przybornik
Tawerna w porcie

Tawerna w porcie

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Tawerna w porcie

Pisanie by Deathly Hallows on Sro Sty 04, 2017 11:02 pm

Tawerna w porcie


Typowa portowa tawerna, której wnętrze wystrojone jest dość surowym drewnem. Ponieważ jednak jest w porcie, a więc większość klienteli to marynarze - nie jest (jak wiele innych tawern) stylizowana na wnętrze okrętu, tylko raczej panuje wystrój, jak w pubie. W środku, niezależnie od pory dnia i nocy panuje półmrok, a przy stołach z ławami (nie krzesełkami) jedni opijają powrót z rejsu, inni szukają rozrywki u przychylnych, spracowanych pań, oferujących swoje wdzięki; a jeszcze inni prowadzą ciemne interesy. Najlepsze z nich ubija się na zapleczu.
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Sro Sty 04, 2017 11:21 pm

/przed Mattem, po Edzie

Kilka dni po tym, jak powiedział Edwardowi, kim jest, Credence postanowił zacząć zarabiać. W końcu kiedyś by wypadało, a poza tym - ciągnęło go do oglądania tego, co inni trzymają w domach: czasem zdarzały się prawdziwe rarytasy, które wprost nie mogły się marnować w rękach ich poprzednich właścicieli. To prawda, część łupów Credence po prostu sprzedawał i w tym celu je zabierał, ale czasem, kiedy akurat udało mu się wywęszyć coś ciekawego, przywłaszczał to sobie. Będzie musiał tylko znaleźć jakąś kryjówkę na swoje znaleziska, ale to również się jakoś załatwi, później. Kiedy będzie co ukrywać.
Teraz poszedł do portu - bazując na swoim wcześniejszym doświadczeniu wiedział, że tu często można było ubić różne dobre interesy jak na przykład kupno nieśmiałka. Co prawda ceny czasem bywały wygórowane, ale... Nie zawsze, a poza tym można było się potargować. Za to legalnie ciężko było dostać takie zwierzątko, zwłaszcza będąc poszukiwanym przez aurorów.
Wszedł wieczorem do zadymionego wnętrza, w nieco przydużych ubraniach Eda: w jakiejś białej koszuli, płaszczu i czarnych spodniach; rozejrzał się i zamówił czerwone wino, po czym - zgarnąwszy ze sobą kieliszek i butelkę - usiadł przy jednym ze stolików. Pieniądze miał swoje: kiedy był poszukiwany, ukrył część w różnych miejscach w Londynie, tak, że teraz mógł się do nich dostać. Środki na czarną godzinę.
Siedział bokiem do stołu, popijając swoje wino i rozglądając się w oszukiwaniu kogoś, kto ewentualnie mógłby wyglądać na sprzedawcę.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Czw Sty 05, 2017 10:36 am

Vincent chadzał w różne miejsca, by sprzedać swoje ukochane zwierzątka. Te puchate i te... nieco mniej słodkie. Dzisiaj akurat padło na tawernę w porcie - przebywał tu dość często, bo te szemrane typy często były czarodziejami i wcale nie tak rzadko okazywało się, że mają ochotę kupić jakiegoś nowego milusińskiego. Siedział przy stoliku, ubrany w brązowy płaszczyk, niezbyt długi, ale zakrywający pośladki, czarną koszulę pod nim, wytarte lekko dżinsy i otulony jasnym szaliczkiem. Na nogach miał nieco dłuższe buty, w stylu kowbojek. Właśnie ubijał targu z jednym z mrocznych panów w kącie. Jeśli Credence dobrze się rozglądał, to mógł dostrzec wymianę, która właśnie się odbyła - szemrany typek dostał niewielką skrzyneczkę, która dodatkowo się poruszała i wyglądała na całkiem żywą (a raczej przechowywała coś żywego), natomiast w zamian Vincent do swoich chętnych łapek dostał sakiewkę z monetami. Po fakcie uścisnęli sobie dłonie, a Belcher wstał, uśmiechnięty od ucha do ucha i wyraźnie z siebie zadowolony, po czym rozejrzał się dookoła, w poszukiwaniu potencjalnego klienta.
I takim sposobem jego wzrok natrafił na Credence'a. Podszedł do niego powoli, tanecznym krokiem, zupełnie nie wyglądając przy tym na swoje pięćdziesiąt lat i oparł dłoń o stół, przy którym Selwyn siedział, pochylając się nieco.
- Nie potrzebujesz przypadkiem towarzystwa?
Czy przyszedł do jego stolika z zamiarem podrywu...? Nie, skąd. Że niby Vincent? Ani trochę!
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Czw Sty 05, 2017 5:50 pm

Rzeczywiście, Credence w pewnym momencie zwrócił uwagę na dwójkę mężczyzn, z których jeden wydawał się być raczej zaniepokojony. Wyglądał na dziewicę na czarnym rynku; jakby miał zaraz pęknąć ze strachu, że ktoś go przyłapie, a policja jest po prostu wszędzie. Selwyn uśmiechnął się połową ust widząc to i napił się wina,obserwując skrzyneczkę. Coś się w środku ruszało, a więc ten drugi handlował zwierzętami. Zgarnął sakiewkę z monetami, więc był czarodziejem - mugole raczej używali papieru (Credence nigdy nie był w stanie pojąć, dlaczego papier ma dla nich wartość, ale skoro tak - to dlaczego są wśród nich również biedni jak wystarczy po prostu wydrukować więcej?). Innymi słowy - zrobiło się interesująco. Kocur nie odrywał wzroku od handlarza, póki ten nie zwrócił na niego uwagi - wtedy uśmiechnął się do niego promiennie.
- Potrzebuję nie tylko towarzystwa - powiedział, machając nogą założoną na nogę - Zapraszam do mojego stolika - wskazał ręką wolne miejsce obok siebie i uniósł butelkę - Wina? Nie możemy przecież rozmawiać tak bez popijania, bo nam zaschnie w ustach...
Owszem, zauważył, że mężczyzna ma ochotę go poderwać, ale nie wierzył, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie - pewnie po prostu miał ochotę zaliczyć, a Credence wyglądał mu na geja, więc łatwy łup.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Czw Sty 05, 2017 6:43 pm

Automatycznie w głowie Vincenta pojawiła się myśl, że mężczyzna nie dość, że jest przystojny, to jeszcze przeuroczo się uśmiecha. Sam również uśmiechnął się wesoło i chwilę później, korzystając z propozycji, przysiadł się do niego, zajmując miejsce na tej samej ławie, co Credence.
- Nie tylko towarzystwa? - oparł dłoń o swoje kolano, wystukując na nim jakiś rytm. - A czego jeszcze? - gestem drugiej dłoni wskazał na mężczyznę, od którego wcześniej dostał pieniądze. - Jeśli chodzi o żmijoptaka, to sprzedałem ostatniego tamtemu facetowi. Mam nadzieję, że zdaje sobie sprawę z tego, że to zwierzę urośnie, jeśli zostawi je bez pudełeczka, w pomieszczeniu... No ale cóż, to nie moje zmartwienie. - z wesołymi iskierkami w oczach spojrzał na butelkę wino i skinął głową. - Chętnie piję z przystojnymi mężczyznami, a jeszcze chętnie z takimi, którym mogę coś sprzedać. Więc - w czym mogę służyć?
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Czw Sty 05, 2017 7:50 pm

Zerknął za mężczyzną, wychodzącym z pudełeczkiem i oczy mu rozbłysły. Żmijoptaki są piękne... Ale w zasadzie nieprzydatne w pracy Credence'a, więc stwierdził, że najlepiej będzie przynajmniej na razie odpuścić sobie takie zwierzątko. Teraz przyszedł po coś innego.
- Czy to bezpieczne tak swobodnie rozmawiać o żmijoptakach i handlu...? - zapytał, początkowo patrząc wciąż na tamtego mężczyznę, ale zaraz po pytaniu zerknął kątem oka na handlarza i napił się ze swojego kieliszka, podsunąwszy butelkę Vincentowi. Wreszcie jednak usiadł wygodniej i splótł palce na stole, patrząc na niego już nieco bardziej rzeczowo, ale nadal z przyklejonym szerokim uśmiechem - Może jednak nikt nie będzie nas podsłuchiwał, a jeśli nawet, to nie będzie wiedział, o co chodzi - teraz ściszył głos tak, żeby tylko Vincent go słyszał - Nie jestem przystojnym mężczyzną, ale jestem istotnie kontrahentem i chciałbym drogą kupna nabyć nieśmiałka. Czy posiada pan może taki towar na stanie? - przesunął językiem po zębach, mrużąc lekko oczy jak polujący kocur - Tylko zależałoby mi na tym, żeby nieśmiałek był w dobrym stanie. Chciałbym go najpierw dokładnie obejrzeć: nie chcę kupić niczego, co się zaraz zepsuje.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Pią Sty 06, 2017 9:57 pm

Nalał sobie do kieliszka trochę wina, korzystając z gościnności Credence'a i obejrzał się jeszcze za siebie, na wychodzącego mężczyznę. Zmarszczył lekko brwi, zastanawiając się nad czymś przez chwilę, po czym popatrzył poważnie na czarnowłosego mężczyznę.
- Być może nie jest to bezpieczne, ale czy tak naprawdę cokolwiek w dzisiejszych czasach jest bezpieczne? Czy można mówić cokolwiek na głos, bez ryzyka wylądowania w Azkabanie bądź zostania zamordowanym? W ten czy inny sposób? - uśmiechnął się delikatnie i napił trochę wina, zakładając nogę na nogę. Wytarte dżinsy stanowczo nie pasowały do jego wieku, ale też inna sprawa, że Vincent nie czuł się na swoje pięćdziesiąt lat. Był wiecznie młody duchem i właściwie co do swojego ciała też nie miał żadnych zastrzeżeń. Czasem można było odnieść wrażenie, że lubi je nieco za bardzo...
Przesunął dłonią po swoim kolanie na udo i posłał mężczyźnie uśmiech, jeden z tych "swoich popisowych". Niby przyszedł tutaj na podryw, ale transakcję również zamierzał zrealizować.
- Nieśmiałek...? Czyżby jakieś niecne interesy? - wyszczerzył zęby w dzikim uśmieszku i poruszył się lekko, jakby chciał się przysunąć. W efekcie pochylił się trochę do mężczyzny. - Powiedzmy, że posiadam. Jeśli Pan chce, może pan go obejrzeć od razu. Zwykle jakiegoś ze sobą mam, są popularne... - przesunął dłoń po udzie wyżej. Po swoim udzie, spokojnie. - Mam na zapleczu torbę z uroczymi nieśmiałkami. Zapewniam, że wszystkie są w dobrym stanie, ale jeśli Pan chce, możemy tam pójść i przekona się Pan na własne oczy. - przechylił lekko głowę na ramię i napił się trochę wina. - Vincent. - wyciągnął do niego rękę (obwieszoną bransoletkami i zegarkiem), z szerokim uśmiechem.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Nie Sty 08, 2017 12:47 am

Credence zastanowił się nad tym, co powiedział Vincent i po chwili namysłu wzruszył ramionami i kiwnął głową, przyznając mu rację z rozbrajającym, słodkim uśmiechem. Za chwilę jednak zmarszczył brwi, wysuwając nieco szczękę do przodu.
- Dlaczego do niecnych interesów? Nie mogę zwyczajnie chcieć mieć zwierzątka? - uniósł brwi - Zawsze marzyłem o nieśmiałku, a nie mogąc zdobyć go legalnymi metodami zamierzam kupić tutaj. Mam nadzieję na korzystną ofertę. Zresztą - dlaczego miałby pan ze mnie zdzierać, prawda?
Zaśmiał się słodko, rozkładając ręce. Zaraz jednak powiercił się chwilę na ławie i usadowił prosto, patrząc na Vincenta.
- Tak, chętnie je obejrzę i wybiorę sobie odpowiedniego. Czy są przyjaźnie nastawione? Nie chciałbym mieć pociętych palców, rozumie pan... - spojrzał na wyciągniętą w swoją stronę dłoń i uścisnął ją radośnie - Elliott, bardzo mi miło.
Nie zamierzał przedstawiać się prawdziwym imieniem - nawet gdyby nie był poszukiwany, to temu handlarzowi spod ciemnej gwiazdy nic do tego, kim był jego klient. Nie zamierzał jednak również robić mu żadnych wstrętów.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 10, 2017 10:46 am

Mężczyzna - na oko młodszy od Vincenta o jakieś 10 lat, może więcej - miał bardzo ładny uśmiech, któremu zapewne niewiele osób potrafiło się oprzeć. Vincent jednak nie zamierzał się w nim zakochiwać, nic z tych rzeczy - po prostu uwielbiał patrzeć na przystojnych mężczyzn. Swoją miłość już miał - choć i tak wiedział, że jego miłość nigdy się o tym nie dowie.
- Proszę wybaczyć, po prostu większość czarodziejów kupuje je w wiadomym celu. Są bardzo wielofunkcyjnym kluczykiem, jeśli można tak to ująć. - mrugnął do niego, a zaraz potem, słysząc kolejne słowa, roześmiał się wesoło. - Ależ oczywiście, że nie mam powodu, by z Pana zdzierać! Jestem uczciwym handlarzem. To, że sprzedaje okazy, których się sprzedawać nie powinno, to zupełnie inna kwestia.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu i napił się trochę wina, a potem spojrzał w stronę baru i zaplecza. Skinął barmanowi głową, dając tym samym znak, że będzie potrzebował zaplecza, a potem znów spojrzał na Credence'a.
- Są przyjazne, tak. Jeden jest dość... specyficzny, ale raczej nie jest niebezpieczny. Po prostu miewa swoje humorki. Mój ulubieniec. - zaśmiał się i wskazał gestem zaplecze za barem. Barman już manewrował przy drzwiach, chcąc wpuścić Vincenta. - To co, gotów do zapoznania z nowym zwierzątkiem?
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 10, 2017 11:21 am

Dopił swoje wino i podniósł się, nie całkiem udanie tłumiąc uśmiech, który starał się wypełznąć na jego twarz. Teraz Credence wyglądał dość dziko, drapieżnie, patrząc na drzwi od zaplecza, jakby za nimi był jakiś skarbiec, który za chwilę dostanie się w jego ręce.
- Chodźmy, niech poznam te stworzonka i wybiorę jedno - powiedział trochę zmienionym głosem, jakby już widział, ile będzie mógł dzięki niemu osiągnąć. Zresztą istotnie, widział. Dzięki nieśmiałkowi i różdżce niemal każde drzwi będą przed nim stały otworem.
Poszedł za Vincentem na zaplecze, tak zadowolony, że aż mu oczy świeciły. Miał w kieszeni trochę pieniędzy, ale wolał cenę ustalić jeszcze przed wyciągnięciem sakiewki - żeby handlarz przypadkiem nie zawyżał ceny widząc, że Credence'a stać. Bo prawdę mówiąc - nie bardzo było go stać, skoro nie miał źródła utrzymania. Teraz jednak nie wyglądał na bogacza, w tych zbyt dużych ubraniach od Eda, więc może Vince nie będzie zdzierał, rzeczywiście.
- A ten jeden... w jak sposób jest specyficzny? Może na przykład zaszyć się w kącie i odmówić posłuszeństwa, kiedy coś mu się nie spodoba? Albo nawet uderzyć? Z Hogwartu pamiętam, że nieśmiałki potrafią jednym machnięciem... hm... łapki rozciąć skórę.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 10, 2017 12:17 pm

Zniknęli na zapleczu, gdzie Vincent zamknął za sobą drzwi, by przypadkiem nikogo nie korciło, by tutaj wejść. Miał niepisaną umowę z barmanem - on udostępniał mu zaplecze na czas pobytu Vincenta w lokalu i jego transakcji z klientami, natomiast w zamian za to dostawał od czarodzieja trochę monet. Mugolskich monet. Tak, barman był mugolem, ale nigdy nie pytał co takiego dzieje się na zapleczu i co Vincent właściwie sprzedaje. To nie była jego sprawa, prawda?
Owszem, nie wyglądał na bogacza, ale Vincent zwykle sprzedawał swoje okazy po takich samych cenach (każdy okaz zwierzęcia miał swoją cenę, wiadomo, po innej chodziły demimozy, a po innej smocze jaja). Nie miał zamiaru oszukiwać - był uczciwym handlarzem... nielegalnymi magicznymi stworzeniami.
Otworzył swoją torbę, uchylił kieszonkę i pozwolił jednemu z Nieśmiałków wskoczyć radośnie na swoją dłoń. Nieśmiałek rozejrzał się dookoła, dostrzegł Credence'a i... zaczął podskakiwać. Vincent parsknął niepowstrzymanym śmiechem - uwielbiał te zwierzątka, naprawdę.
- To właśnie on jest specyficznym Nieśmiałkiem. Nie, nie bywa agresywny, nie gryzie, nie drapie... no, chyba że byłby naprawdę źle traktowany, ale wtedy każde zwierzę może się zemścić. On po prostu jest trochę za bardzo... pozytywną istotą. Ma swoje humory, jasne, czasami - gdy nie okazuje mu się dostatecznie dużo uwagi - potrafi się obrazić. - Nieśmiałek nadal podskakiwał i popiskiwał. - Nie sądzę jednak, żeby był w stanie czegokolwiek odmówić. Po prostu wystarczy traktować go w taki sposób, jak samemu chciałoby się być traktowanym. To wszystko.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 10, 2017 2:34 pm

Wszedł za Vincentem na zaplecze i rozejrzał się ciekawie, patrząc, czy może dostrzeże tu ewentualnie jeszcze coś ciekawego i wartego kupna. Zaraz jednak spojrzał w dół, gdzie z kieszonki torby wyskoczył nieśmiałek. Credence'owi jeszcze bardziej rozbłysły oczy na jego widok, a uśmiech stał się naprawdę szeroki, pełen zachwytu. Nie wiedział, dlaczego, ale natychmiast pokochał tego nieśmiałka - był tak słodki i uroczy, że wprost nie można było go nie pokochać; a poza tym w pewnym sensie pasował do samego Credence'a z tą swoją słodkością.
- Rany, jaki piękny! - niemal pisnął, zachwycony na widok podskakującego nieśmiałka. Zerknął jeszcze na Vincenta, kiedy ten tłumaczył, jak należy się obchodzić ze zwierzątkiem i na czym polegają jego humorki i kiwnął głową - Rzeczywiście, nie zdziwiłbym się, gdyby się na mnie obraził, bo przestałem się nim zajmować - znów popatrzył na zwierzaczka i wyciągnął do niego rękę, żeby mógł na nią wskoczyć, jeśli chciał. Przy okazji zresztą Credence chciał go obejrzeć z bliska i zobaczyć, czy przypadkiem nie jest chory to ważne. Niby Selwyn nie był magizoologiem, więc nie potrafiłby na pierwszy rzut oka zauważyć wielu chorób, ale jakieś rany albo zmiany skórne na pewno by dostrzegł. Albo osłabienie.
- Ma jakieś imię? - zapytał, przyglądając się nieśmiałkowi wciąż z uśmiechem.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Sro Sty 11, 2017 7:34 pm

Nieśmiałek radośnie wskoczył na wyciągniętą rękę Crendence'a, a Vincent uśmiechnął się szeroko, widząc to. Było w tym coś rozkosznego, naprawdę. Nieśmiałek wydawał się podekscytowany... ale gdy spojrzał na Credence'a stwierdził w myślach, że idealnie dobrał zwierzaczka, bo czarnowłosy mężczyzna wyglądał na zachwyconego, niemal tak samo jak Nieśmiałek.
- Elliott.. Mam dziwne wrażenie, że właśnie zyskałeś przyjaciela. - zaśmiał się, nadal im się przyglądając. Pokręcił głową, słysząc pytanie o imię. - Nie, nie nazywałem go. Właściwie staram się nie nadawać im imion, bo wtedy bardziej się do nich przywiązuję. A tego małego wariata i tak lubię nieco za bardzo.
Pokręcił głową i skrzyżował ręce na piersi, wzdychając cicho.
- Rozumiem, że jesteś nim zainteresowany? Jeśli tak - możemy przejść do ubijania interesów. Chyba że masz ochotę zobaczyć jeszcze inne nieśmiałki... To już jak wolisz.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Sro Sty 11, 2017 8:15 pm

Owszem, Credence był zachwycony. Nieśmiałek był po prostu przeuroczy, zwłaszcza kiedy tak patrzył na niego tymi swoimi malutkimi oczkami - oczy Selwyna aż świeciły. Nie zauważył żadnych chorób, które mógłby mieć ten okaz, a ponieważ był taki słodki, Credence postanowił go kupić.
- Nie wiem, czy chcę oglądać pozostałe. Możesz mi je pokazać, chętnie obejrzę, ale mam wrażenie, że istotnie, zyskałem przyjaciela - powiedział, wciąż patrząc na stworzonko i mając ochotę je przytulić. Pokochał je od pierwszego wejrzenia i mimo, że miał ochotę obejrzeć pozostałe, i tak był przekonany, że weźmie właśnie tego. Jeżeli nawet był na coś chory, to się go wyleczy, przecież istnieli magozoologowie, jakieś książki z radami, jak pomagać magicznym stworzeniom... Wszystko się da.
- Ile za niego chcesz?
Wyciągnął palec do nieśmiałka w geście oznaczającym tyle samo, co wyciągnięcie ręki do nowo poznanego człowieka.
- I jeszcze pytanie: wiem, że należy nieśmiałkom zapewnić jakąś roślinność, najlepiej choćby małe drzewko. Trzeba je karmić kornikami. A czy coś jeszcze?
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 17, 2017 9:14 pm

Z każdą chwilę Vincent upewniał się w tym, że poznany przez niego Elliott jest nieziemskim słodziakiem. Dawno nie widział, żeby ktoś się tak cieszył z Nieśmiałka - a teraz była to autentyczna radość, a nie coś w stylu "no, to teraz obrabuję Gringotta, muhaahaha!". Elliott wyglądał naprawdę na osobę, która od pierwszego wejrzenia pokochała to słodkie stworzonko. Tak naprawdę Vincent wybrał mu Nieśmiałka, którego sam najbardziej lubił, więc...
- Mam nadzieję, że będziesz się nim dobrze zajmował. Lubię tego stworka. - uśmiechnął się, przyglądając się Credence'owi z Nieśmiałkiem. Widać było, że jest to trochę smutny uśmiech, bo naprawdę przywiązywał się do swoich zwierzątek: nawet do tych, które docelowo miały iść na sprzedaż. - Sześć Galeonów i pięć sykli. - powiedział to dość pewnym tonem, ale nie znaczyło to, że nie można negocjować. Właściwie Vince był dość... ugodowy. - Masz rację z tym drzewkiem i kornikami. Lubią też jajeczka elfów... ale nie sądzę, żebyś miał je w zanadrzu. - zaśmiał się cicho, przesuwając delikatnie opuszką palca wskazującego po główce Nieśmiałka. - Nie, właściwie to wszystko, co powinieneś wiedzieć. No i, jeśli chodzi o tego konkretnego osobnika, po prostu trzeba mu poświęcać swoją uwagę, bo będzie... smutny. Nie chciałbyś widzieć smutnego Nieśmiałka. - pokręcił lekko głową, nadal z uśmiechem i cofnął dłoń, zaraz wsuwając ją do kieszeni.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 17, 2017 9:27 pm

Tak naprawdę teraz uśmiechnięty szeroko Credence słuchał Vincenta jednym uchem - a mogło się nawet wydawać, że w ogóle go nie słyszy patrząc, jak nieśmiałek "zwiedza" jego rękę, wdrapując się po niej na ramię i oglądając rękaw z zainteresowaniem.
- Ja też już go lubię - wymamrotał, a usłyszawszy cenę, rzucił natychmiast, obojętnym tonem - Cztery galeony. Za dodatkowe pięć sykli możesz dorzucić trochę jajeczek elfów i powiedzmy ze dwa opakowania korników.
Kiedy zwierzątko dotarło do jego łokcia, czepiając się ubrania długimi, patykowatymi palcami, Selwyn podstawił mu swój palec. Nieśmiałek spojrzał na niego z zadumą, jakby zastanawiał się, czy przyjąć propozycję, czy niekoniecznie. Wreszcie jednak objął palec mężczyzny swoimi, a kiedy Credence uniósł rękę, asekurując zwierzątko drugą dłonią, nieśmiałek zawisł na jego palcu jak na trapezie.
Credence zerknął na Vincenta i jego uśmiech nieco przygasł, kiedy zobaczył smutek w jego oczach.
- Jesteś pewien, że chcesz mi sprzedać właśnie jego...?
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 17, 2017 9:35 pm

- Pięć. Równo pięć Galeonów i dostaniesz dodatkowo to, czego sobie życzysz. Niżej nie zejdę. To i tak dość tanio, zważywszy na to, do czego takie Nieśmiałki są stworzone.
Przyglądał się Credence'owi i jego nowemu stworzonku trochę ze smutkiem, ale nadal się uśmiechał. Zdziwił się więc, słysząc pytanie mężczyzny.
- Dlaczego o to pytasz? - uniósł lekko brwi, zaskoczony, a potem spojrzał na wiszącego na palcu czarnowłosego radosnego zwierzaczka i uśmiechnął się, drapiąc się po policzku. - Tak. Widzę, że przypadliście sobie do gustu.
Prawda była taka, że akurat tego Nieśmiałka było mu wyjątkowo szkoda, ale... na dobrą sprawę do każdego zwierzątka się przywiązywał mniej lub bardziej i możliwe, że nie miało to żadnego znaczenia, czy chodziło właśnie o tego radosnego zwierzaczka, czy o któregoś z jego kolegów.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 17, 2017 9:43 pm

- W porządku, w takim razie pięć i w cenie są jajeczka i korniki. I pytam, bo widzę, że go lubisz i nie chcesz się z nim rozstawać.
Postawił nieśmiałka znów na swojej dłoni i spojrzał najpierw na Vincenta, a później znów na zwierzątko.
- A ty chcesz ze mną pójść?
Zielony ludek popatrzył mu w oczy, a po chwili powoli przeniósł spojrzenie na Vincenta, wyraźnie się zastanawiając. Chyba polubił Credence'a, ale Vincenta kochał i nie chciał się z nim rozstawać. Widział kilka razy, jak czarodziej spotykał się z innymi ludźmi i dawał im inne zwierzęta, które później już nie wracały... Znów popatrzył na Credence'a, zastanawiając się nad tym i w końcu pokiwał główką, a później wyciągnął łapki do Vincenta, chcąc się z nim pożegnać. Selwyn przyglądał się temu ze smutkiem i podsunął nieśmiałka handlarzowi.
- Skoro on tego chce, to tym bardziej go biorę - powiedział ostrożnie, ale już nie z takim entuzjazmem, jak na początku. Przykro mu było rozdzielać tę dwójkę. Niemniej, sięgnął do kieszeni, odliczył pięć galeonów i podał Vincentowi - A masz jakieś pudełko czy coś, w czym mógłbym go przenieść do domu? Nie chciałbym, żeby mi się zgubił po drodze.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 17, 2017 9:52 pm

Wziął w takim razie stworzonko na swoją dłoń i przyglądał się zielonemu maleństwu przez dłuższą chwilę. Tak, było mu przykro, że musi się z nim rozstać, ale... no, był handlarzem. Często przechodził przez takie transakcje, siłą rzeczy. A niektórych stworzonek po prostu nie dało się nie kochać. Jednym z nich był właśnie ten, zakupiony teraz przez Credence'a, Nieśmiałek.
Musnął nosem główkę Nieśmiałka, żegnając się z nim w ten sposób, a potem zapakował go do niewielkiego pudełeczka z maleńkimi dziurkami, żeby mógł oddychać. Pudełeczko było wyłożone jakąś zieleninką i gałązkami, było tam też trochę korników, żeby mały nie był głodny. Podał je Credence'owi, a sam pogrzebał w torbie w poszukiwaniu pożywienia, które mężczyzna chciał zakupić razem z Nieśmiałkiem. Wręczył mu więc dwa opakowania korników i zakręcane pudełeczko z jajeczkami elfów, a Galeony z transakcji schował do swojego portfela. Jakoś nie lubił nosić pieniędzy w sakiewkach. W mieszkaniu zamierzał przełożyć pieniądze do swojej skrytki.
- W takim razie... życzę Wam owocnej współpracy. I pilnujcie się nawzajem. A, i jeszcze jedno - uważaj, bardzo lubi się tulić, strasznie szybko się przywiązuje i łatwo zawieść jego zaufanie, jak już mówiłem, więc... kochaj go. - podsumował znów z tym swoim smutnym uśmiechem, ale zaraz potem westchnął i uśmiechnął się szerzej. Postanowił nie rozpaczać, w końcu... no, to tylko zwierzątko...
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 17, 2017 10:10 pm

Nieśmiałek położył łapki na policzkach Vincenta, kiedy ten dotknął nosem jego głowy, a później patrzył na niego tęsknie przez sparki w pudełku. Credence'owi serce się krajało na ten widok.
- Będziesz miał u mnie dobrze, kupię ci ładne drzewko - zapewnił zwierzątko, które w tym momencie spojrzało na niego i znów się rozpromieniło. Selwyn popatrzył na Vincenta i uśmiechnął się do niego - Tak, będę go kochał. Już go kocham, a co do współpracy, to... - wzruszył ramionami - nie mówiłem przecież, że przygarniam go, żeby dla mnie pracował. Po prostu lubię nieśmiałki.
Schował pokarm swojego nowego towarzysza do kieszeni (prawdę mówiąc - upchnął go po kieszeniach), wziął ostrożnie pudełko i wyciągnął rękę w stronę Vincenta.
- Miło robić z tobą interesy. Myślę, że się jeszcze spotkamy: w końcu sam nie będę zbierał korników, więc liczę, że można cię tu zastać celem kolejnych zakupów?
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 17, 2017 10:18 pm

- Oczywiście. Zapraszam ponownie, gdy zapasy się skończą. Mi również było miło.
Uścisnął dłoń Credence'a z uśmiechem i dokładnie w tej samej chwili z torby, której Vincent nie dosunął do końca, wyskoczyło... coś. Było puchate, różowiutkie, wyglądało trochę jakby właśnie miało wybuchnąć i uśmiechało się szeroko, biegając pomiędzy stopami Vincenta i jego dzisiejszego klienta. Vincent teraz bał się poruszyć, żeby nie rozdeptać stworzonka, a ono najwyraźniej nie miało zamiaru się zatrzymać. Puścił dłoń Elliotta i pokręcił głową, wodząc wzrokiem za stworzonkiem.
- Boże, co za idiota... przepraszam za niego. Reaguje tak na każdego klienta i nie może się doczekać, aż ktoś go kupi. - Vincent pochylił się, próbując złapać Pufka, ale ten schował się za jedną z nóg Credence'a i radośnie popiskiwał. Zostało to skwitowane przez Vincenta kolejny, cichym "idiota".
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 17, 2017 10:33 pm

Credence podskoczył lekko, zaskoczony, kiedy puchate różowe coś zaczęło biegać wokół ich nóg. Również zaraz zamarł, starając się nie poruszyć nogą i nie rozdeptać stworzonka.
- Eeee... Co to jest...? - zapytał ostrożnie, przyglądając się kuleczce. Była... różowa.
Chwilę później drgnął i wyprostował się jak struna, unosząc nieco głowę, kiedy poczuł łaskotanie noska i futerka na łydce, gdy zwierzątko schowało się za nim i wetknęło pyszczek do jego nogawki. Po kolejnej chwili, kiedy Selwyn próbował powstrzymać się przed śmiechem, wreszcie nie wytrzymał i parsknął, starając się nie poruszyć, żeby nie skrzywdzić maleństwa.
Opuścił głowę, nieświadomie tuląc do siebie pudełeczko z nieśmiałkiem i odwrócił się powoli tak, jakby próbował zajrzeć zza samego siebie - wyglądał tak, jak zazwyczaj ludzie wychylający się zza czegoś. Zobaczył pół kulki różowego futra, wystającej mu z nogawki. Spod tego futerka od czasu do czasu wysuwały się małe łapki, drapiące podłogę.
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 17, 2017 10:39 pm

Vincent przyglądał się zaskoczony mężczyźnie, a potem sam parsknął śmiechem, widząc reakcję Credence'a na łaskotanie przez Pufka. Pokręcił głową i zajrzał za plecy mężczyzny, również dostrzegając różowe coś, chowające się pod nogawką.
- No, mówiłem - idiota. - parsknął cicho i podrapał się po głowie. - To Puszek Pigmejski. Nie ma żadnych... mądrych zastosować. Służy do tego, by go kochać i tulić. - wyciągnął dłoń do Pufka, kucając przy nogach mężczyzny. - No, chodź tu, mały kretynie. Zostaw spodnie tego miłego pana. Chodź tu.
Pufek niechętnie wychylił nosek spod nogawki i popatrzył smutnymi oczkami w górę, na Credence'a.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Credence Selwyn on Wto Sty 17, 2017 10:55 pm

Uniósł brwi, patrząc w oczka pufka.
Cholera. Ile zwierzaków można mieć w domu? No, ile? Nie mogę przecież całej forsy wydać na zwierzątka! I co niby powiem Edowi: że znalazłem? Jedno jeszcze przejdzie, ale dwa...?
Pufek był uroczy, zwłaszcza kiedy tak patrzył. Pisnął cicho, jakby prosząco kupienie go, a Credence westchnął ciężko i z rezygnacją, wydymając usta.
- Czy takiego pufka można trzymać razem z nieśmiałkiem? Nie pokłócą się albo nie zrobią sobie krzywdy? I czym to-to się żywi?
Przednia łapka pufka pogłaskała nogę Credence'a, a oczka zrobiły się jeszcze większe, pełne nadziei.
- I ile by mnie kosztowała przyjemność kupienia tego hultaja...?
avatar
Credence Selwyn

Status Krwi : szlachecka
Wiek : 36
Stan cywilny : żonaty
Zawód : pasożyt społeczny
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 209

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t461-credzio#1460 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t500-credence-selwyn#1754 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t503-pocztowy-kredens#1758 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t502-kredens#1757
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Tawerna w porcie

Pisanie by Vince Belcher on Wto Sty 17, 2017 11:05 pm

- Nie powinny się pokłócić... a raczej nic mi nie wiadomo o tym, że miałyby żyć ze sobą w niezgodzie. Czym się żywi...? Poza smarkami...? - parsknął śmiechem, przyglądając się zwierzaczkowi jeszcze przez chwilę, ale zaraz potem podniósł się na nogi i popatrzył na mężczyznę z uśmiechem.
- Wszystkim. Naprawdę, wszystkim. Nie trzeba im kupować niczego specjalnego, oddzielnie dla nich. Zadowolą się resztkami obiadu. - zerknął jeszcze raz na Pufka, który teraz wyglądał jak jedno wielkie puszyste "kochaj mnie". - Na Merlina, jakie to jest słodkie... - pokręcił głową. - Gdybym takiego przyniósł do domu... - i nagle uśmiechnął się szeroko, jakby właśnie dotarło do niego, co kupi Virgilowi na urodziny. Potem parsknął śmiechem i machnął ręką. - A, weź go sobie. Wystarczy, że już zrobiłeś dzisiaj zakupy. Po prostu pamiętaj o mnie i czasem wpadaj po jedzenie dla Nieśmiałka... a Pufek niech będzie takim bonusem ode mnie.
avatar
Vince Belcher

Status Krwi : Mugolska
Wiek : 50
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Handlarz zwierzaczkami
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 166

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t495-vincent-belcher http://deathly-hallows.forumpolish.com/t616-vincent-belcher#2912 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t618-poczta-vince-a#2915 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t617-handlarz-zwierzetami#2913
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach