przybornik
Ulica

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ulica

Pisanie by Deathly Hallows on Pon Lis 28, 2016 12:33 pm

Ulica Pokątna


Każdy młody czarodziej zaczyna swoją przygodę ze światem magii - zwłaszcza, jeśli sam nie pochodzi z magicznej rodziny - właśnie od Ulicy Pokątnej. Dostać się na nią można przez Dziurawy Kocioł albo dzięki Proszkowi Fiuu. Pełna magicznych sklepów i pięknych, kolorowych witryn. Na ścianach wiszą plakaty z poszukiwanymi Śmierciożercami, a w najbardziej ruchliwych miejscach sprzedawane są gazety z najnowszymi plotkami ze świata. Wybierzesz Ulicę Pokątną, po której możesz swobodnie spacerować, podziwiając wystawy, czy skręcisz do któregoś ze sklepów? Masz ich całą masę, wybieraj!
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Wto Gru 13, 2016 6:27 pm

Evan stosunkowo rzadko pojawiał się w świecie magii. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że teraz kompletnie tutaj nie pasował. Widzicie nic, a nic nie zdradzało to, że chłopak ten jest czarodziejem. Mugolskie lekko rozciągnięte i poprzecierane już ubrania zdawały się wręcz wrzeszczeć o tym, że bardzo dużo czasu spędził pomiędzy mugolami. Na jednym ramieniu taszczył starą jak świat torbę, w której najpewniej znajdował się cały dobytek chłopaka. Na drugim spoczywała jego gitara której dorobił się jeszcze za czasów kiedy mieszkał z ojcem. W kieszeni... miał malutką garstkę mugolskich pieniędzy, i jeszcze mniejszą czarodziejskich.
Chłopak spacerował sobie to w lewo to w prawo uliczkami pokątnej. Zapytacie się pewnie dlaczego tak rzadko zaglądał do świata czarodziei. Cóż powód był prosty. Tutaj był jeszcze większym wyrzutkiem niż wśród mugoli. Z resztą wielu czarodziei miało podobne podejście do świata. Jeżeli nie było się conajmniej pracownikiem munga przegrało się swoje życie. W świecie mugoli niektórzy byli w stanie zrozumieć przynajmniej to, że ktoś może mieć inną drogę którą chce iść. Chociaż i tam zdarzało się, że zostawał obraźliwie nazwany kundlem, chociaż on sam tego nigdy nie odebrał jako obelga. Fakt... był kundlem, i o dziwo jakoś nie wstydził się do tego przyznać. Był bezdomnym psem który żył tak jak mu się podobało, w sposób jaki sam chciał, a nie jak ktoś mu zaplanował.
Więc jeżeli ta chłopaczyna nie miała przy sobie wystarczająco dużo pieniędzy aby coś kupić, to co tutaj robił. Cóż w takim miejscu jak to były zamknięte wspomnienia. Lubił czasami pamięcią wracać do chwili kiedy przyszedł tutaj po raz pierwszy, kiedy musiał kupić te wszystkie rzeczy potrzebne do czarowania. W tym taż różdżkę. W tym momencie chwycił się odruchowo za pasek, gdzie spoczywała jego wierna przyjaciółka. Od dawna nie była już w użyciu bo nie było takiej potrzeby. Nie wiedzieć dlaczego, chciał umieć sobie powiedzieć, że w tym życiu osiągnął coś sam, bez pomocy czarów. Walki... a kto zainteresuje się jakimś bezdomnym chłopakiem, który włóczy się od podziemi metra, po różnych przystankach autobusowych. Krótko mówiąc jego życie było spokojne, ale przez to nie było wcale mniej ciekawe.
Evan w końcu oparł się o ścianę jednego ze sklepów, nie zwracając nawet uwagę na to, że częściowo zasłaniał wystawę sklepu. Patrzył na ludzi, którzy biegli gdzieś w pośpiechu. Mijali go i nie zauważali nawet, że ktoś im się przygląda. W takich chwilach jak ta Evan nie mógł zrozumieć o co chodziło w tej całej walce jeżeli chodzi o czarodziei i mugoli. Przecież oni wszyscy gdzieś pędzili, mieli te same priorytety, podobne marzenia i cele. Wszyscy biegali w tym labiryncie, próbując znaleźć z niego wyjście. Tylko on był gdzieś ponad tym, bo doskonale wiedział, że z tego labiryntu nigdy nie było i nie będzie wyjścia.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Wto Gru 13, 2016 10:25 pm

Terencia zaczęła pracę w sklepie. Dzień jak co dzień, ludzie na ulicy, którzy chodzili w poszukiwaniu prezentów na Halloween, może nawet pod choinkę, a i przyszła kobieta, która chciała zamówić strój na sylwestrową zabawę. Oczywiście mierzeniem i spisywaniem wszystkich wymagań zajęła się Terk, ale nigdy nie przyłoży palca do tego, co wkrótce miało wyjść spod rąk Madame Malkin. No, może poza pomaganiem w przymiarce i pakowaniem.
Jednak kiedy wszystkie poranne obowiązki zostały wykonane, dziewczyna usiadła za ladą i wyciągnęła spod niej książkę. Kolejna, którą kupiła na temat magicznych stworzeń. Bo skoro chciała zostać kimś, kto zajmuje się zwierzętami w wydziale kontroli nad magicznymi stworzeniami, to powinna coś o nich wiedzieć, prawda? W swoim życiu przestudiowała już bardzo wiele ksiąg związanych z magicznym zwierzętami oraz tymi zwykłymi. To, czego mogła dowiedzieć się ze szkolnych podręczników, było już dawno podstawą podstawy! Terenci zawsze bardzo podobały się smoki i jednorożce, a ze zwykłych zwierząt uwielbiała wilki. Posiadanie psa nie wchodziło w grę, ponieważ jej matka uważała, że zwierzęta brudzą. Cóż, Marcus też brudził i był niemożliwy do tego stopnia, iż zmusił siostrę do przeprowadzki. Fatalna sprawa.
Studiując charakterystykę Szwedzkiego-Krótkopyskiego, nagle Terencia zdała sobie sprawę, że ktoś oparł się o szybę sklepu i zasłaniał wystawę! Dziewczyna nieco skonsternowana zamknęła książkę i odłożyła ją na blat. Wstała i ubrała swój płaszcz schowany na zapleczu. W kieszeni zawsze chowała rękawiczki, by się nie gubiły. Buty wyjściowe oczywiście cały czas miała na nogach, mimo, że zamieszkiwała piętro sklepu i nie wychodziła nawet na dwór, gdy musiała zacząć pracę. Tak też zabezpieczona przed zimnem, blondynka wyszła ze sklepu i zwróciła się w stronę chłopaka, który zasłaniał wystawę. Chwilę szukała dogodnych słów.
- Przepraszam pana bardzo, ale czy mógłby pan z łaski swojej nie zasłaniać wystawy? - starała się brzmieć naturalnie i neutralnie, jednak trochę się zdenerwowała i w konsekwencji słowa przez nią wypowiedziane miały w sobie jad. I to nie byle jaki. Taki z wyższych sfer, taki, który zyskuje się po siedmiu latach bycia członkiem Domu Węża.
Terencia stała tak i czekała na odpowiedź. Nie trzymała rąk w kieszeni, nie garbiła się. Chciała wyglądać jak najbardziej poważnie, bo może to wystraszy dziwnego czarodzieja opierającego się o szybę. Może sobie pójdzie. A może nie.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sro Gru 14, 2016 4:48 pm

Z tych zamyśleń wyrwał Evana czyiś damski głos. Niebieskie tęczówki od razu powędrowały za głosem bay spocząć na właścicielce. Ładnej blondynce, która na pewno nie była jego ligą. Chociaż jak by się nad tym zastanowić to na chwilę obecną żadna kobieta która chodziła po tej ziemi nie była w jego lidze. Dopiero kiedy ta uświadomiła mu, że zasłania wystawę spojrzał za siebie. W sumie zawsze go to interesowało po co te sklepy robiły te wystawy. Przecież jeżeli ma się na tyle dobry interes to nie trzeba się nawet reklamować. Po prostu będzie na to zapotrzebowanie i ludzie będą walić drzwiami i oknami. No, ale Evan był mężczyzną nie rozumiał wielu rzeczy które były związane z zakupami. Między innymi tego zjawiska które zaobserwował u swojej matki, świeć panie nad jej duszą. Kobiety miały tą tendencje, że wchodziły do sklepu tylko coś "obejrzeć" rozumiecie? "obejrzeć" a za kilka godzin wychodzą całe obładowane siatami w który są najbardziej bezużyteczne rzeczy jakie Evan widział w całym swoim życiu. Z nim zawsze było prosto. Jeżeli miał potrzebę to nie wchodził, a jeżeli nie to omijał sklep szerokim łukiem. Teraz tak naprawdę nawet jeżeli miałby potrzebę wejścia do sklepi to nie mógłby sobie na to pozwolić z jednego bardzo prostego względu. Po prostu nie stać było go na to. Od czasu do czasu udało mu się uzbierać na ciepły posiłek, ale w większej mierze żywił się jakimś świństwem którego nikt normalny by nie tknął.
-Oj wybacz... i przestań mi mówić na "pan" aż tak stary to ja nie jestem- Mruknął spokojnie odrywając spojrzenie od dziewczyny która najwyraźniej chciała mu pokazać kto jest tutaj górą. Niestety jej próby na nic się nie zdadzą z jednego prostego powodu. Evan miał to najnormalniej w świecie gdzieś. W jego świecie była na tym samym poziomie co on. Dlatego też bez zbędnego gadania odepchnął się mocno nogą od ściany sklepu i przesunął się lekko w bok odsłaniając tym samym wyjątkowo paskudną sukienkę, a przynajmniej takie było jego odczucie.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Sro Gru 14, 2016 6:23 pm

Ona miała zaś nieco inne podejście do zakupów. Kupować można jeśli po pierwsze było ją stać, a po drugie jeśli było jej to potrzebne. Zakładała więc, że owe coś może się przydać w bliżej nieokreślonej przyszłości i wtedy to kupowała. Jednocześnie nie znosiła zakupów w towarzystwie matki. Owszem, mogła więcej wybrać, ale rzeczy, które jej się nie podobały. Samotne chodzenie po sklepach lub ostatecznie z ojcem było najlepszym wyjściem. Nawet obecność Ive lub Alice przyprawiała Terencię o ból głowy. Może to przez Ślizgoński egoizm, który mówił jej, że skoro wszystkie ciuchy dla siebie już ma, to bezsensu jest dalsze chodzenie po sklepach. Na szczęście zakupy z nimi zdarzały się Terk tylko w wakacje, gdy musiała zaopatrzyć się w te same przybory i podręczniki, co koleżanki.
Dziewczyna doskonale pamiętała, że wszystkie szaty, w których miała chodzić po szkole, były wyrabiane u Madame Malkin. Również koszule, spódniczki i suknia balowa, a nawet krawat, ponieważ Terencia chciała aby jej był nieco krótszy, niż ustawa przewiduje. Oto jej bunt, jako reprezentantki najczystszego z domów.
- Przykro mi, ale jestem w pracy i moim obowiązkiem jest zwracać się do klientów per pan - wyrecytowała, a wyraz jej twarzy nie uległ zmianie ani na chwilę. Poważna, bez cienia strachu, jednak niewiarygodnie głupia! Już po chwili umysł podsunął jej słowa, które mogłyby zabić nudę. - Chyba, że się z kimś bliżej poznam.
Już po sekundzie żałowała swoich słów. Co ona właściwie sobie myślała? Powinna wracać do smoczych skrzydeł, a gawędzi tu sobie w najlepsze z jakimś...w najlepszym razie wyrzuconym z domu chłopakiem. Może na kogoś czekał? Bo po co miałby się opierać o szybę sklepową? Może zasłabł? Jednak nie wyglądał na kogoś, kto tak z nagła straciłby siły. A jeszcze gorzej! Może to jakiś podstęp i chce jej zrobić krzywdę, bo należy do popleczników Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Tylko po co? W jej głowie myśli kotłowały się i przepychały jedna przez drugą, lecz dziewczyna stała tam niewzruszona zaciskając i rozluźniając palce.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sro Gru 14, 2016 7:21 pm

Evan tylko uśmiechnął się lekko i ponownie spojrzał na dziewczynę. Rozbawiła go lekko tą swoją wykuta na pamięć regułką.
-Możliwe, że tak...- Przytaknął jej, ale na tym się nie skończyło.
-Mimo wszystko pragnę zauważyć iż nie jestem klientem sklepu. Stoję przed, a to nie czyni mnie potencjalną ofiarą- Dlatego też miał nadzieję, że dziewczyna szybko zrozumie, że ta jej zasada w tej chwili tak naprawdę nie miała racji bytu. Widział spojrzenie dziewczyny na sobie, i tylko mógł się domyślać co sobie w tej chwili myślała. Po pierwsze mógł wzbudzać trochę strachu i nieufności to fakt. Powód był prosty. Nie mówił za wiele o sobie. Przeszłość zostawił gdzieś za sobą i niezbyt chętnie do niej wracał. Nie dlatego, że była jakaś nieszczęśliwa czy bolesna, ale dlatego, że nie było w tym najmniejszego sensu. Przecież jeżeli będzie próbować wspominać to co było kiedyś może stracić z oczu to co będzie, a tego nie chciał. Wielu znał ludzi którzy za bardzo zatracili się w wspomnieniach. Teraz najpewniej siedzą gdzieś w jakimś zamkniętym mieszkanku i narzekają na to jaki ten świat jest niesprawiedliwy. Evan jakoś sobie radził z tą niesprawiedliwością, a między innymi dlatego, że obniżył swoje oczekiwania. Krótko mówiąc przestał oczekiwać tego, że ktoś kiedyś potraktuje go sprawiedliwie.
-Bliżej poznać?- Powtórzył cicho wsadzając sobie spokojnie ręce do kieszeni spodni, które zjechały lekko na dół. Tak zdecydowanie przydałyby mu się jakieś nowe ciuchy.
-No to poznawaj- Niby co, miał się rzucić jej do nóg i od razu zdradzać swoje imię. To ona zaczęła temat poznawania, dlatego też niech go rozwinie. Lubił czasami tak się droczyć z ludźmi. Z reguły każdego trafiał szlag na miejscu i odchodził klnąc na niego na różne sposoby. W świecie czarodziei było to o tyle niebezpieczne, że zawsze mógł oberwać jeszcze jakimś zaklęciem, a to byłoby znacznie mniej przyjemne niż zwykle mugolskie wyzwiska.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Sro Gru 14, 2016 8:09 pm

Po jego pierwszych słowach, na twarzy Terencii pojawił się lekki, ironiczny uśmiech. O, już ona go zagnie. Nie należała do osób, które łatwo wybić z równowagi, chyba, że same tego chcą. Jedną dłonią poprawiła i tak już dobrze leżący płaszcz. To będzie ciekawy dzień. Pewnie osoba postronna stwierdziłaby, że życie Terk musi być straszliwie nudne, skoro uważa, że ciekawy dzień jest wtedy, gdy ma okazję z kimś porozmawiać. Z kimś, komu spadają spodnie, a ten szczegół nie umknął jej bystrym oczom, choć nie wypomniała tego z grzeczności.
- Ofiarą? Czemu nie. Kogokolwiek bym nie spotkała w promieniu dziesięciu metrów od sklepu, byłby potencjalnym klientem. Zechciałby pan udać się do środka? Mamy kolekcję bardzo eleganckich much i płaszcze prosto z wybiegu - Terencia zaśmiała się w głębi siebie, gdy zauważyła, że ma dryg do przekonywania klientów, aby wydali kilka galeonów w sklepie. A najlepiej kilkaset.
Gdy zauważyła, że chłopak bezczelnie wsadza ręce w kieszenie, od razu pomyślała, że jest mocno niedouczony. Dobrych manier! Zdusiła w sobie chęć przewrócenia oczami, zbluzgania rozmówcy i odejścia teatralnie sprzed sklepu. Jak można się tak odnosić do damy? Na "Ty"...
W tym momencie Terencia pomyślała, że coś ją opętało, bo to już druga głupia rzecz, którą zrobi tego dnia. Wyciągnęła prawą dłoń w rękawiczce w stronę chłopaka.
- Terencia Flint - wymówiła swoje nazwisko bardzo ostro, jakby chcąc podkreślić swoje znaczenie w świecie czarodziejów. - Przyszły szef departamentu kontroli nad magicznymi stworzeniami.
To brzmiało już o wiele dumniej, a w oczach dziewczyny pojawiła się szczypta czegoś, co można by nazwać pychą. Pychą, która zniknęła, gdy blondynka przypomniała sobie, że jest pracownicą Madame Malkin. Choć oczywiście nie była to jakaś podrzędna ranga w zabitej dechami spelunie, ale wciąż była to praca dla kogoś.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sro Gru 14, 2016 8:32 pm

-Obawiam się, że nie wziąłem dzisiaj drobnych- Ani dzisiaj ani nigdy. Krótko mówiąc w tej chwili zaczął się zastanawiać nad tym czy dziewczyna w ogóle go dziwi. Czy osoba ubrana w ten sposób może nadawać się na klienta takiego sklepu.
-Chyba, że można brać na zeszyt... ale wtedy obawiam się, że bym się nie wypłacił do końca swojego życia- Z resztą kiedy ta powiedziała o muszkach i jakichś płaszczach czy innych swetrach, od razu wyobraził sobie siebie w jakimś takim dziwnym stroju stojąc gdzieś w podziemiach metra i grając jakąś melodyjkę. Nie, on i elegancja zdecydowanie do siebie nie pasowali. Nie wiedzieć dlaczego ale po pierwsze sam uważał, że raczej styl takiego lekkiego obdartusa do niego pasował, i parę innych ludzi również mu to powiedziało. Dlatego też jak na razie nie miał najmniejszego zamiaru zmieniać czegokolwiek w sowim wyglądzie.
-Evan...- Przedstawił się również dziewczynie po czym chwycił jej rękę i potrząsnął nią lekko. Co... myślała, że zegnie przed nią kark i ucałuje w grzbiet dłoni jak to bywa w tych romansidłach które kobiety lubią czytać. Chłopak jakoś nigdy nie znał się na tych wszystkich zasadach dobrego wychowania. Trzeba pamiętać, że od jakiegoś czasu żyje na ulicy, a jego osobowość wcale nie sprawia, że bardziej docenia to co sprawiało, że robiło z kogoś człowieka cywilizowanego. Co więcej... można powiedzieć, że był nawet zadowolony z tego, że jest taki a nie inny. Nie skrępowany niczym, żadnymi zasadami. Od dawna już nie musiał się martwić o to, że splami dobre nazwisko swojej rodziny. Matka i tak nie żyła, ojciec najpewniej nie przyznaje się do tego, że ma drugiego syna który skończył jako uliczny grajek, a jego brat który grzeje dupsko w ministerstwie pewnie poszedł w ślady ojca. Może Evan właśnie dlatego unika dzielnice czarodziei. Tutaj była znacznie większa szansa, że spotka swojego genialnego braciszka który był oczkiem w głowie tatusia.
-Po prostu Evan- No tak on nie bardzo miał czym się pochwalić, ale to nawet dobrze. Gdyby miał za wiele mógłby wpaść w samozachwyt, w dzięki temu, że po za paroma rzeczami w swojej torbie nie ma nic zachował dystans do różnych spraw.
-Ale z tym szefem to możesz sobie darować... nie często bywam w tych stronach, więc raczej kiedy zostaniesz szefem to nawet ciebie nie rozpoznam- Taka była prawda. Po ukończonej szkole poniekąd odciął się od magicznego świata, jakoś przestały go interesować te wszystkie problemy czarodziei. Walki o czystość krwi go jak na razie nie dotyczyły z bardzo prostego powodu. Był nikim... nikim ważnym aby w ogóle przejmować się jego istnieniem.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Czw Gru 15, 2016 5:38 pm

Na zeszyt? Nikt nigdy, absolutnie nikt nie brał na zeszyt. Nie u Madame Malkin. Takie rzeczy były wręcz niedopuszczalne, nawet dla stałych klientów. Choć jasnym było, że skoro są stali, to muszą mieć kupę kasy na robienie zakupów w tym sklepie.
Żadna z uwag nie popłynęła w stronę chłopaka. Nawet ta, w której Terencia stwierdzała, że wątpi, by kiedykolwiek miał przy sobie jakiekolwiek drobne. Zabawne, przecież u pani Malkin nie płaciło się drobnymi. Jasne więc było czego można się spodziewać po tym człowieku. I panna Flint mogła go sobie oceniać w duszy, ale nie miała prawa zwracać się do niego tak, jak ją nauczono. Bo była lepsza. Bo była bogata, z dobrej rodziny, miała status i to były właśnie elementy jej osoby. Bez nich, jak również wielu innych, nie byłaby sobą - nie byłaby Terencią Flint. Terencią, która rozważała swoje następne słowa w ciszy. Kodującą sobie na najbliższe kilka minut imię owego chłopaka.
Evan. Po prostu Evan. Biedny chłopaczek wałęsający się po ulicach magicznej części Londynu i opierający o witryny sklepowe, zasłaniając wystawy. Bez grosza przy duszy, z opadającymi spodniami, z niskim statusem społecznym, który być może utracił, ale to nie miało znaczenia... W oczach szlachcianki malował się jako zagadka do rozgryzienia. Kobieca ciekawość nakazywała jej dowiedzieć się więcej o swoim rozmówcy.
- No dobrze, Po-prostu-Evan. Więc czy chciałbyś może - nie mów tego. - Chciałbyś wejść do środka na herbatę?
Terk czuła się, jakby zapraszała bezdomnego do czyjegoś domu. Doskonale wiedziała, że nic nie kupi. Ale może zagra jakąś melodię lub napisze kiedyś piosenkę o sklepie Madame Malkin. Albo o niej. Bo kto by nie chciał pisać o niej, prawda? Znajdując się w tak wytwornym, i jedynym, towarzystwie, zapewne nie miałby wyboru i napisał o tej blondynce ze sklepu odzieżowego.
Wiatr szczypał ją w policzki, więc domyślała się, że on może mieć podobny problem. Zimno wcale nie było przyjemne. Terencia nigdy nie rozumiała tego, że ktoś może lubić jakąkolwiek skrajną temperaturę. Przecież ludzkie ciało nie może lubić ciepła, czy zimna. Ciało woli, kiedy podczas upalnego lata spadnie deszcz lub powieje wiatr. Gdy słońce rozgrzeje śnieg na drogach lub my sami znajdziemy się w jakimś pomieszczeniu.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Pią Gru 16, 2016 12:05 am

Napisanie piosenki o sklepie? było by to zaiste całkiem ciekawe doświadczenie, ale jednocześnie byłoby to znacznie łatwiejsze niż napisanie czego kolwiek o blondynce. Powód był prosty. Przez  te kilka chwil które Evan z nią spędził zrozumiał, że jest to ten typ który jest na szczycie, i bardzo rzadko widzi co kolwiek co znajduje się niżej. Tym samym czyniło to z niej typowego człowieka jakich pełno na tym świecie. Najpewniej nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że z królestwa Evana jej zamek wyglądał zupełnie inaczej. Z resztą takie osoby jak ona w oczach chłopaka były specyficzne. Otaczały się jakimś murem, zamykając się na innych ludzi, traktując ich z góry jako te gorsze. I w pewnym momencie przestały odróżniać psów od wilków. Cóż taka jest cena bogactwa.
-W sumie... dobrze będzie się trochę rozgrzać- Mruknął i po prostu wparował do sklepu nie czekając aż ta go zaprosi. Co do tego, że dziewczyna czuła się tak dziwnie... cóż nic dziwnego, przecież tak naprawdę zapraszała bezdomnego. Evan może próbować stan w jakim się znalazł opisać pięknymi słowami, które sprawią, że rzeczywistość w której jest nie będzie tak straszna, ale nie zmieniało to faktu, że był bezdomnym który często marzł na ulicy. Chociaż... to co dostał w zamian za ten czas spędzony na ulicy... nigdzie indziej nie doznałby takich rzeczy.
Niebieskooki podszedł do pierwszego lepszego manekina, czy jak to tam się nazywało na którym znajdował się jakiś garnitur, który wyglądał na wyjątkowo drogi. Po raz kolejny uśmiechnął się lekko sam do siebie na wyobrażenie siebie w takich ciuszkach. Nadal wyglądałby naprawdę głupio.
-Nigdy nie rozumiałem ludzi którzy są w stanie wpakować ostatnie pieniądze w tego typu kostiumy- Przecież to nigdy nie było wygodne, krępowało ruchy i jedyne co sprawiało to to, że człowiek był bardziej szanowany w świecie. Ale przecież tak nie powinno być. Jeżeli to prawda co mówią, że szata zdobi człowieka, to Evan nie chciał mieć nic wspólnego z takimi ludźmi. Ci wszyscy którzy uważali, że pieniądze, pozycja społeczna, czy nawet czystość krwi mówiła o wartości człowieka... byli śmieszni, i to do tego stopnia, że chłopak tak naprawdę ich żałował. Nie był zły, nie oburzał się kiedy ktoś pogardliwe nazwał go szlamą. Nie mógł mieć takim ludziom tego za złe, ktoś nie wiedzieć dlaczego odebrał im wolność, i  to było straszne. I nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, że w zasięgu ich wzroku istnieje inny świat... położony znacznie niżej, ale jakże spokojny. Świat gdzie nie ważne są morale. Tam ludzie bawili się, kochali od zmierzchu do świtu. Niestety wszystko ma swoją cenę.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Pią Gru 16, 2016 1:43 pm

Swoim zachowaniem wprawił ją w zdumienie. Nic dziwnego jednak, bo przecież na pewno nie miał pojęcia o zasadach dobrego wychowania. Damę wpuszcza się pierwszą. Nawet siedem lat nauki nie wypleniło z niej dobrych manier. W jej środowisku takie zachowanie byłoby niedopuszczalne. W jej środowisku, które uwielbiała, bo przecież w takim się urodziła i zostało jej wszystko wpojone do końca życia.
Terencia pomyślała przez chwilę, że gdyby przyprowadziła takiego jegomościa do domu i przedstawiła jako narzeczonego, to wydziedziczyli by ją, a potem wykopali z domu. I słusznie. Ona zrobiłaby tak samo, gdyby w ten sposób zachowało się jej dziecko.
Weszła do sklepu i zamknęła delikatnie drzwi. Obserwując Evana, schowała rękawiczki do kieszeni, a płaszcz ponownie zawisł na zapleczu. Bardzo szybko zawisł, bo dziewczyna migiem wróciła do owego gościa. Przyglądał on się jednemu z garniturów, po czym rzucił swoją uwagę.
- Jak więc odniesiesz się do sytuacji, w których konkretny strój obowiązuje? W Hogwarcie wszyscy uczniowie muszą mieć szaty na rozpoczęciu roku. Na przyjęciach i balach, na których trzeba się stawić, również obowiązuje strój, tylko inny - wyjaśniła mu i podeszła do lady. Schowała książkę ponownie pod spód i usiadła na swoim krzesełku. - Usiądź proszę - wskazała mu ręką jedno krzesło, które znajdowało się po drugiej stronie lady. Przyszła pora na grzeczności. - Napijesz się czegoś?
Wzrok Terk przesunął się na moment po instrumencie trzymanym przez Evana. Przypomniała sobie o pianinie, które stało w jej rodzinnym domu jakiś czas, a na którym to Samantha usilnie próbowała ją nauczyć grać. Ale ona nie wyraziła zainteresowania i chęci, więc instrument sprzedano. Bardziej pociągającym zajęciem była jazda na łyżwach lub konno. Ten drugi sport nie wyszedł. Okazało się bowiem, że Terencia ma uczulenie na konie i niestety nie może jeździć. Pamiętała, że była to dla niej ogromna bolączka. Do drużyny w Quidditchu startowała co roku, ale wciąż jej odmawiano, ponieważ była dziewczyną.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Pią Gru 16, 2016 10:35 pm

-Ciuch w dzisiejszych czasach jedyne co ma robić to mówić o stanie twojego konta w banku- Mruknął spokojnie od wracając wzrok od garnituru. Niebieskie tęczówki ponownie spoczęły na blondynce a na ustach chłopaka zakwitł delikatny uśmiech.
-Gdyby miał na celu wykazać szacunek dla kogoś... może bym nawet to przeżył, ale sama odpowiedź sobie na pytanie. Czemu na różne bankiety chodzisz odstawiona. Czy na pierwszym miejscu jest szacunek dla drugiej osoby, czy po to aby pokazać, że jesteś lepsza, ładniejsza?- Ludzie to zakłamani egoiści i on o tym wiedział, i w tej chwili zostały mu dwa wyjścia. Mógł zamknąć się w swoim świecie i nie wychodzić z niego do końca życia, na skutek czego najpewniej skończyłby z żyletką w łapie, i szukał by jakiejś nieistniejącej utopii, albo mógł próbować zderzać swój świat ze światem innych ludzi i obserwować co z tego wyjdzie.
-Dlatego ja nie chadzam na tego typu spotkania bo po pierwsze nikt mnie nie zaprasza, po drugie nawet gdyby ktoś mnie zaprosił to i tak bym nie przyszedł. Dlaczego?- Zadał sam sobie pytanie tylko dlatego aby na nie odpowiedzieć.
-Nigdy nie udaję kogoś kim nie jestem... nie ma to po prostu sensu- Gdyby teraz nagle miałby zostać wprowadzony na salony, czułby się źle sam ze sobą. Przecież jeżeli zatraci siebie w tym wszystkim, to może się rzucić pod pierwszy lepszy samochód który przejedzie.
W końcu kiedy dziewczyna powiedziała by usiadł zrobił tak jak prosiła. Chociaż do końca nie wiedział po co. Będą teraz siedzieć, popijać herbatkę i plotkować, patrząc sobie w oczy aby wyłapać kto kiedy kłamie?
-Sama zaproponowałaś herbatę, więc przy niej zostańmy- Pewnie spodziewała się, że on powie, że woli coś mocniejszego. Prawda była taka, że chłopak nie był jakimś wielkim zwolennikiem alkoholi. Czasami jak zarobki mu pozwoliły kupił coś mocniejszego, ale to naprawdę sporadycznie.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Sob Gru 17, 2016 9:22 am

Zasznurowała usta. Nie mogła znieść wysłuchiwania takich bzdur. Nie tego ją uczono! Czemu na spotkaniach towarzyskich jest się pięknie ubranym? Bo tego wymaga savoir vivre. Kodeks, regulamin, spis zasad owego przyjęcia. I choć Terk powstrzymywała się jak mogła, to jednak nie wygrała tej wewnętrznej walki.
- Strój wieczorowy jest obowiązujący - to zdanie również brzmiało jak wyciągnięte z jakiegoś podręcznika dobrych manier.
Terencia z ulgą stwierdziła, że zrobiło jej się lepiej. W Hogwarcie nie musiała się powstrzymywać przez zgryźliwymi komentarzami w stronę uczniów, ale w prawdziwym życiu już tak nie było. Tutaj, o zgrozo, wszyscy żyli obok siebie na równi i tylko strój mógł stawiać człowieka w lepszej pozycji. Pierścienie, naszyjniki i brosze z herbem rodu. W takim świecie wyrosła. Poza tym pomyślała, że ona wcale nie musi pokazywać i udowadniać komukolwiek, że jest lepsza i ładniejsza. Była taka, po prostu.
- Ja też nie - odpowiedziała szybko. Może trochę za szybko.
No tak. Jego nigdzie nie zapraszano, a Terencia pomyślała, że to z powodu sposobu w jaki się prezentował. Bo bycie gościem na dworach i w rezydencjach wiązało się z tym, że na co dzień również trzeba się prezentować nienagannie, niezależnie od podejmowanej pracy. Jak ona.
- Zaraz wracam - poinformowała gościa i ruszyła na zaplecze, a stamtąd do małej kuchni, gdzie przygotowywała sobie posiłki. Herbata była jej ulubionym napojem i panna Flint od dziecka nie wypiła ani jednej kawy czy piwa. Wino owszem, ale bardzo niewiele i tylko z grzeczności. Alkohol miał ohydny smak i tak łatwo uzależniał. Więc szlachcianka raczyła się wodą, herbatą lub innymi napojami. Głupio się było do tego przyznawać, ale nigdy też nie tknęła piwa kremowego, podawanego w Hogsmeade. Wkrótce wróciła do swojego rozmówcy i postawiła przed nim kubek z napojem, a sama usiadła ponownie za ladą ze swoim własnym. Położyła jeszcze na blat cukiernicę. Sama posłodziła w kuchni. Cukier był jej słabością. Potrafiła dodać do herbaty trzy łyżki!
- Tak więc, Evanie, jesteś szpiegiem? - zapytała tak niespodziewanie, że nawet ją samą to zdziwiło. W dzisiejszych czasach lepiej jest mieć się na baczności. Zadane pytanie nurtowało ją od kiedy weszli do sklepu. Wcale nie spodziewała się, że jej odpowie. Nie prawdę. Ale jeśli faktycznie był szpiegiem którejś ze stron, to lepiej żeby wiedział, że ona już wie! Ach, co za incepcja.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sob Gru 17, 2016 11:27 am

Kiedy ta mu odpowiedziała Evan uśmiechnął się tylko lekko. Chłopak tą odpowiedź mógłby zaliczyć do tych które ostatecznie nie wyjaśniają tematu. Zostają rzucone tylko po to aby temu kto był czegoś ciekawy zamknąć usta, z jednego bardzo prostego powodu. Wchodziło na to, że dziewczyna nigdy nie zastanawiała się nad tego typu rzeczami a dla Evana mogło oznaczać to tylko jedno. Kolejny człowiek który został pozbawiony samodzielnego myślenia. Krótko mówiąc została tak nauczona to tak będzie. Widocznie jej rodzice preferowali taki rodzaj wychowania aby potem w przyszłości dziecko powtarzało jakieś frazesy nie zastawiając się kompletnie nad ich sensem.
-Ohhh... naturalnie, że nie...- Mruknął spokojnie opierając się o oparcie krzesła na którym aktualnie siedział. Blondynka zniknęła mu na chwilkę z oczu. Kolejne zachowanie które go zdziwiło. Nie dość, że zaprosiła obdartusa do sklepu który może sprawić, że jego renoma spadnie, po drugie zostawia obcego człowieka sam na sam z tyloma rzeczami. Skąd miała pewność, że Evan nie jest przypadkiem złodziejem. Przecież teraz miał idealną okazję. Na szczęście dziewczyny chłopak nie był złodziejem, nigdy w życiu niczego nie ukradł, i nie zanosiło się na to.
-Szpiegiem?- Powtórzy wyraźnie zdziwiony chwytając kubek herbaty w dłonie ogrzewając je przez chwilę.
-A kto ci o tym powiedział?- A co nie zaszkodzi pobawić się trochę z nią. Lubił się droczyć z ludźmi. Patrzył wtedy jak łatwo ci dawali się wyprowadzić z równowagi.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Sob Gru 17, 2016 5:35 pm

Mogła być przekonana, że niczego nie ukradnie. Miejsc takich jak to skutecznie broniły zaklęcia antywłamaniowe, zapobiegające kradzieży. Madame Malkin lubiła mawiać, że jej majątek jest lepiej chroniony niż bank Gringotta, choć nie było to prawdą. Niemniej wyniesienie stąd czegokolwiek byłoby trudne dla przeciętnego czarodzieja.
Jego reakcja na jej ostatnie słowa była wystarczająco dobitna, by pokazać, że Terk się myliła. Mimo to chciał zgrywać kogoś, kim nie był i to niestety nie podobało się jej wystarczająco. Napiła się herbaty miażdżąc go wzrokiem.
- Na pewno Ty - odcięła się i wredny, typowo ślizgoński uśmieszek wpełzł jej na usta. - W każdym razie, skoro nie jesteś szpiegiem, to...kim jesteś? Po co przyszedłeś na Pokątną?
Wiedziała, że jest wścibska, że nie powinno jej to interesować. Lecz w ten chłodny, jesienny dzień cóż innego miałaby do roboty? Poza Madame Malkin, klientelą i korespondentami nie było nikogo, kto by z nią rozmawiał. Przyjaciółki zbyt daleko od niej, Madame Malkin zbyt staroświecka. Brakowało jej bali i bankietów, żywej codzienności Hogwarckiej. Brakowało jej towarzystwa, a rozmawianie z Vinoną nie było chyba najlepszym pomysłem, gdy sowa nie odpowiadała.
Znów napiła się herbaty. Zastanawiała się, czy to przypadek sprawił, że Evan pojawił się przed sklepem? Bo jeśli nie, to Terencia zaraz wzięłaby nogi za pas. Nie podda się żadnej książkowej sile wyższej, która miałaby ją zeswatać. Nie ma mowy.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sob Gru 17, 2016 6:10 pm

Evan akurat wziął łyka herbaty kiedy ta typowym dla przesłuchania głosem zaczęła się go wypytywać o różne rzeczy. Nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu po prostu parsknął w kubek na skutek czego płyn prysnął kropelkami na rożne strony.
-Czekaj... mówiłaś, że gdzie chcesz pracować?- Zadał retoryczne pytanie po to aby po chwilce samemu sobie na nie odpowiedzieć.
-Aaaa... ze zwierzątkami chcesz pracować... a nie myślałaś o tym aby iść, jednak do Wizengamotu?- Niby zwykła rozmowa, a przynajmniej tak mu się wydawało, że ma być to zwykła rozmowa... a ta nagle przerodziła się w jakieś przesłuchanie policyjne. A przynajmniej tak by to nazywało się w świecie mugoli. Kila razy był łapany przez tamtejszą władzę. Głównie za głupoty typu spanie w miejscach publicznych. I chociaż każdy z funkcjonariuszy już go znał raczej dobrze, to za każdym razem kiedy zjawiał się na komisariacie, to rozmowa zaczynała się od przeszukania policyjnej kartoteki w poszukiwaniu jego zdjęcia, czy jakich kolwiek poszlak które mogły by wskazać na przestępstwo, którego z resztą nie zrobił.
-To na pokątną teraz przychodzą tylko szpiedzy? dużo się widocznie zmieniło- Chciała wiedzieć kim jest, więc niech się pomęczyć trochę.
-Po za tym mówiłem ci kim jestem... mam na imię Evan- Dodał po chwilce milczenia wyraźnie rozbawiony całą tą dziwną sytuacją. Teraz on sam zaczął się zastanawiać nad tym z kim ma tak naprawdę do czynienia. Może to dziewczyna mu wcisnęła kit i tak naprawdę to ona jest jakimś szpiegiem. Chociaż patrząc na to z realnego punktu widzenia musiałby mieć wielkiego pecha aby tak się stało.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Sob Gru 17, 2016 7:51 pm

Wspomnienie o Wizengamocie schlebiało by jej, gdyby...no właśnie. Gdyby. Gdyby nie zostało wypowiedziane tuż po tym, jak jej rozmówca parsknął śmiechem. Terencia mogła się jednak pochwalić znajomością kilku osobistości, które zasiadały w sądzie czarodziejów, głównie dzięki ojcu. To on dopilnował, aby w razie czego jego córka miała jakieś kontakty tam na górze. Jako młoda uczennica, Terk wyobrażała sobie, że wchodzi do Ministerstwa, kroczy przez korytarze, a ludzie i znajomi ojca kłaniają się jej na dzień dobry. Z biegiem czasu wizja nie uległa zmianie, lecz została odsunięta w czasie o...trochę.
Ze zwierzątkami. To brzmiało jak jakiś nieudany żart. Magiczne stworzenia były niebywale niebezpieczne i praca z nimi wydawała się Terencii wspaniałym zajęciem. Ale w oczach Evana musiała uchodzić za coś śmiesznego.
- A Ty wspominałeś, że w ogóle chcesz pracować? - odcięła się i pozostawiła to już bez dalszego komentarza. Z każdą chwilą żałowała, że go tu w ogóle wpuściła. Zastanawiała się, kiedy przyjdzie Madame Malkin i co powie na obecność jakiegoś bezdomnego grajka, który, ku rozczarowaniu otoczenia, nie okazał się szpiegiem.
- Gdzieś Ty się uchował? Teraz ludzie dzielą się na przeciwników i zwolenników Sam-Wiesz-Kogo - znów wzięła kilka łyków herbaty, a kubek opróżnił się do połowy. Bystre oczy lustrowały chłopaka, a Terk próbowała sobie przypomnieć skąd go zna.
- Ale nie powiedziałeś mi, po co właściwie tu jesteś - przypomniała mu. Miała wrażenie, że skądś go kojarzy. To pytanie wrzynało się pomiędzy jej kolejne myśli i wracało, ale ona nie znała odpowiedzi.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sob Gru 17, 2016 8:09 pm

-Praca... siedzenie w sklepach, i ewentualne zaproszenia na bankiety na których musiałbym się męczyć w takich strojach jak te tutaj... nie to nie dla mnie- Odpowiedział jej bez chwili zastanowienia.
-Zdecydowanie bardziej pociąga mnie przypadkowe spotykanie ludzi, i rozmowa z nimi.- Co miałby jej powiedzieć, że cały czas goni jakieś nieuchwytne marzenie które nawet nie ma żadnego sensownego kształtu. Z drugiej strony jeżeli miał byś z nazwisko kojarzony z ojcem i bratem to wolał krótko mówiąc przestać istnieć na tym świecie. Całe życie żył w cieniu rodziców i brata, dlatego postanowił coś z tym zrobić, i zrobił. Chociaż naturalnie w oczach wielu ludzi nie było to nic wielkiego ani wybitnego, ale Evan nigdy nie przywiązywał do tego większej wagi. Co innych ludzi tak naprawdę obchodziło to jak on miał zamiar przeżyć to życie. Jeżeli chciał być na ulicy to będzie, to była właśnie ta wolność na którą on mógł sobie pozwolić, a dziewczyna z którą rozmawiał najpewniej nie bardzo.
-Wybacz... nie za często mam kontakt ze światem magicznym- Tak naprawdę z żadnym światem nie miał kontaktu. Żył sobie spokojnie z dnia nadzień nie przejmując się tym, że musi wybrać jakieś stanowisko. Nikogo to i tak nie będzie obchodzić, dlatego, że był po prostu nikim, był tak mało znaczącą osobą na tym świecie, że nawet gdyby wypowiedział się za albo przeciw to ludzie po prostu by go olali. Było to wygodne, i bezpieczne. Być bezimiennym człowiekiem.
-Hmmm... chcesz wiedzieć co tutaj robię?- Mruknął spokojnie odstawiając kubek z herbatą na stolik, wbijając swoje niebieskie tęczówki w jej oczy.
-Zgadnij- Wiadomo, że znacznie szybciej byłoby powiedzenie jej powodu dla którego się tutaj zjawił, ale po prostu chciał aby dziewczyna miała trochę zabawy w tym życiu. Była najpewniej znudzona siedzeniem w tym sklepie, dlatego też dostarczy jej trochę rozrywki.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Sob Gru 17, 2016 10:10 pm

Przypadkowe spotykanie ludzi. Nie zamierzała nawet tego zapamiętywać. Ta zabawa robiła się coraz bardziej irytująca. Terencia od dawna wiedziała jaki ma cel i czego chce. Zwykle czarodziej decydował się na coś w trakcie nauki w magicznej szkole, ale były też takie przypadki jak Evan. Dla niej istnienie takich ludzi było bezcelowe tak, jak ich życie. Snucie się z kąta w kąt, przeszkadzanie tym, którzy faktycznie coś robią, którzy pracują na to, by świat szedł do przodu. Wiedziała, że istnieją również tacy mugole, a to sprawiało, że osobniki pokroju Evana spadali w jej oczach jeszcze niżej. To były wilki, które zeszły na psy.
Nawet złośliwy uśmiech, który dodawał Terk uroku, nie zamaskował pogardy jaka zionęła z jej oczu. Spojrzenie wypracowane przez czystokrwistych Ślizgonów, nabywane przez nich po jakimś czasie. Ona doskonale pamiętała, jak używała go Alice, Ive rzadziej. Spojrzenie, które mówiło rozmówcy, że jest robakiem na desce klozetowej w jakimś zabitym dechami barze, gdzie podają nieświeże odpadki. Zatęchłym obdartusem z ulicy. Nikim.
- Wybaczam - odpowiedziała krótko, wykorzystując jego słowa o przebywaniu w tym świecie. Terencia mocno wątpiła, by przebywał w ogóle w jakimkolwiek świecie. Artyści. Owszem lubiła muzykę. Ale wytworną, klasyczną. Zdecydowanie nie przemawiała do niej poezja. Również nie rozumiała rozpływaniem się nad jakimkolwiek malarstwem abstrakcyjnym. Kto to widział, żeby kilka kresek na płótnie było warte miliony? Portrety czy sceny historyczne, to tylko niektóre z typów dzieł godnych uwagi. Cóż, być może wrażliwość artystyczna panny Flint była mocno ograniczona.
- Zgaduję, że grasz na ulicy i tak zarabiasz na życie. Nie mylę się? - znów zadała pytanie retoryczne. Pociągnęła z kubka, bo herbata zaczęła stygnąć, a zimnej nikt już nie pije, chyba że latem.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Sob Gru 17, 2016 10:38 pm

Evan poznał to spojrzenie bez problemu. Ile razy w trakcie całego dnia ludzie na niego patrzyli w ten sposób to nawet nie zliczy. Tak czy inaczej było to tyle razy, że najnormalniej w świecie już do tego się przyzwyczaił i nauczył się olewać. Dlatego też nie ma co się dziwić, że skwitował to tylko krótkim uśmiechem. No a co miał niby zrobić. Wyskoczyć nagle, że tak ludzie nie powinno się traktować. Każdy miał swój świat i każdy jakoś był ograniczony jego ścianami. Nawet Evan chociaż starał się żyć ze wszystkimi w zgodzie, to sam nie był idealny. On sam mógłby mieć obiekcje co do życia dziewczyny. Jak tak można żyć w takiej złotej klatce w łańcuchach, ale mimo wszystko jakoś starał się nauczyć uszanować wybór każdego człowieka. Przecież to była ta wolność o której tak non stop gadał. Możność do decydowania o życiu tak jak ja tego chcę a nie ktoś inny.
-Zarabiam na życie to za wiele powiedziane, ale w sumie tak można to ująć w ten sposób- Odpowiedział jej odkładając kubek ponownie na stolik. Nie chciał znowu powtórzyć sytuacji kiedy dziewczyna zacznie go przesłuchiwać a on po prostu nie wytrzyma ze śmiechu. Mimo wszystko nie ukrywał, że jest to naprawdę ciekawa rozmowa, z ciekawą osobą. Nie pod kątem jej pochodzenia, a raczej jej stylem bycia. Był tak bardzo inny od jego. Spojrzenie z pozoru na proste i oczywiste rzeczy, które w dzisiejszych czasach były czymś normalnym.
-Widzę twoje zdegustowanie, ale od razu mówię... to była moja decyzja. Świadoma i odpowiedzialna- W sumie nie wiedzieć czemu wolał to uściślić. Nie chciał aby potem dziewczyna myślała, że spotkało go w życiu nieszczęście, i jest zbyt słaby aby wstać z kolan. On na kolanach nie był i nigdy nie będzie.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Nie Gru 18, 2016 8:12 pm

Czyli nie myliła się. Jak zawsze. Kolejne trafne stwierdzenie przyczyniło się do utwierdzenia jej w przekonaniu, że to, co widać na pierwszy rzut oka, jest faktyczne. I tak było. Lata mijały, a ludzie pozostawali niezmienni. Zwłaszcza dla niej tak było, bo umiała rozpoznać dobry ciuch i kosztowny sygnet od marnej podroby. Praca u Madame Malkin, która nie lubiła używania magii w jej sklepie, niosła ze sobą jakieś profity.
Decyzja, czy nie - i tak miała rację. Nic tak nie pasie zadufania w sobie tak jak fakt, że miało się rację, że się wygrało. Więc Terencia poprawiła się na fotelu, choć i tak miała nienaganną posturę.
- Odpowiedzialna? Mało kto chciałby takiego życia. Z grania na ulicy nie da się utrzymać - stwierdziła już mniej ostro. Znów się napiła i spojrzała na drzwi sklepu. Dlaczego Madame Malkin jeszcze nie ma?
- Długo już wiedziesz takie życie? - jeśli można to nazwać życiem. Terk nie wyobrażała sobie, że mogłaby tak skończyć. Miała zbyt wysokie ambicje i zbyt dużo szczęścia, jako że urodziła się w rodzie Flintów. Bogactwa starczyło na tyle, że mogłaby spędzić resztę życia w rodzinnym domu na obrzeżach Londynu, nie pracując. Ktoś mógłby powiedzieć, że takim jak ona jest za dobrze. Dziewczyna jednak nie odczuwała tego w ten sposób. Dla niej coś takiego byłoby całkiem normalne, a podejmowanie pracy traktowała jako hobby, jako coś, co pomaga dotrzeć do celu. Dzięki czemu ucieka się od domowego terroru małego Marcusa.

//ni mam weny//
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Pon Gru 19, 2016 4:38 pm

-Dlatego już dawno przestałem ludziom to tłumaczyć- Powiedział spokojnie i uśmiechnął się do niej lekko.
-Bo bez obrazy Panienko...- Zaczął spokojnie. Wyglądało na to, że teraz starał się dobrać jak najbardziej delikatne słowa. I może tak było w rzeczywistości, chociaż znając Evana zaraz palnie coś, co obrazi jego rozmówczynię a on nawet nie będzie o tym wiedzieć.
-Ktoś kto przez całe swoje życie, żyje tylko jakąś karykaturą która przypomina życie nigdy nie zrozumie tego co ja mówię.- Nie miał jej tego w żaden sposób za złe, często spotykał takich ludzi i po prostu już do tego przywykł. Na tym świecie byli potrzebni różni ludzie. Bogacze, średnio zamożni, no i biedni. To tak samo jak świat nie mógłby istnieć bez dobra, oraz złego. Jeżeli jednego fragmentu tych puzzli by zabrakło, krótko mówiąc wszystko by pieprzło.
-Kurcze... poczekaj, muszę pomyśleć- Tak naprawdę nie zastanawiał się ile czasu minęło od chwili kiedy ostatni raz widział ojca czy brata. Dlatego lubił rozmowy z obcymi ludźmi, czasami zmuszali go do zastanawiania się nad rzeczami od których normalnie uciekał, być może nieświadomie, ale jednak.
-Z domu odszedłem jakoś zaraz po szkole, z resztą na skutek delikatnej sprzeczki z bratem i ojcem. Czyli resumując wystarczająco długo aby się do tego przyzwyczaić- Początki jego życia na ulicy były trudne, nie ukrywał. Musiał odzwyczaić się od tego, że nie będzie już na niego czekał ciepły posiłek, że nie będzie wygodnego i miękkiego łóżka. Teraz sam nie wiedział czy byłby w stanie wrócić do tego wszystkiego.

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Terencia Flint on Pon Gru 19, 2016 6:04 pm

Panienko...Myślała, że przeszli na "ty". A może to było wprowadzenie do jakiegoś wywodu na temat życia i jego racji. No tak.
Terencia nigdy nie uważała, aby jej życie było karykaturą. Przeciwnie. Dzięki bogactwu mogła zaznać wszelkich dobrodziejstw jakie niosła ze sobą egzystencja. Życie nie było karykaturą. Ona zakosztowała rodzicielskiej miłości, a przynajmniej ze strony ojca. Wszystkim wydawało się, że była rozpieszczoną dziewuszką z salonów. Nie. Była ułożoną damą z salonów. Jej przeznaczeniem było ociągnąć sukces w karierze lub wyjść za mąż za jakiegoś bogatego dżentelmena i urodzić mu małego czarodzieja. Rodzinne majątki pomnożyłyby się przy tym.
Tylko niestety Terk nienawidziła dzieci. Dosłownie irytował ją najcichszy jęk noworodka. Nie wyobrażała sobie noszenia małego pasożyta w brzuchu przez dziewięć miesięcy. Może to przez słowa matki zraziła się do dzieci, może przez terrorystę Marcusa, ale jedno było pewne - nie zamierzała mieć bahorka na utrzymaniu. Nie manifestowała tego na prawo i lewo, lecz była pewna, że wolałaby pozostać wieczną dziewicą, niż mieć powinność urodzenia. Dzieci rujnowały świat.
- A co na to Twoja matka? - zdziwiła się. Owszem, miała świadomość, iż nie wszyscy mają dobre relacje z matkami, jak ona, ale zwykle synowie dobrze dogadywali się z matkami, a córki z ojcami.
Dokończyła picie herbaty i odłożyła kubek na blat. Nie była pewna, czy jej rozmówca wiedział, co to oznacza. W towarzystwie jednak ten gest oznaczał, że rozmowa zbliża się ku końcowi, ale panna Flint miała świadomość, iż nie każdy zna te bankietowe zasady.
avatar
Terencia Flint

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : wolna
Zawód : pracownica w sklepie Madame Malkin
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 91

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t183-terencia-flint http://deathly-hallows.forumpolish.com/t224-terencia-flint#298 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t222-vinona http://deathly-hallows.forumpolish.com/t225-terencia-flint#299
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Evan Reid on Pon Gru 19, 2016 7:43 pm

Życie w chwili kiedy miało się wszystko dla chłopaka nie było prawdziwym życiem. Dziewczyna w jego mniemaniu żyła w swego rodzaju kloszu z którego nie ma wyjścia, chociaż jej oczywiście wydawało się zupełnie inaczej. Nie ma co się dziwić. Bogactwo tworzyło bardzo piękne iluzje,  a człowiek wierzył w to bezmyślnie. Gorzej kiedy bogactwo nagle odchodziło, bo to zjawisko niestety było niezwykle kapryśne.
-Matka...- Mruknął cicho próbując sobie przypomnieć jak matka reagowała na to wszystko. Z tego co pamiętał to była raczej biernym obserwatorem tego wszystkiego. Jego rodzina była raczej tego przekonania, że to mężczyzna jest głową rodziny, dlatego też jego rodzicielka się nie wypowiadała na ten temat. Po za tym nie ma co się dziwić. Przecież po rozwodzie Evan trafił do ojca, dlatego też najpewniej nie wiedziała o wielu rzeczach.
-Matka nie żyje... i to już jakiś czas- Głupio aż się przyznać ale na jej pogrzebie nie zapłakał ani razu. Rodziców nie mógł nazwać przyjaciółmi bo po prostu nie wiedzieli o sobie nic. On nie znał ojca ani matki,a oni jego. Z resztą brat najpewniej miał dokładnie tak samo. Tylko on zgodził się na granie idealnej rodzinki.
-Ale jak żyła... to raczej była bierna, a potem jak się rozwiodła z moim ojcem, to ja trafiłem do niego a brat do matki.- Było to naprawdę złe rozdzielenie synów. Gdyby Evan trafił do mamy być może jego życie wyglądało by trochę inaczej, a może wszystko byłoby takie same z tą różnicą, że chłopak mógłby mówić o czymś takim jak dom.
Chłopak w końcu dopił to co miał w filiżance, i odstawił ją na blat. Wstał z krzesła, chwycił swoją gitarę i zarzucił na plecy.
-Miło się rozmawiało, ale na mnie już czas- Zupełnie tak jak by miał coś ciekawszego do roboty. Rozmowa ta po prostu zaczęła go powolutku nużyć. Nie był jakimś tam wielkim zwolennikiem opowiadania o swoim życiu, bo nie widział w tym tak naprawdę najmniejszego sensu. Co się stało to się stało, i nie ma co nad tym płakać. Skinął jeszcze tylko dziewczynie delikatnie głową po czym wyszedł ze sklepu, skręcając w lewo.
z/t

//sory, ale po prostu nie chce mi się już czekać za odpisem//

_________________
avatar
Evan Reid

Status Krwi : brudna
Wiek : 22
Stan cywilny : kawaler
Zawód : uliczny grajek
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t281-evan-reid#487 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t300-evan-reid#559 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t533-sowa-evana#2018 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t302-evan-reid#562
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ulica

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach