przybornik
Cmentarz

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Cmentarz

Pisanie by Deathly Hallows on Czw Gru 01, 2016 3:08 pm

Cmentarz


Cmentarz znajduje się obok kościoła. Pochowano na nim między innymi Ignotusa Peverella oraz rodzinę Dumbledore.

avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Mara Meadowes on Czw Gru 08, 2016 12:17 pm

Było chłodno, ale ta pora roku miała to do siebie, że otaczała ziemię coraz to niższymi temperaturami, zmuszając ludzi do częstszego naciągnięcia na uszy czapek, na dłonie rękawiczek i do owinięcia szyj szalikami, co miało chronić przed nieprzyjemnym kąsaniem zimna. A był to dopiero początek jesieni - preludium, wstęp do kolejnych dni i miesięcy, które będą robić się coraz ciemniejsze i mroźniejsze, aż w końcu świat przykryje biały puch, skrzypiący pod butami.
Nie miała ani czapki, ani rękawiczek, jeśli chodziło o szyję uciekała się zaledwie do chusty, niedbale owiniętej wokół szyi. W dłoniach, nieco już zmarzniętych i skostniałych, trzymała niewielki bukiecik niezapominajek, odcinających się błękitnymi oczkami na jej ciemnym płaszczu. Szła powoli, niedbale wręcz stawiając kroki między grobami i każdemu mijanemu przyglądając się pobieżnie, analizując jego kształt i nazwisko, uwiecznione na płycie kamienia.
Dzisiaj przypadała miesięcznica śmierci Dorcas, musiała więc tutaj być. Musiała przyjść, chociaż przez chwilę posiedzieć przy niej, pouśmiechać się do wspomnień. Musiała pamiętać i dać jej znać, że nie miała zamiaru zapomnieć. Że była dla niej ważna. W końcu, po monotonnym spacerze między nagrobkami, trafiła do tego, na którym jej należało. Palił się już na nim samotny znicz, zapewne postawiony przez rodziców Dory, a wujostwo Mary. Uśmiechnęła się delikatnie i przykucnęła, odgarniając dłonią wilgotne liście, które zdążyły opaść na płytę grobu.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Remus Lupin on Czw Gru 08, 2016 12:47 pm

/trzy/

Może faktycznie nie było jeszcze lodowato, ale temperatura nie zachęcała, by wychodzić z domu bez czapki, szalika i rękawiczek. Toteż Remus - który jest strasznym zmarzluchem - opatulił się wokół szyi prezentem od Lily - uszytym na drutach szalikiem w barwach Gryffindoru, który to zupełnie gryzł się z jakąś przypadkową czapką (ogromną, zieloną pilotką) oraz parą czarnych, wysłużonych rękawiczek (tak właściwie została ona skompletowana z dwóch pojedynczych, bo Lupin notorycznie gubi gdzieś zawsze tylko jedną sztukę - więc nauczony doświadczeniem zaczął kupować rękawiczki w tym samym kolorze).
Dygocząc z zimna przemierzał posępne alejki cmentarza w Dolinie Godryka, z każdym kolejnym krokiem zbliżającym go do celu czując, jak gula rośnie mu w gardle. Minął dopiero miesiąc, odkąd przyszło im pożegnać ich wiecznie roześmianą, energiczną Dory; wciąż jeszcze nie mógł pozbyć się widoku jej trupiobladego ciała, tak kontrastującego z pełnymi życia, rumianymi policzkami Dorcas, z którą spędzali ostatnie beztroskie chwile w Hogwarcie.
Wiedział, że Dory kochała niezapominajki - prawdopodobnie powiedziała mu to zresztą Mara, która jak nikt inny znała swoją siostrę cioteczną. Dlatego też z bukietem tych prześlicznych, delikatnych kwiatów dotarł wreszcie do przystrojonego liśćmi nagrobka. Nie mógł powiedzieć, że nie spodziewał się jej tutaj spotkać - ale mimo wszystko poczuł się jeszcze gorzej, gdy zobaczył drobną, zgiętą sylwetkę, pochyloną nad grobem osoby, która była dla Mary jak siostra. - Cześć - wybąkał nieśmiało, nie chcąc przeszkadzać dziewczynie w chwili zadumy. Ukucnął obok Meadowes, po czym położył kwiatki tuż obok stóp, żeby pomóc jej odgarniać liście. I choć wystarczyłoby jedno zaklęcie, żeby to zrobić, to jednak użycie go wydawało się Remusowi niewłaściwe - powinni to zrobić sami, bez pójścia na skróty i zbędnego pośpiechu. Dorcas oddała za nich życie - należała jej się choć chwila ich czasu.


Ostatnio zmieniony przez Remus Lupin dnia Nie Gru 11, 2016 7:27 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Remus Lupin

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : pracuje w "Esach i Floresach"
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 126

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t189-remus-lupin#496 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t285-remus-lupin#501 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t283-locusta#498 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t282-moonchild#497
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Mara Meadowes on Czw Gru 08, 2016 10:38 pm

Pochylona nad grobem, oddana tymczasowo w objęcia swoich własnych myśli, które trzymały ją mocno, nie zauważyła, kiedy obok niej pojawił się ktoś jeszcze. W tym miejscu, w tym momencie, nad miejscem spoczynku Dorcas, można powiedzieć, że czuła się bezpiecznie. Cmentarze miały coś takie w sobie, pewien rodzaj upiornego spokoju, który sprawiał, że w żaden sposób nie chciało się go zakłócać. To niosło za sobą jakieś przekonanie, że przynajmniej żywi nie śmią sprzeniewierzyć się woli zmarłych i pozwolą im godnie odpoczywać. Może dlatego, dopiero gdy usłyszała nieśmiało wypowiedziane powitanie, drgnęła nerwowo, nagle sprowadzona do tu i teraz. Wspomnienia zniknęły, pozostawiając słodkawo-gorzki posmak i chwilowo zamglone niezrozumieniem spojrzenie.
Dziewczyna podniosła oczy ku górze, na twarz przybysza, szybko dopasowując ją do właściwego imienia. - Cześć. - odpowiedziała mu, a jej wzrok powędrował nieco niżej, na ściskane w jego ręce kwiaty. Uśmiechnęła się delikatnie. - Miło, że pamiętałeś, że je lubiła. - uśmiech powiększył się nieznacznie, a spojrzenie na powrót wzniosło się wyżej, czekając aż przyklęknie obok niej. Potem wróciła do odgarniania liści. Przez dłuższą chwilę nie odzywała się wcale, niemal całkowicie poświęcając się aktualnej czynności. W końcu, gdy udało im się doprowadzić grób do porządku, złapała za swój bukiecik i ułożyła go obok znicza.
- Symbolizują wieczną pamięć. Podobno też mają uwalniać od dręczącego niepokoju, usuwać bolesne wspomnienia, wzmacniać pozytywne uczucia, pomagać odnaleźć sens miłości, łagodzić konflikty. Może gdybyśmy obsadzili nimi całą Anglię, to by pomogło. - uśmiechnęła się krzywo, zerkając na niego kątem oka. Wszystko to, co właśnie wymieniła, przydałoby się. I to nie tylko im: a wszystkim czarodziejom, których wojna doprowadziła do tego miejsca. Na cmentarz, nad grób, żeby upamiętnić osobę, którą kochali, a którą im odebrano: gwałtownie i bez możliwości pożegnania się. Zostały im tylko błękitne kwiaty w dłoniach, migotliwy płomyk zamknięty w szklanej banieczce i zbyt dużo wspomnień, z których każde wrzynało się w umysł, swoją radością i pozytywem wywołując tylko ból i rozrzewnienie. Po śmierci Dorcas obiecała sobie, że będzie silna. Że nie pozwoli by cały ten żal i gniew znowu nad nią zapanował. Bo przecież Dora by tego nie chciała.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Remus Lupin on Sob Gru 10, 2016 2:15 pm

Nie mógłby zapomnieć o tym szczególe, bo sam uwielbia niezapominajki (najlepiej te zroszone porannym deszczem, świeżo zerwane na spacerze po łące). Niezapominajki i jeszcze słoneczniki - na parapecie rodzinnego domu (lipcowa kanikuła, ich kwiaty zwrócone ku słońcu, podkradanie nasion, gdy mama nie patrzyła - a potem tylko rozmazane, żółte plamy na tle bladego tynku i równie bladych wspomnień miejsca, które przyszło Lupinom opuścić zbyt szybko, niemalże w panice, kiedy pojawiły się pierwsze plotki dotyczące dziwnych hałasów dochodzących z ich domu, powtarzających się zawsze podczas pełni. Gdy był małym chłopcem, przemieniał się w niewielkiego, niezbyt silnego wilkołaka, wystarczyło więc tylko zamknąć go w pokoju, jednak trudno było zagłuszyć - nawet zaklęciami - kakofonię dźwięków, które wydawał - nic więc dziwnego, że po jakimś czasie sąsiedzi zaczęli być podejrzliwi.). - Mam jeszcze zdjęcie zrobione przez Leah jakoś po owutemach. Wtedy, gdy było tak paskudnie gorąco, że siedzieliśmy na Błoniach nad jeziorem, mocząc w nim stopy. Dory zaplotła wianek - właśnie z niezapominajek. Taką ją zapamiętam. Roześmianą, z kwiatami we włosach, pełną energii i marzeń - wystarczyło jedno zaklęcie, by odebrać jej to wszystko. Przez chwilę jego głos brzmiał tak ponuro (kontrastując ze wspomnieniem), że zamilknął, aby zebrać się w sobie i rozchmurzyć się. Dorcas chciałaby pewnie, żeby myśli o niej zawsze wywoływały uśmiech. - Notorycznie przytłaczała mnie swoim słowotokiem. Ciebie zresztą pewnie też - akurat pod tym względem niewiele się od siebie różnili z Marą. Potrzebowali kogoś, kto zagłusza ich myśli, dlatego też w swojej obecności z pewnością stąpali po niepewnym gruncie, bowiem każde z nich musiało po trochu wyjść ze zwyczajowej skorupki introwertyzmu.
Gdy skończyli porządkować grób, wyciągnął różdżkę i zapalił znicz, w którym zdążyło już zgasnąć światło. Wyczarował jeden z tych płomyków mających tlić się całą wieczność - a przynajmniej dopóki światło życia Remusa nie zgaśnie. Znicz i dwa niewielkie bukiety niezapominajek - symbole, jak ujęła to Mara, wiecznej pamięci. - Nie miałbym nic przeciwko takiemu obrotowi spraw - roześmiał się cicho, wyobrażając sobie ich - Zakon Feniksa (Zakon Niezapominajek?) - wojowników kwiatów, którzy zamiast różdżek dzierżą w dłoniach niewielkie, niebieskie bukiety. Dopiero teraz przyjrzał się Marze dokładnie, lustrując jej twarz (cienie pod oczami, niewyspane spojrzenie, zbyt wiele zmartwień kłębiących się w głowie - czy to wszystko było jego nadinterpretacją, wynikało jedynie z przewrażliwienia Remusa?). - Nie jest ci zimno? - zapytał, gotów, by oddać jej swoją czapkę. Czuł potrzebę, by tu i teraz cokolwiek naprawić - nawet jeśli miałby ograniczyć się do czegoś tak błahego, jak zadbanie o to, aby Mara się nie przeziębiła.
avatar
Remus Lupin

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : pracuje w "Esach i Floresach"
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 126

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t189-remus-lupin#496 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t285-remus-lupin#501 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t283-locusta#498 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t282-moonchild#497
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Mara Meadowes on Nie Gru 11, 2016 12:43 am

Mara pamiętała, jak jeździły do dziadków, którzy mieszkali na wsi, pośród zielonych pól gdzie niedaleko był lasek, a w lasku płynął strumień o wiecznie krystalicznej wodzie. Miały tam takie jedno miejsce, gdzie jedno z drzew pochylało się ku środkowi strumienia, a jego gałęzie były na tyle grube i mocne, by mogły bezpiecznie łazić po nim i siedzieć, nie obawiając się, że wpadną do chłodnej wody. Przy brzegu rosły właśnie niezapominajki - całe ich mnóstwo. Kusiły błękitnymi oczkami i pozwalały zająć czas, właśnie pleceniem wianków. Lubiła te momenty, kiedy beztrosko spędzały w swoim towarzystwie, z dala od zgiełku miasta.
Sama też miała jeszcze jedne kwiaty, które miały jakieś specjalne miejsce w jej sercu: bzy. Kojarzyły jej się z rodzicami. Jej rodzicami, którzy zmarli gdy miała te pięć lat. A dokładniej - z mamą. Gdzieś z odmętów pamięci byłą w stanie wyłowić nieco zamglony obraz, pozbawiony twarz, jednak pełen barw i zapachu właśnie bzu. Matka niosąca naręcze bzowych kiści, które zerwała w ogrodzie, by otulić ich aromatem całe mieszkanie.
- Pamiętam. Przyniosła go potem do dormitorium, gdzie zjadł go któryś z naszych kotów. - zaśmiała się krótko, może nieco melancholijnie, na wspomnienie błękitnego wianka, który jednak nie dał rady porządkom jednego z ich futrzaków. Wyglądał potem niezwykle smętnie, szczególnie że finalnie skończył rozwłóczony po całym pokoju.
- Może trochę, ale bardzo rzadko. Nie miałam nic przeciwko, kiedy mówiła, może to trochę kwestia przyzwyczajenia i pod tym względem chyba dopasowałyśmy się, ale ogólnie... trudno było nie lubić jej paplaniny. - uśmiechnęła się delikatnie, do swoich wspomnień. Pamiętała długie rozmowy w dormitorium, kiedy siedziały na łóżkach i rozmawiały, a w tym wszystkim wybijała się Dorcas, która zdawała się nigdy nie wyczerpywać tematów. Czasy szkolne były na prawdę beztroskie: nikt i nic zdawało się im nie zagrażać. Mury Hogwartu sprawiały, że czuli się bezpiecznie i jakoś tak... odlegle od tego wszystkiego co rozwijało się tam daleko, w szerokim świecie.
- Jak kwiatek w karabinie. - odwróciła ku niemu twarz, obdarzając go delikatnym uśmiechem. Miała oczywiście na myśli zdjęcie, które obiegło cały świat, kiedy protestowano przeciwko wojnie w Wietnamie. Kobieta wkładająca kwiat w lufę karabinu stał się swoistą ikoną biernej walki, manifestacji pozbawionej agresji.
Delikatnie podkrążone ze zmęczenia oczy i blada twarz, pokąsana nieznacznie chłodem na policzkach i nosie było swoistą odpowiedzią na jego uważne spojrzenie. Odczuwała delikatne zmęczenie osoby, która straciła jeden z życiowych filarów. Nie dało się tego ukryć - Dorcas była dla niej ważna i jej persona w pewien sposób podtrzymywała czasem zbyt delikatną egzystencję siostry. Martwiła się więc, jak każdy zdrowy człowiek robiłby to na jej miejscu. Czuła tez jakąś dziwną potrzebę wykazania się, w jakikolwiek sposób, żeby pokazać zmarłej, że nie jest gorsza.
- Nie. Jest... jest dobrze. Trochę zmarzły mi ręce, ale nic ponad to. - odparła, a jej delikatny uśmiech, który do tej pory majaczył na jej ustach, powiększył się nieznacznie. Tym drobnym gestem zainteresowania, Remus przypomniał jej, jak dawno nikt nie zadał jej chociażby takiego prostego pytania, które wyrażałoby troskę. Od śmierci Dorcas jej relacje z wujostwem nieco się rozluźniły: nie mieszkała też z nimi, więc siłą rzeczy nikt nie mógł się nią opiekować. - Ale ty za to drżysz jak osika. Nie przeziębisz się?

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Remus Lupin on Nie Gru 11, 2016 9:23 am

- Koty? - powtórzył za nią, a w jego głosie słychać było niedowierzanie, że Mara z taką... niemalże czułością wspominała te kreatury. - To nie były koty, tylko krwiożercze bestie, które z jakiegoś powodu - jednego, bardzo konkretnego, futerkowego - postanowiły przemienić moje życie w piekło. Ten należący do Dorcas to wcielony diabeł, który zawłaszczył sobie cały Pokój Wspólny i za każdym razem, gdy się tam pojawiałem, robił wszystko, byleby tylko się mnie pozbyć - roześmiał się gardłowo, lecz dość cicho, nie chcąc zakłócać wygrywanej przez wiatr melodii ciszy, która idealnie komponowała się z tym miejscem. Miał wrażenie, że podmuchy szepczą głosami śpiących wiecznym snem; aż ciarki go przeszły, kiedy ta myśl pojawiła się w jego głowie. Spojrzał na wygrawerowane na nagrobku litery, tworzące imię i nazwisko Dory... przez chwilę wydawało mu się, że naprawdę słyszy, jak Dorcas coś do niego mówi. - Jak myślisz... gdyby miała szansę się z nami pożegnać... co by nam powiedziała? - nie wiedział, czy zadanie tego pytania nie było niepotrzebnym rozdrapywaniem ran, ale skoro oboje znaleźli się (nieprzypadkowo, nie wierzył w przypadki) w tym miejscu, to chyba właśnie tak powinna wyglądać ta rozmowa - mieli szansę, by tu i teraz poruszyć temat, którego nigdzie indziej Remus nie śmiałby zacząć.
Zaskoczyła go kwiecistym porównaniem - tak dużo czasu spędził w towarzystwie Huncwotów, którzy mieli nikłe pojęcie o tym, co działo się w mugolskiej rzeczywistości, że takie słowa z ust czarownicy z łatwością wprawiły go w zdumienie. - Flower Power - uśmiechnął się do niej, nawiązując do sloganu Ginsberga i, oczywiście, ruchu hipisowskiego. - Ona z pewnością była dzieckiem kwiatem, myślę, że my też byśmy się jakoś w tej roli odnaleźli - chwila zastanowienia - o ile tylko nie musiałbym zapuszczać brody - kiepskie żarty to jego specjalność, Mara pewnie już zdążyła się do nich przyzwyczaić.
Szkoda, że ta wizja nie miała najmniejszych szans na to, by się sprawdzić. W ich przypadku bierny opór oznaczałby przyglądanie się, jak zbliża się zagłada czarodziejskiego świata. Bo... Voldemort (wciąż jeszcze wahał się, gdy próbował - nawet w myślach - wymawiać jego nazwisko, ale obiecał sobie, że przełamie się; za radą Albusa Dumbledore'a - strach przed imieniem zwiększa strach przed tym, kto je nosi, trudno było nie zgodzić się z tymi słowami) z pewnością potraktowałby to jak zachętę do wzmożenia swojego destrukcyjnego działania.
Kiedy Mara powiedziała, że zimno jej w dłonie, ponownie sięgnął po różdżkę, tym razem po to, aby wyczarować niewielki, błękitny płomyk, który lewitował tuż przed nimi, ogrzewając ich odrobinę. Jego trajektorię Remus mógł wyznaczać za pomocą poruszania różdżką. - Przynajmniej teraz nie zamarzniemy - odparł, nie dowierzając do końca jej słowom - pewnie nie chciała po prostu sprawiać problemu. - Musi minąć kilka tygodni, zanim przyzwyczaję się do jesieni, ale nic mi nie jest, teraz już jest w porządku - wyciągnął dłonie w stronę ognika, rozkoszując się przyjemnym ciepłem, które z niego emanowało.
avatar
Remus Lupin

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : pracuje w "Esach i Floresach"
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 126

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t189-remus-lupin#496 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t285-remus-lupin#501 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t283-locusta#498 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t282-moonchild#497
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Mara Meadowes on Nie Gru 11, 2016 3:31 pm

Trudno nie mówić z czułością o istotach, w których po części odnajduje się samego siebie. Koty chodziły własnymi ścieżkami i nie pozwalały innym dyktować warunków - a ona taka była. Jakkolwiek czasem nie zdawała się wycofana i nieufna wobec ludzi, zachowując w stosunku do nich wielkie pokłady rezerwy, nie pozwalała sobie wchodzić na głowę. Potrafiła być nad wyraz stanowcza i wyrazista w tym co robiła i mówiła - było to jednak dość często przykryte delikatnością natury i samą obecnością Dorcas. Nie było też zwykle obok niej nikogo, kto próbowałby w jakiś sposób bezwzględnie narzucić jej swoje zdanie. Dora była ekspansywna w swoim jestestwie - oczywiście, nie można było temu zaprzeczyć, ale zawsze zostawiała komuś miejsce na własne zdanie.
- Teraz mieszka ze mną. - uśmiechnęła się do niego szeroko, przypominając sobie, jak pupilek kuzynki nad wyraz dobrze czuł się w Pokoju Wspólnym, który zdawał się posiadać na własność, w swoim mniemaniu. Jednak po śmierci swojej pani, stał się bardziej osowiały. Dość często też opuszczał mieszkanie nowej właścicielki przez uchylone zwykle okno, jednak zawsze wracał.
- Myślę, że powiedziałaby, żeby się nie przejmować. Że wszystko w końcu będzie dobrze i że zawsze już będzie z nami. - Mara nauczyła się już nie cierpieć, jeśli chodzi o śmierć Dorcas. Zdążyła się już wypłakać w pierś Leah, która pocieszała ją po jej śmierci, a także nauczyć się z tym żyć. Jej wspomnienia otulało już tylko ciepło i nie przychodziło jej z trudem rozmawianie o niej - odeszła, ale wierzyła, że wciąż była z nimi. Czuwała i wspierała ich w walce, którą oni wciąż toczyli, a w której ona już nie mogła brać udziału. Chyba każdy, kogo bliska osoba zmarła, wierzy w takie rzeczy.
- A nuż byłoby ci do twarzy. - parsknęła, chociaż tak po prawdzie, nie wyobrażała sobie Remusa, którego twarz zdobiłaby broda. Dłuższe włosy też jakoś odpadały. - A może nawet zacząłbyś oczarowywać damy dookoła? - rzuciła jeszcze żartobliwie. Co prawda Remus nie był jej partnerem do słownych sparingów, bo tę rolę przyjął jego przyjaciel, ale w tym momencie nie mogła się oprzeć. Nawet jeśli siedzieli teraz nad grobem, częściowo pogrążeni w zadumie i wspomnieniach, nie powinni oddawać się im w stu procentach, bo jeszcze zagubią się i zapętlą. Jednocześnie obserwowała, jak Remus wyczarowuje ognika, który miał ich ogrzać. Chętnie wyciągnęła ku niemu dłonie, chcąc ocieplić je nieco.
- Przynajmniej nie pada. - uśmiechnęła się jeszcze, spoglądając przelotnie na niebo, które co prawda było szare, ale jak na razie nie pokusiło się o zroszenie ich deszczem. Albo wybrali sobie idealną porę na odwiedziny, albo siła wyższa pozwoliła im na dłuższą chwilę zadumy i pozostanie suchymi.
- Jak tam w pracy? - zapytała zaraz, decydując się na pociągnięcie rozmowy w nieco innym kierunku. Wiedziała, że Remus pracował w księgarni i nieco się dziwiła. Może po części dlatego, że nie do końca go tam widziała - raczej z resztą znajomych na kursie aurorskim, a po części też dlatego, że sama nie wyobrażała sobie, jak można było wybrać tak stateczną i wręcz nudną pracę.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Roslyn Abbott on Nie Gru 11, 2016 10:56 pm

Nienawidziła tego roku, nienawidziła jesieni, nienawidziła tego miesiąca a już na pewno nienawidziła daty dzisiejszego dnia. Sześć miesięcy. Właśnie w tym momencie mijało równo pół roku od śmierci Roberta. Ukochanego, starszego brata. Jej Bobby'ego, obrońcy i bohatera, chociaż to zawsze Roslyn była tym bardziej aktywnym dzieckiem. Nienawidziła siebie. Za to, że wtedy nie zatrzymała go w domu. Za to, że nie potrafiła znienawidzić tych, którzy go zamordowali. Przez jakiś czas po śmierci brata gardziła swoją opiekuńczą, troskliwą stroną, która nie pozwalała jej zostawić na śmierć największego wroga. Przestała gdy dotarło do niej, że to właśnie dzięki tej troskliwości była kim była. Że za to Robert najbardziej ją szanował, bo nie potrafiła przejść obojętnie obok krzywdzonego człowieka. Bo każdego uważała za równego, bez względu na status krwi czy umiejętności magiczne, a wreszcie dlatego, że wszystkich bez wyjątku uważała za ludzi. Przyjaciel czy wróg, każdy zasługiwał na pomoc i drugą szansę.
Nie lubiła chodzić w sukienkach ani butach na obcasie, jednak dzisiaj postanowiła zrobić wyjątek. To był dla niej szczególny dzień i nie chciała żeby wyglądał tak, jak wszystkie inne dni w roku. Stukając obcasami po pustym cmentarzu, ubrana w jesienny czarny płaszczyk i szal, z czarnymi rozwianymi włosami i bukietem kwiatów w ręce szła w stronę grobu brata. Sama. Rodzice odwiedzili Roberta rano, jednak Roslyn nie chciała im towarzyszyć. Chciała mieć chwilę sam na sam z bratem, taką tylko dla siebie. Szkoda, że kiedy doszła na miejsce okazało się, że wcale taka sama nie jest. Zmarszczyła brwi widząc intruzów, jednak kiedy tylko w jednym z nich rozpoznała Remusa, jej twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.
- Remus! - zawołała radośnie na widok byłego Gryfona, krzywiąc się zaraz gdy spojrzała na osobę obok.
- I Mara - mruknęła pod nosem, przyglądając się ciemnowłosej dziewczynie. No tak, zupełnie zapomniała, że Dorcas została pochowana obok jej brata. I o tym, że zgineli dokładnie tego samego dnia, tylko w innych miesiącach.
avatar
Roslyn Abbott

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 22 lata
Stan cywilny : Panna
Zawód : Stażystka na urazach pozaklęciowych
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 81

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t370-roslyn-abbott http://deathly-hallows.forumpolish.com/t393-roslyn-abbott#875 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t392-lola#873 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t395-ros#877
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cmentarz

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach