przybornik
Maui Irirangi

Maui Irirangi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Maui Irirangi

Pisanie by Maui Irirangi on Sro Sty 11, 2017 10:46 pm

Maui Irirangi


Maui Irirangi
(Manu Bennett)


Personalia

Data urodzenia: 21.12.1911
Miejsce urodzenia: Nowa Zelandia
Miejsce zamieszkania: Wszędzie i nigdzie
Zawód: Znachor
Stan cywilny: Kawaler
Status krwi: Mugolak
Szkoła Magii: Uagadou School of Magic
Dom w Szkole: ~
Różdżka: zdobyta w pojedynku: prosta różdżka wykonana z tarniny, której rdzeniem jest łuska chimery, a długość nie przekracza 8 cali. Giętka, trudna do złamania wcześniej polakierowana na czarno, ale Maui ustawicznie zdrapuje tą farbę podobnie jak tandetne złote zdobienia.


Historia postaci


„Jak długo będziesz żył, tak długo będzie żyło twoje plemię”
To była przepowiednia, którą usłyszał za młodu Maui, który już jako dziecko uważany był za reinkarnację pół boga, który tyle zrobił dla plemion Polinezyjskich. Przepowiedziała mu to, jego własna babka, która posiadała niesamowity ku temu dar, w przeciwieństwie do jego rodziców, którzy byli zwykli ludźmi. No może nie takimi zwykłymi, jego ojciec był jednym z ostatnich przywódców swojego plemienia, a on miał zostać jego następcą i w sumie wszystko miało być pięknie.
Miało być, bo niestety nie było. Znaczy miejsce miało dużo dobrych rzeczy. Jak chociażby to, że Maui miał takie same talenty, jak jego babka. Potrafił poruszać przedmioty samą myślą, prosić niewielkie i proste rośliny by wydały owoce troszkę szybciej albo odrobinę większe, a także potrafił wiele innych rzeczy, co czyniło go naprawdę użytecznym dla plemienia, a jednocześnie oznaczało, że musi z niego na jakiś czas odejść, tak by nauczyć się nad tym panować. Bo w sumie nikt nie chciał, by Maui uczynił im krzywdę. On również tego nie chciał, dlatego za radą babci wyruszyli szukać Starego Lądu, na którym znaleźć mogli nauczyciela i choć była to naprawdę długa podróż, udało się. Dotarli na Czarny Ląd i już w sumie pierwszej nocy zgłosił się do niego Posłaniec Snów, który zostawił mu prezent. Znaleźli więc nie tylko nauczyciela, który mógł go nauczyć magi, ale całą szkołę, w której mógł się jej uczyć - a właściwie to Szkoła znalazła jego.
Swoją naukę zaczął mając 14 lat, skończył zaś mając 31 i to w sumie nie dlatego, że siedział czy miał jakieś problemy z nauką, nie. Wręcz przeciwnie. Był dobrym uczniem, takim naprawdę pilnym. W szkole uczono wielu różnych rzeczy począwszy od panowania nad swoimi mocami bez użycia różdżki, poprzez polowanie i tropienie, a skończywszy na czarnej magii czy chociażby eliksirach z którym Maui radził sobie bardzo dobrze. Przez dobrych siedemnaście lat uczył się panowania nad swoją mocą, na naginaniu rzeczywistości bez przelewania swoich myśli na coś tak banalnego jak różdżka. Był pilnym studentem, choć samo zadanie, którego się podjął nie było proste. Właściwie to wciąż i wciąż musiał się uczyć, chociaż sama magia bezróżdżkowa wydawała się dla niego dużo naturalniejsza niż ta, do której potrzeba różdżki. Zresztą od samego początku swojego życia taką się posługiwał, a w Afrykańskiej szkole nie przymuszano do używania różdżek, chyba że ktoś ewidentnie sobie nie radził bez takowych.
Gdy wrócił do ojczyzny był dorosłym mężczyzną, który niestety nie zastał tam swojej rodziny, swojego plemienia. To co na niego czekało to zgliszcza i odór śmierci. Wszystko co kochał zostało starte z powierzchni ziemi, zmienione po prostu w popiół. Z jego pobratymców nie zostało nawet tyle, by móc to zakopać. Nie pozostało w sumie nic. Tylko popiół i szkielety domów. Zaczął chodzić po sąsiednich wioskach, plemionach i próbował się dowiedzieć, kto się odważył podnieść rękę na jego rodzinę, na jego rodzimą wioskę. Ale często natykał się na to samo, sprzymierzeńcy jego plemienia skończyli podobnie, jak jego rodzina. Wszystko było martwe, a on nie mogąc tego znieść w końcu opuścił te Martwe Ziemię, by w końcu dojść do pierwszej wioski, której nie strawił ogień.
Tam dowiedział się, co dokładnie miało miejsce. Wszystkie wioski na Martwych Ziemiach zostały zrównane z ziemią przez potomków białych ludzi, a dokładniej przez czarodziei wywodzących się z białych rodzin, a dokładniej z Angielskich rodzin, którzy nie mogli pogodzić się z faktem, że ktoś poza nimi ma zdolności magiczne, a u Maorysów w sumie one były od zawsze. Odkąd tylko starsi sięgali pamięcią, w każdym pokoleniu była magia, czasem było jej więcej, a czasem mniej. Jednak Polinezyjczycy nigdy – będąc w swoim gronie – nie musieli się kryć ze swoimi zdolnościami. Ich magia była zaletą, a nie wadą, nie była czymś strasznym, była czymś pięknym. Tylko biali ludzie mieli z nią jakieś problemy.
Maui ogarnęła wściekłość, zapłonął żądzą zemsty, której w sumie nic nie było w stanie uspokoić. Nic poza wybiciem tych, którzy odpowiedzialni byli za to, co spotkało jego i inne zaprzyjaźnione plemiona. Znalazło się kilku chętnych do pomocy mu w tej zemście, kilku uciekinierów zarówno z jego rodzimej wioski, jak i sprzymierzonych.
Nie trudno było odnaleźć przedstawicieli Angielskich, czystokrwistych rodzin. One same obnosiły się z tym, jakby już samo to, czyniło je lepsze od wszystkich innych, co jak wszyscy wiemy, nie było prawdą. W sumie to żadna z tych rodzin nie spodziewała się tego, że banda dzikusów pod przywództwem innego dzikusa może im zagrozić. To się zdziwili, gdy ci dzikusi obdarzeni zdolnościami godnymi skrytobójców wybiły większość czystokrwistych czarodziei we śnie, a gdy trafiali się nieco bardziej czujni, mieli oni do czynienia z Maui, który był nie tylko urodzonym wojownikiem, ale władał również magią, której oni nie znali, magią która nie potrzebowała różdżki, by istnieć, by działać, by krzywdzić i w ostateczności mordować.
Po czystkach, mając 35 lat na karku wrócił do Afryki. Wrócił do szkoły magii, ale bynajmniej nie po to by szukać tam spokoju czy wybaczenia. Wręcz przeciwnie. Doskonalił się w magii bezróżdzkowej, a także zaczął szukać czegoś, co pomoże mu pozostać młodym, co pozwoli mu zachować siły, bo tych zdecydowanie potrzebował, by zrobić porządek na tym świecie. W czasie swoich badań natknął się na obscurial’a. Zaczął śledzić dzieci z takimi przypadłościami, ale bynajmniej nie po to by je leczyć. Właściwie to dzięki nim zauważył coś bardzo ważnego, a mianowicie istnienie czegoś takiego jak esencja magii, która w dużym stopniu powiązana była z esencją życia. Dobrze wiedział, że nieśmiertelność można osiągnąć przez stworzenie kamienia filozoficznego, ale on nie potrzebował nieśmiertelności, która w sumie była niemożliwa do uzyskania. On potrzebował tylko długowieczności, która pozwoli mu na zachowanie sił, a by tak się stało… potrzebował esencji życia. Obscurial był w jakimś stopniu zjawiskiem stłamszonej, niechcianej, odrzucanej i nieakceptowanej mocy. Był więc esencją mocy, jej najczystszą postacią, która jednocześnie sprzężona była z życiem dziecka, które od jej nadmiaru po prostu umierało.
Pytanie tylko, jak teraz pozyskać tę esencję w czystej formie (Obscurial się do tego zdecydowanie nie nadawał)?
Podpowiedź przyszła z bardzo niespodziewanej strony, bowiem o dementorach opowiedział mu białoskóry znajomy ze szkoły. Dziecko afrykańskich badaczy, które urodziło się na Czarnym Lądzie. Zaczął o nich czytać, dowiadywać się, aż w końcu – wybierając się w bardziej cywilizowane rejony świata – miał przyjemność stanąć przed jednym twarzą w twarz. Na własnym ciele doświadczył, jak nieprzyjemny potrafi być dementor i jak, nieprzyjemnym doświadczeniem jest bycie przez niego wysysanym. Na szczęście pomógł mu zaprzyjaźniony czarodziej. To doświadczenie jednak pokazało mu, że możliwie jest pozbawienie żywej osoby siły życiowej, a on musiał to po prostu przerobić na pozbawianie esencji magii. I tak zaczęły się liczne próby zrealizowania tego przedsięwzięcia, a jednocześnie tworzenie czegoś, co dałoby mu długowieczność.
Miesiąc przed swoimi czterdziestymi urodzinami pierwszy raz ukradł jakiemuś czarodziejowi magiczną esencję, co samego czarodzieja przybliżyło niebezpiecznie do śmierci, ale nie zabiło, a także uczyniło niemal mugolem - pozostało mu tak mało energii magicznej lub talentu, że ledwie był w stanie ruszyć kubek. A w dniu swoich czterdziestych urodzin wypił pierwszą wersję swojego eliksiru długowieczności. Od tamtego dnia przez kolejne pięć lat nie zestarzał się nawet o dzień, co jednak sporo go kosztowało z powodu nie całkowitego zgrania się energii magicznych. Sensacje po tym były tak silne, a magia tak rozproszona po ciele, co doprowadziło do tego, że jego lewa ręka stanęła w ogniu. Na szczęście udało mu się to powstrzymać, zanim doszło do jakichś poważniejszych urazów - choć to źle powiedziane, bo na tej ręce do dziś ma paskudne oparzenia, których nie da się wyleczyć ani magicznie, ani tradycyjnie. Po dwóch latach zaczął dostrzegać pierwsze procesy starzenia znów przygotował eliksir i go wypił.
Eksperymentował przez kolejnych 6 lat ze składnikami, ilością dodawanej do eliksiru esencji i w końcu udało mu się dopracować go niemal do perfekcji. Jedna porcja specyfiku wystarczyła, by przeżyć w niezmienionej formie, bez chociażby oznaki starzenia czy utraty sił kolejne 2-3 lata. Jednak by tak się stało potrzebował esencji magicznej od pięciu różnych czarodziei, wodę, sproszkowany kamień księżycowy, krew salamandy, a także trochę smoczej krwi, piołuna i tojadu. Sam eliksir nie należy do łatwych, bo warzyć go trzeba w czasie trwania odpowiedniej fazy księżyca, ale Maui nabył całkiem sporo doświadczenia w swojej magicznej szkole.
Nie miał problemów z zabieraniem czarodziejom esencji magicznej, ani z późniejszym ich zabijaniem, na różne wymyślne sposoby, zresztą na cel wybierał sobie zawsze osoby, które szczyciły się przynależnością do szlachty lub tym, że jest czystej krwi. A że w sumie nie trudno było takich znaleźć, to na nudę zdecydowanie nie narzekał. Ostatnim jego przystankiem przed Anglią, była Francja. To właśnie z niej przyjechał do deszczowego kraju, chcąc stawić czoła tym, którzy uważani byli za najgorszych.


Charakter

1. Jaki jest Twój stosunek do czarnej magii?
To na pewno sztuka nie dla każdego, choć mogłoby się tak wydawać. Czarna magia wymaga wiele poświęcenia, a także naprawdę ogromnych zdolności i co ważniejsze chęci. To coś dla prawdziwych wojowników, ale także dla ludzi, którzy nie czują się źle krzywdząc innych lub wiedząc, że muszą kogoś skrzywdzić by samemu nie zostać skrzywdzonym. Ponad to nawet jeśli czarna magia jest raczej nacechowana negatywnymi emocjami, a ludzie którzy się nią posługują uważani są za potwory lub ogólnie za czarodziei, którzy powinni siedzieć w zamknięciu, wcale tak nie jest. Czarna magia nie jest zła, jedynie może zostać wykorzystana w zły sposób.

2. Jaki jest Twój stosunek do mugoli?
Mugoli? Nie ma czegoś takiego jak mugol, czy czarodziej. Są tylko ludzie. Wszyscy jesteśmy ludźmi, tylko po prostu niektórzy z nas są w stanie dostrzec więcej, a także zmieniać ten świat w nieco inny, bardziej skomplikowany sposób. Niektórzy z nas mają możliwości tworzenia czegoś czy chociażby ingerowania w otoczenie za sprawą własnej woli. A inni nie posiadają tych zdolności. To jednak nie czyni ich wcale gorszymi. Właściwie, może właśnie ta pokora wynikająca z braku tych zdolności, a także fakt, że muszą więcej się namęczyć, by cokolwiek osiągnąć czyni ich na swój sposób lepszymi? Warto się nad tym zastanowić i może pomyśleć w tych kategoriach. Magia rozleniwia, sprawia że wojownicy są słabi, a kobiety ospałe. Jednak, kiedy nie masz możliwości wyczarowania czegoś żyjesz naprawdę.

3. Trwa wojna, każdego dnia słyszysz nowe nazwiska poległych czarodziejów. Czy boisz się, że następnym razem to możesz być Ty?
Wojna? Więc cywilizowani ludzie w ten sposób nazywają mordowanie niewinnych? Wojna toczy się wtedy, gdy obie strony mają równe szanse na wygraną, moment w którym jedna ze stron nie ma nawet jak się bronić jest rzezią. Wracając jednak do pytania, nie. Nie boje się umrzeć. Jestem wojownikiem, urodziłem się również w kraju, w którym walka jest czymś… naturalnym, można by niemal powiedzieć oczywistym. Walka o przetrwanie, o tereny, kobietę czy cokolwiek innego. Jeśli zginę, to jedyne na czym mi zależy, to na tym, by moja śmierć nie poszła na marne i by zabrać ze sobą tylu przeciwników ile się tylko da.

4. Jakie jest Twoje motto lub myśl przewodnia, którą kierujesz się w życiu?
"Aia ke ola i ka waha; aia ka make i ka waha" ~ dosłownie można to przetłumaczyć na „W twoich słowach życie, w twoich słowach śmierć”. Mniej dosłownie oznacza to, ze po prostu sam o sobie decyduję. Nie ma już na tym świecie nikogo, kto byłby w stanie decydować za mnie, ani wpływać na moje decyzje. A więc… sam jestem za siebie odpowiedzialny i w sumie za nikogo innego. Tym właśnie się kieruję w życiu, a przynajmniej staram się. Można to również interpretować jako stwierdzenie, że sam sobie wybiorę moment mojej śmierci, co w sumie niewielu jest dane.

5. Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat? Gdzie wtedy będziesz, co osiągniesz?
Nie wiem, pewnie będę wtedy w świecie duchów, razem z moimi przodkami i rodziną, która tak brutalnie została zamordowana. Tudzież będę kontynuował podjętą przez siebie misję, pozbywając się tych, którzy nie rozumieją, że wolność jest prawem wszystkich żywych stworzeń i że każdy ma prawo decydować o sobie, a to skąd pochodzi, gdzie się urodził czy jaka krew płynie w jego żyłach nie ma znaczenia.


Ciekawostki

  • Na swoim ciele ma dosłownie wyryte polinezyjskie znaki, które wspomagają jego bezróżdżkową magię, a także znacząco ułatwiają mu jej kontrolowanie.

  • Wciąż ma siłę i sprawność 35 latka, chociaż wygląda na 40 lat, mając… dużo więcej.

  • Jest świetnym żeglarzem, któremu niestraszny jest sztorm czy chociażby długie miesiące spędzone na oceanie.

  • Lubi mugoli, a także nie przywiązuje żadnej wagi do pochodzenia. Jest bardzo tolerancyjną osobą.

  • Potrafi tańczyć hakę, ma także naprawdę dobre wyczucie rytmu.

  • Poza byciem czarodziejem, jest także wojownikiem. Potrafi walczyć włócznią, mieczami, maoryskimi pałkami i innymi broniami ze swoich stron.

  • Za drugim razem do Afryki przywiózł to, co zostało z jego nefrytowej broni, gdzie nieco je przerobiono. Teraz nosi przy sobie nefrytowe ostrza na łańcuchach, którymi naprawdę wymiata.

  • Mówi w ojczystym języku (polinezyjskim), angielskim a także nieco po francusku.

  • Nie ma oporów przed mordowaniem mężczyzn, ale mordowanie kobiet i dzieci to dla niego przykra… sprawa, ale jeśli sprawiają opór to nie ma nic przeciwko temu.

  • Jego lewa ręka nosi ślady poważnych poparzeń, które są pozostałością po jego pierwszych próbach z eliksirem długowieczności.

  • Jego „sowa” pocztowa, jest w rzeczywistości bardzo wredną dla obcych papugą.

  • Dla niepoznaki nosi różdżkę, którą zabrał magowi, którego pokonał w pojedynku i potem zabił.

  • Może jest czarodziejem, ale wbrew pozorom nie potrzebuje magii, by kogoś zabić.



Genetyka



Brak


Umiejętności

Bogin: On sam, ale stary i zniedołężniały.
Patronus: Nie (Wielki orzeł Nowozelandzki)
Teleportacja: Nie
Zaklęcia niewerbalne: Tak
Najlepszy w zaklęciach: Czarnomagiczne i przeciwzaklęcia do nich.
Najgorszy w zaklęciach: Transmutacyjne.
Eliksiry: Jest z nich na tyle dobry, że był w stanie sam wymyślić kilka naprawdę silnych eliksirów i rytuałów z nimi związanych.
Najlepszy przedmiot szkolny: Czarna Magia, tropienie i polowanie, wróżenie.
Najgorszy przedmiot szkolny: Latanie na dywanach, hieroglify.
Inne: Można go nazwać Rebeliantem.




Ostatnio zmieniony przez Maui Irirangi dnia Czw Sty 12, 2017 12:15 am, w całości zmieniany 8 razy
avatar
Maui Irirangi

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 70 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Znachor
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 145

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t651-maui-irirangi?nid=1#3264 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t733-maui-irirangi#3446 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t734-iri-papuga-maui#3447 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t735-shh-do-you-hear-this-is-the-end#3448
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maui Irirangi

Pisanie by Maui Irirangi on Sro Sty 11, 2017 10:47 pm

Gotowe.
avatar
Maui Irirangi

Status Krwi : Mugolak
Wiek : 70 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Znachor
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 145

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t651-maui-irirangi?nid=1#3264 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t733-maui-irirangi#3446 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t734-iri-papuga-maui#3447 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t735-shh-do-you-hear-this-is-the-end#3448
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maui Irirangi

Pisanie by Jacqueline Selwyn on Czw Sty 12, 2017 12:17 am

KARTA POSTACI ZAAKCEPTOWANA!

Witamy na forum! Mamy nadzieję, że będziesz się z nami świetnie bawić! Twoja karta została zaakceptowana i już nic nie stoi na przeszkodzie przed wkroczeniem w fabułę. Zachęcamy jednak, by przed jej rozpoczęciem założyć temat z informatorem, sową i zapoznać się z zasadami systemu punktowego, który uczyni rozgrywkę ciekawszą i bardziej realistyczną.

Szalej koksie! Wyżywaj się na szlachcie! <3

avatar
Jacqueline Selwyn

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 31
Stan cywilny : Zamężna
Zawód : Szef Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 258

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t181-jacqueline-selwyn http://deathly-hallows.forumpolish.com/t234-jacqueline-selwyn#318 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t236-sowa-jacqueline#322 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t237-jacq-zaprasza-i-nie-gryzie#323
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maui Irirangi

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach