przybornik
Sala chorych #1

Sala chorych #1

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sala chorych #1

Pisanie by Deathly Hallows on Pon Lis 28, 2016 2:31 pm

Sala chorych #1


Urazy magizoologiczne - ukąszenia, użądlenia, oparzenia, wbite kolce...


Ostatnio zmieniony przez Deathly Hallows dnia Sob Sty 14, 2017 5:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Dalien Ellis on Sro Gru 28, 2016 1:31 am

/po patrolu na Nokturnie

Dalien nawet nie wiedział, kiedy został przetransportowany do szpitala z pogryzioną i mocno krwawiącą nogą. Na szczęście Arina (o czym już nie wiedział) mu pomogła, z co uzdrowiciele jej podziękowali mówiąc, że możliwe, że Ellis straciłby nogę, gdyby nie ona... no i gdyby nie było już uzdrowicieli na miejscu. Dość długo składali mu tę nogę czarami i eliksirami, żeby się w miarę zagoiła, ale i tak zapakowali go do łóżka, gdzie obudził się niedługo po przewiezieniu na salę.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, początkowo nie bardzo wiedząc, gdzie jest. Zaraz jednak przypomniał sobie, co się stało i drgnął wystraszony, patrząc z przerażeniem na kołdrę - czy wygląda na to, że ma obie nogi, czy tylko jedną. Chyba obie, ale na wszelki wypadek jeszcze odkrył się, żeby to sprawdzić i zobaczył swoją nogę całą w bandażach... ale chyba całą. Odetchnął z ulgą i padł na poduszki z powrotem, jednak zaraz spróbował poruszyć chorą nogą... i to był błąd. Jęknął, zaciskając zęby i wcisnął głowę w poduszkę czekając aż ból zelżeje.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Elise Swain on Sro Gru 28, 2016 3:20 pm

/ po wydarzeniach w metrze + ubranie


Elise pojawiła się w Mungu zaraz po otrzymaniu listu od byłego męża i przestraszona spytała jednej z pielęgniarek na korytarzu, czy wie, gdzie leży auror Dalien Ellis. Potem popędziła, o mało co nie przewracając się po drodze i nie trącając ludzi, których mijała, do wskazanej przez pielęgniarkę sali i wpadła do środka, nawet nie pukając i nie patrząc, czy kogoś przypadkiem nie ma w sali. Zastała samego Daliena. Spodziewała się tutaj Liama, ale... może on też gdzieś tu leży? Albo co gorsza - był w metrze...?
- Dalien... kochanie... - dawno do niego tak nie mówiła, to prawda, ale teraz nie myślała racjonalnie i nawet do głowy jej nie przyszło, że do byłego męża nie powinna zwracać się w ten sposób. Poza tym ostatnio pisała Noelowi, że chciałaby wrócić do Ellisa... i to była prawda, chciałaby znów być jego żoną. I miała dziwne wrażenie (i chyba nie było ono mylne), że Dalien również by tego chciał. W każdym razie: podbiegła do łóżka i pochyliła się nad nim, ujmując jego twarz w dłonie i przytulając policzek do jego czoła. - Co się stało?
avatar
Elise Swain

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : rozwódka
Zawód : uzdrowicielka
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t269-elise-swain-ellis#420 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t270-sowa-eliski#422 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413http://deathly-hallows.forumpolish.com/t266-uzdrowicielka-sluzy-cieplym-przytulaskiem#417
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Arina Longbottom on Sro Gru 28, 2016 3:39 pm

Z godzin porannych zrobiły się popołudniowe. Arina biegała od jednego Uzdrowiciela do drugiego, w między czasie wysyłając sowy. W tym jedną to Elise. Możliwe, że ktoś ją już powiadomił. Przez brak pokrewieństwa, nie otrzymała stosownych informacji o stanie Daliena. Nie pomogły prośby, ani spojrzenie którym rozkruszała serca z kamieni. Zaszła na samą górę po kawę, którą szybko wypiła czekając przed salą. Do środka już zaglądała, ale czarodziej spał więc nie chciała go budzić. Wyrzucając kubeczek do kosza zapukała i wetknęła głowę do środka, po zyskaniu pewności, że Państwo Ellis nie mają nic przeciwko odwiedzinom weszła do środku poprawiając szatę, która nosiła jeszcze ślady krwi.
- Dzień dobry. - rzuciła nieśmiało. Poniekąd jakąś rodzinę dla niej stanowili pomimo tego, że za żadne skarby nie powiedziałaby do Daliena wujku. Nie był Liamem, którego Arina uwielbiała.
Uśmiechnęła się do Elise, nie wiedząc czy może podejść czy jednak ma wyjść.

_________________

Nieśmiałek.
avatar
Arina Longbottom

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 19 lat
Stan cywilny : Panna
Zawód : Kursantka na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 93

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t220-arina-longbottom?nid=1#1579 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t481-arina-longbottom#1583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t480-puszek#1582 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t479-arina-longbottom#1581
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Dalien Ellis on Sro Gru 28, 2016 7:07 pm

Kiedy leżał sam w sali, w pewnym momencie przez otwarte okno wpadła znajoma mu sowa - zwierzak Elise. Dalien nie pamiętał jej imienia, ale lubił tego ptaka, bo... przypominał mu żonę i na pewno niósł list od niej. Pozwolił pierzastemu stworzeniu usiąść na stoliku i pogrzebać w rzeczach, które tam leżały, a sam w tym czasie przeczytał list i odpisał na jego odwrocie piórem, które zawsze miał na wszelki wypadek w kieszeni. Przywiązał list do nóżki sowy i wysłał ją z powrotem do żony, patrząc jeszcze za nią, póki ciemna plamka na niebie nie zniknęła mu z oczu. Później położył się z powrotem na poduszkach, klnąc w myślach na te piekielne włochate i paskudne stwory, z których jeden go pogryzł.
Nie wiedział, ile czasu tak leżał sam w sali, ale wydawało mu się to wiecznością. W pewnym momencie jednak drzwi się otworzyły i do sali weszła Elise. Nazwała go "kochaniem"! Na twarz Ellisa natychmiast wypłynął szeroki uśmiech, a oczy mu rozbłysły, z kolei serce wypełniło się radością i nadzieją. I nagle jakoś noga przestała go boleć. Owszem, on chciał być jej mężem, zawsze chciał być z nią i tylko ją w życiu kochał. Nigdy nie miał innej kobiety i nigdy nie chciał mieć - wciąż chciał być tylko z Elise, która zauroczyła go w szkole i tak już zostało. I chciał też odzyskać syna, chociaż to wydawało mu się znacznie trudniejsze.
Objął kobietę za szyje, kiedy przytuliła policzek do jego czoła i wplótł palce w jej włosy, masując delikatnie jej kark. To był u niego odruch i jednocześnie oznaka czułości.
- Nic się nie stało, po prostu byłem na patrolu, tak, jak pisałem ci w liście i nagle usłyszałem krzyk - puścił ją, żeby mogła sobie usiąść na krzesełku obok łóżka, jeśli chciała - Pobiegłem więc w tamtą stronę, a tam były dwa pięcionogie krwiożercze stwory. Jednego związałem zaklęciem, ale drugi mnie w tym czasie ugryzł tak mocno, że straciłem przytomność. Przypuszczam, że Cavan albo Arina mi pomogli, bo byli tam ze mną, ale nie wiem, nie widziałem już tego.
Chwilę później drzwi znów się otworzyły i do środka weszła wspomniana wcześniej dziewczyna. Dalien wychylił się trochę zza Elise, żeby sprawdzić, kto to i uśmiechnął się na jej widok.
- Elise, nie wiem, czy znasz Arinę Longbottom, ale została niedawno moją podopieczną i zapewne to ona mi pomogła.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Elise Swain on Sro Gru 28, 2016 10:42 pm

Tak, usiadła sobie na krzesełku przy łóżku, bo obawiała się, że Dalien może powiedzieć coś, co sprawi, że ugną się jej kolana - nie chciałaby wylądować na podłodze, a nie było to wykluczone.
- Skrzywdziły Cię dwa pięcionogie krwiożercze stwory... - powtórzyła za byłym mężem, kręcąc powoli głową, jakby nie mogła w to uwierzyć. Pamiętała różne dziwne potworki z książek, jeszcze z zajęć z opieki nad magicznymi stworzeniami, ale... żadnego o pięciu nogach sobie nie przypominała. Widocznie nie skupiała się aż tak na tym przedmiocie.
Podniosła się z krzesełka, gdy ktoś wszedł do sali chorych i spojrzała na dziewczynę. Słysząc, że to ona pomogła Dalienowi, uścisnęła ją, mimo wszystko starając się nie rozpłakać.
- Dziękuję, że pomogłaś mojemu mężowi. Jestem Twoją dłużniczką.
avatar
Elise Swain

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : rozwódka
Zawód : uzdrowicielka
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t269-elise-swain-ellis#420 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t270-sowa-eliski#422 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413http://deathly-hallows.forumpolish.com/t266-uzdrowicielka-sluzy-cieplym-przytulaskiem#417
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Arina Longbottom on Czw Gru 29, 2016 2:20 am

Arina odetchnęła z ulgą na widok przytomnego aurora jak i na to, że jest mile widziana. Czasami krępowały ją takie sytuacje, a Algie zdołał ją rozpieścić aż za bardzo. Z pewnością popełniałaby gafy gdyby nie ciotka i babka. Odwzajemniła uścisk Elise nieco pąsowiejąc z zawstydzenia i dumy.
- Ależ skąd Pani Swain. - odpowiedziała i zaraz po tym zamilkła nie wiedząc jak skomentować. Zrobiła to nie tylko dlatego, że tego od niej wymagano.
- Jak się Pan czuje? Dopilnowałam wszelkich formalności więc nie musi się pan nimi martwić.
Uśmiechnęła się zarówno do Elise, która wyglądała tak jakby miała się rozpłakać i Daliena. Mógł odpoczywać i spać spokojnie, ona sobie poradzi.

_________________

Nieśmiałek.
avatar
Arina Longbottom

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 19 lat
Stan cywilny : Panna
Zawód : Kursantka na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 93

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t220-arina-longbottom?nid=1#1579 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t481-arina-longbottom#1583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t480-puszek#1582 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t479-arina-longbottom#1581
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Dalien Ellis on Czw Gru 29, 2016 2:29 am

Odczekał, aż panie się przywitają, chociaż musiał przyznać, że nie spodziewał się takiej reakcji po Elise. Nie mówił jej w końcu, że umiera, a wręcz przeciwnie - że czuje się całkiem dobrze. Raczej też nie zamierzał wspominać, że Arina zareagowała w ostatniej chwili, kiedy zębiska potwora już miały zacisnąć się na jego szyi i zwyczajnie go zabić - Elise jeszcze bardziej by się zdenerwowała.
- Tak, dwa pięcionogie krwiożercze stwory - powtórzył z lekkim, choć rosnącym uśmiechem. Był szczęśliwy, widząc żonę tutaj i w dodatku martwiącą się o niego. To znaczy, że jej jeszcze choć trochę na nim zależało. Później zwrócił się do Ariny, poważniejąc trochę:
- Dziękuję ci. Jeszcze nie miałem okazji.Nie mów do mnie "pan", proszę cię - niedługo będziesz pełnoprawnym aurorem i będziesz musiała ze mną współpracować, czego ci szczerze współczuję. Odpuszczam ci nawet grzech spóźnienia za to, co dzisiaj zrobiłaś. Których formalności dopilnowałaś? Bo chyba nie raportu? Ten będę musiał zapewne sam napisać...
Westchnął ciężko i opadł znów na poduszki, patrząc na żonę z teatralną rozpaczą w oczach. Zara jednak spoważniał, patrząc na żonę, przypomniawszy sobie, co mu napisała w liście. Matro, atak Śmierciożerców, ona kogoś niechcący skrzywdziła...
- Elise... Co się stało? - zapytał łagodnie. Chętnie by ją przytulił, gdyby nie to, że leżał w łóżku, a poza tym raczej nie wypadało tak przy Arinie. Mimo to chciał wiedzieć, co się stało i jakoś, choćby trochę, pomóc żonie.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Gru 29, 2016 3:30 pm

W tym momencie, do sali chorych wszedł jeden z uzdrowicieli, ubrany w charakterystyczny biały kitel. Mężczyzna był w podeszłym wieku, na nosie miał staromodne okulary w kwadratowych, drewnianych oprawach, a siwe włosy na głowie przerzedziły się tu i ówdzie, tworząc swoiste "lotnisko dla much" na szczycie jego głowy. Nie mniej, większość osób pracujących w Świętym Mungu wiedziało kim jest ten uzdrowiciel. Uzdrowiciel Smith zajmował się naprawdę ciężkimi przypadkami związanymi z urazami zwierząt magicznych, a Ci którzy trafiali pod jego skrzydła, mieli po pierwsze bardzo wielkiego pecha, a po drugie ogromne szczęście, że to on osobiście się nimi zajmował.
-Witam serdecznie Państwa. Przepraszam, że przeszkadzam, ale nazywam się Simon Smith i jestem uzdrowicielem, który prowadzi Pana przypadek, Panie Ellis. - mężczyzna miał mocny głos, nie pasujący do jego wyglądu staruszka. Uśmiechał się przy tym dobrotliwie. Podszedł wolnym krokiem do łóżka swojego pacjenta, nie zwracając większej uwagi na dwie pozostałe panie, przebywające w tym pomieszczeniu. Jego fascynował przypadek podstarzałego aurora, leżącego na jego łóżku, a ekscytacja wręcz malowała się na jego twarzy. Uwielbiał ciężkie i zawiłe przypadki i takie najczęściej właśnie dostawał.
-Miał Pan wiele szczęścia, Panie Ellis. Gdyby nie ta młoda dama z pewnością nie rozmawiałby Pan teraz ze mną. - odwrócił się na sekundę w stronę Ariny, aby delikatnie się przed nią skłonić. Zaraz jednak wzrokiem wrócił do swojego cennego pacjenta, a raczej do jego cenniejszej nogi. -Niestety, ale zwierzę, które Pana zaatakowało, w normalnych warunkach nie przebywa w naszych okolicach, znalazło się tam na pewno w nielegalny sposób. Z relacji naocznych światków i zdjęć wykonanych przez innych uzdrowicieli, śmiem podejrzewać, że zaatakował Pana Kwintoped. Bardzo rzadkie zwierze, wręcz nie przypuszczaliśmy, że może ono występować. Sądziliśmy, że to tylko mity. - zamyślił się na chwilę i pozwolił w tym czasie przetrawić Dalienowi swoje słowa. -Co prawda opatrzyliśmy Pańską ranę, ale nie jesteśmy pewni, czy jest to odpowiedni sposób, bowiem wcześniej nie spotkaliśmy się z ranami tego zwierzęcia i tego typu. Teraz pozwoli Pan, że rozwinę te bandaże, aby zobaczyć, jak się miewa Pana noga. - uśmiechnał się przy tym w zabójczy sposób, jakby po to właśnie przybył i to było dla niego najważniejsze.
avatar
Mistrz Gry

Punkty : 48

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Elise Swain on Czw Gru 29, 2016 3:40 pm

Elise nie zdążyła odpowiedzieć Dalienowi, choć miała już otwarte usta, by to wreszcie z siebie wydusić. Zamknęła jednak usta, gdy pojawił się uzdrowiciel i odsunęła się od łóżka, a później spojrzała na Daliena i już nie odrywała od niego wzroku, słuchając lekarza. Zmarszczyła brwi, gdy usłyszała nazwisko, a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Masz szczęście. Będziesz w dobrych rękach. - podeszła do łóżka od drugiej strony, zostawiając pole do popisu panu doktorowi i złapała Daliena za rękę, chcąc go wspierać. No i jednocześnie obejrzeć ranę, w końcu też była uzdrowicielem. Może i młodszym, niż pan staruszek, ale... uważała, że dość dobrym.
avatar
Elise Swain

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : rozwódka
Zawód : uzdrowicielka
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t269-elise-swain-ellis#420 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t270-sowa-eliski#422 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413http://deathly-hallows.forumpolish.com/t266-uzdrowicielka-sluzy-cieplym-przytulaskiem#417
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Algie Longbottom on Czw Gru 29, 2016 9:06 pm

Algernon pojawił się w szpitalu, aby odstawić tu Marę i Syriusza, których zdecydowanie powinien obejrzeć uzdrowiciel. Przypadkiem usłyszał o przypadku Daliena Ellisa. Oczywiście od razu skojarzył, że na patrolu razem z Dalienem była także jego córka. Serce skoczyło mu do gardła. Nic dziwnego, że był troszeczkę natarczywy i nieprzyjemny w stosunku do pielęgniarki, która nie chciała mu zdradzić miejsca pobytu zarówno Daliena jak i Ariny. A co więcej nie chciała nic powiedzieć na temat stanu ich zdrowia. Longbottom jak burza przeszedł przez korytarze Szpitala św. Munga. Nacisnął klamkę i wszedł do środka. Być może to bardzo egoistyczne, ale wielki kamień spadł mu z serca, kiedy zobaczył, że jego córka stoi cała i zdrowa. - Dzięki Merlinowi - wydusił z siebie, przytulając Arinę. Trwało to jednak chwilę, ponieważ skupił się na Elise, którą widział w metrze i której na szczęście udało się uciec. Ogólnie to Elise i Dalien powinni wybaczyć Longbottomowi taką, a nie inną relację, ale podejrzewał, że za dwa lata Ellis doskonale zrozumie jak wielką ulgę odczuł kiedy zobaczył Arinę całą i zdrową. Zerknął na Daliena, nie chcąc robić tłoku przy łóżku. - Ellis, wyglądałeś już lepiej, jak się czujesz?- zagadnął. Może Dalien budził w jego osobie pewne wątpliwości, ale był bratem jego przyjaciela. Nie chciał na razie poruszać tematu Metra. Nie wiedział, czy Elise zdążyła się już pochwalić swoją obecnością podczas walki i czy Dalien w ogóle wiedział o tym co się działo. O czymś mógł świadczyć jedynie fakt, że prochowiec Algiego był wybrudzony od pyłu z zawalonych ścian i być może od krwi Blacka. Uśmiechnął się jedynie do Swain.

_________________

Where is my pie?
avatar
Algie Longbottom

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 39
Stan cywilny : Goły i wesoły kawaler
Zawód : Auror jak się patrzy
Umiejętności : Patronus, teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 101

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t180-algernon-longbottom http://deathly-hallows.forumpolish.com/t252-algernon-longbottom#1090 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t248-klotylda#1970 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t250-wujaszek-algie#1752
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Arina Longbottom on Czw Gru 29, 2016 9:39 pm

- Napisałam na brudno... Ale dopilnowałam, aby te krwiożercze potworki zostały zabezpieczone i bezpiecznie przewiezione, spisałam dane świadków, poleciłam kontakt z naszym biurem w Ministerstwie... Dowiedziałam się mniej więcej o której godzinie zauważono zwierzęta... Niestety nikt nie był w stanie... - tłumaczyła Dalienowi kiedy do sali wszedł medyk. Odwzajemniła przywitanie ponownie pąsowiejąc przy kolejnej pochwale. Słuchała uważnie tego co mówi o magicznych stworzeniach. Zaraz potem zjawił się Algie co wprawiło Arinę w zaskoczenie, aż zaniemówiła i bez przeszkód dała się przytulić.
- Nic mi nie jest tato... - bąknęła odsuwając się. W pracy była!


[jutro będę na wieczór więc jeśli się spieszycie to możecie uznać, że stoję i patrzę/wyjdę z Algiem]

_________________

Nieśmiałek.
avatar
Arina Longbottom

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 19 lat
Stan cywilny : Panna
Zawód : Kursantka na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 93

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t220-arina-longbottom?nid=1#1579 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t481-arina-longbottom#1583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t480-puszek#1582 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t479-arina-longbottom#1581
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Dalien Ellis on Pią Gru 30, 2016 12:29 am

Słuchał uważnie "raportu", który składała mu Arina, teraz mając całkiem poważną minę. Szkoda, że uzdrowiciel jej przerwał i że w dodatku Dalien nie mógł usłyszeć od Elise, co się stało, ale i tak zamierzał z nią o tym porozmawiać. Może najwyżej kiedy wszyscy wyjdą. Teraz jednak położył się grzecznie, słuchając, co uzdrowiciel miał do powiedzenia.
- Wiem, też jestem jej wdzięczny - odpowiedział na pochwałę w kierunku Ariny.
Jeśli chodzi o te całe kwintopedy - tego słuchał jednym uchem. Nie bardzo interesowały go te zwierzęta, za to zainteresowało go, że musiały zostać tam nielegalnie przywiezione. Trzeba będzie tę sprawę zbadać.
Poprawił się na łóżku, tak, żeby teraz być w pozycji półleżącej i chwycił Elise za rękę, zerkając na nią z powstrzymywanym uśmiechem. Chwyciła go za rękę! A wcześniej tak wylewnie dziękowała Arinie... Zależało jej! Nie zamierzał się jednak za mocno emocjonować przy innych, tylko spojrzał na swoją nogę, pozwalając uzdrowicielowi działać. Też był ciekawy, jak to wygląda.
Wtem drzwi sali znów się otworzyły i do środka wparował Algie. Dalien przyglądał się przez chwilę scenie powitania, ale bez cienia uśmiechu czy radości - owszem, doskonale rozumiał Longbottoma i wiedział, że niedługo sam będzie pewnie w podobnej sytuacji. Oby nie w gorszej. Oby nie musiał patrzeć na martwe ciało swojego syna, który uparł się zostać aurorem. A Arinie nic nie było między innymi dlatego, że Dalien trzymał ją z daleka od tych stworów i kazał zająć się rannymi, póki nie przybędą uzdrowiciele, czego zresztą pewnie Algie się domyśli.
- Myślę, że przeżyję - uśmiechnął się połową ust, chociaż wcale niewesoło. Mierziła go perspektywa pobytu w szpitalu, chciał już stąd wyjść i wziąć się znów do pracy. Przyjrzał się jednak płaszczowi Algiego, całemu temu pyłowi i krwi, które na nim były i zmarszczył brwi. Później zerknął na Elise i znów na Longbottoma - Wszyscy żyją?
Za chwilę też przypomniał sobie o tym, co mówiła Arina i zwrócił się do niej:
- Dobra robota, poproszę brudnopis do mnie i na dzisiaj jesteś wolna. Tobie nic się nie stało, jak rozumiem, jesteś cała? - przyjrzał jej się uważnie, bo może coś ukrywała. Swoją drogą, zastanowiło go, kiedy ona zdążyła to wszystko zrobić - Ile czasu byłem nieprzytomny?
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Liam Ellis on Pią Gru 30, 2016 12:32 am

Jak tylko pojawił się Algie w obecności Syriusza i Mary, Liam nieco odetchnął z ulgą, że ta dwójka pojawiła się w Mungu. Przynajmniej otrzymają należytą pomoc szybciej i on sam nie musiałby po nich wracać. Percy go trochę zaniepokoił, ale nie zatrzymywał go, skoro musiał udać się do domu odpocząć. W sumie jakby poszedł z nimi do Munga, szybciej by mu pomogli. Czas jednak gonił, bo miał umierającą dziewczynę.
Jak tylko odebrano ją od niego, Liam był w sumie wolny. Mógłby opuścić szpital, gdyby nie wywołana awantura przez Algiego. Nie łapał o co chodzi. Choć wiedział, że Dalien miał dzisiaj patrol i zabrał na niego swoją podopieczną. Nie da się ukryć, że i Liama zaniepokoiła informacja o pobycie Daliena. Udał się za Algiem dopiero jak przedstawił uzdrowicielom stan w jakim znajdowała się poszkodowana dziewczyna, by wiedzieli jak jej pomóc. Dopiero wtedy, zapytawszy o salę w której leży Dalien, udał na górę. Zahaczył jeszcze o łazienkę, gdzie umył ręce i dopiero wparował do sali, gdzie już trochę ludzi przebywało.
Nie tylko spostrzegł Arinę i Algiego, ale i Elise. Uzdrowiciel mało go w tej chwili obchodził. Najważniejszy był Dalien, na którego Liam zaraz spojrzał. Brat w łóżku szpitalnym, to nie jest coś, co chciałby oglądać.
- Wyjaśni mi ktoś, co się stało? Dlaczego mój brat tutaj leży?
Zapytał zaniepokojony, wzrok kierując na Elise jak i zaraz na uzdrowiciela. Sam sobą jednak nie prezentował się dobrze. Podobnie jak Algie. Płaszcz umorusany od krwi i kurzu. Podobnie spodnie. Od razu można stwierdzić, że oboje też mieli - przygodę.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Elise Swain on Pią Gru 30, 2016 11:48 am

Elise, widząc Algiego w takim stanie, podeszła do niego i bez wahania przytuliła. Może to dziwne, a może i nie, ale w sytuacjach takich jak ta miała ochotę tulić się do wszystkich, którzy tego potrzebowali. A że ona również tego potrzebowała, to inna sprawa.
- Jesteś cały?
Zaraz potem przeniosła wzrok na Liama, który właśnie wszedł do sali. Odetchnęła z ulgą, bo może nie wyglądał najlepiej, ta krew, kurz... ale jednak żył i był - na pierwszy rzut oka - cały. Do niego również podeszła, zarzucając mu ręce na szyję i uścisnęła go mocno. Tak, Elise ma dzień tulenia.
- Czy był tam ktoś jeszcze, o kogo powinnam się martwić? - zapytała nieco żartobliwie, odsuwając się od niego i poklepała go po policzku. - Do twarzy Ci w tym... hm. Kurzu. - wywróciła oczami, pocałowała jeszcze Liama w policzek i wróciła do łóżka Daliena, znów chwytając jego dłoń. Usiadła sobie na krzesełku i przytuliła dłoń męża do swojego policzka, patrząc w napięciu na doktora.
avatar
Elise Swain

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : rozwódka
Zawód : uzdrowicielka
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t269-elise-swain-ellis#420 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t270-sowa-eliski#422 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413http://deathly-hallows.forumpolish.com/t266-uzdrowicielka-sluzy-cieplym-przytulaskiem#417
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Algie Longbottom on Pią Gru 30, 2016 2:18 pm

Odetchnął z ulgą. Wiedział, że Dalien pilnował jego córeczki. Arina mogła sobie być dorosła i stać się lepszym aurorem niż Algie kiedykolwiek marzył, ale nadal była jego małą córcią. Podziękował Ellisowi miał później, bo chyba obydwoje nie lubili publicznego okazywania uczuć. Nie mniej jednak ulga i wdzięczność wymalowane na twarzy Longbottoma powinny uzmysłowić mężczyźnie jak bardzo był mu wdzięczny za zajęcie się Ariną.
- I całe szczęście - odpowiedział, mierzwiąc córce włosy. Czuł jak jego mięśnie rozluźniają się. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo był spięty. Zerknął na Daliena i posłał mu pokrzepiający uśmiech. Jedno co wiedział o Ellisach to to, że są wyjątkowo uparci i wyjątkowo silni. Wiedział, że Dalien to przetrzyma. Pewnie od Liama też wiedział, że niedługo kolejny Ellis będzie chciał zasilić ich szeregi. Dlatego chyba rozumiał Daliena, wiedział, że będzie się bał o dziecko jak Algie w tym momencie. Arina była wszystkim co miał. Stracił ukochaną, od tamtego czasu całą swoją uwagę i miłość poświęcał córce. Mimo rozwodu i tego rozstania zdawał sobie sprawę z tego, że Dalien na swój sposób martwił się o syna i kochał go. A Algernon, wiedząc co ten będzie przechodził już za dwa lata chciał służyć pomocą. Nawet jeżeli otwarcie tego Ellisowi nie powie. - Wszystko w porządku - powiedział, ale w sumie nie miał pewności co do tego jak z tą kobietą i z mugolami. Uśmiechnął się do Elise i również ją przytulił. - Ze mną wszystko w porządku - powiedział. Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu jakna Algernona przystało. - Poradziliśmy sobie i wiem, ładnemu we wszystkim ładnie - powiedział, a potem odsunął się na bok. - Dalien, nie chcesz żebyśmy rzucili na to okiem z Liamem? W razie pytań o szczegóły na pewno się do Ciebie odezwiemy, ale chyba powinieneś odpoczywać jeżeli chcesz do nas szybko wrócić - zwrócił się do Daliena. Jemu z pewnością będzie łatwiej usiąść z Ariną i dopytując o szczegóły nanieść ewentualne poprawki, a on zdecydowanie powinien odpoczywać.

_________________

Where is my pie?
avatar
Algie Longbottom

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 39
Stan cywilny : Goły i wesoły kawaler
Zawód : Auror jak się patrzy
Umiejętności : Patronus, teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 101

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t180-algernon-longbottom http://deathly-hallows.forumpolish.com/t252-algernon-longbottom#1090 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t248-klotylda#1970 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t250-wujaszek-algie#1752
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Gru 30, 2016 2:28 pm

Uzdrowiciel Smith zdecydowanie zaczął się denerwować panującym wokół niego rozgardiaszem. Jakby nie liczyć jego oraz chorego, w sali znajdowały się dwie kobiety i dwóch mężczyzn, trochę jednak tego było za dużo. Delikatna zmarszczka pojawiła się pomiędzy jego brwiami, sugerująca, że sytuacja za chwilę przestanie być taka przyjemna i beztroska jak w tej chwili.
-Państwo wybaczą, ale tylko dwie osoby mogą zostać przy łóżku szpitalnym, w momencie gdy będę rozwijać te bandaże. Nie potrzebuję, aby ktoś patrzył mi na ręce w czasie tych czynności. - jego głos zdecydowanie nie był już tak dobrotliwy jak dotychczas. Owszem, ekscytacja związana z nową, nieznaną mu dotąd raną, nie minęła, ale zdecydowanie zmalała na wskutek rozgardiaszu, jaki wdarł się do jego królestwa.
Słysząc słowa Liama, odwrócił się błyskawicznie w jego kierunku. Zlustrował go groźnym spojrzeniem, które nie znało sprzeciwu.
-Proszę Pana. - rzucił, nieco pogardliwym tonem w jego kierunku, wbijając w niego swoje mocne spojrzenie, przed którym nie jedna osoba wcześniej uciekała. - To jest szpital, nie jakiś wydział w Ministerstwie Magii. Nikt nie będzie tu przed Panem zdawał na zawołanie raportów na temat stanu pacjenta. Dlatego albo Pan się przymknie i poczeka, aż zakończę oględziny, albo opuści Pan salę.
Nie zamierzał się z nim kłócić. Nie ważne, kim on był. Jak dla Smitha, mógłby być i samym królem, jednak w tym królestwie to uzdrowiciel panował żelazną ręką, nie Liam.
Gdy nie usłyszał żadnych innych słów od nikogo, odwrócił się z powrotem w kierunku Daliena. Zaczął starannie podwijać rękawy swojego kitla tak, że wszystkim zebranym w tej sali ukazały się jego liczne blizny na przedramionach. Każda miała inny kształt, inny charakter, była zadana w inny sposób i miała inny koloryt. I niemal każdą z nich własnoręcznie zadał sobie uzdrowiciel Smith. Rany fascynowały go do tego stopnia, że i sam musiał je posiadać, jednak nie przejmował się tym, co inni o nich pomyślą. Był doskonały w tym co robił i to się tylko dla niego liczyło.
Ujął w dłoń swoją różdżkę i odsłonił nogę Daliena po czym delikatnie stuknął w nią w myślach wypowiadając odpowiednie zaklęcie. Bandaże opadły bezwiednie na łóżko pacjenta, a uzdrowiciel Smith aż westchnął z zachwytu.
Rany wyglądały paskudnie. W miejscu, gdzie Dalien został ugryziony przez pięcionożne zwierze, powstały przepiękne blizny, które idealnie pokazywały kształt szczęk tego zwierzęcia. Były czerwone, fioletowe a gdzieniegdzie zachodziły nawet zielonym kolorem, którego uzdrowiciel zaczął mu pozazdrościć. Sam nigdy nie osiągnął tak barwnych kolorów.
- Cóż, to nie wygląda najlepiej - powiedział a oczy aż mu błyszczały, nie mógł ich oderwać od nogi pacjenta. - Na pewno Pana wizyta w naszym szpitalu nie będzie tak krótka jakby Pan pragnął. Rana nie goi się najlepiej, będziemy musieli zmienić dotychczasowe metody leczenia. Na szczęście, zakażenie jeszcze się w nie nie wdało.
avatar
Mistrz Gry

Punkty : 48

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Dalien Ellis on Pią Gru 30, 2016 3:44 pm

No, tak, jeszcze Liam tu wpadł jak burza i zirytował uzdrowiciela. Dalien uniósł rękę z uśmiechem, który w założeniu miał być uspokajający.
- Panie doktorze, oni nie przyszli tu patrzyć panu na ręce, tylko do mnie - powiedział spokojnie - Proszę ich nie wyrzucać. A ten, którego pan właśnie ustawił do pionu, to mój brat - teraz z kolei spojrzał na Liama - Byłem na patrolu z Ariną i Fawleyem. Nie wiem, gdzie on się podział, ale usłyszeliśmy krzyki, a kiedy pobiegliśmy na miejsce, okazało się, że są tam... - zmarszczył brwi, próbując sobie przypomnieć nazwę zwierzaków - kwintopedy. Jeden z nich zjadł mi nogę.
Patrzył później, jak Elise tuli Algiego i Liama, temu drugiemu nawet daje buzi szczęśliwa, że żyją i westchnął ciężko. Nie był pewien, jaki ona ma stosunek do wyboru zawodowego swojego syna, ale jeśli uważała, że to właściwie całkiem niezły pomysł, żeby Noel został aurorem, to będą musieli poważnie porozmawiać. Ostatecznie jeszcze nie wszystko stracone, przez dwa lata jeszcze chłopakowi można wybić aurorowanie z głowy...
- Nie trzeba - odpowiedział na propozycję Algiego - i tak będę się tu nudzić, a poza tym ten raport powinienem ja napisać, nie Arina. Także chciałbym go w nocy przeczytać, skoro i tak nie będę miał innych rozrywek i ewentualnie coś poprawić. Nie pogardziłbym też jutro Prorokiem i jakimiś aktami.
Uśmiechnął się do obu aurorów połową ust i ścisnął dłoń Elise, bojąc się teraz na nią spojrzeć. A nuż będzie zła, że były mąż chce pracować nawet teraz...? Ale co miał innego do roboty? Pół biedy jeszcze, że Elise tu pracowała, więc może zechce od czasu do czasu odwiedzić pogryzionego męża.
Kiedy uzdrowiciel zajął się jego nogą, Dalien spojrzał w tamtą stronę z niepokojem, niepewny, co tam zobaczy. Wolałby nie usłyszeć w którymś momencie, że nogę trzeba odciąć, bo dostał się do niej jakiś jad czy coś innego. Skrzywił się z bólu, kiedy bandaże opadły - odklejanie opatrunku od rany nigdy nie było przyjemne, zwłaszcza jeśli ta rana była świeża i ledwo zasklepiona. Nie zdziwił się jednak, widząc całą feerię barw na swojej skórze - to normalne, że robią się siniaki. Nie dostrzegł nigdzie czerni (wychylił się trochę, żeby lepiej zobaczyć, ale za chwilę padł z powrotem tak, jak leżał wcześniej, bo kiedy się poruszył, naciągnął poranione mięśnie, za co noga skarciła go znów takim bólem, że zobaczył gwiazdy, a z jego gardła wydarł się cichy jęk), a skoro nie było czerni, to nie było źle. Zresztą nawet z nią nie byłoby najgorzej - to by oznaczało, że po prostu w pewnych miejscach zebrało się naprawdę dużo krwi... albo te miejsca zaczynają umierać, ale to jeszcze nie teraz.
Owszem, piąte przez dziesiąte Dalien wiedział na ten temat, bo zdarzał mu się już być rannym albo widzieć rannych kolegów. Leczyć nie potrafił, ale podstawy miał - dlatego też krzyczał wtedy do Ariny o bandażach i uciskaniu nogi kobiety nad raną.
Kiedy ból już trochę zelżał, Dalien spojrzał na uzdrowiciela, nie zdając sobie sprawy z tego, że ściska dłoń Elise.
- To znaczy ile będę musiał tu poleżeć? - zapytał, starając się być spokojnym - I jakie metody chce pan zastosować?
Wciąż również pamiętał o tym całym metrze, widział kątem oka zakurzonych i zakrwawionych Liama i Algiego, więc koniecznie chciał z nimi i Elise porozmawiać o tym, co działo się w metrze. Przede wszystkim - uspokoić żonę. Ale w tej sytuacji będzie ciężko, więc czekał na odpowiedni moment.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Liam Ellis on Pią Gru 30, 2016 9:29 pm

Bardzo miło ze strony Elise, która nie tylko przytuliła Algiego, ale i również jego. A tak właściwie to wyciskała go, widocznie nie przejmując się jego ubrudzonym ubraniu.
- Dzięki. Raczej o nikogo więcej nie musisz się martwić.
Zapewnił szwagierkę i szczerze miło mu się zrobiło, kiedy dała mu buziaka w policzek. Odprowadził ją spokojnym wzrokiem, jak to usiadła przy Dalienie i... złapała go za rękę! Tego nie dało się nie zauważyć. A jeszcze ten przemiły uzdrowiciel go opieprzył. Na co w jego odpowiedzi Liam zmarszczył brwi i zrobił niezadowolony dziubek. Już miał się odezwać, ale brat go wyręczył, tym samym tłumacząc co się stało.
- Sprytne odwrócenie uwagi.
Zauwazył. Na patrolu Daliena pojawiły się jakieś nielegalne kwintocośtam a oni mieli w tym samym czasie atak w metrze. Spojrzał jeszcze na Arinę, jakby z troską sprawdzając, czy jest cała. A że nie widział u niej nic z bandaży, bo również mógł być spokojny.
Właściwie to powinien się cieszyć, że skończyło się tylko na ugryzieniu i ten przeżył ten atak. I otrzymał szybką pomoc. W myślach sobie jedną wersję dopowiedział, to wspomnianych słów brata że: "Szkoda, że nie odgryzło Ci ręki" - odnoszenie się do mrocznego znaku. Ten problem by mieli z głowy. Lecz, takim wrednym to on nie był. Bo jak już usłyszał słowa Daliena i pracy i pisaniu raportu. Liam musiał zaprotestować.
- Nie zapędzaj się tak Dalien. Z Algiem pomożemy Arinie napisać raport. Ty masz teraz ważniejsze sprawy na głowie.
I tutaj mu puścił oczko, przenosząc zaraz spojrzenie na Elise. Czyż nie mieli czasem wrócić do siebie? Naprawić swój związek i odbudować rodzinę? Teraz, skoro Dalien jest wyłączony z pracy, miał szansę nad tym pomyśleć.
Dalej to już nic się nie odzywał. Skoro uzdrowiciel miał już pretensje o jego obecność i Algiego. Ale skoro Dalien chciał by zostali, to zostaną. Jednak, miał zamiar zabrać Algiego i Arinę z tej sali, by jego brat mógł kontynuować swoją randkę.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Algie Longbottom on Sro Sty 04, 2017 2:58 am

Algie pewnie już dawno by wyszedł i zabrał Arinę do domu, pewnie nawet nie pytając Daliena o zgodę dokończyliby ten raport, żeby Ellis chociaż w tym stanie nie musiał się martwić pracą. Chociaż Longbottom zdawał sobie sprawę z tego, że Dalien naprawdę uwielbiał pracować. Mimo to na słowa mężczyzny algernonowa szczęka mocniej zarysowała się na jego twarzy i jakby zaniepokojony spojrzał na Arinę. Chryste Panie! Naprawdę miał wielki, ogromny dług wdzięczności u Ellisa. Miał nadzieję, że nie będzie go musiał nigdy spłacać w podobny sposób. Swoją drogą to całe aurorowanie Ariny i Noela można zrzucić na Liama. Mówi się, że chrześniacy mogą wdać się w któregoś z rodziców chrzestnych. A skoro Liam nie miał swoich dzieci to jego "przybrane" postanowiły pójść w jego ślady. I mamy winowajcę!
Algie od razu podłapał o co chodziło Liamowi. Zauważył to jak Elise łapie młodszego z Ellisów za rękę. Na jego twarzy pojawił się jednoznaczny uśmiech.
- No właśnie, pracujesz za dużo. Jutro dostaniesz gazetę do czytania i może jakąś dobrą książkę. I bezę, beza jest dobra na wszystko - odpowiedział, jakby naprawdę wierzył w to, że beza mogłaby uleczyć ranę Daliena. Uzdrowiciel Algernon, widać że Longbottom to człowiek renesansu. Chociaż atmosfera się rozluźniła,a Dalien zapewniał, że żadne z nich nie jest tu, aby patrzeć uzdrowicielowi na ręce to było z goła odwrotnie. Algiemu w oczy od razu rzuciły się dziwaczne blizny na rękach uzdrowiciela. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Delikatnie trącił Liama w bok i wskazał wzrokiem na odsłoniętą skórę mężczyzny.

_________________

Where is my pie?
avatar
Algie Longbottom

Status Krwi : Szlachecka
Wiek : 39
Stan cywilny : Goły i wesoły kawaler
Zawód : Auror jak się patrzy
Umiejętności : Patronus, teleportacja łączna
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 101

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t180-algernon-longbottom http://deathly-hallows.forumpolish.com/t252-algernon-longbottom#1090 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t248-klotylda#1970 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t250-wujaszek-algie#1752
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sty 04, 2017 10:28 pm

Słysząc słowa swojego pacjenta, Smith tylko mruknął coś niezrozumiałego pod nosem. Nie zamierzał pozwalać na to, aby ktoś na jego warcie się przed nim wymądrzał. W końcu to wręcz niedorzeczne. Dlatego, gdy za pomocą odpowiedniego zaklęcia, mocował nowe bandaże na nodze rannego, zupełnie przez przypadek zacisnęły się one mocniej niż powinny, co na pewno wywołało dotkliwy ból w ranie. A może nawet zupełnie przez przypadek kilka dodatkowo się otworzyło? To na pewno musiało zaowocować paroma dodatkowymi dniami w szpitalu. To było już przesądzone.
- Oj, bardzo Pana przepraszam, Panie Ellis. - uśmiechnął się dobrodusznie, ale w myślach nadal miał "dobrze Ci tak". -Roztargnienie starcze, musi mi Pan to wybaczyć, w szczególności, że będziemy się jeszcze widzieć przynajmniej kilka razy.
Co prawda był ciekawy co w tym momencie Dalien sobie pomyślał, ale nie zamierzał o to pytać. Przecież to by było jawne przyznanie się do winy, a to był "przypadek".
Szybko ponownie stuknął różdżką w nogę mężczyzny, a bandaże się poluzowały do tego stopnia, że w tym momencie były już idealnym opatrunkiem. Chociaż tyle miał dobrego. Jednym płynnym ruchem różdżkę wsadził sobie za ucho po czym podszedł do karty pacjenta, aby zapisać kilka uwag dla pielęgniarek, które sprawdzałyby w międzyczasie jego stan.
-W tym momencie nie mogę dokładnie stwierdzić, kiedy nastąpi ten cudowny dla Pana dzień w którym zostanie Pan od nas wypisany. Na pewno nie nastąpi to w przeciągu tego i przyszłego tygodnia. Urząd jakoś sobie bez Pana poradzi. - jego głos sugerował, że nie zamierzał słuchać jakichkolwiek skarg, czy uwag odnośnie jego sposobu leczenia czy sprawdzania stanu pacjenta. A niech tylko ktoś spróbuje mu coś powiedzieć, znajdując się na jego terenie... Już jego w tym głowa aby stracił co nieco na swoim zdrowiu... -Trzy razy dziennie będzie się u Pana pojawiać pielęgniarka, która będzie przynosić odpowiednie ilości eliksirów i stosować odpowiednie zaklęcia. W momencie, gdy będzie Pan stawiał jakiś opór, gwarantuję, że będzie mógł sobie wykupić w naszym ośrodku wczasowym dłuższy pobyt. - kolejny piękny uśmiech. Złożył zamaszysty podpis na karcie po czym odwiesił ją na jej miejsce.
W momencie, gdy odwrócił się już do wyjścia, zauważył spojrzenie Algiego na jego blizny. Uśmiechnął się jeszcze szerzej w ogóle nie przejmując tym, co tamten musiał sobie pomyśleć i delikatnie podrapał się po jednej z nich, patrząc aurorowi w oczy. Potem odwrócił się po raz ostatni w kierunku swojego pacjenta.
-Odwiedzę Pana jutro, aby sprawdzić, czy nadal wszystko zmierza we właściwym kierunku, a teraz życzę spokojnego dnia. A przez pojęcie spokojny rozumiem żadnej pracy w moim szpitalu. Jest Pan tutaj aby wyzdrowieć a nie robić nadgodziny. - i po tej jakże cennej dla otoczenia uwadze (lub przestrodze, jak kto woli) wyszedł z sali.

/Zt.
avatar
Mistrz Gry

Punkty : 48

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Dalien Ellis on Czw Sty 05, 2017 2:56 am

Nie wymądrzał się, tylko poprosił o zostawienie Algiego i Liama w spokoju, bo nie przyszli patrzyć na ręce uzdrowicielowi; sam zaś po prostu wyjaśnił im, co się stało. Nie wiedział jednak, za co teraz oberwał od uzdrowiciela, jednak zrozumiał doskonale, że było to specjalnie. Krzyknął krótko, odrzucając głowę w tył i odruchowo zaciskając na moment mocniej palce na dłoni Elise. Kiedy jednak ból zelżał, Dalien jeszcze przez chwilę leżał, dochodząc do siebie, po czym spojrzał na uzdrowiciela już nie tak sympatycznie, jak przedtem. Przyjrzał mu się dokładnie, teraz też zwrócił większą uwagę na jego blizny, które wcześniej dostrzegł, ale zignorował uznając, że mężczyzna po prostu widocznie przeszedł to i owo z magicznymi stworzeniami, żeby nauczyć się więcej o ranach, które zadają. Teraz jednak nie był tego taki pewien. Przyjrzał się zwłaszcza lewem przedramieniu - nie dostrzegł na nim Znaku, ale to jeszcze o niczym nie świadczyło: sam przecież swój ukrywał za pomocą zaklęcia.
Nie zamierzał teraz protestować przeciw zostaniu tu dłużej - widział, że z tym uzdrowicielem coś jest nie tak, a już tym bardziej, kiedy ten zaczął mu wprost grozić. Nie, Ellis się nie wystraszył, nie sądził nawet, że gdyby grzecznie przyjmował te wszystkie eliksiry, to coś by mu się stało - nikt chyba nie byłby aż tak głupi, żeby próbować otruć aurora w szpitalu. Chociaż z drugiej strony - żeby grozić aurorowi w obecności trójki innych...?
- Zaklęcie wyciszające. Poszedł? - zapytał Liama bezgłośnie, kiedy za uzdrowicielem zamknęły się drzwi. Później popatrzył po wszystkich z miną mówiącą wyraźnie, że jest zaniepokojony. Wcześniej starał się tego po sobie nie okazywać, ale teraz już nie musiał udawać. Kiedy upewnił się, że Smith zniknął z zasięgu słuchu, spojrzał na Elise.
- Co możesz mi o nim powiedzieć? - zapytał cicho, tak, żeby słyszały go tylko osoby znajdujące się w tej sali. Później popatrzył na trójkę aurorów.
- Pomoglibyście Arinie sprawdzić, kim on jest dokładnie? - zapytał Liama i Algiego. W pewien sposób wydał rozkaz Arinie, jako jej przełożony, żeby dowiedziała się o uzdrowicielu wszystkiego, co możliwe - Przede wszystkim interesują mnie jego poglądy, skąd ma te blizny i ilu pacjentów stracił. I w jakich okolicznościach. Tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział, skoro on mi groził. I chciałbym też wiedzieć, w jakim stanie są jego pacjenci, którzy przeżyli, z kim współpracował w przeszłości, czym się zajmował wcześniej... Nawet w szkole. Jeśli jego hobby było rozcinanie kotów i patrzenie, co mają w środku, to też chcę o tym wiedzieć.
Mówiąc to, patrzył na Arinę. Algie i Liam zapewne będą wiedzieli, że Dalien chce wiedzieć wszystko, ale Arina dopiero się uczyła. Dalien nie uważał jej oczywiście za głupią, ale po prostu nikt się z żadną wiedzą ani natychmiastową intuicją nie rodzi, więc lepiej było określić dokładniej.
- I rzeczywiście, skoro pan doktor zaleca mi bezproduktywne leżenie, bo inaczej mogę tu dłużej zostać, to... wyjaśnijcie, proszę, Shackleboltowi, dlaczego nie ode mnie dostanie raport z patrolu. I odwiedzajcie mnie w wolnych chwilach - uśmiechnął się sugerując, że chodzi mu własnie o te informacje. Co innego, że chciał ich po prostu od czasu do czasu widzieć, ale teraz był skupiony właśnie na Smithu.
avatar
Dalien Ellis

Status Krwi : czysta
Wiek : 37
Stan cywilny : rozwodnik
Zawód : auror
Umiejętności : patronus, oklumencja, teleportacja łączna
Ekwipunek : rożdżka
Punkty : 118

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t136-dalien-morgan-ellis http://deathly-hallows.forumpolish.com/t151-dalien-morgan-ellis#182 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t150-sowia-poczta#181 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t152-dalienowe#183
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Liam Ellis on Czw Sty 05, 2017 2:03 pm

Lista życzeń Daliena, mogłaby być spełniona, ale w okrojonym stopniu. Ma teraz chorobowe, które będzie musiał mu Liam załatwić, informując szefa o jego sytuacji i wykluczeniu w najbliższym czasie z pracy.
Szturchnięty przez Algiego w ramię, spojrzał na niego z pytaniem "o co chodzi?", ale widząc jego spojrzenie, pokierował za nim i dopiero ujrzał ręce uzdrowiciela. Zmarszczył brwi i przechylił głowę, bacznie przyglądając się nie tylko jego rękom, ale także tego co robił. Krzyk brata i ujrzenie na jego twarzy bólu, podniosło mu ciśnienie.
- Co Pan wyprawia?!
Uniósł się do uzdrowiciela, nie przyjmując do wiadomości, że on mimo swojego wieku, dopuszcza się takich rzeczy. Ostatecznie uzdrowiciel poprawił bandaże i opuścił salę mówiąc swoje. Liam to aż poszedł za nim, by upewnić się, że na dobre opuścił także i korytarz w okolicy tej sali. Słyszał prośbę brata, więc zamykając drzwi, wyjął różdżkę i rzucił na pomieszczenie zaklęcie wyciszające. Skinieniem głowy dając znać, że można rozmawiać. Nikt ich nie usłyszy.
- Chyba wystąpię o zmianę uzdrowiciela dla Ciebie.
Stwierdził z przekonaniem Liam, niezadowolony z tego co widział przed chwilą. Westchnął i schował różdżkę do kieszeni. Spojrzał także na Elise, która powinna znać tutejszego uzdrowiciela. A może, nie miała za bardzo z nim styczności? Dowiedzenie się o nim nie powinno być trudne. Szczególnie w zdobyciu dokumentów przez osobę tu pracującą. Bowiem jakoś nie uśmiechało mu się bawić w eliksir wielosokowy...
- Pomożemy. Prawda Arina?
Z uśmiechem spojrzał na chrześniaczkę i aż przygarnął ją ramieniem do siebie przytulając. Prawda, nie miał własnych dzieci, ale za to miał chrześniaków, których mógł traktować jak swoich. Cóż... Przeboleje bycie winnym ich decyzji, że postanowili zostać aurorami jak ich ojcowie. Zawsze chyba wujkowie obrywają, że chrześniakom pozwalają na to, czego rodzice zabraniają.
- Wyjaśnię i załatwię Ci chorobowe. Powinienem też do Percivala zajrzeć. Po tym ataku w metrze nie czuł się najlepiej i wrócił do domu.
Zapewnił brata, że wszystkim co trzeba się zajmie. Czyli formalnościami. Zakładając, że pisanie raportu bardziej Algie pomoże Arinie, jako że razem mieszkają, to znajdą na to czas.

_________________

Liam Connor Noel Evan Luke Ellis

avatar
Liam Ellis

Status Krwi : Czysta
Wiek : 39 lat
Stan cywilny : Kawaler
Zawód : Auror
Umiejętności : Patronus, Teleportacja łączna, legilimencja
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 55

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t153-liam-ellis#184 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t157-liam-ellis#190 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t159-alonso-sowa-liama-ellisa#192 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t158-liam-ellis#191
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Arina Longbottom on Pią Sty 06, 2017 3:03 am

Arina stała z boku więc nie miała pełnego spojrzenia na Uzdrowiciela, dlatego nie zauważyła tego co pozostali. Dopiero gdy ten się odwrócił, tak jak Algie ujrzała blizny. Mężczyzna zachowywał się dziwnie, czy jednak był powód do zmartwień? Najwyraźniej tak ponieważ zaraz po jego wyjściu zapadła pełna konspiracja. Młoda Longbottom podeszła bliżej łóżka patrząc na Daliena, Liama, Elise i ojca. Ucieszyła się z otrzymanego zadania, oznaczało to pracę w terenie i nowe doświadczenia!
Prawie by zapomniała o zmarłej kobiecie, której nie zdołała pomóc. Na jej opłakiwanie przyjdzie jednak czas. Zanotowała sobie wszyściutko w głowie i Dalien mógł być pewien, że Arina dołoży wszelkich starań! Wybuch wujka Liama był niepokojący, ale też nie było to nic nowego do czego nie zdołałaby przywyknąć. Przytaknęła gdy ją przygarnął.
- Postaram się. - zapewniła gorąco. Po czym spojrzała na ojca. - Tato, może wrócimy już do domu? - biła od niej troska, nie chciała, aby Algie się przemęczał.

_________________

Nieśmiałek.
avatar
Arina Longbottom

Status Krwi : Szlachetna
Wiek : 19 lat
Stan cywilny : Panna
Zawód : Kursantka na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 93

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t220-arina-longbottom?nid=1#1579 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t481-arina-longbottom#1583 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t480-puszek#1582 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t479-arina-longbottom#1581
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Elise Swain on Pią Sty 06, 2017 11:51 am

Elise pobladła, widząc co wyprawia uzdrowiciel i słysząc krzyk męża. W tym momencie miała ochotę na niego wrzasnąć, ale na swoje szczęście staruszek pozbierał manatki i wyszedł. Dobrze, bo inaczej... nie ręczyłaby za siebie.
- Co to było, na Merlina..?
Pokręciła głową, nie do końca wierząc w to, czego była świadkiem. Jak można tak traktować pacjentów?! Spojrzała na Daliena i zmarszczyła brwi, słysząc jego pytanie.
- Niewiele wiem, tak naprawdę. Jeśli chcesz, mogę się dowiedzieć, popytać gdzieś w szpitalu... - zawahała się przez moment, zerkając w stronę drzwi. - Zaraz. Twój ojciec. Porozmawiaj z nim, on na pewno będzie wiedział więcej, w końcu razem pracują.
Pogłaskała delikatnie ramię Daliena i jakoś w przypływie czułości delikatnie pocałowała go w skroń.
- Jeśli jednak chcesz, to popytam innych, może akurat ktoś coś słyszał.
avatar
Elise Swain

Status Krwi : półkrwi
Wiek : 36 lat
Stan cywilny : rozwódka
Zawód : uzdrowicielka
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 146

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t269-elise-swain-ellis#420 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t270-sowa-eliski#422 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t265-elise-swain-ellis#413http://deathly-hallows.forumpolish.com/t266-uzdrowicielka-sluzy-cieplym-przytulaskiem#417
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach