przybornik
Dom Liama, grudzień 1972

Dom Liama, grudzień 1972

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Pon Gru 26, 2016 12:52 am


Był dwudziesty trzeci grudnia, zbliżała się północ. Już prawie Wigilia, za niecałe dwadzieścia cztery godziny wszyscy usiądą przy stołach do wigilijnej kolacji, całe rodziny będą się zbierać i świętować... i być może choć na chwilę zapomną o trwającej wojnie.
Nie, nie wszyscy usiądą do stołu. Nie zrobi tego ta rodzina, u której Dalien właśnie był i którą wymordował na rozkaz Czarnego Pana, by dowieść swojej lojalności. Jeśli był zdolny zabić kilkoro zdrajców krwi - mówił Lord Voldemort - to był lojalny i szczerze oddany. Więc Ellis poszedł tam z kilkoma innymi Śmierciożercami i wytłukł rodzinę.
Teraz brnął przez zawieruchę, owinięty płaszczem, roztrzęsiony. Niewiele widział, nie wiedział nawet, gdzie konkretnie jest, ale nie obchodziło go to. Drżał, ręka go bolała, pod płaszczem był też zakrwawiony - ta rodzina się broniła. Najbardziej zajadle broniła się matka, nie chcąc dopuścić ich do pokoju córki, czemu Dalien się wcale nie dziwił.
Przez cały czas przed jego oczami przewijały się obrazy z tamtych chwil, słyszał krzyki tych ludzi, widział ich martwe, puste oczy. Wszędzie krew, dom był zdemolowany...
Dalien nawet nie wiedział, kiedy zaszedł pod dom brata. Ostatnio na ten temat rozmawiali kila tygodni temu, jeszcze pod koniec lata - Dalien wtedy oświadczył, że zamierza zostać szpiegiem i Liam nic z tym nie może zrobić. Odbyli zażartą dyskusję, podczas której młody oświadczył, że i tak to zrobi, rozmawiał już z Shackleboltem, a Liam po prostu niech przyjmie to do wiadomości i go wspiera, bo Dalien będzie tego potrzebował. Musi mieć oparcie w bracie. Później już nawet nie pozwolił starszemu nic na ten temat mówić, nie chciał o tym rozmawiać. Aż do teraz.
Przywlókł się na miękkich nogach pod drzwi jego mieszkania i po chwili wahania zapukał, wyglądając jak żywy trup. U Czarnego Pana jeszcze się jakoś trzymał, dla zachowania pozorów, ale już wtedy był blady jak ściana. Teraz był szczelnie, ale krzywo owinięty płaszczem nie dlatego, że było mu zimno (tego nie odczuwał), ale dlatego, że jego koszula była cała zakrwawiona. W dodatku sam też oberwał, miał mocno poraniony bok i przez to również ledwo się trzymał na nogach. Drżał lekko, oddychając głośno przez usta i chwiejąc się jak pijany. Trzymał się za bok, wodząc dookoła mętnym wzrokiem spod zwichrzonych, pozlepianych śniegiem włosów.
- Witaj, braciszku - wymamrotał pustym, zupełnie nie swoim głosem, kiedy Liam otworzył.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Pon Gru 26, 2016 1:35 am

U Liama dzień wigilii spędzany był raczej w pracy. Nie brał na to dnia wolnego, jak to wielu pracowników różnych instytucji czy departamentów sobie planowało. Mieszkał sam a wpraszać się do nikogo nie zamierzał na święta. Z rodzicami co jakiś czas spędzał ten okres, nie zawsze mając ochotę słuchać o zakładaniu rodziny i poszukaniu sobie dziewczyny. Lecz rodzice widocznie zaakceptowali jego wybór, że nie zamierza iść w ślady brata. Jak już o nim mowa, ostatnie miesiące były starszego Ellisa były trudne, wciąż myśląc o decyzji jaką podjął młodszy Ellis. Rozmowa między nimi jaka się wywiązała w domu starszego z braci, doprowadziła do takiej wymiany zdań, jakiej nigdy w życiu między sobą nie mieli. Prawie, przeradzając się w kłótnię. Liam go jednak ostrzegał, żeby nie odbiło się to na jego rodzinie. Miał nadzieję, że to do niego dotrze. Nawet odważył się iść z tym do Shacklebolta, by ten wycofał zgodę i nie wykorzystywał jego brata w takich celach. Lecz czy i to miałoby zawieźć? Również przychodzące raporty o zgonach, coraz bardziej napawały Liama wewnętrznym lękiem, nie chcąc wierzyć że to mógł zrobić Dalien. Dość często brane parodniowe wolne, czy chorobowe, powodujące jego nieobecność w pracy, nie pozwalały Liamowi myśleć trzeźwo. Najgorsze w tym, że niemal polowa tych spraw, była zamykana - z powodu braku dowodów i świadków...
Liam nie spodziewał się dzisiejszej nocy gości. Samotnie siedząc w domu, przy rozpalonym ognisku w salonie siedział na podłodze opierając się plecami o kanapę i przeglądając sobie stary album ze zdjęciami swojego dzieciństwa. Wtedy też usłyszał pukanie do drzwi. Odłożył album i wstał, wyjmując różdżkę. Wyszedł z salonu do holu, gdzie stanął przy drzwiach zerkając przez dziurkę w drzwiach, pozwalającą ujrzeć kto za nimi stoi. Zdziwił się, widząc Daliena. Od razu odblokował drzwi otworzył je szerzej, nadal różdżkę trzymając w jednej dłoni.
- Dalien?
Jeszcze nie zdarzyło się, by brat się pojawił o takiej porze. W dodatku nie wyglądał za dobrze.
- Co się stało?
Zapytał zaraz zaniepokojony i złapał go za ramię, by wciągnąć go do środka, zamykając za nimi drzwi.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Pon Gru 26, 2016 1:59 am

Wszedł więc do mieszkania brata, a raczej - został do niego wciągnięty, co zaowocowało zachwianiem się i prawie przewróceniem. Na podłogę kapnęło kilka kropel krwi, ale Dalien tego nie zauważył. Popatrzył na brata, opierając się ramieniem o ścianę i wyglądając, jakby miał zaraz zemdleć - zresztą tak się też czuł. Dopóki łaził w tym zimnie i śnieżycy, trzymał się na nogach, ale teraz, kiedy był bezpieczny, kiedy dotarł do swojego brata, jego organizm widocznie uznał, że może odpuścić.
Wolnego jednak nie brał dużo - chciał pracować i być w pracy na każde zawołanie. Był bardzo obowiązkowy i odpowiedzialny, chciał być dobrym aurorem - ii między innymi dlatego uznał, że jest też świetnym materiałem na szpiega. Wszystko, byle zrobić więcej dla świata czarodziejów. Możliwe jednak, że Liamowi wydawało się, że tego wolnego i dziwnych spraw jest dużo, bo się bał. Prawda jednak była taka, że to dzisiaj, to było pierwsze zabójstwo jego brata, dlatego Dalien wyglądał jak chodzący trup. Nie był urodzonym mordercą, nie był psychopatą, a w dodatku teraz zobaczył, jak zabijanie wygląda: widział cały proces, nie tylko efekt.
- Ja... - zaczął, ale głos uwiązł mu w gardle. Nogi się pod nim trochę ugięły, ale dzięki ścianie zdołał utrzymać równowagę. Nie mógł jednak wydusić z siebie tego, co chciał powiedzieć: "zabiłem kogoś". Natychmiast przed oczami znów pojawił mu się widok tej dziewczynki i jej matki, a łzy pociekły mu po policzkach. Popatrzył na brata z rozpaczą w oczach, błagając go wzrokiem o pomoc. Miał wrażenie, że zaraz się dosłownie rozsypie i już nie pozbiera.
Owszem, podejmując tę decyzję wiedział, że będzie musiał zabijać, że będzie musiał robić dużo koszmarnych rzeczy, ale sądził, że lepiej sobie z tym poradzi. Przecież już wcześniej widział trupy, prawda? Był aurorem od ponad dwóch lat, a wcześniej jeszcze te lata kursu i stażu... Ale wtedy nie widział tego z tej strony i do tej pory nie umiał sobie wyobrazić, jak to jest.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Pon Gru 26, 2016 9:33 pm

Prawda. Najwyraźniej przewrażliwienie sytuacją Daliena mogło mu dawać złe obrazy, że te liczne zgony mogły być jego sprawką. A przecież nie były. Po sobie w ogóle nie okazywał, że się czymś zamartwia. Ale wewnętrznie, wciąż bał się o brata. Nawet nikomu nie zdradził, że zaczął mieć problemy ze snem. Zmuszony przez to był udać się do apteki w celu zakupienia eliksiru na bezsenność.
Patrząc na brata, widział od razu, że nie jest z nim za dobrze. Gorzej. Było z nim zdecydowanie gorzej. Liam od razu zamykając drzwi, zabezpieczył je porządnie zaklęciami i schował różdżkę. Podszedł Daliena, ale z jego słów nie wywnioskował nic. Był przerażony. Nie mógł prawie mówić. Liam zaczynał odnosić wrażenie, że Dalien mu zaraz padnie. Od razu podszedł do niego by go objąć i wtedy, przyjrzał się mu bliżej, zauważając iż jego krew brudzi mu kroplami podłogę.
- Jesteś ranny...
Stwierdził z obawą.
- Chodźmy do łazienki.
Powiedział stanowczo i opierając Daliena o siebie, przytulając go nawet, zaprowadził do łazienki, sadowiąc go na zamkniętej klapie od kibla. Powoli zaczął rozbierając go z płaszcza, docierając do zakrwawionej koszuli. Nie pytał go teraz o nic. Następnie zamierzał zdjąć z niego koszulę, by móc opatrzyć rany. Cały czas był poważny, starając się zachować spokój, trzymać nerwy na wodzy. Starszy powinien być przykładem i wsparciem młodszego. Musiał mu pomóc, bo nie chciał by ten mu się wykrwawiał. A musiał też wiedzieć, jak poważną ma ranę. Za mocno mu zbladł na twarzy i słabo się trzymał. Musiał wiedzieć, czy nie będzie konieczne przetransportowanie go do Munga.[/b]

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Pon Gru 26, 2016 10:08 pm

Pozwolił się objąć i wsparł się na bracie, zwieszając głowę i teraz już ledwo powłócząc nogami. To zadziwiające, jak organizmy działały - póki trzeba było, można było przejść nawet kilka mil z ranami, ale gdy już dotarło się do miejsca, gdzie można było poczuć się bezpiecznie, nagle wszystko zaczynało wysiadać i okazywało się, jak niewiele brakuje przynajmniej do utraty przytomności.
Kiedy dotarli do toalety, Dalien już prawie nie przebierał nogami. Padł na klapę od klozetu i oparł się plecami o ścianę, odchylając głowę do tyłu z zamkniętymi oczami, pozwalając bratu pozbyć się jego płaszcza i odsłaniając teraz już prawie całą czerwoną koszulę. Każdy oddech ze świstem przedzierał się przez gardło młodszego Ellisa, a spod powiek wciąż płynęły mu łzy. Nie pozwolił też całkiem zdjąć sobie koszuli - jeżeli Liam chciał to zrobić, Dalien chwycił go za nadgarstek, patrząc mu w oczy swoimi przekrwionymi i błyszczącymi jak w gorączce. Możliwe zresztą, że teraz, kiedy trafił do ciepła, dostał gorączki.
Młody miał krew na rękach, więc przy okazji tego chwycenia brata, zabrudził i jemu koszulę, ale nie zauważył tego. Rozchylił swoją i znów odchylił się do tyłu, pozwalając bratu opatrzyć ranę z boku brzucha. Wyglądała dość paskudnie, była duża, dość głęboka i wciąż krwawiła.
Oczy uciekały mu trochę wgłąb czaszki, ale walczył z tym, by nie utracić przytomności. Chciał się trzymać, nawet musiał... chociaż z drugiej strony chciał też umrzeć i nie myśleć już o tych ludziach, których zabił.
- Tylko żadnego... szpitala - wymamrotał niewyraźnie, ochrypłym głosem - Mogę zostać u ciebie dzisiaj?
Znów zobaczył tę dziewczynkę, oczy jej matki i aż jęknął, zaciskając szczęki i odrzucając głowę do tyłu. Zacisnął palce jednej ręki na krawędzi umywalki, a drugiej - na krawędzi wanny, walcząc z falą bólu zarówno fizycznego, jak psychicznego, tym bardziej, że wyobraził sobie w dodatku, co by poczuł, gdyby zobaczył martwego Liama. Nadal zresztą też cały drżał. Chciał powiedzieć bratu, co się stało, ale nie mógł znaleźć odpowiednich słów, nie mógł tego z siebie wykrztusić. Zapewne gdyby niektórzy Śmierciożercy go teraz zobaczyli, uznaliby go za słabeusza, ale na pewno nie wszyscy. Zabijanie naprawdę nie było łatwe, jak niektórym mogłoby się wydawać - nawet zabijanie w słusznej - według siebie - sprawie.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Wto Gru 27, 2016 1:24 am

Dalien w łazience już padł. Wyglądał na bardzo słabego. Nawet chodzenie zdawało się sprawiać mu problem. Nie męczył go już za bardzo a usadowił tam, gdzie się udało i gdzie Dalien dał radę. Zaraz po tym zabrał się do rozbierania brata z górnej części odzieży. Z płaszczem nie było za bardzo problemów. Ale widok zakrwawionej w większym stopniu jego koszuli, był wręcz przerażający. od razu płaszcz rzucił na bok i chciał rozerwać jego koszulę. Dalien jednak w tym momencie go powstrzymał. Dotykając go ubrudzoną od krwi dłonią, łapiąc za nadgarstek.
- Dalien, daj sobie pomóc. Nie przerywaj. I nie próbuj mi odpłynąć. Patrz cały czas na mnie.
Spojrzał na niego dość poważnie, z lękiem o jego stan zdrowia w oczach ale i silną wolą, że nie podda się i opatrzy jego ranę. Po to byli szkoleni też na aurorów, by móc umieć udzielać choćby pierwszej pomocy. Mimo kiepskiej zdolności w zaklęciach uzdrowicielskich, nauczył się chociaż opatrywać rany metodami mugolskimi. Jakby zapisał się na dodatkowe kursy mugolskie. Jakoś trzeba sobie radzić.
Jak tylko Dalien puścił jego rękę, Liam przystąpił raczej do rozrywania jego koszuli. Nie nadawała się już do noszenia, więc ją po prostu rozerwał by mieć dostęp do rany. I wtedy ją zobaczył. Az przełknął ślinę. Duża, głęboka i sączyła się krew. Pierwsze co natychmiast zrobił, to wstał i z szafy wyjął jeden ze swoich ręczników. Kucął przy bracie i przycisnął go do jego rany. Wziął jego rękę i przyłożył na ręcznik.
- Dociskaj.
Nakazał. Ale po chwili usłyszał jego prośbę, jakby wiedział, co Liam zamierzał zrobić.
- Dalien, z taką raną to tylko do Munga. Tam Cię lepiej opatrzą i od razu wyleczą. Ja na razie mogę opatrzyć ranę i zatamować krwawienie metodą mugoli. Będzie się dłużej goiło.
Powiedział poważnie. Z taką raną nie było przecież żartów.
Starszy Ellis sięgnął do swojej szafki w łazience i zaczął wyjmować apteczkę z gazami i bandażami. Również nalał do miski wody i wyjął gąbkę. Ranę trzeba przemyć. Narobił też bałaganu w szafce z lekami, eliksirami, odnajdując wodę utlenioną.  Kucnął przy Dalienie i zaczął powoli zabierać się na odkażanie rany. Nie chciał ryzykować zaklęciami, żeby nie pogorszyć jego stanu bardziej.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Gru 27, 2016 2:03 am

Dalien nie zamierzał mu przeszkadzać w opatrywaniu się, ale nie chciał, żeby Liam całkiem zdjął z niego koszulę. Przynajmniej rękawy musiały zostać na miejscu.
Bolało jak diabli, zwłaszcza kiedy Liam przycisnął ręcznik do rany - Dalien jęknął, odchylając głowę do tyłu i zaciskając zęby, jednak zaraz się znów rozluźnił i opadł, patrząc coraz bardziej mętnym wzrokiem na brata. Stracił po drodze sporo krwi, ale postanowił, że będzie się zapierał rękami i nogami przed pójściem do Munga. Dociskał grzecznie ręcznik do swojego brzucha, nie patrząc na ranę, tylko wodząc wzrokiem za Liamem, póki ten nie odszedł za bardzo na bok, na przykład do apteczki. Wtedy młody patrzył przed siebie pustym wzrokiem, oddychając ciężko, płytko i nieregularnie. Był teraz już cały spocony z bólu, a może też i z gorączki - trudno, żeby jej nie dostał w takim stanie.
Zawył z bólu, kiedy poczuł wodę utlenioną w ranie i odrzucił głowę do tyłu, uderzając potylicą o ścianę, ale jednocześnie starał się nie ruszać resztą ciała, żeby nie utrudniać bratu roboty.
- Nie - jęknął - choć zabrzmiał to stanowczo - kiedy już trochę odzyskał "przytomność": kedy ból zelżał - Nie mogę iść... do szpitala.
Głos miał zupełnie zmieniony, chrapliwy, niższy. Nie patrzył teraz na brata, tylko gdzieś w bok, w ścianę, niewidzącym spojrzeniem.
- Niech będzie mug... lski sposób, ale nie Mung... - głowa mu opadła na pierś, ale nie stracił przytomności, co było widać choćby po tym, że wciąż ściskał palcami krawędzie wanny i umywalki. Popatrzył za chwilę na brata spode łba (bo teraz nie był w stanie bardziej podnieść głowy), przekrwionymi oczami i oddychając ciężko przez rozchylone usta - Liam, ja... - zamknął na chwilę oczy, próbując to wyrazić. W końcu przyszedł tu raczej porozmawiać, a nie leczyć ranę. Nią się nawet nie bardzo przejmował - Pomożesz mi? - wykrztusił w końcu, nie patrząc na brata.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Wto Gru 27, 2016 2:48 am

Te jego protesty były dla Liama nie dość, że dziwne, to jeszcze niepokojące.
- Dlaczego nie możesz?
Zapytał, przy okazji chcąc podtrzymać rozmowę z bratem. Ręcznik mu zabrał na chwilę, by móc ranę oczyścić wodą utlenioną. Ale nie wylał jej po prostu na ranę, tylko zamoczył ręcznik z czystej strony. Musiał nie tyle co oczyścić ranę, ale i jej okolice. Już widząc dokładnie jak wyglądała paskudnie. Aż skrzywił się lekko jej widokiem. Mimo to, nie odrzucało go i podwinął rękawy by zabrać się za porządne opatrywanie.
- Zaczynasz mnie coraz bardziej niepokoić.
Nie zamierzał tego ukrywać i powiedział wprost. Jeżeli Dalien mu nie powie o jest grane nie będzie wiedział jak mu pomóc. Bo nie powiedział, że nie pomoże. Obiecał go wspierać i mu pomagać. Dotrzyma tego słowa.
Do rany przyłożył dużą ilość gazy. Przepłukał swoje dłonie i zabrał się za bandażowanie na czysto. Zmusił Daliena do odepchnięcia się od ściany, by mógł owinąć go dookoła dwoma aż bandażami. Przynajmniej krwawienie zostało zatamowane. Dalej będzie trzeba wspomagać lekami. Powinien mieć jeszcze eliksir leczniczy. Jak nie, poleci do Elise po niego albo do apteki.
Dalienowi jednak cały czas było ciężko mówić.
- Zdejmuj koszulę. Jeżeli mam Ci pomóc, to się mnie słuchaj.
Wstał i czekał aż Dalien przestanie się trzymać wanny i umywalki. Liam serio chciał teraz zdjąć z niego szmatę, która koszulą raczej nazywać się już nie mogła. Przyniesie mu zaraz coś swojego. Czystego, świeżego. Sam z kolei nie przejmował się tym, że jego koszula była teraz od krwi brata. Miał to szczerze w dupie. Liczyło się zdrowie brata. On potrzebował pomocy, nie jego koszula.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Gru 27, 2016 3:03 am

Pozwalał mu się opatrywać i robił wszystko, o co Liam prosił, czasem tylko się krzywiąc z bólu. Kiedy brat zaczął owijać go bandażem, Dalien odepchnął się od ściany i objął Liama jedną ręką, opierając czoło na jego ramieniu. Zamknął na chwilę oczy i zakręciło mu się w głowie, ciężko było mu je znów otworzyć, ale zmusił się do tego, bo znów zobaczył tamten dom i to, co się tam działo, a to wywołało kolejną falę drżenia i przyspieszony oddech. Odruchowo zacisnął palce na koszuli brata, szukając jakiegoś oparcia.
Odsunął się później od Liama, kiedy już był zabandażowany i znów oparł się plecami o ścianę, patrząc na niego mętnym wzrokiem. Siedział teraz właściwie w pozycji półleżącej i wyglądał, jakby miał się zaraz zsunąć z tego sedesu. Jedna ręka (lewa), którą wcześniej obejmował brata, leżała teraz bezwładnie na jego kolanach, a drugą wciąż trzymał się wanny i być może to chroniło go przed zjechaniem na podłogę.
- Po co mam zdjąć koszulę? Jeśli chcesz dać mi nową... to przynieś - mówił niewyraźnie i czasem ciężko go było zrozumieć, ale uparcie trzymał się przytomności - Dziękuję. Zmienię i przy... jdę. Do salonu.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Wto Gru 27, 2016 3:11 am

Pozwalał, ale później to już zaczął znów kombinować, jakby problemem stało się nagle zdjęcie koszuli. I fakt, Dalien coraz gorzej wyglądał i wymagało to, by otrzymał należyty początek. A sen dobrze robi na ból. Nie umknęło też starszemu Ellisowi drżenie ciała brata, jakby czegoś się bał, albo odczuwał zimno.
- Muszę cię przemyć. I sam raczej mi do salonu nie dostrzec. Padniesz mi zaraz przed wyjściem. Daj sobie pomóc, skoro tego ode mnie oczekujesz i nie utrudniaj.
Jak słowa nie poskutkują, to Liam zamierzał siłą zdjąć mu koszulę, zaczynając od prawej strony rękawa. Kończąc na lewym. Dalien był tak osłabiony, że raczej nie powinien mieć siły by się stawiać. Ale kto wie? Jeszcze nogami mógł się bronić.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Gru 27, 2016 3:23 am

Patrzył na brata, oddychając coraz wolniej i ciężej, ale widział jeszcze jak przez mgłę jego minę. Widział, że Liam zamierza najwyżej siłą zdjąć z niego koszulę, umyć go i przebrać w coś czystego, a sam nie był idiotą i wiedział, że nie da mu rady. Nie był pewien, czy dotarłby o własnych siłach do salonu, ale patrząc na to, jak teraz się czuł i że powoli zjeżdżał na podłogę - raczej by nie dotarł. Bronił się przed zdjęciem koszuli nie dlatego, żeby Liam nie dowiedział się, że jego brat jest Śmierciożercą, bo gdyby tak było, to w ogóle by tu nie przyszedł. Nie, zamierzał mu wszystko powiedzieć, tylko nie wiedział, jak, nie przechodziło mu to przez gardło, ale jeszcze gorsza była wizja Liama, patrzącego na jego Znak. Trzeba mu było więc powiedzieć, żeby przynajmniej się przygotował na ten widok. Milczał jednak dłuższy czas, patrząc na starszego zamykającymi się coraz częściej oczami, myśląc, jak to ubrać w słowa.
- Liam... - powiedział wreszcie cicho, niemal szeptem - Ja mam Znak.
Przełknął z trudem ślinę, patrząc teraz na brata z niepokojem -dosłownie bał się jego reakcji. I krzyk byłby tu najlepszy, ale Dalien nie spodziewał się krzyku. Spodziewał się przede wszystkim zawodu na jego twarzy, a później pytań, przez które zawód by się pogłębiał. Odruchowo wparł się mocniej plecami w ścianę, jakby chcąc się w nią zapaść, uciec przez nią... Miał nadzieję, że brat go nie odepchnie, bo teraz Dalien naprawdę bardzo go potrzebował.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Wto Gru 27, 2016 12:52 pm

Lepiej też dla niego, jeżeli nie będzie próbował się siłować bowiem Liam byłby w takim przypadku użyć takich zaklęć by brata uspokoić. Nie było to jednak potrzebne. Nawet nie czekał aż ten zacznie z nim dalej współpracować i sam zaczynał zdejmować z niego koszulę. Wtedy zaś Dalien powiedział coś, czego chyba Liam nie chciałby w tej chwili usłyszeć. A był już w momencie zdjęcia mu rękawa z lewej ręki. Zamarł na moment, kiedy usłyszał o znaku. Spojrzał na Daliena w milczeniu, obawie i mając zamiar zapytać jaki znak, kiedy zaś w tym momencie zdjął koszulę całkowicie, widząc czarny ślad na przedramieniu. Chwycił jego lewe przedramię i odwrócił wierzchem do siebie, widząc wyraźnie wymalowany mroczny znak. W tym momencie Liamowi serce mocniej zabiło.
Miał Dalien co chciał, bądź to co przeczuwał. Liam był zawiedziony i nawet zasmucony tym co widział. Trzepnął młodszego nawet z dłoni w łeb, jak dzieciaka, które porządnie podpadło ojcu.
- Idiota..
Zwinął koszulę i z nerwów cisnął ją w kąt łazienki, wychodząc z niej zaraz, trzaskając za sobą drzwiami. Przez moment opierając się o nie plecami. Nie chciał uwierzyć, że Dalien to zrobił. Spojrzał na swoje dłonie i fragmenty zakrwawionych rękawów. Wewnętrznie wściekły udał się do pokoju, z którego wyszukał dwa czyste swetry. Dla siebie i dla brata. Sam musiał zdjąć swoją koszulę i wrzucić do prania.
Wrócił do Daliena, mając nadzieję zastać go w łazience. Bo raczej nie byłby zdolny jej opuścić. Nawet jeżeli teraz siedziałby mu na podłodze z tego porządnego wyczerpania. W milczeniu, przemył go, wytarł i ubrał w czysty popielaty sweter. Zawiesił jego ramię przez szyję i wyprowadził go z łazienki, zaciągając go prosto do swojej sypialni. W takiej sytuacji nie chciał ryzykować, by ten spał mu w salonie. Musiał go na chwilę ukryć w pokoju. Ułożył go na łóżku.
- Leż i niczego nie kombinuj.
Powiedział, niby spokojnie, ale dało się wyczuć w jego głosie zawód. O nic więcej nie pytał. A dla ich bezpieczeństwa, zabrał bratu różdżkę. Przykrył go kocem, co by mu nie zmarzł, mimo iż było ciepło.
- Pójdę posprzątać i zaraz wrócę do Ciebie.
Dodał na odchodne i wyszedł, zamykając pokój, na klucz. Musiał jeszcze wysłać list albo patronusa do Elise, by się nie martwiła. Patronus mógłby ją trochę zaniepokoić, więc zdecydował się wysłać swojego Alonso z krótką wiadomością. A następnie, ogarnął łazienkę, hol i siebie. Po czym zaczął przygotowywać coś do jedzenie i picia dla brata.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Gru 27, 2016 3:21 pm

Czyli reakcja Liama była mniej więcej taka, jak Dalien się spodziewał. Odruchowo chwycił swoją koszulę, zanim jeszcze brat zdjął ją z lewej ręki, ale zaraz puścił, pozwalając mu zobaczyć Znak i patrząc na niego w napięciu, czy teraz Liam go odepchnie i powie, że nie chce znać (o wydanie Ministerstwu go nie podejrzewał - cokolwiek Liam by nie zrobił, Dalien był pewien, że nie pośle swojego brata do Azkabanu). Nie zdziwiło go jednak trzepnięcie w głowę, która pod jego wpływem Dalien odwrócił w bok i tak został, właściwie teraz bojąc się poruszyć czy cokolwiek powiedzieć. Niech Liam ochłonie, bo jeśli teraz by usłyszał cokolwiek od młodego, pewnie wkurzyłby się jeszcze bardziej.
Drgnął, gdy usłyszał trzaśnięcie drzwi za Liamem i spojrzał na nie niepewnie, nie bardzo wiedząc, co teraz ma ze sobą zrobić i czy ma wyjść z tego mieszkania i więcej nie pokazywać się bratu na oczy, czy zostać...? Stwierdził jednak, że i tak nie ma siły, żeby stąd gdziekolwiek iść, więc zostanie, najwyżej Liam później wróci, pozbiera go i wyniesie za drzwi. Starał się jednak nadal utrzymać na klozecie, ale nie wyszło - przechylił się w bok i osunął po ściance wanny na podłogę stwierdzając, że tam sobie może siedzieć, wciśnięty w kąt, bo jest stabilniej. Oparł czoło o krawędź i nawet nie wiedział, kiedy mu się oczy zamknęły i zaczął odpływać. Dopiero po chwili zorientował się, że starszy wrócił i go myje, więc zrobił wszystko, żeby mu w tym przynajmniej nie przeszkadzać, grzecznie pozwolił się ubrać i poszedł do sypialni, uwieszony ramienia brata. Spojrzał tylko na swoją różdżkę, którą Liam mu zabrał, ale przeciw temu też nie protestował: uznał, że lepiej nie wkurzać starszego, tylko dać mu robić, co chce i czas, żeby się wyciszył. Sam zresztą nie zamierzał niczego kombinować - nie przyszedł tu kombinować, tylko po pomoc - przede wszystkim po to, żeby powiedzieć Liamowi, co się stało, wyrzucić to z siebie i... sam właściwie nie wiedział, co jeszcze i czego oczekiwał od brata, ale jakiegoś wsparcia, czegoś, co pomogłoby mu jakoś przeżyć śmierć tych osób. Zresztą nie miał siły na kombinowanie czegokolwiek - teraz był tak osłabiony, że mógł tylko leżeć i walczyć z utratą przytomności i jednocześnie wciąż przewijającymi się przed jego oczami wizjami zabójstwa. Kręciło mu się w głowie, więc nawet nie próbował się poruszać, tylko tak, jak brat go położył, tak leżał, czekając na jego powrót. Ale powoli zaczynało mu być lepiej, kiedy się nie ruszał i dzięki pomocy starszego.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Wto Gru 27, 2016 9:57 pm

Liam po prostu nie zrobił nic, jak zobaczył ten mroczny znak. Zrobiło mu się co prawda przykro, że brat postawił na swoim. Jedynie trzepnął go za głupotę, ale nie zostawił samego w tej łazience. Wrócił i doprowadził go do porządku, zaprowadzając do swojej sypialni, kładąc go na swoim łóżku. Udzielił więc pomocy bratu, o którą sam prosił. Zostawiając go na razie samego. Dla bezpieczeństwa, zabierając mu różdżkę.
W kuchni przygotował płynny posiłek, jakąś zupkę, którą nauczyła go robić ich matka. Dodatkowo wziął jeden znaleziony flakonik eliksiru leczniczego. Wrócił z tacą do swojego pokoju, otwierając drzwi. Można by rzec, że Liama nie było jakąś godzinę.
Tacę postawił na szafce nocnej, od strony przy której na łóżku leżał Dalien. Zaraz przy tym usiadł na brzegu łóżka i spojrzał na brata. Dosłownie zaniepokojony.
- Dlaczego? Dlaczego mnie nie posłuchałeś?
Nie ważne, czy Dalien spał czy nie. Liam mógłby nawet te pytania kierować do siebie, lub śpiącego brata, nie oczekując odpowiedzi. Zawiódł się a tera było jeszcze ciężej. Na pewno nie wyda go Ministerstwu. Własnego brata? Odwiedzać potem w Azkabanie? Jak pomyślał, co może przeżywać Elise i Noel... Nie. Nie powie nikomu. Ale musi wiedzieć, dlaczego on to zrobił.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Gru 27, 2016 10:40 pm

Przez tę godzinę Dalien raz budził się, raz znów odpływał. Przez większość czasu trwał w półśnie, mniej więcej słysząc, co się wokół niego dzieje, ale leżąc nieruchomo z głową odwróconą w stronę ściany i zamkniętymi oczami. Nie bardzo miał siłę je otworzyć. Nie słyszał, jak Liam wrócił do pokoju, ale gdzieś z oddali dotarło do niego jego pytanie po tym, jak poczuł, że materac ugina się pod ciężarem jego brata.
- Bo byłem przekonany, że to słuszne - wymamrotał niemal szeptem, nie otwierając oczu. Starał się jednak ze wszystkich sił do tego zmobilizować i nie odpływać tak całkiem, nie być tak słabym. Wreszcie mu się udało, nawet odwrócił głowę i spojrzał na brata przepraszająco - Chciałem dobrze. Wiem, że ci się to nie podoba, ale tacy jak ja są potrzebni...
Rozejrzał się po pomieszczeniu, jakby widział je pierwszy raz; ale nie poruszając głową, tylko samymi oczami.
- Chronisz mieszkanie? Przed podsłuchem i innymi rzeczami?
Bał się, że ktoś może coś usłyszeć, teraz dla niego wszystkie ściany miały uszy, a chciał porozmawiać z bratem szczerze, chciał mu powiedzieć o wszystkim, co się stało.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Sro Gru 28, 2016 12:31 am

Słuszne? On w ogóle wiedział co mówi? Tego Liam nadal nie mógł pojąć. Jak na coś takiego mógł się także zgodzić Shacklebolt. Dlaczego akurat musiał to być jego brat? Czemu nie mógł wziąć innego ślizgona?!
Spojrzał na brata z niepokojem i niezadowoleniem, widząc u młodszego przepraszające spojrzenie.
- Zapomniałeś, że masz żonę? Że masz syna? Ty do jasnej cholery masz rodzinę! Co powiesz Elise?
Ukrywanie mrocznego znaku nie wydawało się dla Liama być proste. Nie miał pojęcia, czy ten znak był cały czas widoczny czy zanikał i pojawiał się w znanym sobie momencie.
Dalien jednak zadał inne pytania. Nic dziwnego, że zaczął obawiać się o podsłuchy.
- Tak. Cały dom jest zabezpieczony silnymi zaklęciami ochronnymi. Nawet przed podsłuchami i teleportacją.
Zapewnił brata, że zadbał o to wszystko. Już od czasów bycia pełnoprawnym aurorem, zaczął poważnie ćwiczyć zaklęcia ochronne i zabezpieczać swój dom. Tak, że sąsiedzi nie mieli o nic pretensji. Niczego nie słyszeli ani nie widzieli. Dom Liam tak zabezpieczył, by nie sprawiał podejrzeń dla mugoli. Nawet pod tym względem co by działo się w środku. Dodatkowo jeszcze sprawdził zaklęcia, rzucając je raz jeszcze, zanim wziął tacę z kuchni i wrócił do Daliena.
- Co się wydarzyło?
Sam nie wiedział, czy chciał wiedzieć co się stało. Ale musiał. Jeżeli ma mu pomóc. Był jedynym jego wsparciem w takim przypadku.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Sro Gru 28, 2016 1:08 am

Wcisnął głowę głębiej w poduszkę, krzywiąc się trochę, kiedy Liam zaczął krzyczeć. Spiął się na tyle, na ile w ogóle był w stanie i zadrżał - chociaż drżenie mogło wynikać też z gorączki, którą wciąż miał i było mu przez to zimno, ale nie narzekał. Ledwo to dostrzegał.
- Nie wiem, co jej powiem. Wymyślę jakieś zaklęcie, które ukrywa Znak, nic jej nie powiem. A do tej pory będę nosił bandaż na ręce i mówił, że zostałem ranny na akcji.
Tak podejrzewał, że mieszkanie Liama jest zabezpieczone, ale wolał się upewnić. A nuż jest zabezpieczone na przykład tylko przed teleportacją i włamaniem, a nie jest przed podsłuchami... Różnie bywało, ostatecznie - do tej pory Liam nie musiał się chyba martwić, że ktoś usłyszy w jego domu coś niewłaściwego, ale teraz... Cóż. Teraz miał brata-szpiega.
Po ostatnim pytaniu starszego, Dalien opuścił wzrok, kierując go teraz gdzieś na ścianę, bo nie mógł patrzyć mu w oczy, kiedy będzie opowiadał o tym, co zrobił. Długo zresztą milczał, znów szukając odpowiednich słów, starając się odpędzić od siebie obrazy z tej nocy i wyjaśnić wszystko na sucho. Próbował się od tego odciąć emocjonalnie, ale to nie było takie proste.
- Dostałem zadanie, żeby udowodnić swoją lojalność - powiedział cicho, pustym głosem, starając się o tym nie myśleć - Miałem iść z kilkoma innymi, nie wiem, z kim, do domu jednej rodziny... Podobno to "zdrajcy krwi". Mieliśmy... - zaciął się i zacisnął zęby, przymykając oczy i przełykając z trudem ślinę - Mieliśmy ich zabić.
Otworzył gwałtownie oczy, bo znów przypomniał sobie, co tam się działo. Nie chciał tego znów widzieć i przeżywać, nie chciał też spojrzeć teraz na brata - bał się, co zobaczy na jego twarzy. W jego oczach zaś malował się ból, rozpacz i strach.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Sro Gru 28, 2016 2:19 am

Musiał podnieść głos, bo widocznie to tej Małej Zmory nic nie docierało. Teraz jednak na wycofanie się i naprawienie błędu było za późno. Dalien miał wypalony na lewym przedramieniu mroczny znak. A tego nie ma jak się pozbyć. I jeszcze to, że nie wiedział co powie swojej żonie.
Pokręcił głową na słowa brata.
- Wysłałem jej list, że nie wrócisz na noc i zostaniesz u mnie. Jutro Cię odstawię do domu. Wszystko jednak zależy od tego, jak się będziesz czuł.
Już nie dodawał tego, że Dalien ładnie załatwił się na święta. Nie dość, ze ranny to jeszcze psychicznie Liam widział, iż ledwo się on trzyma. Żona z synem czekają na jego powrót, by dnia następnego zasiąść do wspólnego posiłku i kolejnego dnia świąt Bożego Narodzenia, świętować dzień dalej - a Dalien? Będzie przykuty do łóżka. Jak tak patrzył na brata, coraz bardziej był przekonany, że Elise jest im tutaj potrzebna. Sposoby mugolskie nie goją ran od razu. Trzeba conajmniej tydzień przeleżeć, jeżeli nie dwa by móc wstać i w miarę funkcjonować.
Na zadane pytanie, odpowiedź otrzymał po dłuższym czasie. A już powoli tracił nadzieję, że brat powie mu co się stało. I w tym momencie, chyba Liam żałował zadania tego pytania.
Przymknął oczy, ale następnie schował je w dłoni, popierając się łokciami o swoje uda.
- I zabiliście.. tę rodzinę?
Z trudem przyszło mu zadać to pytanie. Ale zrobił to, przenosząc spojrzenie na brata.
- Zabiłeś ich?
Nie było łatwo mówić coś takiego do własnego brata, czy nawet pytając go o to. Ale wszystko do tego zmierzało. Rana, mroczny znak, misja... dokonanie morderstwa. W oczach Liama nadal można było dostrzec zawód, że brat postąpił jak idiota po swojemu. Nie zdając sobie sprawy z tego, że przyjdzie mu zabijać, że bardziej naraża Elise i Noela na niebezpieczeństwo. On się powinien leczyć...
Liama tez bolało to, że brat przez to wszystko będzie musiał przechodzić, cierpieć i zamiast pomagać, ranić ludzi. Że może być także pomocny dla Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Że buro aurorów może także ponieść drobne straty i wyciek informacji. Na Merlina, on jest przecież młody!

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Sro Gru 28, 2016 2:36 am

Owszem, wszyscy będą świętować, a Dalien będzie przykuty do łóżka. Chociaż z drugiej strony - może do jutra mu się polepszy na tyle, żeby móc usiąść przy stole z żoną i synem...? Miał taką nadzieję, bo naprawdę tego chciał, chociaż teraz o tym w ogóle nie myślał. Starał się nie myśleć o tym, że są święta, a jakaś rodzina ich nie doczekała.
- Będę się dobrze czuł, poradzę sobie - powiedział cicho, wciąż osłabiony - W końcu przyszedłem do ciebie, więc będę mógł też wrócić do domu. A coś jej napisałeś oprócz tego? Jakieś wyjaśnienie? Bo nie chcę, żeby mnie zapakowała do szpitala, poradzę sobie w domu.
Znów milczał dłuższy czas, nie mogąc odpowiedzieć na pytanie Liama. Nie patrzył na niego, tylko gdzieś w pustkę, nie widzącymi oczyma, znów patrząc na to, jak ci ludzie ginęli, jak się bronili i jak bardzo nie chcieli umierać. Jak Dalien się zawahał i właśnie dlatego jedno z zaklęć mężczyzny rozcięło mu brzuch. Jak i tak zginął, ponieważ inni ponaglali Ellisa...
W jego oczach stanęły znów łzy, kiedy uświadomił sobie po raz kolejny, że to święta, że z pewnością cieszyli się na wspólną kolację, prezenty... Że ubrali już choinkę, a w domu pachniało świątecznymi potrawami. A tu w jednej chwili mordercy wdarli się do ich domu i wszystko zniszczyli.
Odwrócił głowę i ukrył twarz w dłoniach, wczepiając palce w swoje włosy, a po skroniach płynęły mu łzy, kiedy starał się stłumić szloch.
- Nie potrafiłem sobie tego wyobrazić - powiedział po długim milczeniu łamiącym się głosem - Nie wiedziałem... że to tak wygląda. Zabijanie. I nie chciałem tego.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Sro Gru 28, 2016 10:42 pm

Jeżeli Dalien do następnego dnia nie wydobrzeje, ze względu na dość poważną ranę, Liam będzie musiał powiedzieć Elise częściową prawdę. Lecz także i trochę skłamać. I zaproponować zrobienie świat u niego w domu, jeżeli chciała Daliena mieć przy sobie. Już nie mówiąc o tym, że święta bez taty byłyby dziwne dla Noela.
- Nie rozpisywałem się w szczegółach. Jedynie tyle że zostajesz u mnie na noc, żeby nie martwiła się. Jutro zobaczymy jak będziesz wyglądał. Jeżeli tak samo jak dzisiaj, to niestety zaproszę ją tutaj i Cię podleczy...
Westchnął.
- Powiem jej że oberwałeś na patrolu i nie chciałem jej martwić Twoim stanem zdrowia.
Czyste kłamstwo by sprzedał szwagierce. Oby tylko je kupiła. To też dopiero nazywa się poświęcenie dla brata, by wziąć winę na siebie i zamiast zabrać go do munga, sprowadził do swojego domu.
Oczekiwanie na odpowiedź ze strony brata, długo trwało. Lecz i to dawało Liamowi do zrozumienia, że Dalien do tego się posunął. Zabił. Odebrał życie niewinnej zapewne rodzinie i to na same święta. Wstał z łózka, kiedy usłyszał jego słowa i obszedł mebel dookoła, samemu łapiąc się za głowę. Stając po chwili na tyłach łóżka, za nogami brata.
- Dalien... Czego Ty się spodziewałeś? Że ON Cię przytuli i przygarnie jak Albus Dumbledore? Wiesz do czego jest zdolny. Do czego zdolni są jego poplecznicy. A Ty teraz mówisz, że nie wiedziałeś? Że oni zabijają?
Opuścił ręce i oparł je o biodra. Ale z tego wszystkiego już nie wytrzymał i zapalił papierosa. Z nerwów. Chyba całą paczkę zaraz wypali, a dopiero zaczął od jednego. Wyjął z kieszeni opakowanie jednego peta, zapalniczkę i odpalił, chowając po chwili wszystko do kieszeni. Spojrzał w okno, przez jakąś chwilę milcząc. Sam też musiał swoje myśli poukładać.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Czw Gru 29, 2016 1:17 am

Słowa brata o tym, że pomoże mu, zatrzyma u siebie i w razie czego u siebie zrobi Wigilię, Dalien skomentował podziękowaniem. W tym momencie zresztą nie bardzo mógł myśleć o Wigilii - tylko o tych zabitych, o Znaku i o tym, że to było pierwsze, ale na pewno nie ostatnie jego zabójstwo.
Po następnych słowach Liama znów jakiś czas nie odpowiadał, próbując po prostu doprowadzić się do porządku i nie płakać, chociaż to nie było takie łatwe.
- Wiedziałem - powiedział w końcu łamiącym się głosem - Wiedziałem, że zabijają i że ja też... będę musiał, ale... Cholera, myślałem, że to łatwiejsze.
Odetchnął kilka razy głęboko, wytarł oczy rękawem i popatrzył na palącego Liama z rozpaczą.
- Nie sądziłem, że tak się złamię - odezwał się znów po dłuższej chwili - Nie wiedziałem, że to takie trudne. Przecież widziałem już trupy. Widziałem zabitych przez nich ludzi i nie łamałem się - to był mój zawód, potrafiłem się od tego odciąć, ale teraz... - rozłożył ręce, kiedy kolejna fala łez pociekła mu po skroniach - To co innego: patrzyć na ich ofiary, a zupełnie co innego zabijać.
Pociągnął nosem, przymykając na chwilę oczy, żeby się opanować.
- Przepraszam - powiedział wreszcie cicho.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Czw Gru 29, 2016 11:39 pm

Liam milczał, wypalając papierosa, strzepując popiół do popielniczki. Jako że w swojej sypialni też czasami palił, to zgarnął naczynie z szafki nocnej.
Oboje potrzebowali w sumie spokoju i chwili ochłonięcia po tym czego doświadczyli. Dalien z tego, czego dokonał. Liam z tego, co od brata usłyszał. Musiał swoje myśli poukładać i dobrze przemyśleć swój plan działania. Nie zostawi brata z takim problemem. Nie może tego zrobić nie tylko ze względu na ich więzi rodzinne, ale i dla Elise i jego syna. Chłopak nie może stracić ojca.
Kiedy Dalien się znów odezwał, Liam spojrzał na niego.
- Co się stało, nie odstanie się... Zawiodłem się na Tobie, ale nie zostawię z tym.
Powiedział dość poważnie, nie z niechęcią czy nienawiścią. Ale z braterską troską i przejęciem zaistniałą sytuacją. I w trzeźwym umysłem. A choć jeden z nich taki mieć powinien.
- Chciałbym Cię prosić, byś więcej nie zabijał... Ale domyślam się, że to niemożliwa prośba do spełnienia.
Westchnął i zaraz poszedł do komody, gdzie wyszukał swoje chusteczki i wrócił do brata, by jedną mu wręczyć.
- Co to za rodzina? Na pewno będzie zgłoszenie w biurze aurorów. Wolałbym wiedzieć, kogo zamordowaliście by przejąć sprawę.
Jak na początek, byłoby bezpieczniej, by Liam ją poprowadził i delikatnie dążył do jej zamknięcia, by za bardzo nie ingerowano w szukania sprawcy. Bądź cudem jakimś zwalić na innego śmierciożercę. Tylko gdzie takiego złapie? A poza tym, do tak podłego kłamstwa się nigdy nie posuwał.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Czw Gru 29, 2016 11:55 pm

Te słowa: "zawiodłem się na tobie" zabolały, bardzo. Tak, Dalien widział, że Liam się zawiódł, ale co innego widzieć, a co innego to usłyszeć. Nie skomentował tego jednak - nie zamierzał się z bratem sprzeczać, a poza tym go rozumiał.
Nie chciał też wprost odpowiadać na jego prośbę o nie zabijanie więcej - oczywiście, że będzie zabijał. Musiał, żeby nie zostać odkrytym, żeby być Śmierciożercą. Każdy z nich musiał zabijać, a wielu to z pewnością sprawiało przyjemność Dalien wiedział, że jemu nigdy nie sprawi.
- Będę się starał inaczej rozwiązywać sytuacje, kiedy to będzie możliwe - odpowiedział tylko cicho, patrząc na Liama i bojąc się, że jednak starszy się od niego odwróci.
Wziął od niego chusteczkę i wytarł nos, jednak pod koniec jęknął, nie mogąc się powstrzymać - napięcie mięśni brzucha bolało. Dalien padł na poduszkę z zaciśniętymi zębami i odchyloną głową, trzymając się za brzuch i czekając, aż ból trochę zelżeje. Dopiero po dłuższej chwili wypuścił wstrzymywane w płucach powietrze i otworzył oczy.
- Creswell... - powiedział słabym głosem - Nie wszystkich ja zabiłem. Ja zabiłem tego mężczyznę, a oni... kobietę i dziewczynkę.
Odczekał jeszcze chwilę, oddychając ciężko, ale ból powoli mijał, więc z jakiś czas młody położył się znów w poprzedniej pozycji, rozluźniając mięśnie.
- Liam... Wiem, że nie podoba ci się to, co zrobiłem. Nie chciałeś tego, teraz jesteś na mnie zły, ale... nie zostawiaj mnie, proszę - popatrzył na niego błagalnie - Bez ciebie nie dam rady, a nie mam już odwrotu. Śmierciożercą zostaje się na całe życie, może ono tylko być krótsze.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Liam Ellis on Pią Gru 30, 2016 9:49 pm

Te słowa niech będą małą karą dla Daliena, żeby wiedział jak źle postąpił. Odebrał życie niczego niewinnej osobie. Pokazał, że potrafi być mordercą, by dostać taki paskudny tatuaż na rękę. No jakby nie mógł iść do jakiegoś mugolskiego salonu z tatuażami. Ale nie. Zachciało mu się być szpiegiem. Czego w tej chwili Liam nie pochwalał. Miło jednak, że Dalien będzie próbował pomagać przy rozwiązywaniu spraw, lub wykonywać je tak, by za wiele nie porobić szkód.
Widząc jak podczas wysmarkania się i później, Dalien odczuwał ból brzucha, Liam sięgnął po eliksir leczniczy, jaki znalazł wcześniej u siebie w szafkach.
Creswell... Będzie miał na uwadze to nazwisko i sprawdzi w biurze, czy były jakieś o nich informacje. Na pewno zgłoszenie dostali aurorzy z biura i ktoś przeczesuje teren i posiadłość. O ile byli tak jacyś świadkowie, lub ktoś zorientował się o śmierci trójki osób.
- Wypij. Znalazłem jeden eliksir uzdrawiający. Powinien pomóc w regeneracji rany.
Otworzył flakonik i podał bratu.
Kolejne słowa brata były trochę mieszanką emocji i podjęcia decyzji.
- Nie Dalien. Śmierciożercą się nie zostaje na całe życie. I Ty na pewno nim nie jesteś, ani nie będziesz. Jesteś aurorem. Moim jedynym bratem. Mężem swojej żony i ojcem swojego syna. Nie zostawię Cię i moim obowiązkiem jest Ci pomagać.
Odpowiedział szczerze, nawet jeżeli wybór brata mu się nie spodobał. To nie zamierzał go zostawiać samego z tym problemem. Jeszcze mu się Mała Zmora powiesi z tej bezradności a on poniesie winę i sumienie, że brata porzucił. To nawet nie byłoby do Liama podobne, by zostawić Daliena w potrzebie.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Liama, grudzień 1972

Pisanie by Dalien Ellis on Wto Sty 03, 2017 10:18 pm

Dalien był praktycznie pewien, że nie było żadnych świadków, ale też pod koniec średnio zwracał na to uwagę - był zaabsorbowany głównie tym, że ma zabić niewinne osoby i stać się Śmierciożercą. Już w tym domu było za późno na wycofanie się, wiedział o tym i to również trochę go przerażało. Trochę - w porównaniu z tym, co jakie otrzymał zadanie.
Spojrzał na podany mu przez brata flakonik i wypił jego zawartość, po czym popatrzył na Liama, marszcząc brwi i nie do końca rozumiejąc, o co mu chodzi.
- Nie zostaje się na całe życie...? Co masz na myśli? Sądzisz, że mogę się w którymś momencie wycofać i powiedzieć, że mi się odechciało? Ze którykolwiek z nich może to zrobić? - pokręcił głową - Nie może. Owszem, zostaje się Śmierciożercą na całe życie, a ja zostałem właśnie jednym z nich. Nie naprawdę, nie identyfikuję się z tym, ale mam na ręce Znak, mam szaty, mam maskę i widziałem się z... Sam-Wiesz-Kim. Owszem, jestem aurorem i pozostanę nim, ale...
Westchnął, nie kończąc zdania.
- Dziękuję, że nie chcesz mnie zostawić - powiedział po dłuższym milczeniu.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach