przybornik
Laurie Macneil

Laurie Macneil

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Laurie Macneil

Pisanie by Laurie Macneil on Pon Gru 26, 2016 11:59 am

Laurie Macneil


Laurie Macneil
(random)


Personalia

Data urodzenia: 02.10.1959
Miejsce urodzenia: Muldoanich, Szkocja, wyspa pośrodku niczego, Koniec Świata, dom (?)
Miejsce zamieszkania: Londyn, Anglia
Zawód: przemytnik/pracownik w esach floresach
Stan cywilny: wolna
Status krwi: czysta
Szkoła Magii: Hogwart
Dom w Szkole: Slytherin
Różdżka: cis, łuska kappy, 12 i ćwierć cala, dość giętka, lekko skrzywiona


Historia postaci

Życie na Końcu Świata ma jeden zasadniczy plus, nikt o tobie nie pamięta. Czas płynie, rządy się zmieniają, mocarstwa powstają i upadają, a twierdza na Muldoanich ciągle stoi jak stała. Czasami tylko tu i ówdzie kamienny mur trochę się obsypie albo przypływ zabierze większy kawałek kamienistej plaży, ale tak po za tym świat już dawno zapomniał o tym miejscu, pozwalając mu sunąć przez przestrzeń świadomości swoim własnym, nieśpiesznym tempem.


Na wyspie każdy dzień upływa tak samo. Pobudka skoro świt, szybkie śniadanie po czym mężczyźni wyprawiają w morze na magicznych kutrach. Kiedy białe maszty stają się tak maleńkie, że znikają w morskiej toni, wyspa na parę godzin staje się niepodzielnym królestwem płci pięknej. Które to na przemian zajmują się gospodarstwem, dziećmi albo innymi sprawunkami. O zmierzchy kutry wracają, odbywa się skromna kolacja przeplatana historiami z morza albo anegdotkami z wypraw siecią fiuu do miasta. Po wieczerzy gasnął światła i chciałoby się powiedzieć, że życie na wyspie zamiera, ale to nie prawda, z małej ukrytej pod zaklęciami maskującymi zatoczki wypływa niewielki korab, który szybko znika w gęstej mgle, żeby nad ranem powrócić z pokładem po brzegi wypełnionym różnymi tajemnicami.


W takim o to dziwnym miejscu na świat przychodzi Laurie, jako trzecie dziecko obecnych dziedziców wyspy. Jest to rude stworzonko o oczach pełnych życia i chęci poznawania świata, których nie zatrzyma nic, nawet wielkie morze.


W momencie, w którym mała Laurie urosła na tyle by samodzielnie móc się poruszać po pokładzie, zmuszenie jej by z niego zeszła wymagało gróźb, rękoczynów albo przekupstwa, a i to nie zawsze skutkowało. Dziewczę to było na tyle bystre i sprytne, a do tego drobne, że ukrycie się gdzieś między beczkami na śledzie nie stanowiło dla niej żadnego wyzwania. Świętej pamięci dziadek panienki śmiał się, że ona sama miała więcej rozumu w makówce niż wszyscy jego synowie i córki razem wzięci.


Tak o to pierwszą i największą miłością w życiu Laurie stało się morze i wolność jaką dawał własny okręt, wiatr we włosach i morska woda na twarzy, było dla niej synonimem największego szczęścia.


Czas mijał, a świat chcąc nie chcąc znowu przypomniał sobie o Końcu Świata. Stało się to w momencie kiedy starszy brat Laurie dostał swój list z Hogwartu, było to wydarzenie porównywalne z wizytą pary królewskiej albo występem zespołu The Beatles. Wyprawa na Pokątną była wielka i towarzyszyła w niej cała wyspa. Wtedy to Laurie po raz pierwszy dowiedziała się, że na świecie jest więcej ludzi niż jej rodzina z Muldoanich i mieszkańcy Castlebay. W Londynie (o którym dotychczas myślała, że to tylko bajka) mugole i czarodzieje wysypywali się jak z rękawa, było ich tyle co żwiru na plaży otaczającej jej dom. Po za tym ulica Pokątna, po której spacerowali była pełna różnych niesamowitości, od sklepu z samymi książkami, po menażerię pełną niezwykłych, magicznych stworzeń, po za tym była tam najlepsza lodziarnia na świecie, a przynajmniej tak wydawało się to Laurie, dla której były to pierwsze lody w życiu. Dzień w wielkim świecie minął jednak zbyt szybko i już następnego dnia wydawał się być już tylko pięknym, odległym snem.


Dalsze życie na wyspie, które wcześniej wydawało się być tak bardzo idealne i wspaniałe, zestawione z niesamowitością Londynu stało się nudne i monotonne.


Od tamtego dnia Laurie przynajmniej jedną godzinę dziennie stawała na parapecie okna, w którym pojawiła się sowa i wypatrywała kolejnej, tym razem zaadresowanej dla niej.


Po dwóch latach w oknie znowu zjawiła się sowa tym razem jednak z listem dla starszej siostry. Zazdrość, która pojawiała się w sercu dziewczynki rosła za każdym razem gdy siostra machała jej przed nosem pieczęcią z herbem Hogwartu. Laurie wysłała nawet kilka listów do Profesora Dumbledore'a z prośbą o wyrzucenie jej starszej siostry z powodu brzydkiego zachowania i przyjęcia jej na zwolnione miejsce, odpowiedź nigdy jednak się nie pojawiła.


W końcu i ona dostała swoje wymarzone zaproszenie do nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dzień w którym pojawiła się sowa był najszczęśliwszym dniem jej życia, a przynajmniej drugim w kolejności bo pierwszy dopiero miał nadejść.


Laurie to morze, szalone i nieprzewidywalna, raz spokojne i dobre, by za chwilę roztrzaskać twą łódź o skały. Nieznająca litości dla ludzi, ale posiadająca wielkie serce dla zwierząt i otaczającego ją świata przyrody. Sprytna i bystra, potrafiąca łączyć koniec z końcem, chora jednak na wieczne lenistwo, nie skora do większego wysiłku niż ten, który jest konieczny. Pewna siebie i swoich racji, nie odpływająca za bardzo w przyszłość, zakochana w chwili obecnej, która trwa i jest piękna. Skłonna do melancholii i wyciszenia, raczej samotniczka, na swój sposób kocha rodzinę i garstkę posiadanych przyjaciół, ale nie chce by ktoś ją spowalniał, odwracał jej uwagę od obranego celu. Lojalna i znająca wartość przyjaźni, kiedy trzeba jest gotowa bronić tego na kim jej zależy do ostatniej kropli krwi. Po mimo zalet i pewności siebie, cierpiąca na wiele kompleksów zaczynających się na wyglądzie, a kończących na cichym głosiku z tyłu głowy mówiącym, że sobie nie poradzi, że będzie gorsza od rodzeństwa, od rówieśników, że świat ją zniszczy.


Idąc w stronę Tiary Przydziału nie wiedziała jaki czeka ją los, gdzie zostanie przydzielona i co w konsekwencji będzie to dla niej oznaczać.


Dalsze lata edukacji przeminęły jak z bicza strzelił, rozwijając w Ognistej Głowie wiele nowych pasji, od miłości do magicznych stworzeń, ich niesamowitego świata, który niby był ten sam, ale całkowicie różnił się od wyspy, od Londynu, Hogwartu od wszystkiego co znała. Poznawanie go było jak wieczna przygoda, szansa zdobycia wielu nowych przyjaciół, którzy pomogli jej lepiej zrozumieć to kim jest. Również historia magii, przedmiot przez wielu uważany za najnudniejszy na świecie kupił jej nieskończoną miłość otwierając przed nią wrota do krainy przeszłości, która uczyła wielu fascynujących rzeczy, pozwalała przeżywać nieskończone ilości żyć nie wysuwając nosa z ciepłej wnęki między kominem, a ścianą. Ile razy brała już udział w wojnie goblinów albo nieustannie od nowa przeżywała szkockie powstania przeciwko Angielskiej okupacji. Ostatnim ukochanym przedmiotem była transmutacja, kiedy po raz pierwszy Laurie dowiedziała się o animagii, jako cel swojego istnienia postanowiła obrać naukę tej trudnej sztuki, która umożliwiła by jej być już zawsze wolną. Magia dawała wolność, a wolność była tym co Macneil kochała najbardziej.


Nie wszystkie przedmioty były jednak taką przyjemnością, wśród ogromu wiedzy pojawiły się również przedmioty, które szły jej jak przysłowiowa krew z nosa. Zaklęcia czy eliksiry wymagały sztywnego trzymania się wyznaczonych reguł, bez możliwości własnej inicjatywy co ucinało jej skrzydła, dusiło i było przyczyną częstych eksplozji w salach lekcyjnych.


W czasie szkoły Laurie trudno było powiedzieć czym zajmie się w przyszłości, w zasadzie nawet nie bardzo chciała się tym przejmować, wolała cieszyć się chwilą, czytać książki przygodowe, wymykać się do Zakazanego Lasu albo podbierać kruche ciastka z kuchni, przejmowanie się tym co będzie po opuszczeniu bezpiecznych murów zamku, nie było ani przyjemne, ani ciekawe. Jednak nawet ją czasami nachodziły pytania co potem, przez listę przykładowych prac przetoczyła się służba aurora, szybko jednak ugaszona przez wymagania postawione by dostać się na kurs. Przez chwilę bardziej na złość rodzicom niż jako realny plan, mówiła wszystkim, którzy chcieli słuchać, że zostanie pałkarzem w szkockiej drużynie, ale każdy kto ją znał wiedział, że to tylko czcze przechwałki, bo Laurie nigdy nie umiała się utrzymać na miotle dłużej niż pięć sekund. Później po jednej z rozmów z nauczycielem ONMS, była już pewna, że zostanie hodowcą smoków. Ta praca miała w sobie adrenalinę, brak szablonów i bliskość magicznego świata, wydawała się być wręcz idealna, ale tylko do czasu.


Kiedy wróciła na wyspę w wakacje między piątą, a szóstą klasą nie wiedziała, że wszystkie jej dotychczasowe plany mają zamiar ulec gwałtownej zmianie. Pewnej chłodnej, lipcowej nocy po kolacji wuj stwierdził, że jest już wystarczająco duża by poznać prawdziwą formę zarobku ich rodziny, w ten sposób pierwszy raz trafiła do magicznej groty i na ich przemytniczą łódź. Wyprawa była niesamowita, mimo że wuj zabronił jej się odzywać, jej zadanie polegało jedynie na przepłynięciu z punktu A do B, to i tak adrenalina i to uczucie robienia czegoś niezgodnego z prawem sprawiła, że później nie mogła przestać o tym myśleć. W tym dniu, wszystkie plany uległy zmianie, do końca wakacji wuj uczył ją na razie samych formułek zaklęć przydatnych przy przemycie, mówił jak rozmawiać z dostawcami i jak negocjować cenę, powiedział, że w całej rodzinie tylko w niej widzi potencjał by potrzymać tradycję. W ten sposób znalazła swoją przyszłość, a może ona znalazła ją, nie wiadomo. Po powrocie do szkoły Laurie ćwiczyła zdobyte umiejętności przenosząc do szkoły na razie niewielkie ilości ognistej, paczki mugolskich papierosów, handel nielegalnymi wypracowaniami również kwitł w najlepsze.


Nigdy nie skończyła szkoły, w grudniu siódmej klasy została przyłapana i bezapelacyjne wydalona ze szkoły. Wuj śmiał się, że nawet nie spodziewał się że tak długo uda się jej ich wszystkich zwodzić. Rodzice nie byli tacy szczęśliwi i do dnia dzisiejszego nie odzywają się do niej.


Przed wydaleniem wiedząc, że jej ukochane przedmioty raczej nie przydadzą się jej w przyszłym życiu zawodowym, niechętnie, ale postanowiła skupić się bardziej na zaklęciach i opcm. Świat i wizja przyszłości wymuszała umiejętność obrony, a przynajmniej podstawowe zdolności, żeby nie dać się zabić.


Ostatnie lata życia spędziła w Londynie, bez wstępu na rodzinną wyspę, uczyła się jak działa to miasto co jest mu potrzebne, na co jest popyt, a co tylko kurzy się w dokach. Tworzyła swoją ścieżkę kontaktów, a nawet za niską cenę udało jej się zakupić starą jedno masztówkę, którą odremontowała. Obecnie łajba służy jej do przewożenia towarów, a czasami i osób, które muszą zniknąć albo w bezpieczny sposób wydostać się z miasta.





Charakter

Jakie jest Twoje motto lub myśl przewodnia, którą kierujesz się w życiu?


Oscar Wilde "Ab­surdem jest dzielić ludzi na dob­rych lub złych. Ludzie są al­bo cza­rujący, al­bo nudni. ". Kiedy okazało się, że na świecie istnieje więcej ludzi aniżeli tylko mieszkańcy Muldoanich, świat w jednej chwili stał się dużo ciekawszy, każda osoba bowiem miał do zaoferowania swoją własną historię, tajemnicę, które Laurie bardzo chciałaby poznać, dowiedzieć się o pragnieniach i marzeniach innych, by później za odpowiednią cenę móc je spełnić.


Jaka jest Twoja postawa wobec aktualnej sytuacji w świecie czarodziejów? Czy należysz do osób, które niechętnie wychylają głowę poza mury własnego domu i przyglądają się akcji z bezpiecznej odległości, czy nie masz żadnych oporów przed byciem w centrum wydarzeń?


W jej zawodzie niewychylanie nosa określa możliwość przeżycia. Im mniej osób wie, im trudniej zdobyć jakąś informację na twój temat tym lepiej, prawo jest ciężkie, a zimne cele nie są miejscem dla drobnych, filigranowych Szkotek o zielonych ślepiach.


Jak myślisz, jak postrzegają Cię członkowie Twojej rodziny?


Laurie Macneil jest jak morze, czasami spokojna niczym poranna flauta, by już po godzinie zebrały się nad nią czarne, sztormowe chmury. Nigdy nie wiadomo czy jej pozornie dobry chmur będzie trwały, czy można podejść czy bezpieczniej będzie trzymać się od niej na bezpieczną odległość, a najlepiej to od razu wlepić szlaban i oszczędzić sobie czekania na to co przyniesie jej szalony umysł. Obecnie jednak z rodziny jedynie wuj utrzymuje z nią listowny kontakt, reszta klanu Macneil udaje, że dziewczyna nie żyje.


Jaki jest Twój stosunek do mugoli?


Od dziecka darzyła ich raczej niechęcią, mali bezbronni, byli jak szalupy na rozszalałym morzu, które tak łatwo można było zatopić, bezbronne stworzonka, które mimo całej bezsensowności swojego istnienia codziennie od nowa starały się brnąć na przód. W tym swoim uporze maniaka przypominali jej czasem to życie na wyspie, ale oni nie mieli swojego morza, tej dzikości w sercu ani chęci poznawania co jest dalej, jeśli już to swoją siłę woli potrafili ukierunkowywać tylko w stronę coraz to większej destrukcji.


Jaki jest Twój stosunek do czarnej magii?


Droga, kolejne narzędzie do możliwości spełniania swoich celów, tych wyższych i nie. Jednak w tym przypadku Laurie ma granicę, nie przekraczalną, która stoi by chronić resztki jej nieokiełznanej duszy, do póki nikogo nie krzywdzisz wszystko jest w porządku, do póki...



Ciekawostki

*w Hogwarcie przemycała za teren szkoły alkochol i papierosy
*ma starszą siostrę i brata
*rodzina się do niej nie przyznaje
*ulubionym daniem jest wędzony węgorz albo carbonara
*uwielbia słodycze
*chciałaby mieć jakieś zwierze, ale jej praca jest zbyt niepewna by mogła sobie pozwolić na taki luksus
*kocha morze


Genetyka

kobieta ryba, żart nie ma


Umiejętności

Bogin: ciasne, zamknięte pomieszczenie
Patronus: brak
Teleportacja: tak
Zaklęcia niewerbalne: nie
Najlepszy w zaklęciach: transmutacji, zaklęcia defensywne
Najgorszy w zaklęciach: zaklęcia uzdrowicielskie, zaklęcia ofensywne
Eliksiry: totalna miernota, zawsze jej coś wybuchnie w kociołku
Najlepszy przedmiot szkolny: opieka nad magicznymi stworzeniami, historia magii, transmutacja
Najgorszy przedmiot szkolny: eliksiry, zielarstwo
Inne: patent żeglarski, kłamie jak z nut


avatar
Laurie Macneil

Status Krwi : czysta
Wiek : 21
Stan cywilny : wolna
Zawód : przemytnik
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 87

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t557-laurie-macneil http://deathly-hallows.forumpolish.com/t558-laurie-macneil http://deathly-hallows.forumpolish.com/t560-rosol http://deathly-hallows.forumpolish.com/t561-laurka
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Laurie Macneil

Pisanie by Dalien Ellis on Pon Gru 26, 2016 6:30 pm

KARTA POSTACI ZAAKCEPTOWANA!

Witamy na forum! Mamy nadzieję, że będziesz się z nami świetnie bawić! Twoja karta została zaakceptowana i już nic nie stoi na przeszkodzie przed wkroczeniem w fabułę. Zachęcamy jednak, by przed jej rozpoczęciem założyć temat z informatorem, sową i zapoznać się z zasadami systemu punktowego, który uczyni rozgrywkę ciekawszą i bardziej realistyczną.

Mój Aidan już Cię lubi. ;)
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach