górze w MM, sama pogłębiała swoją wiedzę. Miała naprawdę szczęście we wszystkim i jej to akurat na dobre wychodziło. Jak się patrzy czasami na jakieś dzieciaki z dobrych rodzin, rozpieszczone, to w życiu potem sobie czasami nie mogą dać radę, bo cały czas mieli wszystko dostarczane pod nos.
- A i tak opisujesz mnie.- Wtrącił tylko specjalnie, bo już znowu przesadzała z całą gadaniną. Wyobrażać sobie osoby, której nie ma, trochę dziwne było jednak, że Jace serio był nieco zazdrosny o nieistniejącego faceta. Zdawał sobie sprawę, że jednak wtedy nie miałby szans u Yaxley, wiedział o tym dobrze. Byłby lepszą wersją Jonathana, lepszą dla brunetki, która miałaby swojego złego Rosiera idealnego do małżeństwa. - No jaka szkoda, że tego brata nie mam.- Westchnął cicho wywracając przy tym oczami. Poczuł jednak muśnięcie jej ust no i co miał zrobić. Zazwyczaj jej gadanina taka kończyła się jednym, całowaniem, a potem przechodziło to w coś więcej. Tak się poznawać mieli? - Et ce que dois-je faire avec vous, belle?- Wyszeptał cicho po francusku. (czyt. I co ja mam z tobą zrobić xD). Założył kosmyk jej włosów za ucho, odkrywając twarz dziewczyny i uśmiechnął się. Wiedział, że się z nim bawiła i prowokowała, a on nie dalej miał do niej słabość. Przesunął później kciukiem po jej policzku i spojrzał w jej oczy.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Wto Gru 27, 2016 10:38 am

- Tylko się nie zakochaj, piękny. - Zagryzła wargę, bo już miała się zaśmiać złośliwie, gdy ich spojrzenia się spotkały. Naprawdę chciał czegoś więcej niż czystego seksu. Nie mogła tylko zrozumieć dlaczego, skoro to właśnie w tych ich przekomarzaniach, złośliwościach i pseudo nienawiści było najwięcej uczuć, namiętności. Pragnęli się, ona to wiedziała, przecież to było takie oczywiste po tych kilku pocałunkach w Dziurawym Kotle. W końcu zawsze dążyła do tego, by Rosier ją w końcu chciał, by nie mógł powstrzymać myśli o niej, ale nigdy nie przypuszczała, że będzie w to wplątywać uczucia. Zakochanie, zauroczenie, miłość... tak bardzo obce dziewczynie. - Już tak nie wzdychaj. - Kiedyś jeszcze będą mieli trudniejsze rozmowy o uczuciach, o tym, że kochają się w tych niebezpiecznych czasach, że oboje się narażają.
Z jednej strony fakt, nie okłamywał, ale z drugiej niewiedza też nie była najlepsza. Pewnie gdyby była inną kobietą to rzucałaby w niego patelniami dowiadując się o tej drugiej pannie. Jednak to była Yaxley, tak czy siak wybrałby ją, prawda? A przynajmniej nie dopuściłaby do innej sytuacji. Była uparta, zawzięta i tym właśnie uporem doszła w życiu do momentu, w którym jest. Nie przez kasę rodziców, zadufanie w sobie i tak dalej. A przez to, że dążyła zawsze do swego i była zdolna. Umiała to wykorzystać. - Nie zaprzeczę, ale Ty jako jedynak też nie miałeś tak najgorzej i nie masz. Noo może poza tą wpadką z domami w Hogwarcie. - Uśmiechnęła się delikatnie do niego i puściła mu oczko, by się nie gniewał za te jej komentarze. To już było w normie.
- Nie masz całkiem błękitnych oczu i wiem, że mógłbyś być lepszy. A poza tym.. phi, lepsza i dojrzalsza wersja Jonathana Rosiera mocno by mnie kręciła. Obecna.. kręci, ale nie taak mocno. - Ehe, kogo ona oszukiwała? Przecież to jasne, że leciała na niego jak nie wiem, że oboje nie mogli powstrzymać rąk przy sobie. Ale twardo brnęła w tą historię, widząc jak twarz mu ciemnieje z zazdrości. - Szkoda. - Szepnęła mu w wargi. A potem przymknęła lekko oczy, gdy dotykał jej policzka. Wtuliła twarz w jego dłoń i westchnęła cicho. Nie zrozumiała ani słowa, ale brzmiało w jego ustach tak miło, melodyjnie, że mógłby wciąż i wciąż do niej mówić. - Pocałujesz mnie w końcu, czy dalej będziemy udawać, że interesujemy się sobą dogłębnie? - Mruknęła cicho, spoglądając w te piękne oczy Rosiera. Tak, ona mu złamie serce chyba, ale co miała zrobić jak po prostu potrzebowała tego?
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Wto Gru 27, 2016 1:56 pm

- W Tobie to możliwe?- Sam się spinał i nie wiedział dlaczego. Chyba szybkiej do niego dotarło, że coś do niej czuje, być może coś więcej niż pożądanie. Tego byli pewni już chyba nawet w Hogwarcie, gdy już przez ostatnie klasy wiedzieli czego chcą. Było coś w tym ich kłótniach i złośliwościach, na pewno. Tylko co? Prawdziwe uczucie czy nie. Tego chciał się dowiedzieć, bo to, że w taki sposób właśnie pokazują, że im zależy w pewien sposób to wiedział od dawna. W żaden inny sposób nawet nie mogli się porozumieć, wieczne kłótnie i to go przerażało. Udało jej się, osiągnęła swój cel, bo Jace myślał o niej cały czas, o jej ciele, chciał ją. Znał ją dobrze i po tych wszystkich latach chciał czegoś innego, wyjątkowego, do tego będzie musiał swoje uczucia mieszać.
Niewiedza czasem była lepszym rozwiązaniem, ale chyba nie w tym wypadku. Mówił o uczuciach, lepszym poznaniu, a fakt o tym, że był zaręczony zachował dla siebie. Jednak wiadomo, że Yaxley talerzami by nie rzucała, już prędzej kobietka, która nosi pierścionek rodzinny. Już wybrał Anabelle, więc chyba wszystko już jest jasne i tak nie powinna czuć się zagrożona. Chociaż kobiety zawsze inaczej do tego podchodzą. - W sumie… też miałem wszystko co najlepsze i co chciałem. A to był tylko dom, mało ważne gdzie byłem. Teraz się to nie liczy.- No jakby nie patrzeć zawsze też miał najnowsze miotły i gdy tylko wychodził nowy model, to ojciec mu kupował. Wszystko co chciał też miał. Rodzice może i go całkowicie nie akceptowali i nieco nie wiedzieli co o nim myśleć, gdy trafił do Gryyfindoru, pomimo wszystko dalej był ich jedynym synem.
- No nie, jedno oko mam inne… Lepszy? W czym jeszcze mógłbym być lepszy?- Zawsze coś może w sobie poprawić. Aby właśnie kręcił ją jeszcze bardziej. No mieli do siebie słabość, chwili nie mogą wytrzymać w swoim towarzystwie bez przelotnych chociaż pocałunków, przy przytulenia. Gdy już mieli ze sobą do czynienia to mieli mieć siebie blisko. Naprawdę wszystko było tak jasne i wymowne. - Ja nie udaje.- Powiedział cicho chociaż zaraz spełnił to co chciała i pocałował ją dość czule, nie śpiesząc się przy tym, tylko delektował się jej ustami. - Yaxley, ja naprawdę chce Cię poznać, porozmawiać. Nie zależy mi tylko na... jednym. - Wyszeptał odrywając się od niej na kilka centymetrów i przymknął oczy.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Wto Gru 27, 2016 2:44 pm

- Och, ranisz moje serduszko Rosier, jak to wątpisz w zakochanie we mnie? - Zaśmiała się cicho i pokręciła głową. Jasne, że nie brała tego na poważnie, była zbyt pewna siebie, tego jaka jest, jak mu się podoba. Mogłaby go owinąć w okół palca i nim by się zorientował latałby za nią zakochany. Manipulowała ludźmi, nie bała się tego, ani konsekwencji.. po prostu wykorzystywała to co umiała najlepiej, dla własnych celów. Zresztą, chyba nie narzekałby na taką kobietę, więc sama przyjemność, poza faktem braku miłości ze strony Anabelle. Już teraz przecież o niej myślał i ją chciał, to byłaby tylko kwestia czasu, ale w sumie.. nie byłaby chyba aż tak okrutna, by robić mu coś takiego. Nie chciała go zamknąć w klatce bez odpowiedzi, z nadzieją, która mogła wyniszczać. - Mnie nie miałeś. - Mrugnęła do niego, choć nie do końca to była prawda. Bo chciał, no i poniekąd ją miał, całował się, zabierał jej czas, gdy miała iść na randki, wysyłał jej chłopców do skrzydła szpitalnego, tylko po to, by to na niego zwracała większą uwagę, tłumacząc to wszystko czystą zemstą za jej docinki i jej wtrącanie się w nie swoje sprawy. Tak pokazywali swoje zainteresowanie i pewni dalej by tak było, gdyby nie fakt, że już byli dorośli i nie mogli robić aż tak dziecinnych akcji. To byłoby głupie.
- W wielu rzeczach.. przede wszystkim w utrzymywaniu pionu na miotle, w szybszym reagowaniu, gdy znicz przeleci obok ucha lub gdy okazja ucieka sprzed nosa. - Mruknęła cicho, patrząc mu w oczy. Upiła łyk wina i przejechała wzrokiem po jego ciele. Że też marnowali czas na takie głupoty jak gadanie. Wolała zrywać z niego ciuchy, by już nie mielił tak o tym wszystkim, bo nie było jej to potrzebne. Wyposzczona Anabelle, nie ma co. - Niestety nie wiem jeszcze jak tam w innych dziedzinach życia, poza gotowaniem, ale chętnie bym to sprawdziła. - Znów kusiła, znów próbowała, na upartego, aż w końcu złączyły się ich usta w czułym pocałunku. Nie wiedziała tylko dlaczego przerwał. Westchnęła ciężko i poszła na kanapę do salonu, trzymając kieliszek w palcach. - W takim razie porozmawiajmy.. - No co innego jej pozostało? Może znudzi się rozmową i coś między nimi zajdzie? - Byłeś we Francji? - Zapytała, bo w końcu skoro stamtąd ma rodzinkę, to może bywał. - Nigdy nie ciągnęło Cię do Francuzek? - No, wiadomo, że angielki lepsze, taka Yaxley na przykład, ale wolała wybadać teren. Może nawet usłyszeć, że ciągnie go do jednej, spryciula.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Wto Gru 27, 2016 4:22 pm

Dobrze wiedział, że to co mówił było nieprawdą i powiedział tak, aby powiedzieć. Można było się w niej zakochać i to bardzo łatwo. Piękną i słodką kobietką była, gdy tylko chciała. Potrafiła rozbudzić faceta, wiedziała jak kusić, by patrzeć tylko na nią. Wiedziała co robić i to właśnie działało. Jeszcze była taka pewna siebie i brała to co chciała. Jace jeszcze miał do niej słabość i wszystko to na niego działało. Dalej się przez tym nieco bronił, chociaż nie już tak bardzo jak kiedyś. Pewnie i jest inna sytuacja, mieli ciekawe spotkanie po latach i może przez to właśnie nie mógł wyrzucić jej w głowy. To chyba było mało ważne, bo istotną rzeczną było to, że chciał ją mieć przy sobie i się z nią widywać.
To trochę już zbyt dziecinne takie traktowanie i podchody rodem z podstawówki, czyli pierwszych klas Hogwartu. Głupie zaczepki teraz raczej już nie powinny wchodzić w grę, nie będę jej chyba unosił książek, których teraz nawet nie nosi. Chociaż i tak nie mógł się powstrzymać by zwalić z miotły jej randkę, by nie mogła się spotkać z kolegą z jego drużyny. To jedna z najlepszych części, które robił brunetce w Hogwarcie.
- Przecież perfekcyjnie trzymam się na miotle, a reaguje chyba w miarę…- przerwał, bo już potem się skapnął, że zeszła na swój temat, a nie o znicz. Chociaż była dla niego okazją, która ucieka? Jakoś też tego nie czuł, bo przecież zgodziła się poczekać i nieco… poznać. Znali się tyle lat, a nie wiedzieli o sobie podstawowych rzeczy. Jonathan i tak mógł chcieć czegoś innego niż ona, żadne jasno się nie wyraziło czego oczekują. Chociaż kogo to teraz obchodziło. Rosiera, który się starał i próbował przy niej opanować? Anabelle, która tylko myślała o seksie z nim? Chyba nie ich. - Przecież jeszcze to sprawdzisz.- Przynajmniej wiedziała, że potrafił całować i ciągle się tego domagała. No i nieco sobie próbuje kuszenia, bo za którymś razem jej ulegnie i może nawet szybko to nastąpi. Spojrzał jak przeszła na kanapę i tylko uśmiechnął się kręcąc głową. - Bywałem tam praktycznie w każde wakacje. Chociaż jak skończyłem Hogwart już tyle czasu nie było, bo cały czas grałem. Jednak co jakiś czas i tak tam jeżdżę. - Złapał też swój kieliszek i upił z niego łyka kolejnego zanim odpowiedział na jej kolejne pytanie. - Francuzki są trochę… sztywne, nie znają się nawet na żartach i wszystko biorą do siebie. Nie mój typ. - Wzruszył ramionami, chociaż wiadomo, kto był w jego typie i że wolał przeciwieństwo właśnie takich Francuzek. - Byłaś tam kiedyś?- Ruszył swój zgrabny tyłeczek by nalać jej jeszcze wina do kieliszka, bo pewnie już im się kończyło, jak ciągle popijali. Potem usiadł obok niej, bo przecież nie lubiła odległości.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Wto Gru 27, 2016 8:55 pm

Yaxley łatwo się nudziła. Nie lubiła czekać. Nigdy nie musiała tego robić, bo zawsze miała wszystko na zawołanie, a gdy ten oznajmił jej, że nie chce, by ich stosunki były puste i bez uczuć, jak z każdą inną panienką musiała się zgodzić, bo jeszcze by odmówił i w ogóle by nic nie było. A jednak za punkt na swojej liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią miała właśnie zbliżenie z Rosierem. Taka zachcianka, którą chciała jak najszybciej spełnić. Może by się jej spodobało na tyle, że chciałaby więcej? Może nawet by się po drodze gdzieś zakochała, jeśli już tego przypadkiem nie zrobiła? Oczywiście nie wiedziała praktycznie nic o nim, podstawowe informacje, może też na co jest uczulony, bo nie raz dosypywała mu czegoś, by sprawdzić jego reakcję. Metoda prób i błędów, za młodziaka. - Obiecujesz? - Spojrzała na niego, jakby dostała zapowiedź świetnego prezentu, czy obietnicę gwiazdki z nieba. Oczywiście, już dowiedziała się jak Jonathan całuje, tu miał plusa, bo gdyby było źle, raczej nie myślałaby o tym, by je powtarzać.
- Nie, nigdy nie byłam. - Pokręciła głową i w sumie zastanowiła się na chwilę, że takie wakacje w innym kraju europejskim byłyby ciekawe. Zazwyczaj podróżowała z rodzicami gdzieś dalej. - Może kiedyś mnie zabierzesz na wycieczkę w swoje rejony. - Mrugnęła do niego i znów zamoczyła wargi w krwistym trunku. - A jakie kobiety są w Twoim typie? - No to też pytanie poznawcze! Nie mógł powiedzieć, że znów zbacza z torów, skoro zapytała o coś, czego nigdy jej otwarcie nie mówił, a mogła jedynie wywnioskować z obserwacji. Równie się mylić, co mieć rację, prawda? I nie koniecznie pytała po to, by dowiedzieć się, że to właśnie Yaxley jest w jego typie, hehe.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Wto Gru 27, 2016 10:01 pm

No to sobie ładny cel obrała. Wskazuje tylko na to, że się chciała nim zabawić, lub wejść w jakiś otwarty układ. Cóż, Jace w to wplątywał uczucia jakie w sobie posiadał. Oni do wszystkiego mieli inne podejście. Chociaż to, że zaakceptowała jego warunki trochę zmieniał tok myślenia Rosiera. Brunetka mu się wydawała być nieco inną osobą i myślał, że kopnie go w tyłek i powie, że jak nie to nie. Jednak jakby patrzeć na to z drugiej strony, to Jonathan był dla niej wyzwaniem i go chciała, a jak coś chce to do tego dążyła. Trochę pocierpi i będzie zmuszona go poznać lepiej. Na dobre im to wyjdzie, był tego pewien. - Obiecuję.- Uśmiechnął się i spojrzał jej nawet w oczy, by nie było, że kłamie. Niby po co odstawiali takie przedstawienie? Wszystko miało swój powód, poznają się i Jace na pewno jej to wynagrodzi, całe te czekanie, wyrzeczenia i to, że tyle z nim wytrzymała. Tego mogła być pewna. Sam chciał spróbować Anabelle, zobaczyć jaka jest także podczas seksu.
- Jeśli zechcesz jechać do miasta miłości, to z chęcią Cię tam zabiorę. Paryż, jak i inna Francja jest fantastyczne.- Uwielbiał ten kraj, może dlatego, że stamtąd pochodzą jego korzenie, bardzo możliwe. Tam czuł się całkiem inaczej, bo był traktowany inaczej, lepiej, chociaż zawsze śmieli się z jego brytyjskiego akcentu. Nie ma to jak anglik próbujący pokazać jakim jest francuzem, akcent zdradzał wszystko. - Hmmm… pewne siebie, wiedzące czego chcą, mające swoje zdanie, nie dające sobą manipulować. Oczywiście piękne, zgrabne, kochająca Quidditcha. - Oparł się wygodnie i zaczął wymieniać. Tak, Yaxley była w jego typie i pewnie ze wzgląd na czasy Hogwartu, gdzie pewnie była jego pierwszym zauroczeniem, ten typ wzorował właśnie na niej. Na pewno tak było. - A Twój? Jakich lubisz mężczyzn? Dalej jesteś sama, nie znalazłaś jeszcze swojego ideału?- Zmrużył oczy na chwilę. Jak ona mogła pytać o takie rzeczy, to czemu nie on. A to dobre pytanie, bo w sumie Ana już kilkakrotnie pytała się go o żonę, a o sobie nic nie mówiła. Przecież jest piękna, wszyscy za nią na pewno ganiali.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Wto Gru 27, 2016 10:36 pm

Nikt nie mówił, że brunetka była aniołem. Nie była. Daleko jej było do tego, szczególnie, że nie chciała nim być. Przecież było miło, gdy miała wszystko i wszystkich. Dla niej miała być to zabawa, przygodny seks, może drugi i trzeci, gdyby wszystko się udało, w końcu nie żyli w świecie, gdzie było zakazane zbliżanie się do siebie. Byli czarodziejami, ale też i normalnymi ludźmi z potrzebami, a jej potrzeby były ograniczone. Nie szukała faceta, więc pewnie prędzej czy później wyszłoby wszystko na jaw, a on miałby złamane serduszko, bo za bardzo by w to wszedł. Nie chciała go zwodzić, dlatego starała się mu pokazać o co tu chodzi, a jednak on brnął i brnął dalej, zmuszając ją tym pięknym uśmiechem do takich rozmów. Do poznawania siebie, do zagłębiania się w to wszystko. I w pewnym momencie i ona wpadnie, niestety, a wszystko przez jego oczy.
- Miasto miłości... brzmisz jak niepoprawny romantyk. - Pokręciła głową, bo aż ją lekko zemdliło, więc wywróciła oczami. - Wolę inne, mniej znane miasta, może nawet bardziej urokliwe od Paryża. Przepych to nie wszystko, nawet jeśli wydaje Ci się, że go uwielbiam. - Przesunęła palcami po jego nosku. - Choć, nie odmówię kolacji w Paryżu, w jakimś godnym miejscu. - No, byłaby głupia przecież gdyby odmówiła, bądź nie zawitała choć na chwilę w Paryżu, szczególnie, że miała swojego przewodnika z brytyjskim akcentem. Może nie było to jej ulubione miejsce, ale sądzę, że na pewno znaleźliby inne ciekawe miasteczka. Słuchała go jednak uważnie, gdy zaczął wymieniać cechy kobiety idealnej dla niego. Uśmiechnęła się nawet szerzej, bo przecież opisywał ją. Każdy by się zorientował, ale nie skomentowała. Po prostu przesunęła dłonią po jego udzie i dopiła wino z kieliszka. Zmarszczyła lekko brwi, gdy zapytał o mężczyzn. - Jestem sama, bo lubię być. Nie potrzebuje faceta, Rosier. A jak mam ochotę na romans to znajduję sobie jakiegoś i po prostu wykorzystuję sytuację. W końcu trzeba zaspokajać swoje potrzeby, prawda? - Spojrzała na niego, przesuwając językiem po dolnej wardze. - Ale nie lubię upartych osłów, którzy udają, że ich nie ruszam, a ich spodnie mówią co innego. - Zsunęła wzrok i sugestywnie poruszyła brwiami. Nie, wcaaale nie miała jego na myśli. - Zresztą. Nigdy się nie zakochałam, więc ciężko powiedzieć, czy jest na ziemi mężczyzna odpowiedni dla mnie, Rosier. - Westchnęła cicho.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Jonathan Rosier on Sro Gru 28, 2016 9:11 am

- Nie moja wina, że tak nazwali Paryż mugole. Ale jest dużo innych miast wart większej uwagi niż Paryż. Chyba dłuższy urlop trzeba byłoby wziąć, gdybym miał Ci pokazać to wszystko.- Zaśmiał się chociaż już zaczynał robić listę tych wszystkich miejsc, które mógłby jej pokazać. Sporo tego jest, bo Francja to cudny kraj i do tego ma mnóstwo miejsc, które trzeba zobaczyć. - Znajdzie się kilka miejsc na kolację.- Uniósł kącik ust do góry skinając przy tym głową. Serio mogliby tylko zjeść kolację w Paryżu i lecieć dalej, do innych miast, które również były atrakcyjne turystycznie. W każdym miejscu można coś znaleźć. No i dodatkowym plusem jest przecież Rosier, który robiłby za idealnego przewodnika. On raczej nie narzekałby na jej towarzystwo. No sam nie lubił się nudzić przy kobiecie, ale to wszystko przez ich relacje w szkole. Sprzeczali się wiecznie i chcieli za każdym razem udowadniać, że te drugie się myli. Dla niego kobieta powinna nie dać sobą rządzić. To, że jednak Anabelle taka była to tylko dobrze. Poza tym Jace był nieco stonowany, wycofany, więc musiał mieć kogoś kto go rozrusza. Miłe kobietki, które by mu tylko przytakiwały nie sprawdziłyby się przy nim.
- Prawda, wiadomo, że każdy potrzebuje czułości. W sumie jak tam komu wygodnie.- Zerknął na dłoń Yaxley na swoim udzie, ale nawet jej nie zwrócił uwagi, bo przecież to nic. Jasne, że mieli rozmawiać, ale nikt im się dotykać nie zabroni. Dopóki go bardziej nie kusiła, to tylko będzie się z tego cieszył i sobie korzystał z takich małych rzeczy. - Skąd ta pewność, że nigdy się nie zakochasz? Fakt, że sam nigdy żadnej nie kochałem, ale nie wykluczam kiedyś takiej możliwości.- Popatrzył na swój kieliszek, bo aż się zamyślił. Jasne, że mieli takie czasy jakie mieli, byli pośrodku wojny i miłość teraz mogła zabić. Ale przecież to nie wybiera i zawsze potrafi się ją spotkać w najmniej oczekiwanym momencie.
avatar
Jonathan Rosier

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : kawaler
Zawód : szukający w drużynie narodowej
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t334-jonathan-rosier#684 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t376-jonathan-rosier#823 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t380-silver#831 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t379-jace#830
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Anabelle Yaxley on Sro Gru 28, 2016 8:58 pm

- Na początek wystarczą wieczorne spacery po niewielkich miastach, a potem zobaczymy co z tym urlopem. - Spojrzała na niego, bo wiadomo, że im dłuższy urlop, tym więcej spędzania z nim czasu sam na sam. A na razie jakoś tego nie widziała. Oni i słodka parka było zbyt odległe dla Yaxley. - Świetnie. Nie mogę się doczekać jak mnie do nich weźmiesz.. - Ewentualnie w nich, hehe, taki żarcik, bo już zmęczona jestem zbyt, by myśleć poważnie. Dla niej na pewno taka wycieczka byłaby mocno relaksacyjna, ale również chciałaby zobaczyć muzea, piękne i ważne miejsca, dzieła sztuki, no bo interesowała się takimi rzeczami, nie tylko czarodziejskimi, szczególnie, że mieszkając w mugolskim Londynie często wpadała do księgarń po książki i albumy ze zdjęciami, które wcale się nie ruszały. Było to coś fascynującego, ale na pewno się nie przyzna.
Oboje zdecydowanie się zmienili i w kwestiach charakteru też pewne cechy poszły w zapomnienie. Przekomarzałaby się dalej z nim, że jest okropny i wcale nie chce z nim nigdzie wychodzić, ale w głębi duszy nie miałaby tego na myśli. Bycie miłą po prostu nie było w jej stylu. - A Ty? Potrzebujesz jej? - Spojrzała mu w oczy, to w sumie uroczo brzmiało, ta cała czułość, w jego ustach. - Nie mam pewności, stuprocentowej, ale no.. proszę Cię. Ja i miłość? Związek po grób? Nie, to zdecydowanie nie w moim stylu. - Westchnęła cicho. - Jeśli porzucisz mnie dla innej, ze względu na zakochanie, to będzie źle Rosier. - Zmrużyła lekko oczy, bo wcale jej się to nie podobało. Chciała go w końcu dla siebie. Nie ważne, że na razie nie odczuwała innych rzeczy. Że nie chciała czułości, związku i miłości. Prowadziło to do jednego, a ona nie chciała umierać, ani by jej ukochany umierał przez nią. Po prostu się przed tym wszystkim broniła i to mocno. - Jednak, zapomnijmy na chwilę o takich tematach.. powiedz mi.. wszystko, czego nie wiem. Ulubiona potrawa, alkohol, kolor, zwierzę, wszystko.. nawet to jaką postać przybiera Twój bogin. - Zapytała, chcąc na chwilę zapomnieć o uczuciach i o tym, że rozbudzał jej zimne serduszko.
avatar
Anabelle Yaxley

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 26
Stan cywilny : panna
Zawód : rzecznik prasowy MM
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 230

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t321-anabelle-yaxley http://deathly-hallows.forumpolish.com/t361-anabelle-yaxley#738 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t358-misha#735 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t357-yaxleyowna#734
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: #1

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach