przybornik
Marco Serafino

Marco Serafino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Marco Serafino

Pisanie by Marco Serafino on Pon Sty 02, 2017 12:38 am

MARCO SERAFINO


Marco Serafino
(Brett Dalton)


Personalia

Data urodzenia: 28.10.1955
Miejsce urodzenia: Los Angeles, Kalifornia
Miejsce zamieszkania: Londyn, ul. Pokątna
Zawód: Biuro Dezinformacji, Pracownik (oficjalnie); Wolny strzelec - łowca nagród (nieoficjalnie)
Stan cywilny: Kawaler
Status krwi: Czysta
Szkoła Magii: Ilvermorny
Dom w Szkole: Wampus
Różdżka: Sosna, Włos szyszmory, 12 cali, dość sztywna


Historia postaci

Marco jest trzecim, najmłodszym synem państwa Lionela i Antonelli Serafino, reprezentantem czystokrwistego, włoskiego rodu czarodziejów wyspecjalizowanych w legilimencji. Urodził się w Los Angeles, gdyż jego rodzice wyemigrowali tam tuż po narodzinach pierwszego z synów, w poszukiwaniu lepszego życia i pewnej separacji od dużo bardziej radykalnej odnogi klanu Serafino. Już na starcie posiadał dwa obywatelstwa i pomimo włoskiej krwi, był wychowywany również w duchu Ameryki lat pięćdziesiątych i szcześćdziesiątych.
Już jako młoda osoba wydawał się być rozwinięty ponad wiek - intelekt i lekka separacja od rówieśników wykształciły w nim takie cechy jak niezależność oraz świadomość konsekwencji własnych wyborów. Poświadczyć za tym może fakt, iż decydując się na uczęszczanie do szkoły Ilvermorny, do której chodzili również jego dwaj starsi bracia, Marco tak naprawdę sam wybrał swój dom, nie pozostawił niczego przypadkowi, wręcz wymusił swoją przynależność do Wampusu. Również wybór różdżki nie był dla niego żadnym problemem, gdyż jako jeden z pierwszych zdecydowanych nawiązał dziwną więź z sosnowym wyrobem o rdzeniu włosa szyszmory.
Lata leciały, Marco mógł poszczycić się tym, że nigdy nie miał problemów z nauką, dzięki czemu mógł poświęcać się również swoim pasjom - grywał w drużynie Wampusu w Quidditcha, był również cennym nabytkiem w lokalnym klubie pojedynków. Na koniec również zgłębiał tajniki psychologii oraz legilimencji, z dokumentów i pism, jakie co jakiś czas przesyłał mu dumny ojciec. Miał również wsparcie swoich braci, którzy jako starsi i bardziej doświadczeni, pomagali mu we wszystkim, z czym miał problem, toteż mając taki support, nie mógł nie skończyć Ilvermorny ze złymi wynikami.
Osiągnął przyzwoite wyniki, wystarczyło mu to, by podjąć decyzję o rozpoczęciu samodzielnego życia, chcąc poznać świat. Mając błogosławieństwo rodziców oraz wstawiennictwo starszych braci, udał się w podróż po Europie, a następnie po Azji, chcąc poznać różne kultury, zwłaszcza te magiczne. Sytuacja jednak zmieniała się wraz z każdym dniem, gdy po świecie zaczęli panoszyć się potężni czarnoksiężnicy. Serafino nie bał się ich, ale gdy tylko słyszał cokolwiek w tym temacie, natychmiast działo się coś złego.
Sielanka trwała do dwudziestego roku życia. Kilka miesięcy przed ukończeniem przez Marco dwudziestego pierwszego roku życia, nieoczekiwanie zmarł jego ojciec. Poinformowany o tym podróżnik, wrócił w rodzinne strony i zjawił się na pogrzebie tego, którego tak bardzo kochał i cenił. To był początek moralnego zjazdu Marco, który dowiedziawszy się o przyczynie śmierci ojca, zaczął tracić wiarę w prawdziwość sądu i władz ówczesnej magicznej Ameryki. Cieniem na jego charakter rzuciły się również dwa inne wydarzenia - śmierć najstarszego brata, który jako auror nie podołał grupie czarnoksiężników oraz feralny wypadek drugiego z braci, który stracił wzrok w wyniku wypadku podczas opracowywania jednego z eliksirów. Marco świadom tego, że matka jest na skraju załamania nerwowego, postanowił wziąć na siebie ciężar utrzymania nie tylko siebie, ale również swojej rodziny - pogrążonej w smutku matki oraz oślepionego brata.
Trafił do Londynu, gdzie zaoferowano mu pracę w ministerstwie w dziale dezinformacji, słysząc o jego niesamowitych zdolnościach w dziedzinie manipulowania prawdą. Przyjąwszy ofertę pracy, Marco zaczął poznawać magiczny świat od tej mrocznej strony, słuchając kolejnych to opowieści o wyczynach aurorów, którzy dzielnie walczą ze złem w imię konkretnej władzy. Takie podejście mu nie odpowiadało, dawno stracił wiarę we władze, dlatego postanowił rozszerzyć swoją działalność również na płaszczyznę bezpośrednich starć, przesłuchań i pojmań czarnoksiężników. Mając dostęp do informatorów, a także części akt ministerstwa, przyjął dziwną misję, której celem jest chwytanie wszystkich tych, za których można otrzymać sowite wynagrodzenie. To był jego jedyny plan na pogodzenie wszystkich obowiązków oraz na zapewnienie dostatniego życia swojej rodzinie, która dalej zamieszkiwała Los Angeles.
Minęły już cztery lata od kiedy Marco działa jako samotny jeździec. Przez ten czas nabył wiele doświadczeń, schwytał wielu osobników i dalej pracuje na swoją rodzinę, wyznając w życiu dwie zasady: "I'm adaptable" i "I follow the money". Krążą słuchy, że wieść o tajemniczym nieaurorze, który wymierza własną sprawiedliwość, rozniosła się już po kilku sektach i ugrupowaniach, chcących zwerbować tak czynnego i co ważniejsze - potężnego czarodzieja, jakim niewątpliwie jest wciąż młody Marco Serafino.


Charakter

Jest strasznie ponurym człowiekiem, rzadko komuś udaje się wywołać uśmiech na jego twarzy. Chłopak bardzo obowiązkowy, wszystkie swoje zadania stara się wykonywać jak najlepiej. Na pewno zaliczymy go do ludzi aspołecznych i to nawet bardzo aspołecznych. Kiepsko mu idzie zawiązywanie więzi międzyludzkich i okazywanie chociaż śladowego zainteresowaniem ich losem, przy czym wykazuje pewne socjopatyczne, dość zniechęcające ludzi do niego, cechy. Jest sprytny, błyskotliwy w swoim działaniu, nie ma chyba tak naprawdę rzeczy, która potrafiłaby go zaskoczyć. Oaza spokoju.

Dodatkowo jest małomówny, bije od niego subtelny chłód. Na plus na pewno idzie jego spokój ducha, jak do tej pory nie zdarzyło się, aby ktoś go wyprowadził z równowagi, nikt nie zagra na jego uczuciach, nikt nie postawi mu żadnego sensownego ultimatum w walce. Jest łowcą nagród, podąża za pieniądzem, nie obchodzą go światowe konflikty, nie opowiada się za żadną ze stron. Bardzo nie lubi mieć kogoś nad sobą, to ten typ, który sam sobie jest szefem, łazi własnymi ścieżkami lubi mieć marionetki na każde skinienie i oddanych sobie ludzi, ale samemu być pod czyimś pantoflem - to zdecydowanie dla niego za wiele.

W pracy jest osobą bezwzględną. Przeżycia oraz doświadczenie pozwoliły mu na izolację oraz konsekwentne dążenie do wyznaczonych sobie celów. Momentami może wydawać się zbyt agresywny, często w dodatku jest brutalny w stosunku do swoich wrogów i celów. Jest przy tym perfekcjonistą, który gdy podejmie się zadania, ukończy je, choćby miał gonić za celem na drugi koniec świata. Działa bezprecedensowo, jest w stanie bez mrugnięcia okiem zabić kogoś, jeśli tego wymaga sytuacja. Uodpornił się na wszelkie moralizatorskie brednie, dlatego jest tak skuteczny w tym co robi.

Ponadto bardzo dobry z niego szpieg, słuchacz i infiltrator. Posiada szereg umiejętności, które pozwalają mu łączyć fakty - można by rzec, że ma talent detektywistyczny, aczkolwiek dużo też zawdzięcza takim umiejętnościom jak legilimencja czy "agresywne negocjacje". Świetnie kłamie, przy czym nie wykazuje żadnych cech, które mogą go zdemaskować. Nie jest podatny na wpływ innych, potrafi się bronić, skrywać, a także trzymać język na kłódkę, nawet jeśli mogłoby mu to uratować życie.

Mówi o sobie: i'm adaptable, co oznacza, że potrafi przystosować się do każdej sytuacji, podąża za trendami, a także potrafi radzić sobie w nowych sytuacjach. Pomimo swojej antyspołeczności i zimnej osobowości, jest w stanie nawiązać również pozytywne relacje. Potrafi kochać, nie potrafi jednak znaleźć kogoś, kto by takie uczucie odwzajemnił, najwidoczniej nie miał szczęścia. Jest lojalny dla pewnego grona, głównie dla przyjaciół. Tak naprawdę tylko bliskie relacje są w stanie zmienić jego podejście i ocieplić jego wizerunek.

Pomimo problemu z wyrażaniem empatii czy w kontaktach międzyludzkich, posiada niezwykły talent do wyrażania werbalnego siebie w piśmie, choć nie praktykuje tego zbyt często. Mówią, że ma tendencje do bycia myślicielem, do bycia kimś, kto poszerzy spektrum widzenia pewnych spraw. Tak naprawdę chodzi jednak chyba o to, że Marco do końca nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w dzisiejszym świecie, dlatego szuka każdej możliwości, by oswobodzić się ze złych myśli, które towarzyszą mu całe życie.

Na koniec warto dodać, że mówią o nim mistrz sarkazmu. Jeśli byłyby mistrzostwa świata w sarkazmie, to na pewno by je wygrał.


Ciekawostki

  • Jego ulubionym kolorem jest czarny.

  • Kocha ciszę, spokój i wpatrywanie się w gwiazdy oraz w wodę. Wycisza się dzięki temu.

  • Ma niewielkie doświadczenie w związkach. W życiu zakochał się tylko raz i to jeszcze jako uczeń Ilvermorny, uczucie to było odwzajemnione, no ale koniec końców nie wyszło mu z tą panną.

  • Lubi pracować na wysokościach. Kocha wieczorne przesiadywanie na dachu (najlepiej połączone z wpatrywaniem się w gwiazdozbiory).

  • Grał w Quidditcha na pozycji ścigającego z dobrymi wynikami. Prywatnie jest fanem tego sportu.

  • Marzy mu się własne magiczne zwierze z gatunku tych rzadkich - chciałby kiedyś okiełznać Hydrę bądź Wiwernę.

  • Jest najmłodszy z trójki rodzeństwa.

  • Jego ojciec i najstarszy brat nie żyją. Drugi z braci został oślepiony w wyniku wypadku. Matka jest bliska depresji.

  • Malarski antytalent.

  • Mierzy dokładnie 1,86 m.

  • Kiedyś myślał o tym, by zostać aurorem.

  • Zwolennik pikantnych potraw.

  • Dobra głowa do alkoholu, choć nie pije zbyt często - musi być zawsze w gotowości, a alkohol ogłupia umysł.

  • Lingwista, biegle włada angielskim (amerykańskim), włoskim i hiszpańskim.

  • Ma bardzo niski głos, mówią nawet, że kuszący.



Genetyka

Jeśli można kogoś nazwać infiltratorem, jeśli ktoś jest w stanie pracować samemu, wyciągać jak najwięcej informacji, otaczać się gronem newsmanów i przy okazji wychodzić z tego w jednym kawałku, to z pewnością legilimencja jest nieodłącznym elementem takiej osoby.
Wszystko zaczęło się w Ilvermorny, szkole magii, w której Marco odnosił pierwsze sukcesy. Od dawien dawna rodzina Serafino uchodziła za mistrzów psychologii i psychiatrii społecznej, dzięki czemu każdy reprezentant tej rodziny potrafił na własny sposób być dobrym słuchaczem i rozgryzać raz po raz kolejnych to mniej czy bardziej tajemniczych mugoli i czarodziejów. Z brunetem nie było wcale inaczej - od najmłodszych lat wykazywał predyspozycje do wnikliwej analizy zachowań i odczytywania znaków, później również myśli. Pierwszy raz zrobił to całkowicie przypadkiem, gdy był w trzeciej klasie, przypadkiem wszedł do głowy kolegi z roku, o którym dowiedział się więcej, niż przez pierwsze trzy lata wspólnej nauki. Był to jednorazowy incydent, w dodatku bez udziału zaklęcia legilimens - skierowało to ucznia Ilvermorny na całkiem nowe tory.
Rok później ambitnie trenował zaklęcie odczytujące wspomnienia na swojej rodzinie, która z dumą patrzyła na rozwój najmłodszego z rodziny Serafino. Ojciec jako prawdziwy profesor techniki legilimencji, wiedział, że Marco może stać się jednym z potężniejszych legilimentów w Stanach Zjednoczonych. Treningi były ciężkie, bowiem wymagało to ogromnych pokładów magicznej mocy, których niedoświadczony czwartoklasista po prostu nie posiadał, albo raczej - nie rozwinął. Poza tym, dochodził jeszcze problem w postaci klauzuli tajności, która nie pozwalała nieletnim czarodziejom na zabieranie swych różdżek na czas wakacji do domu. Z tym jednak jako tako Marco sobie poradził, gdyż różdżka jego ojca była bardzo podobna do tej, którą wybrał w pierwszym roku szkoły sam chłopak. Zatem praktyka odbywała się z udziałem różdżki ojca, który jako wysoko postawiona osoba w ministerstwie magii USA, mógł nieco naginać przepisy.
Ukończenie szkoły zostało zwieńczone nieoficjalnym testem, który przeprowadził na własnym bracie za zgodą ojca. Rzucając zaklęcie legilimens dotarł do najskrytszych myśli starszego brata, a ojciec, widząc z jaką łatwością świeżo upieczony absolwent Ilvermorny dotarł do tak ukrytych wspomnień, z dumą mógł stwierdzić, że nie pomylił się w ocenie swego syna i naturalizowany Amerykanin w końcu godnie wstąpił w poczet legilimentów z rodziny Serafino.


Umiejętności

Bogin: Zmasakrowane, martwe ciało Marco
Patronus: Brak
Teleportacja: Teleportacja Łączna
Zaklęcia niewerbalne: Tak
Najlepszy w zaklęciach: Czarnomagiczne, Klątwy, Ofensywne
Najgorszy w zaklęciach: Transmutacyjnych
Eliksiry: Talent do eliksirów posiada przeciętny, większość mikstur stworzy tylko posiłkując się przepisem. Jedyny eliksir jaki opanował do perfekcji to Veritaserum, który potrafi stworzyć o każdej godzinie dnia i nocy mając odpowiednie składniki.
Najlepszy przedmiot szkolny: Zaklęcia i Uroki, Obrona Przed Czarną Magią, Eliksiry
Najgorszy przedmiot szkolny: Historia Magii,
Inne: Posiada nadzwyczajny talent w używaniu kilku konkretnych zaklęć. Mowa o: klątwie Causa Timore, klątwie Obliviate, czarnomagicznym zaklęciu Szatańska Pożoga i torturującym zaklęciu Enciende el fuego. Dodatkowo, jest specjalistą w warzeniu Veritaserum. Potrafi też czarować bez różdżki - ale są to tylko podstawowe zaklęcia, w dodatku w słabym zakresie.




Ostatnio zmieniony przez Marco Serafino dnia Pon Sty 02, 2017 7:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Marco Serafino

Status Krwi : Czysta
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Biuro Dezinformacji, Pracownik / Łowca Nagród
Punkty : 0

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Marco Serafino

Pisanie by Marco Serafino on Pon Sty 02, 2017 6:19 pm

Gotowe, można sprawdzać ;d
avatar
Marco Serafino

Status Krwi : Czysta
Wiek : 26 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Biuro Dezinformacji, Pracownik / Łowca Nagród
Punkty : 0

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Marco Serafino

Pisanie by Dalien Ellis on Pon Sty 02, 2017 10:39 pm

Tak w sumie nie bardzo mi się widzi, żeby brytyjskie Ministerstwo Magii tak znikąd oferuje komukolwiek pracę. A już zwłaszcza Amerykaninowi włoskiego pochodzenia. ;) Także tu się nie możemy zgodzić na takie rozwiązanie - pominąwszy, że nikt nie miał skąd właściwie usłyszeć o genialności Marco w kłamaniu, to w ogóle chłopak miał 21 lat, od ukończenia szkoły nie robił dokładnie nic, nagle pojawia się w Londynie nie wiadomo właściwie po co i... oferują mu pracę w Ministerstwie...? ;) Nie-Brytyjczykowi? :)
No i jeśli jest takim dobrym kłamcą, to skąd ktokolwiek o tym wie? :D

Zastanawiam się też w sumie, skąd on bierze te nagrody? Bo Ministerstwo nie oferuje, ewentualnie może raz na jakiś czas się zdarzy, ale to też - musiałby najpierw zostać za kimś takim wysłany list gończy. Czyli - najpierw musiałby zostać zidentyfikowany jako Śmierciożerca czy inny czarnoksiężnik. No i przez cztery lata nie złapał raczej tak strasznie wielu, tym bardziej, de de facto jest jeszcze dzieckiem (zwłaszcza w porównaniu ze Śmierciożercami), aurorzy w jego wieku własnie kończą staż, gdzie uczą się walczyć, a on... takiego szkolenia nie miał. ;) Może ze trzech, czterech...? ;) Nie oszukujmy się - Śmierciożercy i zwolennicy Grindelwalda (rozumiem, że na nich poluje) w większości jednak nie są idiotami. :3 Także nie szalejmy tutaj z liczbami (zwłaszcza w postach i potędze Marco).

Trzecia sprawa jest może mniej ważna, ale jednak istotna: Marco nie wybrał sobie różdżki sam, to ona jego wybrała. I pamiętaj: różdżka należąca do kogoś innego nie działa tak, jak Twoja.

A legilimencja nie działa tak, że się jej używa przypadkiem. :) Trzeba się tego nauczyć, nie jest wrodzone, niezależnie od tego, co robiła reszta rodziny. Także jeśli chcesz, żeby Twoja postać była legilimentą, to w porządku, ale proszę o inną historię: bez przypadków w tym kierunku. To za trudne, żeby się działo przypadkowo.

Rozumiem też, że Marco boi się własnej śmierci, jednak ciężko, żeby bogin ukazywał mu się pod postacią jego ciała - temu stworzeniu chodzi o to, żeby wystraszyć czarodzieja i jak najdłużej oszukiwać go, że to, co widzi, jest prawdą. Ciężko, żeby ktokolwiek się naprawdę wystraszył, widząc własne zwłoki i żeby się nie zorientował, że to bogin. ;)

Nielogiczne wydaje mi się pisanie najpierw że Marco jest przeciętny w eliksirach, ale genialnie warzy Veritaserum, a później - że eliksiry to jeden z jego najmocniejszych przedmiotów. No i jeśli chodzi o to Veritaserum - dlaczego akurat ten eliksir i kiedy się go tak dobrze nauczył?

Nie może też mieć talentu do Szatańskiej Pożogi. Może udawałoby mu się trochę ją kontrolować, gdyby miał z 70 lat. Może... ;) Gdyby jeszcze miał gdzie i kiedy to ćwiczyć. Także skłaniam się ku stwierdzeniu, że Marco nigdy nawet tego zaklęcia nie użył, a nawet jeśli to zrobił, to sfajczył całą okolicę i ledwo uszedł z życiem.

Co do reszty tych zaklęć, to... może będzie miał nadzwyczajny talent, może nie. Też właściwie nie jest napisane nigdzie, jak się tego nauczył, kiedy i ile czasu ćwiczył. I na kim. :)

W historii też nic nie masz o tym, żeby kiedykolwiek uczył się magii bezróżdżkowej, ale nawet gdybyś o tym napisał, to jednak już bez przesady. Jest genialny we wszystkim, więc dajmy mu chociaż nie wadę, ale po prostu brak jakiejś kolejnej supermocy. ;) Sprawa omówiona z resztą administracji: nie zgadzamy się, żeby Marco umiał magię bezróżdżkową, nawet w najmniejszym stopniu. Jest to zbyt trudne, a on i tak w swoim 26-letnim życiu miał dość do nauczenia się. ;)


Mam również nadzieję, że wiesz, że przed pierwszym użyciem teleportacji łącznej i legilimencji będziesz musiał zakupić je w sklepie. :)


Ostatnio zmieniony przez Dalien Ellis dnia Pią Sty 06, 2017 4:13 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Marco Serafino

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Sty 03, 2017 3:27 pm

Następnego dnia, po namyśle, bo może nie jest to jasne: omówiliśmy sprawę tego, żeby Marco był niestandardową postacią, nie wpisującą się w ogólnie przyjęte "normy", jednak z opisu wyglądał raczej na płatnego zabójcę, nie - łowcę nagród. Zwłaszcza jeśli - jak piszesz również w karcie - nie hołduje żadnym ideom i po prostu działa na własną rękę - dla forsy. Jak najbardziej może tak robić, jednak z karty wynika raczej, że właśnie działa po stronie "dobra", tylko dla forsy, a Ministerstwo raczej nie rozdaje nagród. Może je ewentualnie dawać, ale też nie hurtowo - nie tak, żeby dał się z tego żyć i utrzymać jeszcze rodzinę, tym bardziej, że jeśli ktoś już jest poszukiwany listem gończym (co nie zdarza się często), to Marco nie ma na to monopolu. :) A martwych Ministerstwo nie przyjmie - prędzej samo zacznie się zastanawiać, co jest nie tak z gościem,który przynosi trupy. To nie Dziki Zachód i westerny, po prostu. :)
Także jak dla mnie płatny zabójca - jak najbardziej. Natomiast łowca nagród, żyjący głównie z tego - nie bardzo. I praca w brytyjskim Ministerstwie (czyli - jak by nie patrzeć - w rządzie), pochodząc ze Stanów i zjawiając się w Londynie znikąd - nie. Mógłby pracować w Ministerstwie, jeśli pochodziłby z Wielkiej Brytanii i tam się uczył, miał brytyjskie obywatelstwo. I byłby wcześniej na co najmniej trzyletnim stażu. Nie byłoby też jednak tak, że zupełnie legalnie mógłby się wałęsać i patrzyć w akta, które generalnie nie są dostępne jego wydziałowi.

Ostrzegam też lojalnie, że jeśli rzeczywiście jest znany z tego, co robi i jest dobry w likwidowaniu, to wszyscy raczej ostrzą na niego noże, a nie - chcą go w swoich szeregach. :)
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach