przybornik
Sala chorych #1

Sala chorych #1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sala chorych #1

Pisanie by Deathly Hallows on Czw Gru 01, 2016 11:35 am

Sala chorych #1


Urazy pozaklęciowe - uroki nieusuwalne, klątwy, niewłaściwe zastosowanie zaklęć itp.


Ostatnio zmieniony przez Deathly Hallows dnia Sob Sty 14, 2017 6:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Deathly Hallows

Punkty : 20

http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/ http://deathly-hallows.forumpolish.com/
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mara Meadowes on Sro Sty 04, 2017 1:28 am

Walka w metrze skończyła się równie szybko, co zaczęła. Śmierciożercy teleportowali się, a aurorzy i ich kursanci przenieśli do Szpitala, chcąc opatrzyć rannych. Marze i Syriuszowi pomógł w tym Algie, zostawiając ich na parterze szpitala i samemu pędząc w zupełnie innym kierunku. Dziewczyna w żadnym stopniu nie miała mu tego za złe i szybko zabrała się za szukanie pomocy na własną rękę. Ostatecznie zawlokła Blacka czy tego chciał, czy nie, na czwarte piętro, gdzie zajmowano się urazami pozaklęciowymi.
Jej samej nic nie dolegało, a przynajmniej tak sobie wmawiała. Nieprzyjemne wspomnienie działania zaklęcia wciąż czaiło się w jej głowie i nie dawało spokoju, zostało ono jednak zepchnięte na dalszy plan i zastąpione działaniem. Z resztą... po niej nic nie było widać - to Syriusz nosił na sobie ślady po brutalnym zaklęciu jednego ze śmierciożerców i to on potrzebował prawdziwej pomocy.
Gdy dotarli na piętro, na chwilę zostawiła go samego, znajdując błyskawicznie jakiegoś lekarza i informując go o stanie poszkodowanego, co zaowocowało wylądowaniem w jednej z sal, gdzie usadziła chłopaka na łóżku.
- Jak się czujesz? - pierwsze słowa, jakie wydobyły się z jej ust, kiedy stanęła przed nim, krytycznie taksując go spojrzeniem. - Dobrze, że nie dostałeś po twarzy, bo niejedna panna uciekałaby przed tobą szybciej nich dotychczas. - rzuciła jeszcze, a na jej ustach, mimo wyraźnego zmęczenia i spięcia, pojawił się delikatny, zaczepny wręcz uśmiech. Byli bezpieczni. Śmierciożercy uciekli, a oni mieli czas, by zbierać się po potyczce. Mogła więc pozwolić sobie na jakieś uszczypliwości.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Syriusz Black on Sro Sty 04, 2017 6:28 pm

Niestety, nie zdążył zaprotestować w porę, kiedy Algie uznał, że teleportuje ich do Munga. Bo jasne, może i było co najmniej wskazane, żeby zobaczył go jakiś uzdrowiciel, ale... to nie było przecież nic poważnego. Zresztą, gdyby kiedykolwiek Black bez choćby słowa sprzeciwu postanowił wybrać się do jakiegoś uzdrowiciela, mogłoby to sugerować stan co najmniej agonalny. W każdej innej sytuacji wychodził z założenia, że było to absolutnie bez sensu. W porządku, bolało jak cholera - albo i bardziej - materiał ubrania na jego plecach zrobił się nieprzyjemnie lepki od krzepnącej krwi, ale po co miałby lecieć w te pędy prostu do szpitala?
Przecież nic mu nie było.
I to właśnie mogłoby być koronnym argumentem przemawiającym za tym, żeby mógł sobie całą tę wizytę odpuścić, gdyby nie fakt, że inni najwyraźniej postanowili decydować za niego. Najpierw Algie, później zaś Mara. Fantastycznie. Tym bardziej, że w żadnym z tych dwóch przypadków Syriusz nie miał nawet okazji wyrazić swojego sprzeciwu.
- Nic mi nie jest - mruknął z uporem, kiedy Meadowes wróciła do niego i zapytała o samopoczucie. - Tak właściwie sama dałaś się komukolwiek obejrzeć, czy masz zamiar udawać, ze wszystko w porządku?
Odwdzięczył się za to niemal takim samym krytycznym spojrzeniem. Bo hej, sama przecież też oberwała, prawda? Może i zaklęcie, którym potraktowała ją Śmierciożerczyni nie zostawiało po sobie fizycznych śladów, jednak na pewno odbijało się jakimś echem. A znając Marę już jakiś czas, mógł być niemal zupełnie pewien tego, że nikomu ani słowem nie wspomniała o tym, że sama też potrzebowała pomocy.
Parsknął za to krótkim śmiechem w odpowiedzi na jej kolejne słowa. Już po chwili jednak pokręcił jedynie głową z całkiem przekonująco odegranym pobłażaniem.
- Nie, poczucie humoru masz po prostu coraz gorsze. Nie żebyś wcześniej sypała dobrymi żartami, ale... kto by pomyślał, że może być jeszcze gorzej - stwierdził, choć tym razem ubolewanie w głosie nie było aż tak przekonujące. Pewnie przez to, że mimo wszystko gdzieś pomiędzy wiersze wdarł się ton rozbawienia.
avatar
Syriusz Black

Status Krwi : czysta
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : kursant na aurora
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t134-syriusz-black#161 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t163-syriusz-black#197 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t162-sowa#196 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t230-syriusz#312
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mara Meadowes on Czw Sty 05, 2017 2:38 am

Nic mi nie jest. Jemu zawsze nic nie było. Syriusz był zawsze zdrowy i zawsze gotowy do działanie, nie zważając na swój stan. W tym momencie prezentował się tragicznie, czy tego chciał czy nie i zwykłe zaciśnięcie zębów, aby ruszyć dalej, niczego nie mogło zmienić. Jego rany mówiły same za siebie, bo też nie mógł ich w jakikolwiek sposób ukryć, jakkolwiek gorących chęci by nie miał, a ona nie zamierzała odpuszczać
- Nic mi nie jest. - powtórzyła niemal machinalnie, niczym echo, powtarzając ton w jakim on sam wypowiedział te słowa. Byli do siebie podobni. Podobnie uparci, podobnie niezwracający uwagi na to, co było im samym. Dolegliwości? Jakie dolegliwości? Niczego nie było po niej widać, więc do póki Black nie wyciągał w jej stronę palca z oskarżycielskim 'doktorze, ona też dostała', wszystko było w jak najlepszym porządku. Ona nie miała czasu siedzieć na kozetce i czekać aż rany zostaną opatrzone. - Na prawdę czuję się dobrze. - dodała jeszcze, nie wiedząc czy chcąc przekonać bardziej jego czy siebie. Czuła się dziwnie, to fakt, jednak nie na tyle, by zgłosić to komukolwiek. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że jakiekolwiek zaklęcia raczej by jej nie pomogły, skoro potraktowano ją czymś, co na dłuższą metę mogło raczej okaleczyć jej psychikę jak ciało. A chęć do luźnej wymiany zdań z chłopakiem, świadczyła według niej znakomicie o tym, że było okej.
- Nie chcę nic mówić, ale wciąż jestem w tym lepsza od Ciebie. Zawsze byłam. - uśmiechnęła się szerzej, mrużąc oczy. Dość szybko jednak jej twarz przybrała nieco poważny wyraz, jakby przypomniała sobie o czymś nie do końca przyjemnym. I rzeczywiście tak było. - I dziękuję... Przerwałeś zaklęcie. - dodała jeszcze. Gdyby próbowała kogokolwiek obwiniać za jego aktualny stan, najpewniej to sobie przypisałaby zasługi. W końcu Syriusz zareagował od razu, gdy zobaczył jak ona obrywa zaklęciem, za co potem otrzymał cięgi w takiej, a nie innej formie. - Nigdy nie czułam czegoś takiego. Nie sądziłam, że to aż tak... sprawia aż tyle cierpienia. - chciała powiedzieć boli, ale w ostatnim momencie rozmyśliła się, uznając to słowo za zbyt lekkie. To nie był ból. Czuła, jakby każdy nerw, każdy kawałeczek jej ciała był rozrywany na strzępy. Każda komórka wołała o pomoc, a zdezorientowany mózg wariował, nie mogąc znaleźć jakiegokolwiek źródła tego całego zamętu. Jeszcze tam, na stacji metra, przez moment zastanawiała się, czy Dora też tak musiała cierpieć i dość szybko, z całym żalem i rozczarowaniem dotarło do niej, że tak.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Syriusz Black on Czw Sty 05, 2017 1:16 pm

Oczywiście. Czego innego miałby się po niej spodziewać, jeśli nie reakcji bliźniaczo podobnej do tego, jaką sam się wykazał? Chwilowo jednak postanowił przemilczeć jej odpowiedź. Nie zamierzał jej wmawiać, że na pewno coś jednak jej było i że nie powinna zachowywać się tak lekkomyślnie. Był chyba ostatnią osobą, która mogłaby pouczać kogoś w kwestii lekkomyślności. Mimo wszystko jednak pewnie nietrudno było się domyślić, choćby po jego sceptycznej minie, co sądził na temat odpowiedzi, jaką dostał od Mary. Chyba nawet z dużym prawdopodobieństwem mogła zakładać, że rzeczywiście skłonny byłby wydać ją przed uzdrowicielem, żeby nie mogła się już wymigać. Póki co jednak nie odezwał się ani słowem na ten temat, widocznie chwilowo nie widząc takiej potrzeby. Zamiast tego na krótko uśmiechnął się po jej kolejnej wypowiedzi, pokręciwszy przy tym głową.
- Serio? Uwierzyłaś komuś, kto musiał ci tak powiedzieć, żeby nie było ci przykro? - uniósł brwi w pytającym geście, ani nawet myśląc o tym, by przytaknąć temu, że rzekomo miałaby wykazywać się lepszym poczuciem humoru od niego. Niedoczekanie. Zresztą... kto z nich dwojga zasłynął w szkole ze swoich żartów? No właśnie. To mówiło samo przez się, oczywiście.
- Musiałem - również momentalnie spoważniał po jej podziękowaniu, przy swojej krótkiej odpowiedzi wzruszywszy lekko ramionami, jakby rzeczywiście traktował to jak coś aż nazbyt oczywistego. Chociaż tego gestu akurat stosunkowo szybko pożałował, niezbyt udolnie starając się ukryć grymas bólu wywołanego tym niepotrzebnym ruchem.
- Potraktuj to jako dobry powód, żeby jednak dać się obejrzeć uzdrowicielom. I nie, naprawdę kompletnie nie interesuje mnie, czy wydaje ci się, że czujesz się dobrze - oczywiście, że prędzej czy później musiał wrócić do tej kwestii. Tym bardziej, że chociaż sam nigdy nie odczuł osobiście działania Cruciatusa, jednak żadnym zaskoczeniem nie było to, o czym mówiła Mara. Nie bez powodu to zaklęcie nazywało się niewybaczalnym. I nie bez powodu poplecznicy Czarnego Pana tak chętnie uciekali się do jego stosowania.
avatar
Syriusz Black

Status Krwi : czysta
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : kursant na aurora
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t134-syriusz-black#161 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t163-syriusz-black#197 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t162-sowa#196 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t230-syriusz#312
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Vesna Bagnold on Czw Sty 05, 2017 11:56 pm

Sączyła w spokoju kawę, przeglądając dokumentacje medyczną, kiedy nagle wszyscy uzdrowiciele oraz stażyści zostali postawieni na równe nogi. W Mungu zaczęli pojawiać się aurorzy, szeptano o jakimś ataku, o krwawej jatce w stacji metra. Ves, już w biegu, narzuciła na ramiona fartuch oraz porwała fiolki eliksirami; przed oczyma miała czarne myśli.
Nie małym wyzwaniem okazało się przedarcie przez korytarze pełne ludzi; Ves musiała balansować, przepraszając tych, których wymijała prawdopodobnie wchodząc tym samym im pod nogi. Spieszyła się, rozglądając za kimś, kto potrzebował pomocy i przy kim jeszcze nie zatrzymał się żaden uzdrowiciel.
Pochyliła się nad nieprzytomnym, ale jest stan był na tyle stabilny, że mogła pozostawić mężczyznę w rękach stażystów; Ves wychodziła z założenia, że należy kształcić młode, chłonne umysły jak najbardziej praktycznie. Zaowocuje to w przyszłości, a już na pewno wykluczy szansę na paraliż, kiedy przyjdzie im się w końcu zmierzyć samodzielnie z kiepskim przypadkiem.
Sprężystym krokiem przechodziła przez oddział pozaklęciowy, kiedy jej spojrzenie padło na otwarte drzwi. Ludzka ciekawość podkusiła ją, aby zajrzeć i okazało się, że bardzo dobrze, że tak się stało. W jej zawodzie wystarczył tylko jeden rzut okiem, aby ocenić, że coś jest nie tak.
- Dobry wieczór, nazywam się Vesna Bagnold i jestem uzdrowicielem. Proszę mi opowiedzieć wszystko, co miało miejsce.
Poprosiła, jako że musiała się jak najbardziej zorientować w sytuacji. Aby jednak nie tracić czasu, nakierowała ostre światło na oczy Syriusza, następnie w spojrzenie Mary.
avatar
Vesna Bagnold

Status Krwi : czysta
Wiek : 29
Stan cywilny : panna
Zawód : uzdrowiciel
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 108

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t588-vesna-bagnold http://deathly-hallows.forumpolish.com/t593-vesna-bagnold#2768 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t592-cytra#2767 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t591-trust-me-i-m-a-doctor#2764
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mara Meadowes on Sob Sty 07, 2017 2:29 pm

To, że Syriusz w szkole zasłynął przez żarty, nie miało dla niej większego znaczenia. Bo w sumie to nie on sam, a Huncwoci wszyscy razem, wyrobili sobie taką, a nie inną renomę. Zawsze razem, zawsze we czwórkę, niosąc ze sobą wszelkiego rodzaju kawał i wybryki, przez które nauczyciele rwali włosy z głowy, a uczniowie mieli wiele uciechy. Na jego komentarz skrzywiła się tylko nieznacznie w złośliwym uśmieszku, samej powstrzymując się już od odpowiedzi. Dobrze wiedziała, że tego typu potyczki byli w stanie ciągnąć przez dość długi czas, ale nie dzisiaj.
- Rozważę to. - odpowiedziała łaskawie, samej oczywiście nie mając najmniejszej ochoty i zamiaru przyznawać się do czegokolwiek przed uzdrowicielami. Czuła się dobrze i kropka. Nie potrzebowała jakiejkolwiek interwencji, a skoro już o interwencjach mowa, w tym momencie do sali weszła Vesna. Szatynka obdarzyła ją szybkim spojrzeniem, odsuwając się też nieznacznie od Syriusza, żeby zrobić jej miejsce do działania.
- Dobry wieczór. - odpowiedziała machinalnie wręcz. - Jestem Mara Meadowes, a to Syriusz Black. Na stacji metra pojawili się Śmierciożercy i on został potraktowany pewnym zaklęciem. Wyglądało tak, jakby był biczowany. - odpowiedziała, skupiając się oczywiście na Black i jego problemie, swój własny starając się w jakiś sposób ominąć.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Syriusz Black on Nie Sty 08, 2017 5:30 pm

Jakoś niespecjalnie przekonała go odpowiedź Mary i jej rzekomy zamiar rozważenia tego, by dać się obejrzeć jakiemuś uzdrowicielowi. W porządku, w jakimś stopniu pewnie byłby w stanie ją zrozumieć - sam też przecież najchętniej zmyłby się stąd już teraz, wciąż upierając się, że przecież kompletnie nic mu nie było. Niestety, obecność Mary zapewne skutecznie utrudniałaby jakiekolwiek próby ucieczki, o czym Black doskonale wiedział. I między innymi właśnie dlatego odpuścił sobie podobne próby, wyjątkowo nie mając ochoty wywoływać niepotrzebnego zamieszania i nie chcąc zwracać na nich zbędnej uwagi. Na pewno jednak nie zamierzał odpuszczać sobie doprowadzenia do tego, by również Mara trafiła w ręce uzdrowicieli. O tym zresztą chyba powinna doskonale wiedzieć... Albo przynajmniej się domyślać.
W momencie, kiedy po cichu Syriusz zaczął liczyć na to, że w sali nie pojawi się już żaden uzdrowiciel i że jednak będzie mógł tak po prostu się stąd ulotnić... w progu pojawiła się Vesna. Nie powinien więc dziwić fakt, że Black powitał ją raczej nieszczególnie zadowoloną miną, niechętnie żegnając się z nadziejami na to, że uda mu się uniknąć bliższych kontaktów z uzdrowicielami. Choć możliwe, że jakaś wyjątkowo optymistyczna część jego podświadomości wciąż jeszcze chciała wierzyć w to, że kobieta, która zjawiła się w sali będzie skłonna przyjąć do wiadomości proste nic mi nie jest.
Bo przecież nic mu nie było, prawda? Krwawe pręgi na plecach nie oznaczały jeszcze, że koniecznie potrzebował pomocy medycznej. Co prawda pewnie łatwiej byłoby mu udawać, że wszystko było w porządku, gdyby nie fakt, że materiał ubrania na plecach, zabarwiwszy się wcześniej na czerwono, powoli już zmieniał w niektórych miejscach barwę na bardziej brunatną tam, gdzie krew zdążyła już zaschnąć. Ale hej, to wciąż nie oznaczało, że musiał marnować czas swój i uzdrowicieli.
- Bagnold? - skrzywiwszy się przez to bezceremonialne świecenie mu w oczy, zwrócił uwagę na nazwisko uzdrowicielki, widocznie mając zamiar przyjąć taktykę polegającą na skupieniu się na jakimkolwiek innym temacie, który nie wiązałby się z odpowiadaniem na zadane pytanie i kierowaniem uwagi na jego osobę. Szkoda tylko, że nie do końca to wyszło, skoro już po chwili wszelkie te plany pokrzyżowała Mara.
- Zapomniała dodać, że sama oberwała Cruciatusem. Taki drobiazg - dopowiedział, utkwiwszy spojrzenie w Meadowes. Skoro tak, to proszę bardzo. Ona nie pozwalała mu poudawać, że wszystko było z nim jak najbardziej w porządku, więc on też nie zamierzał jej tego ułatwiać.
Możliwe zresztą, że po cichu liczył nawet na to, że wspomnienie o Zaklęciu Niewybaczalnym, jakim została potraktowana Mara, sprawi przy okazji, że większa część uwagi skupi się właśnie na niej. Jemu zaś być może udałoby się dyskretnie ulotnić.
avatar
Syriusz Black

Status Krwi : czysta
Wiek : 21 lat
Stan cywilny : kawaler
Zawód : kursant na aurora
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 116

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t134-syriusz-black#161 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t163-syriusz-black#197 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t162-sowa#196 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t230-syriusz#312
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Vesna Bagnold on Wto Sty 10, 2017 9:30 am

Vesna uniosła subtelnie brew. Dla niej nie było to istotne, ale nie miała problemu z powtórzeniem nazwiska.
- Bagnold.
Ścisły umysł pracował szybko, zbierając informacje z własnej obserwacji oraz te, które dostarczała dwójka w sali. Pozostało jej przebić się przez niechęć do udzielenia sobie pomocy; Vesna wychodziła z podobnego założenia co Syriusz, nie oznaczało to  jednakże, że oboje mieli w tym rację i można było machnąć ręką na szkarłatne ślady na plecach bądź na trzęsące się ręce.
- To nie będzie nic przyjemnego.
Uprzedziła lojalnie, kiedy pomagała chłopakowi oderwać posklejany z zasychającą krwią materiał od pleców; Black raczej nie sprawiał wrażenia masochisty, który z łatwością zdzierałby sobie kawałki skóry, stąd jej asysta. Poleciła Syriuszowi, aby położył się w miarę wygodnie na brzuchu, a ona mogła obejrzeć wykonane wręcz z chirurgiczną precyzją liczne nacięcia na plecach.
- Mogę potraktować je zaklęciem, ale wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że co głębsze zabliźnią się tak, że pozostaną widoczne blizny... Mogę też zastosować stuprocentowo skuteczny eliksir, ale musiałbyś trochę poleżeć tak w bezruchu, co by mógł on wniknąć wystarczająco głęboko. Decyzję pozostawiam Tobie, tymczasem...
Obróciła się miękko na palcach, aby uważnie przyjrzeć się Meadowes. Jak na kogoś, kto oberwał zaklęciem niewybaczalnym, trzymała się naprawdę dzielnie. Aż chciało się wierzyć, że naprawdę jest wszystko w porządku oraz na swoim  miejscu.
- Nie odczuwasz niczego niepokojącego? Nie kręci ci się w głowie? Nie czujesz na przemian zimno oraz ciepło? Nie dygoczą ci ręce?
Zawahała się, jednakże dobrze się patrzyło Marze z oczu, dlatego też zdecydowała się wyjąć czekoladę, którą podała dziewczynie bez zbędnego tłumaczenia.
- Przede wszystkim zjedz kilka kostek, aby odżywić glukozą umysł... Powinnam Cię zostawić na obserwacji, jednakże zgaduje, że jeśli ten tutaj się nie zdecyduje zostać, Ty również będziesz chciała opuścić Munga jak najszybciej. To jak robimy, kawalerze?
avatar
Vesna Bagnold

Status Krwi : czysta
Wiek : 29
Stan cywilny : panna
Zawód : uzdrowiciel
Ekwipunek : różdżka
Punkty : 108

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t588-vesna-bagnold http://deathly-hallows.forumpolish.com/t593-vesna-bagnold#2768 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t592-cytra#2767 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t591-trust-me-i-m-a-doctor#2764
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Mara Meadowes on Pią Sty 20, 2017 9:04 pm

Gdyby nikt tutaj nie przyszedł... w końcu pewnie Mara sama wzięłaby się do roboty i próbowała załatać rany, które zrobiły plecy jej towarzysza. Nigdy nie miała możliwości i chęci podjęcia faktycznego kursu uzdrowiciela, jednak podobno była dobra w zaklęciach leczniczych, chociaż sama tak na prawdę nieco obawiała się ich używać. Jakby miała kiedy przez przypadek zrobić komuś krzywdę. A tego nie chciała.
Spojrzała kątem oka na Blacka, z wyraźnym zdegustowaniem malującym się na jej twarzy. Wypaplał, sprzedał ją równie łatwo, jak i ona jego i mimo wyraźnego niezadowolenia, nie mogła mu mieć tego za złe. Najwyraźniej oboje postanowili zatroszczyć się o to drugie bardziej jak o siebie. Z delikatnym zaciekawieniem obserwowała kolejne posunięcia Vesny; najpierw pomagając jej trochę pozbyć przesiąkniętego krwią materiału z jego pleców, a potem odsuwając się i dając jej więcej miejsca oraz potrzebną swobodę. Mimo talentu, jaki sama rzekomo posiadała, nigdy nie potrafiłaby się oddać czemuś podobnemu całkowicie. Troska, którą było widać w ruchach kobiety u niej samej szybko zamieniłaby się zapewne w niecierpliwość szczególnie, gdyby pacjent okazał się zbyt uciążliwy.
W końcu uzdrowicielka odwróciła się i do niej, zadając serię pytań, nad którą musiała się przez chwilę zastanowić, najpierw na każde odpowiadając sobie w myślach. Kolejno starała się zdefiniować czy kręci jej się w głowie, czy nie czuje zmian temperatury lub czy nie drżą jej ręce, przy ostatnim opuszczając spojrzenie na wspomniane. Na wszystkie pytania uzyskała jednak negatywne odpowiedzi, co spowodowało, że w końcu podniosła wzrok na lekarkę.
- Nie... chyba jest dobrze. Nie czuję się jakoś dziwnie. - odpowiedziała, biorąc z jej rąk czekoladę i wkładając kostkę do ust. Słodki smak rozlał się przyjemnie po języku, a Meadowes spojrzała na Syriusza, jakby wyczekująco. Nie miała zamiaru spędzić tutaj zbyt wiele czasu, a to zależało tylko i wyłącznie od niego.

_________________
avatar
Mara Meadowes

Status Krwi : Półkrwi
Wiek : 21
Stan cywilny : panna
Zawód : materiał na aurora
Ekwipunek : Różdżka
Punkty : 128

http://deathly-hallows.forumpolish.com/t219-mara-meadowes#473 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t278-mara-meadowes#482 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t277-sowa-mary#481 http://deathly-hallows.forumpolish.com/t279-mara-meadowes#483
Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sala chorych #1

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach